środa, 28 września 2016

#163 Kobieta w lustrze („Boskość, psychika, chemia...”)

Kobieta w lustrze
Éric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak Literanova
464 strony
Premiera: 20.02.2016
Ocena: 5/10
Boskość, psychika, chemia - oto klucze, które różne stulecia oferowały do odryglowania bram tajemnicy.”*

Szesnasta książka, która wyszła spod pióra tego francuskiego autora, a którą miałam okazję przeczytać. Ta liczba przypomina mi, że wytrwale i z wielką determinacją dążę do celu, jakim jest przeczytanie wszystkich książek Schmitta. „Kobieta w lustrze” to powieść wypożyczona z biblioteki, i która w mojej opinii posiada bardzo elegancką i stylową oprawę. Pod względem treści nie imponuje, ale jednocześnie zaskakuje. 
Schmitt - autor krótkich, filozoficznych czytadeł stworzył tak obszerną wielowątkową powieść? 

* * * 

Kobieta w lustrze” - wielowątkowa opowieść, w której przeplatają się losy trzech kobiet. Średniowieczna mistyczka, arystokratka, która z biegiem lat docenia wartość psychoanalizy i rozpieszczona gwiazda filmowa, zatapiająca swoje smutki w alkoholu i narkotykach. Historie banalne, które nijak się do siebie mają, które łączy jedynie myśl porzucenia dotychczasowego życia i odkrycia tego co ważne.

Nijak się do siebie mają. Przez większość czasu, który spędziłam nad lekturą „Kobiety w lustrze”, zastanawiałam się, co łączy te historie. Czy zdołam odkryć to tajemne połączenie, nim zanudzę się do granic możliwość. A czas spędzony nad tą książką Schmitta wybitnie mi się dłużył. Więzy między bohaterkami odkryłam w ostatnich rozdziałach i dopiero wtedy ta książka nabrała dla mnie kolorytu i smaku. Tak jak mówi wydawca „Życie to coś więcej. Więcej niż rola do odegrania. Niż religia i konwenanse. Więcej niż mąż i dziecko. Pieniądze i sława.”* Te słowa najlepiej oddają jej treść. 

Nie powiedziałabym, że splot trzech pozornie różnych wątków był majstersztykiem, ale autor - mężczyzna - szczegółowo przelał na papier emocje, które przepełniały serca kobiet. Myślę, że bardzo niewiele przedstawicielek płci pięknej potrafiłoby to zrobić równie dobrze. Książki tej nie polecę mężczyznom, ale każda kobieta znajdzie tu jakiś skrawek siebie. Udanej lektury. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Kobieta w lustrze

n o w y   n a b y t e k 

W i ę c e j  n a :  

Dwa dni pracy
i powrót do studenckiego życia. 
Więcej książek, 
więcej czasu dla siebie. 

A Wy, co podczytujecie? 

środa, 21 września 2016

#Zapowiedź: Ślady („Wielobarwny i zaskakujący kalejdoskop ludzkich życiorysów”)


28 września odbędzie się premiera nowej książki Kuby Małeckiego pt. „Ślady”.
Pamiętacie Dygot?

Oto co pisałam o poprzedniej książce Jakuba Małeckiego w listopadzie ubiegłego roku: 

„Dygot” prezentuje panoramę ludzkich zachowań. Zwyczajni bohaterowie stanowią plejadę charakterów. Chłopak patrzący na mnie z okładki, który początkowo budził we mnie lęk i intrygował, nabierał znaczenia im głębiej poznawałam fabułę książki.
„Dygot” mnie zasmucił. Pełno tu nostalgii i zapachu minionych czasów, które swoją drogą, dobrze że są już za nami. Książkę Jakuba Małeckiego warto przeczytać ze względu na jej oryginalność i poetycką wymowę, wymagającą umiejętności czytania między wierszami.

Teraz z niecierpliwością czekam na kolejną premierę Wydawnictwa Sine Qua Non.

