sobota, 22 kwietnia 2017

Światowy Dzień Książki w Sanoku - spotkanie z Dorotą Gąsiorowską


źródło: Wydawnictwo Znak 

* * * 

Dzień dobry, 
choć dawno nie było mnie na blogu, czytam równie intensywnie jak miesiąc, dwa czy rok temu. W ostatnich miesiącach przepadłam w książkach Tess Gerritsen, co na bieżąco możecie śledzić na moim Instagramie, profilu LubimyCzytac czy w zakładce Niebieskiej Obwoluty pt. Książki 2017

Jutro wszystkie Mole Książkowe będą świętowały Dzień Książki. Ja z tej okazji, wybiorę się do Sanoka, do jednej z moich ulubionych księgarni - Księgarni Autorska, aby spotkać się z Dorotą Gąsiorowską oraz czytelnikami, pomyszkować między półkami, porozmawiać o książkach i zrelaksować się. 

Dziękuję Wydawnictwu Znak za informację oraz zaproszenie na event. Już niebawem będę miała przyjemność zorganizować dla Was konkurs. Bądźcie cierpliwi i zaglądajcie na bloga. 
Jeśli macie taką możliwość, przyjedźcie do Sanoka. Autorska to księgarnia, którą warto odwiedzić. 

źródło: LubimyCzytac

* * * 

źródło: Wydawnictwo Znak 




czwartek, 16 lutego 2017

Ciała obce w organizmie - kiedy nie należy ich usuwać.

Ciało Obce
happysad
2017
[źródło okładki] 

Stuletnia stodoła w miejscowości Nowe Kawkowo. Osiem dni z hakiem nagrań w sześcioosobowym zespole. Według zapowiedzi nieskrępowana i szalona, a w odbiorze szczera i smutna z nutą gorzkiej rzeczywistości. 10 lutego 2017 roku światło dzienne ujrzał siódmy album grupy happysad „Ciało Obce”. 
Czy warto było na niego czekać z niecierpliwością blisko trzy lata? 

Ciało Obce” to krążek składający się z jedenastu utworów. Muzyka happysadu stała się na nim bardziej tajemnicza, momentami mroczna. Teksty z kolei poważniejsze, w pełni zrozumiałe dopiero po dłuższej refleksji. Po ponad dziesięciu latach kapela ze Skarżyska-Kamiennej przeobraziła się w zespół o wiele dojrzalszy, ale i budzący kontrowersje wśród swoich fanów, którzy zakochali się w ich brzmieniach po wydaniu takich albumów jak „Wszystko jedno” (2004) z ponadczasowym przebojem „Zanim pójdę”, czy krążka „Podróże z i pod prąd” (2005). 

Ciało Obce” – płyta pozornie słabsza, bo bez dwóch zdań słabiej wpadająca  w ucho. Jeśli szukacie albumu, w którym po pierwszym wysłuchaniu uda się wyłonić wzruszające ballady, przy których można się przytulać na koncercie, albo skocznych kawałków do szaleństw na klubowych koncertach, to można się rozczarować. „Ciało Obce zyskuje dopiero przy bliższym poznaniu. Płyta ta zasługuje na uwagę, bo jest inna i pachnie dojrzałością. Do zmiany oblicza happysadu z pewnością przygotowywał nas poprzedni album Jakby nie było jutra (2014). „Ciało Obce” dalekie jest od tekstów wypełnionych deklaracjami, porównań miłości do pluszowego misia, czy klimatycznej „Piwnicy u dziadka”. Jest jednak refleksja nad światem, której wizytówką może być kawałek „XXM” i słowa „oszaleć idzie, zwariować można”. 

Siódmy krążek happysadu to opowieść bardzo emocjonalna. Ta gra na uczuciach zaczyna się już w pierwszym utworze „-1”, gdzie słychać w tle świerszcze, a swój szczyt osiąga „Heroinie”. Widać, że chłopaki wzięli sobie do serca zasadę, że im więcej możliwości interpretacji tekstów, tym lepiej. Banał i prostota nie są w ich stylu.Nadzy na mróz” – pierwszy singiel to synteza całej płyty. Potrafi ukoić nerwy ale i wskazać kierunek  w jakim podąża happysad w „Ciele Obcym”.

