środa, 27 lipca 2016

#156 Tajemnica Pani Ming („Drzewa są przeciwieństwem ludzi: w miarę jak rosną, szukają nieba.”)

Tajemnica Pani Ming
Éric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak Literanova
80 stron
Premiera: 17.02.2014
Ocena: 7/10
W Chinach ograniczono rolę rodziców do wychowania tylko jednego dziecka, ale to nie wychodzi na dobre ani rodzicom, ani dzieciom. Mamy teraz miliony poirytowanych, zaniepokojonych, histerycznych rodziców drepcących za synem, któremu wydaje się, że jest cesarzem. Nasz kraj stał się wylęgarnią egoistów niańczonych przez neurotyków.”*

Czas powrócić do źródeł. Dla mnie tym źródłem są książki ulubionego francuskiego pisarza Érica-Emmanuela Schmitta. „Tajemnica Pani Ming” to o ile się nie mylę moje piętnaste spotkanie z tym autorem - i jak to zwykle bywa dość owocne i na swój sposób wyjątkowe. Choć dla opowiadania nieprzekraczającego stu stron, stosowniejszym byłoby wydanie w zbiorze, zapraszam Was dzisiaj w podróż do Chin. Mam nadzieję, że polubicie sympatyczną Panią Ming, tak samo jak ja. 

* * *

Książkę francuskiego pisarza wypożyczyłam w bibliotece, a jej przeczytanie zajęło mi niecałą godzinę na dworcowej ławce. Tym razem Schmitt zabrał mnie w krótką podróż do Chin. Bohaterką całego zamieszania jest nietypowa babcia klozetowa - tytułowa Pani Ming, a lektura stanowi zapis jej rozmów z europejczykiem, a właściwie francuskim biznesmenem w męskiej toalecie, w jednym z chińskich hoteli. Ani miejsce akcji, ani tym bardziej fach Pani Ming nie razi czytelnika. Bohaterka bowiem w rozmowach posługuje się sentencjami z dzieł Konfucjusza, a dzieląc się przy tym własnymi doświadczeniami i obrazem matczynej miłości skłania narratora do przemyśleń

Schmitt w dość pobieżny sposób ilustruje, jak wielkie szkody społeczne wyrządziła chińska polityka. Pani Ming jakby na przekór władzom próbuje przekonać francuskiego biznesmena, że jest matką dziesięciorga dzieci, a on niemogący uwierzyć w historie swojej rozmówczyni, z czasem odkrywa szokującą tajemnicę skrywaną przez kobietę latami. Opowieść bohaterki o całej gromadce dzieci to tak naprawdę odzwierciedlenie chęci, tęsknoty i potrzeb społeczeństwa Chin związanych z posiadaniem wielodzietnej rodziny. Piękny, choć pobieżnie odmalowany obraz azjatyckiego państwa przeplata się z fasadą wzruszających opowieści. Jeśli chcecie wyciągnąć z tej krótkiej opowiastki coś dla siebie, a przede wszystkim poznać tajemnicę Pani Ming, polecam Wam serdecznie książkę mojego ulubionego francuskiego pisarza. 

Inne książki tego autora,
których recenzje znajdziesz na blogu: 




Doświadczenie jest świecą,
która oświetla wyłącznie tego, kto ją trzyma.”*

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Tajemnica Pani Ming


Miłego wieczoru. :) 

Więcej na: 

wtorek, 26 lipca 2016

#155 Płytkie nacięcie („Ale zawsze wierzymy w to, w co chcemy wierzyć, prawda?”)

Płytkie nacięcie
Karin Slaughter
Cykl: Hrabstwo Grant (tom 2)
Wydawnictwo Buchmann
Premiera: 11.09.2013
Ocena: 8/10
Płytkie nacięcie” to książka znaleziona przypadkiem w gąszczu nowości, które zdążył przyprószyć kurz w lokalnej bibliotece. Rzadko po takich lekturach spodziewam się czegoś naprawdę dobrego. „Płytkie nacięcie” to dla mnie wielkie, pozytywne zaskoczenie. Historia poważna, bolesna, poruszająca niezwykle istotny problem o charakterze społecznym, opowiedziana przez interesujących bohaterów. 

