sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie książkowe 2016 roku

Witam Wszystkich bardzo serdecznie. Choć w 2016 roku miałam okazję robić to znacznie rzadziej niż w 2015 roku, to moje uczucie względem książek wcale nie osłabło. Statystyki okazują się brutalne. Do zrealizowania wyzwania: przeczytam 52 książki w 2016 roku zabrakło dosłownie jednej książki. Jestem jednak szczęśliwa i dumna z tego kawałka literatury, którego udało mi się spróbować w mijającym roku. Dzisiaj chciałabym Was zabrać w podróż po najbardziej wartościowych według mnie pozycjach, które zdążyłam poznać. Na wstępie chciałabym Wam także życzyć, abyście nadal kontynuowali swoje czytelnicze pasje i niezmiennie realizowali swoje książkowe plany. To nieprawda, że Polacy nie czytają. Wy jesteście na to najlepszym dowodem

Pełną listę 51 książek przeczytanych przeze mnie w 2016 roku znajdziecie poniżej: 


Chciałabym dzisiaj wyodrębnić kilka kategorii książek. Każda z lektur poruszyła mnie w inny sposób. Każda jest na swój sposób wybitna, wyjątkowa i niepowtarzalna. Poniżej znajdziecie książki, które w szczególny sposób zapadły mi w pamięć, o których najczęściej myślę i do których równie często staram się zaglądać ponownie. 
Największym odkryciem 2016 roku są dla mnie książki Magdaleny Grzebałkowskiej. Totalnie zatraciłam się w biografii Beksińskich, a swoją fascynację książkami Pani Magdaleny kontynuowałam pochłaniając Rok 1945. Wojna i pokój. Obydwie te książki pozostaną na długo w mojej pamięci. Posiadam własne egzemplarze z autografem i jestem z nich bardzo dumna. 


Przeczytaj także: 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

 #3 Rok 1984 George Orwell

W 2016 roku w końcu udało mi się sięgnąć po książki Georga Orwella. Planowałam to od kilku lat i w końcu zrealizowałam ten plan. Przeczytałam Folwark zwierzęcy i Rok 1984, obydwie wybitne, ale jeśli miałabym wybrać jedną z nich, to zdecydowanie opowiedziałabym się za Folwarkiem zwierzęcym. W mniejszej ilości stron, ta sama niepowtarzalna jakość i mądrość.  Do Orwella na pewno powrócę. Czy w 2017 - tego nie wiem. 




. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Książka, która wzruszyła mnie do szpiku kości. Książka, która spowodowała, że płakałam na przystanku autobusowym i po kątach w domu. Mam na myśli Zanim się pojawiłeś Jojo Moyes. Według mnie najtrudniej pisze się o książkach, które najbardziej nas wzruszają. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś przeczytam coś, co wyszło spod pióra tej autorki.  


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

#6 Zaginiona dziewczyna Gillian Flynn

Mówiąc o książkach, które wciągnęły mnie od pierwszej strony, nie mogę zapomnieć o Zaginionej dziewczynie autorstwa Gillian Flynn. Nie sądziłam, że nie będę mogła oderwać się od tej powieści. Jest w niej coś, co przyciąga jak magnes. Planuję obejrzeć ekranizację. 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

#8 Chudszy Stephen King

Pozostając w klimacie książek kryminalnych, nie mogę zapomnieć o Królu Mrocznych Opowieści, jakim jest dla mnie Stephen King. W 2016 roku sięgnęłam po książkę Chudszy i finał trylogii o Panu Mercedesie, czyli książkę Koniec warty. Obydwie były dobre, ale większe wrażenie zrobiła na mnie ta pierwsza. Genialna historia o przerażającym zakończeniu. Do Stephena Kinga z pewnością powrócę w roku 2017.



. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Książką, po której przeczytaniu poczułam smutek, dlatego że poznałam ją tak późno była z pewnością pierwsza część trylogii Stiega Larsson Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Rozpoczęcie przygody z Millenium okazało się wielką przyjemnością. Drugi tom czeka cierpliwie na półce na przeczytanie. 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Pożegnanie z Teodorem Szackim nie należało do najprzyjemniejszych, jednak nie zmienia to faktu, że trylogia Zygmunta Miłoszewskiego, to jedna z najlepszych czytelniczych przygód, jakie udało mi się przeżyć. 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Zachęcona pozytywnymi recenzjami innych bloggerów sięgnęłam po serię książek Katarzyny Puzyńskiej i całkowicie się w nich zatraciłam. Na mojej półce na przeczytanie czekają dwa ostatnie tomy. Książki o Lipowie to wciągające, trzymające w napięciu kryminały, jeśli jeszcze ich nie czytaliście - sięgnijcie po nie szybko i nadrabiajcie zaległości.