Każdy zespół ma prawo się zmieniać. Zmianę happysadu dostrzec można w odgłosach gitar, uzależniającym brzmieniu saksofonu i dźwiękach wydobywanych z syntezatorów. „Ciało Obce” to mieszanka wielu stylów. Jeśli biegniesz przez ten album w poszukiwaniu szybkich, chwytliwych melodii, to jesteś skazany na fiasko. Kapela dojrzała, jeśli jej fani także, to musi się to zakończyć sukcesem. Do zobaczenia w Klubie Pod Palmą 7 kwietnia 2017 na trasie promującej „Ciało Obce”. Gościnnie wystąpi zespół TEKNO. 



poniedziałek, 13 lutego 2017

#177 Prowadź swój pług przez kości umarłych

Prowadź swój pług
 przez kości umarłych

Olga Tokarczuk
318 stron
Wydawnictwo Literackie
Ocena: 5/10
 „Wie pani, czasem mam wrażenie, że żyjemy w świecie, który sobie wymyślamy. Ustalamy sobie, co jest dobre, a co nie, rysujemy mapy zdarzeń... 
A potem całe życie zmagamy się z tym, cośmy sobie wykoncypowali. Problem polega na tym, że każdy ma swoją wersję, i dlatego tak trudno jest się ludziom dogadać.”*

Olga Tokarczuk 
polska psycholog, eseistka, pisarka, a także dwukrotna laureatka Literackiej Nagrody „Nike”. Już 24 lutego do kin wejdzie film „Pokot” (reż. Agnieszka Holland), który powstał na bazie książki, której tytuł brzmi „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Powieść została wydana w 2009 roku. Kiedy obejrzałam zwiastun filmu „Pokot” i zasięgnęłam informacji na temat jego źródeł, od razu nabrałam ochoty na zakup książki Olgi Tokarczuk. Parę dni później, całkiem przypadkiem natrafiłam jednak na „Prowadź swój pług przez kości umarłych” w lokalnej bibliotece. Nie mogłam obok tej książki przejść obojętnie. 

* * *

Książka Olgi Tokarczuk jest określana jako thriller moralny. W założeniu ma trzymać w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, a ponadto niezaprzeczalnie odnosi się do pewnych zasad etycznych, a dokładniej do postępowania ludzi ze zwierzętami i kwestii zabijania ich przez myśliwych i nie tylko

Fabuła książki „Prowadź swój pług przez kości umarłych” rozgrywa się w Kotlinie Kłodzkiej. Ma się wrażenie, że na końcu świata. Janina Duszejko - główna bohaterka, której pasją jest astrologia, mieszka gdzieś na krańcu wyludnionej wioski. Kiedyś inżynier mostów, a dziś nauczycielka angielskiego. To co wyróżnia Janinę na tle reszty mieszkańców to wielka miłość do wszystkich zwierząt. Z tego powodu reszta rezydentów traktuje ją z wielkim dystansem, szczególnie gdy w okolicy zaczynają umierać kłusownicy i krzywdziciele zwierząt, a seria zgonów z miesiąca na miesiąc rośnie.


Chciałabym powiedzieć, że książka Olgi Tokarczuk mnie zachwyciła i zwiastuje fantastyczną kinową produkcję, ale wcale tak nie sądzę. Wręcz przeciwnie, mam nadzieję, że film będzie miał naprawdę niewiele stycznych z książką - wtedy się obroni. „Prowadź swój pług przez kości umarłych” to książka dość krótka. Nie więcej niż 315 stron, dość sporą czcionką, a do tego przeplatanych ilustracjami. Krótkie rozdziały, poprzedzone cytatami autorstwa Williama Blake'a, którego główna bohaterka - Janina Duszejko - wprost ubóstwia, znacząco ułatwiają i polepszają jakość czytania. Niemniej jednak to tylko aspekty fizyczne, z „duszą” książki jest znacznie gorzej. 

