piątek, 9 września 2016

#161 Koniec warty („Zemsta jest okrutna, a ja jeszcze bardziej.”)

Koniec warty
Stephen King
Wydawnictwo Albatros
480 stron
Ocena; 8/10
Seria: Bill Hodges (Tom 3) 
Premiera: 08.06.2016
Za późno zawsze przychodzi za wcześnie.”*

Dlaczego tak długo zwlekałam z zamknięciem trylogii Stephena Kinga na swoim blogu? 

Tak naprawdę nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Cykl o emerytowanym policjancie i szaleńcu z mercedesa był jedną z najciekawszych czytelniczych przygód, jakie udało mi się przeżyć w ostatnich latach. Na „Koniec warty” czekałam z niecierpliwością i byłam niezmiernie ciekawa jak Stephen King poradzi sobie z zakończeniem tej historii. Zastanawiałam się, czy Mistrz Grozy będzie chciał na siłę zaskoczyć swoich wiernych fanów, czy klasycznie i „bez fajerwerków” pożegna się z bohaterami.

Otóż wydaje mi się, że amerykański autor wybrał spokojne rozwiązanie dla tej serii i w końcu wplótł w nią elementy grozy i sporo efektów nadnaturalnych, co jest jego znakiem firmowym. Jest to bardzo dobre zamknięcie trylogii. Poniekąd zgodne z moim wyobrażeniem. 

* * *

Brady Hartsfield, zabójca odpowiedzialny za masakrę w „Panu Mercedesie”, znajduje się w stanie wegetatywnym w Klinice Traumatycznych Uszkodzeń Mózgu. Jego choroba, jak się okazuje, to zgrabna przykrywka pod którą Brady do perfekcji rozwija śmiertelne, telepatyczne moce. Bill Hodges – emerytowany policjant i wspierająca go Holly Gibney, którzy nadal prowadzą agencję detektywistyczną, zostają tym samym wplątani w niebezpieczne dochodzenie, bowiem Brady Hartsfield powraca i planuje zemstę nie tylko na Billu Hodgesie i jego bliskich, ale na całym mieście. Można powiedzieć, że w pewnym sensie swój plan realizuje. Na szczęście Bill wie, jak pokrzyżować plany chorego mordercy. 

Koniec warty” to książka, w której nie tylko źli bohaterowie zostali dotknięci przez szpony choroby. Niestety stan zdrowia emerytowanego policjanta także pozostawia wiele do życzenia. Z perspektywy Stephena Kinga choroba tocząca najważniejszych bohaterów „Końca warty” może wyglądać jak powolne pożegnanie z postaciami, które kreował w trzech książkach. Mistrz Grozy nie jest tutaj gawędziarzem. Nie urzeka szczegółowymi, opisami i opasłą analizą ludzkiej psychiki. Cieszę się, że w książce, którą możemy sklasyfikować jako kryminał nie poddał się presji stworzenia wielkiej pod względem liczby stron książki, a postawił na konkret, a także transparentność fabuły. Zarówno Pan Mercedes jak i Brady z „Końca warty” są tak samo niepokojący. Żyjąc biernie, gdzieś na marginesie, nie rzucając się w oczy, swoim zachowaniem sprawiają, że czytelnik ma gęsią skórkę. 

Nie uważam się za znawcę twórczości Stephena Kinga, ale lubię czytać jego książki i zawsze z niecierpliwością wyczekuję publikacji, które wychodzą spod jego pióra. Po premierze „Końca warty” dostrzegłam mnóstwo słów krytyki pod adresem amerykańskiego autora, które można spiąć klamrą i wszystkie objąć jednym nagłówkiem: To nie ten sam King – jakby obowiązkiem autora było się nie zmieniać - wedle życzenia czytelników, a przede wszystkim pisać pod ich dyktando. Każdy autor ma jednak swoje święte prawo rozszerzać granice twórczości. Pisać kryminały, gdy wcześniej tworzył thrillery, a przede wszystkim ma też prawo pisać lepiej, gorzej, wybitniej, słabiej, bo tak naprawdę to kwestia smaku i gustu czytelników. Dla mnie „Koniec warty” to kontynuacja powieści o psychopacie, który planuje zbrodnię w najdrobniejszych szczegółach posługując się narzędziami, o których zwykłym śmiertelnikom się nie śniło. Nie oszukujmy się, nie jest to powieść wybitna. Takich książek o podwójnej narracji, policjancie-detektywie i psychopacie mamy dzisiaj na pęczki, ale popełnienie przez Stephena Kinga powieści kryminalnej uważam za udany eksperyment i gdybym miała po nią sięgnąć raz jeszcze, nie wahałabym się ani chwili. 




Koniec warty [Stephen King]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Koniec warty  

W i ę c e j  n a :  

Dużo ciekawych książek Wam życzę. :) 

2 komentarze:

  1. Ludziom ciężko zrozumieć, że styl autora zmienia się z czasem... i skoro King chce teraz pisać trochę inaczej niż kiedyś, to niech pisze;) Mi również "Koniec warty" bardzo się podobał. Szkoda jednak, że ostatnio w prozie Kinga tyle refleksji o starości i śmierci...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja z aKingiem nie przepadam, choć to mało powiedziane ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...