Choć przeczytana przeze mnie książka jest kolejnym tomem cyklu, podczas jej poznawania nie odczułam braku wiedzy wynikającego z pominięcia pierwszej części. Bohaterami książki Slaughter są komendant policji w małej miejscowości w stanie Georgia - Jeffrey Tolliver, a także jego była żona i jak się okazuje obecna miłość Sara Linton - miejscowa doktor pediatrii i koroner. 

Na terenie amerykańskiej prowincji, w jednej z publicznych toalet, znalezione zostają poćwiartowane zwłoki noworodka. W tym samym czasie Jeffrey zapobiega morderstwu Marka Pattersona przez Jenny Weaver. Tragiczne zajście pomiędzy dwojgiem tych młodych ludzi pozwala domniemywać, że to oni są rodzicami zabitego dziecka. Pozory mogą mylić...


Duet w osobach Sary Linton i Jeffrey'a Tollivera zdaje się świetnie współpracować i na gruncie czysto profesjonalnym, jak i osobistym. Para swego rodzaju detektywów, którzy próbują rozwiązać zagadkę w fikcyjnym miasteczku Heartsdale okazują się być idealną parą do rozwiązania mrocznej tajemnicy mieściny w stanie Georgia. „Skoro u nas dzieją się takie rzeczy, to strach pomyśleć, co dzieje się w większych miastach” - pomyślał kiedyś Jeffrey i zapewne miał rację. Strach pomyśleć, ale takie rzeczy niestety się zdarzają. 

Karin Slaughter w swojej książce skupia się na przedstawieniu brutalnego obrazu pedofilii i rozpowszechniania pornografii dziecięcej na wielką skalę. Świat, który przedstawia amerykańska pisarka budzi w nas skrajne emocje: współczujemy, jesteśmy wściekli, a momentami mamy ochotę odłożyć „Płytkie nacięcie” na parę chwil, aby złapać oddech. Największe wrażenie podczas czytania książki Slaughter zrobiła na mnie analiza kwestii kazirodztwa i samobójstwa. Autorka podjęła się niezwykle trudnego zadania, ale co najważniejsze podołała i ustawiła poprzeczkę bardzo wysoko. 

Najbardziej groźne są małe społeczeństwa, których członkom wydaje się, że dobrze się znają, a tak naprawdę niczego o sobie nie wiedzą. Dramatyczne wydarzenia, których wizją dzieli się z czytelnikami Karin Slaughter i obraz wykorzystywania osób najbardziej bezbronnych przez mieszkańców miasteczka sprawia, że od „Płytkiego nacięcia” ciężko odejść. Szokująca i godna polecenia, zwiastująca w niedalekiej przyszłości kolejne spotkanie z Karin Slaughter. 

 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat w tytule pochodzi z książki Płytkie nacięcie

Mieliście okazję czytać książki Karin Slaughter? 
Czekam na Wasze opinie. :) 

Więcej na: 

niedziela, 17 lipca 2016

#154 Beksińscy. Portret podwójny

Beksińscy. Portret podwójny
Magdalena Grzebałkowska
480 stron
Wydawnictwo Znak
Premiera: 17.02.2014
Ocena: 10/10

Ojciec tłumaczy, że mężczyzna nie płacze i nie demonstruje uczuć. Babcia wpaja: "Gdzie cię chętnie widzą, tam rzadko bywaj", matka uczy "Bądź grzeczny, szanuj ludzi, nie wywyższaj się". "Byłem wychowany na kogoś w rodzaju białego sahiba, co jednak w praktyce dało Anglika z Kołomyi i chyba nie jest mi z tym dobrze" - powie Zdzisław Beksiński pod koniec życia.”*

Nigdy nie sądziłam, że spotkam na swojej czytelniczej drodze biografię, którą się zachwycę. Nie należę do grona poszukiwaczy chwilowego podziwu nad życiem innych. Owszem, czyjś los może budzić zainteresowanie, może mnie zaintrygować i przyciągnąć moją uwagę na dłużej niż parę sekund z życia, ale bardzo rzadko decydowałam i decyduję się sięgać po „cegły” dla tej chwilowej euforii. 