Narracja w pierwszej osobie prowadzona przez Janinę Duszejko, to tak naprawdę możliwość ciągłego ataku wymierzonego w stronę kłusowników i wiejskich ludzi, którzy z dziada pradziada wynieśli zasady, tradycje, reguły oparte na założeniu, że dominacja człowieka nad zwierzęciem, kultura polowań i szereg innych aspektów to coś dobrego, uroczystego, a przede wszystkim coś, co należy w naszej kulturze pielęgnować. Wspominany wyżej atak, tak mocno przesiąknięty ideologicznie, wprost nachalny i narzucający się, niedający czytelnikowi prawa do posiadania własnego, a przede wszystkim odmiennego zdania jest tak w nie moim stylu, że zasługuje na kilka słów uwagi. 

Gdybyśmy nawet na moment zapomnieli jak bardzo nachalnie główna bohaterka próbuje nas przekonać do swoich racji i skupili się na samej fabule, to nie jest lepiej. Początek książki zwiastuje coś dobrego, akcja się rozwija, zabójstwa się kumulują, ale w jaki sposób może ona trzymać w napięciu, jeśli reszta treści to ograniczenie się do astrologicznych wywodów, które przyznam szczerze - pomijałam wzrokiem. Kiedy próbuję się skupić na tym, kto jest zabójcą, nie bardzo interesuje mnie wpływ Saturna na czyjąś aurę. Co więcej okazuje się, że zakończenie było tak przewidywalne, że nawet ja - osoba, która z reguły niczego nie spodziewa się do samego końca, wiedziała o rozwiązaniu już w połowie książki. Zdecydowanie nie jest to powieść, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. 


To co mi się w tej książce podobało, to miejsce akcji. Trochę mroczne, trochę tragiczne. Poza tym, z zainteresowaniem poznawałam sylwetki pozostałych bohaterów, którzy byli skrojeni na miarę i naprawdę pasowali do realiów małej mieściny w Kotlinie Kłodzkiej. Potraktuję tę książkę jako wywód z przymrużeniem oka. Chcielibyśmy, żeby na świecie zawsze panował pokój i sprawiedliwość, szacunek do każdego organizmu żywego. Ale czy tak można? Jako dziecko w to wierzyłam. Kiedy widzę, że podstarzała Pani - Janina Duszejko nadal w to wierzy, to trochę mnie to irytuje. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w treści posta pochodzą z książki Prowadź swój pług przez kości umarłych
okładka książki: lubimyczytac.pl

Co myślicie o tej powieści? 
Wybieracie się do kina na film Agnieszki Holland? 
Premiera 24.02.2017. 
Ja chyba sprawdzę, czy wypadł lepiej, niż książka. :) 


piątek, 3 lutego 2017

#176 Skalpel („Jakże łatwo dajemy się zaskoczyć, kiedy niczego nie podejrzewamy.”)

Skalpel
Tess Gerritsen
Rizzoli & Isles - Tom 2 lub Anatomia Zbrodni - Tom 3
400 stron
Wydawnictwo Albatros
Ocena: 9/10
Czy ciągle jeszcze czujesz ból w rękach? Czy pocierasz dłoń, jakbyś czuła tkwiący w niej odłamek..? Czy patrzysz na swoje blizny jak na ślady mojej miłości? Znaki mojego szacunku dla ciebie?”*

W Bostonie nie było i nadal nie jest bezpiecznie. 


Chirurg - morderca samotnych kobiet z Bostonu, psychopata, który został niegdyś schwytany przez detektyw Jane Rizzoli powraca i to ze zdwojoną siłą. Okazuje się, że ściany więziennej klatki nie były dla niego barierą nie do przejścia i najprawdopodobniej nawiązał z kimś współpracę. Z kimś, kto bez wahania podjął decyzję o kontynuowaniu dzieła Chirurga. Tym razem na celowniku morderców są małżeństwa. W przypadku każdej z par, mąż na moment przed brutalną śmiercią jest świadkiem gwałtu żony, która później zostaje uprowadzona. 