* * *

Ślady” to:

Wielobarwny i zaskakujący kalejdoskop ludzkich życiorysów
Koniec świata za każdym razem wygląda inaczej. Jest pędzącą kulą, błyskiem szkła, odgłosem pukania do drzwi. Czasami nadchodzi w huku. Czasami cicho krąży wokół stołu.
Tadeusz Markiewicz ginie na wojnie, ale nie umiera cały. Pada na ziemię z rozerwaną głową, aby od tej pory trwać w życiach innych. Bożena Czerska, jego daleka krewna, zostaje światowej sławy modelką, nigdy jednak nie przestaje uciekać przed samą sobą. Ludwik, jej ojciec, co rano budzi się, nie wiedząc, kim jest, a jednak próbuje być kimś. Kolejne życiorysy przeplatają się coraz gęściej, tworząc niepokojącą mozaikę radości, tęsknot i lęków.
Wojna, miłość, szaleństwo i wspomnienia. Samotnicy, kochankowie i ofiary. Ludzie z wielkimi marzeniami i przeszłością, o której nieraz chcieliby zapomnieć. Ci, którzy żyją tylko w połowie, i ci, którzy chcą żyć wiele razy.
A pośród nich coś, o czym żaden z nich nie ma pojęcia. Choć niektórzy przeczuwają.

Specjalnie dla Was załączam fragment książki, 
która swoją premierę będzie miała 28 września. 
Dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non 
i razem z nim czekam na premierę. 


W i ę c e j  n a :  

Pozdrawiam spod koca, 
bo jesień wkroczyła już do mojego mieszkania. :) 

Czym teraz zaskoczy nas
J a k u b  M a ł e c k i ? 

piątek, 16 września 2016

Był „Korzeniec”, był „Tal”... Teraz przyszedł czas na reportaż.


N E B R A S K A 

czyli dowcipny i lekki zapis podróży po Stanach Zjednoczonych

Zbigniew Białas to człowiek o wielu obliczach. Pokochałam go za książkę Tal, którą zachwycałam się w październiku ubiegłego roku na swoim blogu. Korzeniec tylko umocnił mnie w przekonaniu, że ten polski literaturoznawca ma wielki talent. Wydawnictwo MG opakowuje wszystkie dzieła Zbigniewa Białasa w przecudne szaty, a już 28 września będziemy mieli okazję sięgnąć po najnowszą książkę sosnowieckiego autora. 

Preriowe kotlety i zakonnica w kaloryferze; obiad pod domem Tomka Sawyera i złote umywalki Elvisa; Nowy Jork Klasztorny i Płaska Nebraska; ucieczka przed mormonami, i Wielka Nierządnica – oraz o wielu innych obliczach Ameryki roku 2001.

Czy dla „Nebraski znajdzie się miejsce w Waszych biblioteczkach? 
Nie wiem dlaczego, ale mam ochotę polecić tę książkę w ciemno. 

W i ę c e j  n a :  

i n f o  dzięki uprzejmości W y d a w n i c t w a M G
o k ł a d k a  całkiem  n i e z ł a 


środa, 14 września 2016

#162 Miłosna kareta Anny J.

Miłosna kareta Anny J.
Janina Lesiak
Wydawnictwo MG
224 strony
Ocena: 6/10
Premiera: sierpień 2016
Musiała się zestarzeć, żeby zrozumieć, że szczęściem się nie naje, bo jest ono jak tatarskie ziele w cukrze; niby słodkie, a jednocześnie gorzkie, pieprzne i ostre.”*

Smutne, a zarazem prawdziwe. Anna Jagiellonka - siostra Zygmunta Augusta i żona Stefana Batorego - to jedna z wielu ważnych kobiet utrwalonych na kartach historii, które głównie z racji pełnionej funkcji nie mogły zaznać prawdziwego szczęścia. Wydawnictwo MG i pisarka Janina Lesiak oddają w ręce czytelników powieść o kobiecie, o której Polacy bardzo mało wiedzą, a która sporo „namieszała” w dziejach naszego państwa. 

Dlaczego kareta? Kareta to w kartach układ składający się z czterech takich samych figur, ale w różnych kolorach. Książka Janiny Lesiak przedstawia cztery różne oblicza Anny Jagiellonki. „Miłosna kareta Anny J.” to opowieść o siostrze, narzeczonej, żonie i ciotce czterech polskich królów, czyli o pokerowej karecie. Choć Anna J. kochała równie mocno każdego władcę z osobna, to jednocześnie musiała walczyć z nimi o siebie, ale przede o miłość. 
Kto wygrał tę walkę? 