Na zdjęciu tom 5 cyklu o L i p o w i e. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

#13 SERIA: ANATOMIA ZBRODNI Tess Gerritsen

Źródło: literia.pl

Numer 13-sty i zarazem ostatni w tym zestawieniu stanowi bardziej mój osobisty plan na rok 2017, niż rekomendację dla Was. Oto książki Tess Gerritsen w nowym wydaniu. Pierwszy tom w promocyjnej cenie 7,99, a pozostałe 15,99. Mam już cztery części, a Chirurg został przeczytany w trzy popołudnia i czeka na zrecenzowanie. Seria Anatomia zbrodni jest wydana z dbałością o szczegóły, z przyjazną dla oka czcionką. Jestem pewna, że całość będzie wspaniale prezentowała się na półce. Historie, które wychodzą spod pióra Tess Gerritsen pożerają czytelnika w całości. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

Grzebałkowska, Orwell, Moyes, Flynn, King, 
Larsson, Miłoszewski, Puzyńska i Gerritsen.

Oto książki, które mnie pochłonęły, które planowałam przeczytać od dawna, które wzruszyły mnie do szpiku kości, które wciągnęły mnie od pierwszej strony, po które lubię sięgać, bo napisał je mistrz grozy, książki po których przeczytaniu odczułam żal, że poznałam je tak późno, książki z których bohaterami musiałam się pożegnać i książki, które zachęciły mnie do poznania całych serii lektur. 

Rok 2016 może nie był idealny pod wieloma względami, ale w kwestii przeczytanych książek okazał się całkiem dobry. Jedyne czego żałuję, to że przez brak czasu, nie o wszystkich książkach udało mi się napisać kilka słów na blogu. Jeszcze raz odsyłam Was do pełnej listy przeczytanych przeze mnie książek w 2016 roku. Oczywiście spotkamy się już za niedługo w nowych postach i recenzjach, nowych powieściach, poznając nowych autorów i podejmując nowe współprace. Życzę Wam samych sukcesów i spełnienia marzeń w Nowym Roku. 

Zapraszam do obserwowania mojego Instagrama
Są tam wszystkie książki, które przechodzą przez moje ręce 
w ciągu każdego dnia. 
Uwielbiam się nimi dzielić z Wami 
i przeglądać każdego dnia Wasze zdobycze. 

piątek, 23 grudnia 2016

#172 Dasz radę („Po to tu jesteśmy, żeby coś przeżyć...”)

Dasz radę
Joanna Podsadecka,  Ks. Jan Kaczkowski
224 strony
Wydawnictwo WAM
Ocena: 8/10 
Nie ograniczajmy Pana Boga w Jego miłosierdziu. On jest mądrzejszy od tych naszych dywagacji. Kiedy czyta nasze teologiczne książki, to ma niezły ubaw.”*

Zbliżają się Święta i koniec roku 2016, a wraz z tymi wydarzeniami kiełkuje w nas coś na kształt potrzeby refleksji nad życiem

Czy jest ono dobre, albo co oznacza dobre życie. Co powinniśmy w sobie doskonalić, a z czym powinniśmy się na zawsze pogodzić. I gdzie w tym wszystkim jest Bóg. 


* * *

Z pomocą przychodzi Ks. Jan Kaczkowski, przez złośliwców nazywany „onkocelebrytą”. Zmarł 28 marca 2016 roku na glejaka mózgu, w pełni pogodzony ze swoim losem. Ostatnie miesiące życia w całości poświęcił innym ludziom. Inspirował, motywował, próbował udzielić odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Stał się symbolem życia „na pełnej petardzie” zarówno wierzących, jak i niewierzących. Co trzeba mieć w sobie, aby trafić jednocześnie tymi samymi słowami do tak wielu różnych serc

Trzeba mieć wielki dystans do życia. Wierzyć w to, że wszystko, czego doświadczamy i co nas otacza nie jest przypadkowe. Smutek, rozpacz, ale i radość mają swój cel. Nie ma takiej rzeczy, sytuacji, zdarzenia, po których nie moglibyśmy się podnieść i powiedzieć: idę dalej. 

Ks. Jan Kaczkowski w książce podzielonej na różne działy tematyczne odpowiada na pytania zadane przez Joannę Podsadecką ale i czytelników Deon. W słowach ks. Jana czuje się głęboką więź z czytelnikami. To osoba, która nie tylko słyszy ludzkie problemy, ale także ich słucha. Nie tylko patrzy na ludzkie cierpienia, ale także je widzi. Na pytanie, co denerwuje go w księżach, odpowiada, że w książce nie starczyłoby miejsca, aby na to odpowiedzieć. Mówi, używając sporej dawki ironii, uśmiechu, gorzkiej prawdy. Zdawałoby się, że na niektóre pytania mógłby odpowiedzieć dokładniej, dobitniej, gdyby nie stan kapłański. Nie winię go za to. Książka „Dasz radę” mnie wzruszyła. Zobaczyłam w niej tylko prawdziwych ludzi i ich problemy, tak bardzo zbliżone do moich. Dzięki tej książce poznałam też księdza takiego, którego brakuje w moim otoczeniu, z którym chciałabym porozmawiać, albo zwyczajnie wsłuchać się w jego słowa. Polecam. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat w treści posta pochodzi z książki Dasz radę”.