* * *

Ilu ofiar będzie wymagała spirala śmierci nakręcona przez Chirurga? 

Drugi tom serii Rizzoli & Isles nie jest ani lepszy, ani gorszy od „Chirurga”. Powiedziałabym, że te książki są  w dużej mierze do siebie podobne. Tess Gerritsen nie szczędzi brutalnych opisów. Jedyne co się zmieniło, to miejsce akcji - w „Skalpelu” o wiele częściej przebywamy w prosektorium, niż w sali operacyjnej. Drugi tom przekonuje nas ostatecznie, że domeną tej autorki jest zapach śmierci unoszący się w powietrzu i wnętrzności, które znajdują się dosłownie wszędzie, tak że natknąć na nie można się dosłownie wszędzie!

Książki Tess Gerritsen uświadamiają mi, że thriller medyczny to gatunek, za którym tęskniłam i którego dotychczas brakowało w mojej biblioteczce. Po Skalpel sięgałam z przeczuciem, że to będzie dobra książka i się nie pomyliłam, a oderwanie się od niej było momentami torturą. 

Podoba mi się, że autorka włączyła do tej części nowych bohaterów. W Skalpelu pojawiają się nowe, intrygujące postaci takie jak agent Gabriel Dean, a ze sceny schodzą bohaterowie, co do których mogliśmy czuć przesyt po przeczytaniu Chirurga. Tess Gerritsen ma według mnie analityczne podejście do budowania swoich powieści. Wszystko jest tutaj wyważone, a akcja choć zaskakująca nie jest przekombinowana różnymi zwrotami akcji.  

Może i nie do końca w to wierzyłam, ale książki Tess Gerritsen się pochłania. Polecam każdemu, kto nie miał jeszcze okazji po nie sięgnąć. 


Cykl Rizzoli & Isles: 


  
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Skalpel

Recenzja Skalpela” wjechała na bloga, a ja już jestem 
po książce Grzesznik”. Tak, wiem. 
Jestem monotematyczna. 
Ale cóż poradzić, kiedy książki Tess Gerritsen są takie wciągające. 

Zapraszam do komentowania i odwiedzenia mojego profilu 
na Instagramie

niedziela, 29 stycznia 2017

#175 Wojna Winstona („Nazywam się Churchill. Urodziłem się, żeby stoczyć tę wojnę.”)

Wojna Winstona
Michael Dobbs
Cykl: Winston Churchill TOM 1
555 stron 
(tekst przed ostateczną korektą)
Wydawnictwo Znak 
Ocena: 8/10
P R E M I E R A:  01.02.2017

Zażądał jednego funta pod lufą pistoletu. Kiedy go otrzymał, zażądał dwóch funtów. W końcu zgodził się z dobrej woli przyjąć funta i siedemnaście pensów oraz obietnicę reszty w przyszłości. 
Ponieśliśmy absolutną klęskę.”*

~ Winston Churchill 
o Adolfie Hitlerze ~ 

Michael Dobbs - brytyjski polityk przynależący do Partii Konserwatywnej i jednocześnie pisarz, który zasłynął z trylogii thrillerów politycznych.
Bohater jego najbardziej znanego w Polsce cyklu - Francis Urquhart - to pierwowzór Franka Underwooda - postaci granej przez Kevina Spacey w produkcji „House of Cards”. Książki Michaela Dobbsa zostały stosunkowo późno odkryte przez polskich wydawców, a gdy już ujrzały światło dzienne, szybko powędrowały na listę bestsellerów. Podejrzewam, że nie inaczej będzie w przypadku serii o Winstonie Churchillu, którą rozpoczyna Wojna Winstona („Winston's War”) opublikowana w oryginale jeszcze w 2002 roku.