* * *

Pierwsze co nasuwa się na myśl po przeczytaniu książki Janiny Lesiak to podziw, że z nudnego kawałka historii można stworzyć tak ciekawą, zbeletryzowaną opowieść. Choć narratorem nie jest sama królowa, a książka nie ma charakteru pamiętnika, to „Miłosna kareta Anny J.potrafi oddać najgłębiej skrywane emocje polskiej królowej. Na pierwszym planie nie znajduje się tutaj polityka, zawiłe intrygi, czy losy państwa polskiego, ale kobieta, która te wszystkie dylematy i problemy dnia codziennego dźwigała na własnych barkach. Anna J. to bohaterka sprzed stuleci, która przypomina się czytelnikom jako niegrzesząca urodą, religijna, poszukująca choć namiastki prawdziwej miłości dama, którą większość mężczyzn zwyczajnie gardziło, a większość kobiet nie doceniało. Anna J. to bohaterka z czasów zamierzchłych, która ożyła dzięki słowom Janiny Lesiak. Narrację, którą prowadzi autorka można uznać za kameralną i bardzo klimatyczną. O przeszłości trzeba umieć opowiadać. Zaznaczam jednak, że sięgnięcie po „Miłosną karetę Anny J.” wymaga choć minimalnego zainteresowania historią, inaczej dworskie obyczaje, królewskie suknie i inne literackie obrazy XVI-wiecznej Polski mogą nieco przytłaczać. 
Dla mnie to ciekawa odskocznia od innych lektur i bardzo przejrzysty, literacki obraz, który wyłonił się z mrocznych odmętów historii. 


Za możliwość sięgnięcia po lekturę
dziękuję Wydawnictwu MG

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Miłosna kareta Anny J.



j e d n a  z  w i e l u 

W i ę c e j  n a :  

A Wy, 
co aktualnie podczytujecie? 

Pozdrawiam ciepło. :)

piątek, 9 września 2016

#161 Koniec warty („Zemsta jest okrutna, a ja jeszcze bardziej.”)

Koniec warty
Stephen King
Wydawnictwo Albatros
480 stron
Ocena; 8/10
Seria: Bill Hodges (Tom 3) 
Premiera: 08.06.2016
Za późno zawsze przychodzi za wcześnie.”*

Dlaczego tak długo zwlekałam z zamknięciem trylogii Stephena Kinga na swoim blogu? 

Tak naprawdę nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Cykl o emerytowanym policjancie i szaleńcu z mercedesa był jedną z najciekawszych czytelniczych przygód, jakie udało mi się przeżyć w ostatnich latach. Na „Koniec warty” czekałam z niecierpliwością i byłam niezmiernie ciekawa jak Stephen King poradzi sobie z zakończeniem tej historii. Zastanawiałam się, czy Mistrz Grozy będzie chciał na siłę zaskoczyć swoich wiernych fanów, czy klasycznie i „bez fajerwerków” pożegna się z bohaterami.

Otóż wydaje mi się, że amerykański autor wybrał spokojne rozwiązanie dla tej serii i w końcu wplótł w nią elementy grozy i sporo efektów nadnaturalnych, co jest jego znakiem firmowym. Jest to bardzo dobre zamknięcie trylogii. Poniekąd zgodne z moim wyobrażeniem. 

* * *

Brady Hartsfield, zabójca odpowiedzialny za masakrę w „Panu Mercedesie”, znajduje się w stanie wegetatywnym w Klinice Traumatycznych Uszkodzeń Mózgu. Jego choroba, jak się okazuje, to zgrabna przykrywka pod którą Brady do perfekcji rozwija śmiertelne, telepatyczne moce. Bill Hodges – emerytowany policjant i wspierająca go Holly Gibney, którzy nadal prowadzą agencję detektywistyczną, zostają tym samym wplątani w niebezpieczne dochodzenie, bowiem Brady Hartsfield powraca i planuje zemstę nie tylko na Billu Hodgesie i jego bliskich, ale na całym mieście. Można powiedzieć, że w pewnym sensie swój plan realizuje. Na szczęście Bill wie, jak pokrzyżować plany chorego mordercy. 

