środa, 13 lipca 2016

#153 Maleńka Dorrit („Los nie pieścił ich i nie oszczędzał, a jednakże byli szczęśliwi, gdyż szczęście mieli w sobie.”)

Maleńka Dorrit
Charles Dickens
288 stron
Wydawnictwo MG
Ocena: 5/10
[Okładka]
- To się stało zupełnie prosto - rzekła wreszcie. - On mi powiedział: Affery, jak ci się podoba nazwisko Flintwinch? Nie wytrzeszczaj oczu, bo za tydzień będzie już twoim. 
Tak postanowiliśmy.”*

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie po dłuższej przerwie od blogowania. Przybywam do Was dzisiaj z książką, którą określa się mianem klasyki literatury, i która jest jednocześnie wielkim wyzwaniem dla recenzenta. Czy o tej książce przypadkiem nie napisano już wszystkiego? Dzisiaj dołożę do tego jeszcze kilka słów. Zapraszam Was do poczytania o Maleńkiej Dorrit Charlesa Dickensa. 

* * * 

Maleńka Dorrit” po raz pierwszy została opublikowana w odcinkach w latach 1855-1857. Pierwotnie miała nosić tytuł „Niczyja wina” lub „Nikt nie winien”. Pierwsi czytelnicy jak i całkiem spore grono recenzentów z kolejnych pokoleń uważało, że książka Dickensa traktuje przede wszystkim o problemach spekulacji giełdowych i nieudolności rządów. Ja jednak nie do końca zgadzam się z tym zdaniem i w dalszej części opowiem Wam, o czym z mojego punktu widzenia jest „Maleńka Dorrit”. 



Pomimo wielkiego szacunku dla twórczości Charlesa Dickensa muszę przyznać, że „Maleńka Dorrit” nie poruszyła pod względem fabuły ani mojego serca, ani umysłu. Zakochać się w niej można wyłącznie za sprawą oprawy. 

Tytułowa Dorrit to dziewczyna urodzona i wychowana w więzieniu, gdzie znalazła się dzięki uczynkom ojca, osadzonego tam przed laty za długi. Amy jest niczym promień słońca dla wszystkich pozostałych bohaterów - rezydentów ponurej i zamkniętej więziennej rzeczywistości. Dziewczyna wspiera wszystkich i szybko staje się ulubienicą obywateli więzienia Marshalsea. 

Drugą bardzo ważną postacią w książce Dickensa jest Arthur Clennam, który po dwóch dekadach wraca do Londynu z Chin. Mężczyzna odwiedza swoją matkę i tam poznaje Amy Dorrit, która na co dzień zarabia u pani Clennam szyciem. Ich ścieżki odtąd łączą się na dłużej


W książce Dickensa bardzo podoba mi się przeciwstawienie dwóch światów. Czystość i niewinność Amy z bogactwem i znieczulicą drugiego skrawka Londynu. Dickens w swojej książce przekazuje nam esencję prastarej prawdy, że pieniądze szczęścia nie dają, a kto myślał inaczej, marnie skończył w tej powieści. 
Dickens wskazuje konkretny, uniwersalny kierunek który powinien obrać człowiek. Choć w sposób nienachalny to jednak tonem moralizatorskim poucza czytelnika i ostrzega przez zgubnymi skutkami niewłaściwej budowy hierarchii wartości, czyli tym co przynosi zgubę

Nie mogę jednak przemilczeć faktu, że większość książek w których zaczytuję się na co dzień, to historie opowiedziane przez silnych, kontrastowych bohaterów. Aktorzy ze sceny Dickensa” to postaci spokojne, ugrzecznione, szare i nijakie. Czekamy na ich reakcje, uzewnętrznienie emocji - a tego szczerego wyrazu brak. Dickens za sprawą Małej Dorrit próbuje nas przekonać, że istnieją ludzie idealni i choć ta próba może nas irytować, to trzeba przyznać, że książka angielskiego twórcy nie zdąży nas zmęczyć swoją objętością. Treść nie jest rozwlekła ani tym bardziej przekombinowana (jeśli nie polubisz bohaterów to przynajmniej nie będziesz musiał ich długo oglądać oczyma wyobraźni). 

Tak samo nie mogę przemilczeć kwestii skrócenia oryginału książki Dickensa. Trudno nie podchodzić do tej książki tak jak pies do jeża, kiedy czytelnik dowiaduje się, że z około tysiąca stron w języku angielskim, my dostajemy niespełna trzysta. Przykre jest to, że dojście do tego typu informacji wymaga przeczytania kilku recenzji i artykułów, a nie zostało udostępnione zgodnie z prawdą przez wydawców. Przez to przemilczenie (czy też nieświadomy błąd) część czytelników może poczuć się oszukanym. 

Niemniej jednak „Maleńka Dorrit” to książka, która może trafić w gusta czytelników w letni dzień. Szczególnie tych poszukujących uniwersalnych prawd. Jeśli o mnie chodzi, gustuję raczej w innym klimacie - bliższym Jane Austen. Niemniej jednak - polecam. Warto poznawać dzieła klasyków. 



Za możliwość sięgnięcia po lekturę
dziękuję Wydawnictwu MG


Maleńka Dorrit [Charles Dickens]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Maleńka Dorrit

W ten lipcowy poranek życzę Wam wspaniałych lektur
i jak najszybszego nadejścia weekendu. 

Jakie książki równie wybitnych twórców polecacie na wakacje? 
Czekam na rekomendacje. :) 

Więcej na: 
Dowód na to, że przerwa od blogowania
wcale nie równa się przerwie od czytania.


3 komentarze:

  1. W końcu klasyka, więc może dam szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze, ale mam w planach. W mojej biblioteczce spoczywa stare wydanie tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się bardzo podobała, tak ją też opisałam u siebie. A potem dotarłam do informacji, że to nie jest wersja pełna, i rzeczywiście - poczułam się nieco oszukana. Bo trochę to niefajne, że NIGDZIE na stronie wydawnictwa ANI w samej książce nie jest wyraźnie napisane, że to tylko wyciąg, a nie pełna wersja:-(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...