* * * 


Wojna Winstona” to książka przede wszystkim o rozgrywce między ludźmi, którzy mają władzę i którzy do niej dążą całymi swoimi siłami. Okazuje się, że politycy rządzący Europą w przeddzień II wojny światowej, to grupa ludzi niezdających sobie sprawy z powagi sytuacji i nadchodzącego kataklizmu.

Michael Dobbs sfabularyzował historię, którą dobrze znamy. Jego książka to staranna próba oddania za pomocą dokładnych opisów, sarkastycznych, a niekiedy przepełnionych ironią rozmów między politykami ich charakterów i nastrojów politycznych na świecie.Wojna Winstona” to pozycja, w której na każdej stronie podkreśla się olbrzymią pozycję Hitlera w Europie i ciągły wzrost jego popularności. Odnosi się ona do wydarzeń między 1 października 1938 roku, a 10 maja 1940 roku, kiedy to Winston Churchill po raz pierwszy został mianowany premierem Wielkiej Brytanii, zastępując tym samym Neville'a Chamberlain'a.

Wojna Winstona” to historia dojścia do władzy wielkiego polityka, męża stanu, mówcy i stratega. Autor przy każdej możliwej okazji podkreśla, że wybór Churchilla na premiera zmienił bieg historii. Michael Dobbs jest przekonany, że gdyby Chamberlain'a zastąpił inny polityk, „Wielka Brytania by nie wygrała”*.

Polityka  Neville'a Chamberlain'a ukazuje pewną uniwersalną zasadę i schematy, którymi kierują się współcześni politycy. Historia zatoczyła koło. Chamberlain parę godzin przed lotem do Monachium, gdzie wspólnie z Hitlerem, przedstawicielem Włoch i Francji zawarł porozumienie dotyczące nieobecnej na spotkaniu Czechosłowacji powiedział:



Jakże straszne, fantastyczne i niewiarygodne jest to, że musimy tu robić okopy i przymierzać maski gazowe z powodu kłótni w jakimś dalekim kraju między ludźmi, o których nic nie wiemy.*

Czyż to nie przejaw ignorancji i swego rodzaju znieczulicy, która niczym mantra jest powtarzana także przez współczesnych polityków. Oni także często nie dostrzegają zagrożenia w sytuacji kłótni, czy konfliktu.

Winston Churchill wyprzedzał swoje czasy. Był poniekąd wizjonerem. Wiedział, że w obliczu terroru ważniejsza jest konfrontacja i zjednoczenie sił do walki o wiele bardziej niż potulne i ugodowe spełnianie czyichś wyimaginowanych wymagań. Tym samym otwarcie potępił Układ monachijski nazywając go „hańbą monachijską”, z której przecież Chamberlain był tak bardzo dumny.

Wojna Winstona” nie jest książką najlżejszą. To pozycja zajmująca, momentami chaotyczna lecz z czasem odkrywająca charaktery poszczególnych polityków, niczym karty pasjansa. Pierwszy tom cyklu o Winstonie Churchillu to walka o władzę i o wpływy przeplatająca się z losem zwykłych ludzi. Niech nie przeraża Was objętość tej książki. Sir Winston Leonard Spencer Churchill nie odkrył przed czytelnikami wszystkich swoich tajemnic, a przecież to ponoć od niego uczył się sam Frank Underwood z „House of Cards”. Polecam.

Seria o Winstonie Churchillu:

1. Wojna Winstona (2017) | Winston's War (2002)
2. Never Surrender (2003)
3. Churchill's House (2004)
4. Szpieg w Jałcie | Churchill's Triumph (2005)

Za przedpremierowy egzemplarz książki
dziękuję Wydawnictwu Znak

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Wojna Winstona



Jestem ciekawa Waszej opinii na temat nowości
od Wydawnictwa Znak. Czy książki o tematyce politycznej
są w Waszym guście? 
Pozdrawiam ciepło!

wtorek, 24 stycznia 2017

#174 Chirurg („Ból łączy dwoje ludzie o wiele silniej niż miłość czy namiętność.”)