Koniec warty” to książka, w której nie tylko źli bohaterowie zostali dotknięci przez szpony choroby. Niestety stan zdrowia emerytowanego policjanta także pozostawia wiele do życzenia. Z perspektywy Stephena Kinga choroba tocząca najważniejszych bohaterów „Końca warty” może wyglądać jak powolne pożegnanie z postaciami, które kreował w trzech książkach. Mistrz Grozy nie jest tutaj gawędziarzem. Nie urzeka szczegółowymi, opisami i opasłą analizą ludzkiej psychiki. Cieszę się, że w książce, którą możemy sklasyfikować jako kryminał nie poddał się presji stworzenia wielkiej pod względem liczby stron książki, a postawił na konkret, a także transparentność fabuły. Zarówno Pan Mercedes jak i Brady z „Końca warty” są tak samo niepokojący. Żyjąc biernie, gdzieś na marginesie, nie rzucając się w oczy, swoim zachowaniem sprawiają, że czytelnik ma gęsią skórkę. 

Nie uważam się za znawcę twórczości Stephena Kinga, ale lubię czytać jego książki i zawsze z niecierpliwością wyczekuję publikacji, które wychodzą spod jego pióra. Po premierze „Końca warty” dostrzegłam mnóstwo słów krytyki pod adresem amerykańskiego autora, które można spiąć klamrą i wszystkie objąć jednym nagłówkiem: To nie ten sam King – jakby obowiązkiem autora było się nie zmieniać - wedle życzenia czytelników, a przede wszystkim pisać pod ich dyktando. Każdy autor ma jednak swoje święte prawo rozszerzać granice twórczości. Pisać kryminały, gdy wcześniej tworzył thrillery, a przede wszystkim ma też prawo pisać lepiej, gorzej, wybitniej, słabiej, bo tak naprawdę to kwestia smaku i gustu czytelników. Dla mnie „Koniec warty” to kontynuacja powieści o psychopacie, który planuje zbrodnię w najdrobniejszych szczegółach posługując się narzędziami, o których zwykłym śmiertelnikom się nie śniło. Nie oszukujmy się, nie jest to powieść wybitna. Takich książek o podwójnej narracji, policjancie-detektywie i psychopacie mamy dzisiaj na pęczki, ale popełnienie przez Stephena Kinga powieści kryminalnej uważam za udany eksperyment i gdybym miała po nią sięgnąć raz jeszcze, nie wahałabym się ani chwili. 




Koniec warty [Stephen King]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Koniec warty  

W i ę c e j  n a :  

Dużo ciekawych książek Wam życzę. :) 

wtorek, 6 września 2016

#160 Czarny jak ja („Brak sprawiedliwości to brak tego, co czyni nas ludźmi.”)

Czarny jak ja
John Howard Griffin 
Wydawnictwo W.A.B. 
256 stron 
Ocena: 9/10 
Seria: Terra Incognita
Premiera: 21.07.2016
System dyskryminacji i podwójnych standardów zmienia się w różnych kulturach, ale zawsze jest niesprawiedliwy. Są tysiące rodzajów niesprawiedliwości, jednak sprawiedliwość jest tylko jedna - taka sama dla wszystkich. Domaganie się "trochę większej" sprawiedliwości albo "stopniowej" sprawiedliwości jest w istocie akceptacją niesprawiedliwości. Taka jest prosta prawda.”*

Jestem osobą, która od dzieciństwa pielęgnuje w sobie wielkie, nieskażone niczym poczucie sprawiedliwości. I niestety muszę przyznać, że często dostaję za to po głowie. Może właśnie dlatego książka Johna Howarda Griffina zrobiła na mnie tak wielkie wrażenie. 

Autor i bohater książki - John Howard Griffin poddaje się nieskomplikowanemu zabiegowi dermatologicznemu, który na pewien okres czasu zmienia odcień jego skóry. Efekt ten zostaje wzmocniony przy użyciu specjalnych farb do ciała, aplikowanymi każdego dnia. Tak mało znacząca zmiana - zdawałoby się - tylko różnica w kolorze skóry, przecież wnętrze Griffina się nie zmieniło. Jak sam autor pisał: W najdzikszych rojeniach” nie spodziewałby się, że to spowoduje tak wielką przemianę i że tak wiele będzie go dzielić od dziennikarza czytającego o Murzynach od czarnoskórego mężczyzny, którym się stał. 