Życzę Wam 
cudownych, spokojnych Świąt 
spędzonych dokładnie tak, 
jak to sobie zaplanowaliście. 

Prezentów książkowych 
znalezionych pod choinką, 
a także wyśmienitej Wigilii. 

Dbajcie o swoich najbliższych. 



sobota, 3 grudnia 2016

#171 | 1945. Wojna i pokój

1945. Wojna i pokój 
Magdalena Grzebałkowska
420 stron 
Biblioteka Gazety Wyborczej 
Ocena: 9/10
Co robić z pozostałymi jeszcze w Polsce Niemcami? Jedno jest tylko radykalne rozwiązanie. Wszyscy zdolni do pracy Niemcy - mężczyźni i kobiety - muszą być zmobilizowani. Należy utworzyć obozy i bataliony pracy. Dostaną za to chleb i zupkę, po skończonej pracy będą wypoczywać w wygodnych i higienicznych barakach . Nie będziemy się nad nimi znęcać, ani palić ich w piecach - 
nie jesteśmy przecież Niemcami.”*

To nie jest tak, że 1945 nie jest rokiem zakończenia wojny. W sensie symbolicznym z pewnością przywodzi na myśl jej finał, jednak gdybyśmy przeanalizowali losy ludzi nie jako zbiorowości, ale jako pojedynczych bohaterów, to okazałoby się, że więcej było tych, których cierpienie się pogłębiło w stosunku do tych, którzy nareszcie mogli odetchnąć pełną piersią. 

Rok 1945 nie był rokiem szczęśliwym, jak głosi stereotyp. Rok 1945 był czasem walki o przetrwanie. Był rokiem wielkiej nadziei, że zgubieni mężowie, bracia, a nawet dzieci i zwierzęta domowe szczęśliwie się odnajdą, co da namiastkę przeszłości. Ci wszyscy ludzie w otaczających ich gruzach próbowali odnaleźć fundamenty dawnego życia, czego najlepszym dowodem są ogłoszenia drobne. Magdalena Grzebałkowska podzieliła swoją książkę na dwanaście miesięcy, a każdy z nich poprzedzony został właśnie takimi wycinkami z gazety. Wojna i pokój to reportaż o ludziach, których za dziesięć lub piętnaście lat wśród nas nie będzie, i których będziemy wspominać bez większych emocji, niczym mityczne postaci z przykurzonych książek. 

To smutne, ale rzeczywistość jest brutalna. Niektórzy spośród tych, którzy doznali cierpienia i bólu z rąk prześladowców, sami stali się katami. Potężna machina śmierci wprawiona w ruch w 1939 z takim samym impetem wkroczyła w rok 1945. Autorka znalazła w swojej książce miejsce dla przesiedleńców, szabrowników, Polaków, Ukraińców, Niemców, dzieci z sierocińców, pracowników obozów pracy. Magdalena Grzebałkowska znalazła miejsce dla wszystkich i dla każdego z osobna. 

Historii, które wybitnie chwytają za serce jest tu wiele i nie sposób ich przytaczać. Jedne przyjęłam ze spokojem, na myśl o innych do dzisiaj moim ciałem wstrząsa dreszcz. To zadziwiające, o jak wielu rzeczach nie mamy pojęcia, albo o jak wielu aspektach minionych czasów wolimy nie myśleć. Nieważne jakiego jesteś wyznania, ile masz lat i czy chodzisz w nowych lakierkach, a może piątą z kolei zimę w tych samych butach, i tak w obronie własnego życia i życia swoich bliskich będziesz w stanie zrobić rzeczy, które z człowieczeństwem nie mają nic wspólnego. 

I nie chodzi tu oto, aby przez te jednostkowe, a zarazem chaotyczne historie nazywane dumnie reportażem traktować historię wybiórczo. Chodzi o to, aby na fundamencie tych ludzkich losów próbować zrozumieć dlaczego i umieć wyciągać wnioski. 

Wybaczcie, ale historia podręcznikowa serwowana w szkołach znieczuliła nas na tyle, że książka Pani Grzebałkowskiej nas szokuje, a nie powinna. 

Polecam gorąco. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat w treści posta pochodzi z książki 1945. Wojna i pokój”.

1945 [Magdalena Grzebałkowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



Do kolekcji brakuje już z grubsza jedynie biografii Ksiądz Paradoks. 
Pięknych lektur! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...