Chirurg
Tess Gerritsen
Rizzoli & Isles - Tom 1 lub Anatomia Zbrodni - Tom 1
384 strony
Wydawnictwo Albatros
Ocena: 9/10
Zło nigdy nie umiera. Przybiera tylko nowe formy. Jeśli raz spotkało nas nieszczęście, to nie znaczy, że jesteśmy odporne na powtórne zranienie. Piorun może uderzyć dwa razy.”*

W Bostonie nie jest bezpiecznie. Miasto w północno-wschodniej części USA zostało zdominowane przez zabójcę samotnych kobiet. Dziennikarze badający tę sprawę okrzyknęli go dumnie „Chirurgiem”, z racji tego, że przed dokonaniem morderstwa, poszukiwany mężczyzna precyzyjnie usuwa swoim ofiarom macice, co gorsza bez znieczulenia. 

Na celowniku Chirurga jest Catherine Cordell – lekarz, która niespełna dwa lata wcześniej sama padła ofiarą podobnego ataku i jako jedyna wówczas uszła z życiem. W walce z mordercą pomagają jej detektywi Thomas Moore i Jane Rizzoli

Pytanie brzmi, czy ochrona którą dostarcza jej tyle osób ustrzeże ją przed wariatem szalejącym ze skalpelem

* * *

Przerażające poczynania Chirurga podnoszą poziom adrenaliny w naszej krwi. Z jednej strony chcemy dowiedzieć się więcej, a z drugiej boimy się sięgnąć po kolejny rozdział. Wszystko to dzięki Tess Gerritsen. Jej opisy ofiar, sal operacyjnych i miejsc zbrodni są stworzone z taką precyzją i tak autentyczne, że chwilami o mały włos, a możemy poczuć zapach rozkładającego się ciała. 

Chirurg” to wyjątkowo dosadny medyczny kryminał. Z jednej strony ta bezpośredniość słowa  Tess Gerritsen odtrąca, a z drugiej zaprasza wszystkich czytelników o mocnych nerwach do poznania całej serii Rizzoli & Isles (doktor Maura Isles będzie obecna od następnego tomu). Nie sposób przejść obojętnie obok takiego klasycznego thrillera na wysokim poziomie i nie sposób zapomnieć o zbrodniach, których dokonał tytułowy Chirurg czyli Warren Hoyt

Modus operandi Chirurga jest barbarzyński i odrażający. Fragmenty książki, w których poznajemy opis ofiar z jego perspektywy zdają się być szczególnie intrygujące. Chirurg jest zimny, wyrachowany, traktuje ofiary jak przedmioty, dzięki którym zaspokaja swoje potrzeby. Jego umiejętności posługiwania się skalpelem, planowania zbrodni, znikania natychmiast po jej dokonaniu zadziwia. Z kolei postać detektyw Jane Rizzoli, jako jedyna z całego grona bohaterów pozytywnych może początkowo irytować. Po trzystu stronach z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jej kibicowałam – i tak do samego końca. 

Najlepsze w tej książce jest to, że Tess Gerritsen wcale nie zaskakuje pomysłem na fabułę. Jest zbrodniarz, który w odrażający sposób pastwi się nad swoimi ofiarami, a następnie „ulatnia się” niezauważony. Są detektywi, którzy poświęcają dnie i noce, na odnalezienie go, tymczasem przez większość czasu pozostają krok za nim. Autorka ma jednak wyjątkowy, powiedziałabym podstępny styl pisania. Nie marnuje czasu na niepotrzebne wstępy, bezużyteczne opisy, a tym samym nie pozwala na nudę. Kiedy już zaprosi czytelnika do swojej powieści, nie puści go na moment póki ten, nie pozna ostatniej strony. 

To wszystko sprawiło, że kolejny tom, czyli „Skalpel” niezbyt długo kurzył się w biblioteczce i już wylądował w moich dłoniach. Polecam

Fragment serii Anatomia Zbrodni

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Chirurg

Zgodnie z zapowiedziami realizuję swój plan na 2017 rok  i czytam książki 
Tess Gerritsen
Chciałabym poznać Waszą opinię na temat jej thrillerów. 