* * *

Jak dowodzi książka „Czarny jak jamieszkańcy Południa Stanów Zjednoczonych - państwa, w którym swoje źródła mają tradycje demokratyczne - tak naprawdę zepsuci do szpiku kości. Griffin podróżując po Stanach Zjednoczonych w nowym wcieleniu doświadczył niezliczonych ilości rasistowskich aktów na własnej skórze. Nie bójmy się tego powiedzieć, Griffin był prześladowany za kolor swojej skóry, a cały negatywny efekt jego przedsięwzięcia został jeszcze bardziej wzmocniony i zwielokrotniony po publikacji reportażu. 

Kuriozalna sytuacja. To straszne jak wiele drzwi może się przed tobą zamknąć, gdy staniesz się czarnym człowiekiem. Jak wiele nienawiści, aktów przemocy może cię dotknąć z tego tytułu. Griffin wyruszył na Południe USA z nadzieją, że znajdzie świadectwa człowieczeństwa, równości i braku uprzedzeń, a tak naprawdę znalazł coś zupełnie innego

Najbardziej poruszającym i jednocześnie kontrowersyjnym momentem w książce jest dla mnie ten, w którym Griffin po raz pierwszy spojrzał w lustro po swojej przemianie. Jakie to prawdziwe, a zarazem okrutne, że on także poddał się swoim instynktom i jego fizyczna i emocjonalna tożsamość na chwilę doznała wstrząsu. Griffin sam był w szoku, widząc swoje nowe oblicze. Jego odbicie przywiodło na myśl wszystkie uprzedzenia, którym (nie zapominajmy) on także musiał stawić czoła. 

Nie chcę oglądać tak brutalnego świata. Nie chcę nawet myśleć, że ten, w którym żyje może nosić w sobie znamiona tego z '59 roku, z relacji Griffina. 
Temat segregacji rasowej został w tej książce wyczerpany. 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat w tytule: Platon; w treści posta pochodzi z książki Czarny jak ja  

W i ę c e j  n a :  

John Howard Griffin to amerykański dziennikarz. 
Jego projekt zmiany koloru skóry 
i podróży w nowym wcieleniu po USA
można określić mianem społecznego eksperymentu. 
Jego zasługi związane z propagowaniem i głoszeniem równości rasowej 
są według mnie nieocenione i niestety zapomniane. 

sobota, 3 września 2016

Książkowe stosy z biblioteki i nie tylko...


Dzień dobry w sobotę! 
Piękny mamy dziś dzień, a przede wszystkim dla większości z Was wolny. Korzystając z okazji, że macie więcej czasu, aby przeglądać blogi, chciałabym Wam zaprezentować moje ostatnie zdobycze książkowe, które uformowały całkiem pokaźny stos. Przy okazji mam nadzieję, że uporządkuję w głowie swoje czytelnicze plany na najbliższy tydzień. :) Miłego czytania i oglądania.


W instagramowym konkursie zorganizowanym przez Wydawnictwo Muza udało mi się wygrać bon na zakupy w ich księgarni internetowej o wartości 50 zł. Tę kwotę wymieniłam na dwie książki w wersji pocket i dwie autorstwa Pierre'a Lemaitre w pełnej wersji. 

Carloz Ruiz Zafon Książę Mgły czyli Zafon dla młodzieży. Jestem w trakcie czytania. Nieco ponad dwieście stron w wersji kieszonkowej. Czcionka dość sporych rozmiarów, jak na wersję pocket (myślę, że kiedyś uda mi się to uchwycić na Instagramie). Mama zdążyła przeczytać i stwierdziła, że wciągająca - jak to u Zafona bywa. I oderwana od rzeczywistości - jak to też u Zafona bywa. To znaczy, że jej się podobało. 

Katarzyna Bonda Sprawa Niny Frank książka, którą znam, lubię i szanuję. Pierwsza autorstwa Katarzyny Bondy, po którą sięgnęłam. Teraz z niecierpliwością czekam na Lampiony (premiera 28 września), a zakup Sprawy Niny Frank to tak naprawdę uzupełnienie trylogii w wersji kieszonkowej w mojej biblioteczce. 

Pierre Lemaitre Koronkowa robota i Alex książki, o których skrycie marzyłam i które po recenzji Zygmunta Miłoszewskiego musiałam przeczytać. Alex już za mną, a przede mną Koronkowa robota. Myślę, że we wrześniu po nią sięgnę. Na pewno po nią sięgnę. 


Janina Lesiak Miłosna kareta Anny J. zakładam, że ani nazwisko autorki, ani tytuł wiele Wam nie mówi. Nie jesteście w tym odosobnieni. Książka przyfrunęła do mnie od Wydawnictwa MG (wrześniowa nowość). Zgodziłam się po nią sięgnąć, ponieważ zawsze bardzo lubiłam historię i zawsze uważałam i nadal sądzę, że kobiety od zawsze (zawsze po raz trzeci!) były w niej tłamszone, a o ich zasługach i losach zapominano o wiele szybciej, niż o dokonaniach mężczyzn. Książki jeszcze nie zaczęłam czytać. Myślę, że w najbliższym tygodniu rozpocznę. Sama oprawa sprawia wrażenie bardzo eleganckiej i dopracowanej w każdym calu. 



Z miłości do Zbigniewa Białasa i jego książek Tal, oraz Korzeniec z chęcią sięgnęłabym także po tę nowość Wydawnictwa MG


Ten stos oficjalnie rozpoczyna relację z mojego rajdu po bibliotekach. Na początek biblioteka w Sanoku. 

Éric-Emmanuel Schmitt tego Pana przedstawiać nie będę, robiłam to na blogu niezliczoną ilość razy, a jednak Kobiety w lustrze jeszcze nie przeczytałam. Zamierzam to naprawić we wrześniu. 

John Howard Griffin Czarny jak ja zapamiętajcie to nazwisko i tytuł książki. Do sięgnięcia po nią zachęcił mnie opis. Lektura zagłębia się w temat rasizmu. Pewien dziennikarz chcąc przeniknąć i rozpoznać ten problem od źródeł zmienia się na pewien okres czasu z białego człowieka w człowieka czarnego. Zapytacie: jak? Otóż sięgnijcie po książkę. Autor zmienia się i obserwuje... Jego wnioski są porażające, a reportaż porusza do głębi. 

Anne Frank Dziennik książka, którą bardzo ciężko zdobyć w bibliotece, a jednak. Nareszcie ją przeczytam. 



Na koniec książki z lokalnej biblioteki, które wypożyczyłam najwcześniej, a teraz najciężej mi się za nie zabrać przy takiej konkurencji. 

Remigiusz Mróz W cieniu prawa autor, który ostatnio wydaje tyle nowości, że chyba trochę się pogubiłam. W cieniu prawa to swego rodzaju nowość razy dwa, bo wydaje mi się, że nie jest to kontynuacja żadnej serii. Mam nadzieję, że przeczytam. 

Ken Follett Zamieć bibliotekarka skwitowała mój wybór jako: ot, wzięłaś sobie tomiszcze. No wzięłam, wzięłam. A teraz sama nie wiem, czy zdążę przeczytać. W każdym bądź razie czasem tak jest, że wynosimy z biblioteki mnóstwo różnych książek, sami tak naprawdę nie wiedząc dlaczego. 

Ks. Jan Kaczkowski / Piotr Żyłka Życie na pełnej petardzie stwierdziłam, że skoro książka Grunt pod nogami tak bardzo mnie poruszyła, to ten wywiad rzeka może to powtórzyć. 


W telegraficznym skrócie tak się właśnie sprawy mają. Co polecacie, co odradzacie, co sami czytaliście? Czekam na Wasze na o p i n i e i rekomendacje. Życzę Wam z a c z y t a n y c h słonecznych dni. 

W i ę c e j  n a :  






czwartek, 1 września 2016

#159 Alex („Więc nie ma już Laury ani Nathalie, ani Lei, ani Emmy. To jest Alex.”)

A l e x 
Pierre Lemaitre
Wydawnictwo Muza
352 strony
Ocena: 9/10
Seria: Camille Verhoeven (część II) 
Premiera: 13.11.2013
Któż to może wiedzieć, co jest prawdą, a co nie, inspektorze!