Zapraszam do komentowania i odwiedzenia mojego profilu 

niedziela, 22 stycznia 2017

#173 Trzech Panów w łódce, nie licząc psa

Trzech Panów w łódce, nie licząc psa
Jerome K. Jerome
318 stron 
Wydawnictwo Książka i Wiedza (1988)
Ocena: 9/10
Ale nie ma róży bez kolców, jak powiedział jeden pan, kiedy zmarło się jego teściowej i dostał rachunek za pogrzeb.”*

Dzień dobry wszystkim w nowym roku. Mam nadzieję, że 22 stycznia to czas, kiedy pisząc datę na kartce papieru, nie przekręcacie nieszczęsnej siódemki, myląc ją z szóstką. Jak już całe szczęście mam to za sobą. 

Dzisiaj przybywam, aby nakreślić na blogu słów kilka o drugiej przeczytanej przeze mnie książce w roku 2017. „Trzech Panów w łódce, nie licząc psa” autorstwa Jerome K. Jerome to perełka w mojej biblioteczce. Wydana w 1988 przez wydawnictwo Książka i Wiedza została zakupiona przeze mnie na allegro, za parę groszy. W końcu po roku „leżakowania”, udało mi się znaleźć dla niej czas. 

Jerome K. Jerome stworzył genialną, pełną dobrego humoru opowieść, którą będę wspominała jeszcze przez długi czas. 

* * *

Trzech Panów w łódce, nie licząc psa” to powieść, która po raz pierwszy została wydana 1889 roku. Jerome K. Jerome wcale nie planował wydać tego typu książki. Jego powieść wedle pierwszego zamysłu miała być jedynie przewodnikiem po Tamizie okraszonym gdzieniegdzie żartobliwymi anegdotami. Okazało się, że dygresje zdominowały całość. To one zagrały ostatecznie główną rolę w książce, a opis atrakcji i przyrody to tylko dodatek. „Trzech Panów w łódce, nie licząc psa” to opowieść o wycieczce trzech mężczyzn i psa o imieniu Montmorency (foksterier) po Tamizie - od Kingston do Oksfordu i z powrotem. Jerome, Harris i Jerzy zmęczeni dotychczasowym życiem, chcący poprawić swoje samopoczucie i stan zdrowia postanowili wybrać się w dwutygodniową podróż. Ostatecznie udało im się przebyć około 123 mile. 

Książka niepozorna, przez którą przebrnąć można w jedno, maksymalnie dwa popołudnia jest usiana przezabawnymi anegdotami i komicznymi obserwacjami życia, które są uniwersalne i aktualne. Nawet teraz chce mi się śmiać, gdy przypomnę sobie słowa jednego z bohaterów: Lubię pracę, ona mnie fascynuje. Mogę siedzieć i patrzeć na nią godzinami”*. Jerome K. Jerome udowadnia, że można komuś wytknąć jego wady, nie obrażając go. Wręcz przeciwnie, wskazanie palcem czyichś przywar może wywołać u wszystkich zainteresowanych salwy śmiechu. Uwielbiam tę książkę. W pełni wpisuje się w moje poczucie humoru i wiem, że gdybym wyruszyła w taką podróż z moimi znajomymi, mogłaby wyglądać równie komicznie. Polecam. 

Kontynuacja książki „Trzech Panów w łódce, nie licząc psafunkcjonuje pod różnymi tytułami. Czytaliście? Polecacie? Przymierzam się do zakupu „Trzech Panów w Niemczech (tym razem bez psa)”.

  

Źródło: Zysk i S-ka oraz LubimyCzytac.pl
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat w treści posta pochodzi z książki Trzech Panów w łódce, nie licząc psa


Zapraszam Was serdecznie tutaj: @absurdalna
Zajdziecie tam mnóstwo książkowych ujęć publikowanych na bieżąco. 

Sesja, ferie, czy odpoczynek? 
Styczeń sprzyja czytaniu książek? 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...