Dla nas najważniejsza jest nie prawda, tylko sprawiedliwość, czyż nie?”*

Nie ma dziś w europejskiej literaturze lepszych kryminałów niż te, które pisze Pierre Lemaitre, mówi o książkach autora Zygmunt Miłoszewski. I ja mu wierzę. Dlatego też gdy tylko nadarzyła się okazja, kupiłam „Alex”, a także „Koronkową robotę” i choć „Alex” to drugi tom cyklu, szybko okazało się, że to nie ma znaczenia. Książka, która  była i pozostanie dla mnie odrębnym tworem francuskiego autora, pochłonęła mnie na kilka wieczorów. 

Pierre Lemaitre, bardzo miło Pana poznać. 

* * *

Piszę tylko takie książki, które chciałby sfilmować Alfred Hitchcock” - słowa wypowiedziane przez samego autora zdają się być pozbawione skromności i jednocześnie stawiają tej powieści bardzo wysoką poprzeczkę. Skoro sam Alfred Hitchcock by się jej nie powstydził, to znaczy że musi zawierać „to coś”. Coś, czego z pewnością nie widać po przeczytaniu kilku pierwszych stron, ale co rodzi się i dojrzewa na przestrzeni całej powieści. Gwarantuję, że tak jest. 

Pierre Lemaitre opowiada nam kilkanaście dni z życia pewnej rudowłosej piękności. Kobiece kształty, burza loków, zalotny uśmiech połączony z tajemniczością - to sprawia, że każdy mężczyzna może należeć do Alex. Pewnego dnia, kobieta zostaje porwana przez podstarzałego faceta. Mało tego, potwór w ciele mężczyzny przetrzymuje ją na przedmieściach Paryża w starym hangarze. Alex zostaje pozbawiona wszystkich swoich rzeczy osobistych, łącznie z ubraniami, a następnie przez kilka dni jest więziona w zawieszonej pod sufitem klatce. Mężczyzna chce, aby Alex zginęła w męczarniach. Gdyby nie jego nagły wypadek samochodowy, z pewnością czekałaby ją śmierć z głodu i wyczerpania. To jednak dopiero początek historii. 

Tak nieprzewidywalnej akcji, jak w książce tego francuskiego pisarza nie widziałam już od dawna. Tutaj ofiara jest katem i kat jest ofiarą. Alex mimo iż dała się porwać, jest o wiele inteligentniejsza od swojego oprawcy. Można powiedzieć, że cierpienia, których doznała w przeszłości, nie odeszły w zapomnienie i kobieta cały czas realizuje swój plan zemsty. 
Kto w tej książce jest mordercą, a kto jest ofiarą. 
Kto sieje strach, a kto mu się poddaje? 

* * *

Alex” to książka diaboliczna, pełna przepełniających grozą, drastycznych opisów, które ociekają krwią. Kiedy akcja przyspiesza rozdziały stają się krótsze, a kiedy zwalnia, opisy stają się bardziej płynne, plastyczne i rozwlekłe. Największym atutem tej powieści jest nieprzewidywalność. Znajduje się tutaj mnóstwo rozdziałów, które podpowiadają naszej wyobraźni: to już koniec, tu znajduje się rozwiązanie zagadki, ale czy tak dobra książka może się skończyć po stu stronach? W tej książce nic nie jest pewne. Czyta się ją dobrze kiedy jesteś wypoczęty, ale w takim samym napięciu i podnieceniu jest w stanie utrzymać Cię, czytelniku, po całym dniu pracy. 
Lemaitre na stronie tytułowej własnej książki się przechwalał i jak widać miał do tego pełne prawo.
Klimat grozy znad Sekwany mnie pochłonął. Polecam gorąco. 


Alex [Pierre Lemaitre]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Alex 

W i ę c e j  n a :  

W s z y s t k i m, którzy rozpoczęli dzisiaj nowy rok szkolny
życzę dużo wytrwałości i motywacji do działania.  :)

Czytaliście książki tego francuskiego autora? 
Czekam na Wasze o p i n i e.

Z a c z y t a n y c h  dni!

p o d c z y t y w a n e teraz
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...