Książka Magdaleny Grzebałkowskiej połknęła mnie w całości, przeżuła i wypluła, a powrócić do stanu umysłu sprzed tej lektury jest mi ciężko do dzisiaj. Przypominając sobie jej fragmenty, przechodzi mnie zimny dreszcz. Ta książka wywołała we mnie bardzo silne emocje. Jestem wielbicielką kryminałów i książek grozy, a jak się okazuje najmroczniejsze scenariusze kreuje codzienne, zwyczajne ludzkie życie.

Gdybym miała możliwość wybrania dla Was jednego wątku z tej rozległej, wijącej się i zagmatwanej słodko-gorzkiej życiowej historii, to chciałabym Wam opowiedzieć o Zofii Beksińskiej. Kobiecie, która tak bardzo kochała męża i syna. Która zarówno jednemu, jak i drugiemu dawała wszystko, co miała najcenniejsze – okazywała miłość, zaangażowanie, nadając smutnej codzienności nieco koloru – a tak naprawdę nie dostawała w zamian prawie nic. Zofia – kobieta, która żyła w cieniu, a która stała się dla mnie niemą bohaterką historii opowiedzianej ustami wszystkich, tylko nie jej samej. Zofia – kobieta żyjąca dla męża, żyjąca dla syna, żyjąca obok sztuki, żyjąca dla Zdzisława.  


Magdalena Grzebałkowska ulokowała swój czas i umiejętności, aby stworzyć dzieło wszechstronne, będące relacją samych bohaterów, rodziny, przyjaciół, znajomych, a na pewno i wrogów. Stworzyła tym samym książkę będącą jednocześnie dramatem psychologicznym, kryminałem i dotkliwą sensacją. Opisała losy dwóch mężczyzn, którzy do momentu swoich smutnych śmierci tak naprawdę pozostali dziećmi. Sposób, w jaki autorka odkrywa na światło dzienne ich tajemnice jest wyjątkowy. Grzebałkowska niczym analityk badający preparaty przez mikroskop próbuje dogłębnie wejść w zakamarki duszy Beksińskich i podzielić się tą wiedzą z czytelnikiem, jednocześnie eksplorując ich losy z wielkim wyczuciem.

Takich biografii się nie zapomina. Takich biografii chce się więcej. Książka o dwóch indywidualnościach, którą polecam i czekam na jej wersję na dużym ekranie. Jestem pod wrażeniem. 



Jeśli uważasz, że recenzja była pomocna, będzie mi miło,
gdy docenisz ją na portalu lubimyczytac.pl. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w treści posta pochodzą z książki Beksińscy. Portret podwójny

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii na temat książek 
Magdaleny Grzebałkowskiej. 

Zapraszam Was na mój Instagram
i życzę pięknej niedzieli, pomimo deszczowej aury. 



środa, 13 lipca 2016

#153 Maleńka Dorrit („Los nie pieścił ich i nie oszczędzał, a jednakże byli szczęśliwi, gdyż szczęście mieli w sobie.”)

Maleńka Dorrit
Charles Dickens
288 stron
Wydawnictwo MG
Ocena: 5/10
[Okładka]
- To się stało zupełnie prosto - rzekła wreszcie. - On mi powiedział: Affery, jak ci się podoba nazwisko Flintwinch? Nie wytrzeszczaj oczu, bo za tydzień będzie już twoim. 
Tak postanowiliśmy.”*

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie po dłuższej przerwie od blogowania. Przybywam do Was dzisiaj z książką, którą określa się mianem klasyki literatury, i która jest jednocześnie wielkim wyzwaniem dla recenzenta. Czy o tej książce przypadkiem nie napisano już wszystkiego? Dzisiaj dołożę do tego jeszcze kilka słów. Zapraszam Was do poczytania o Maleńkiej Dorrit Charlesa Dickensa. 

* * * 

Maleńka Dorrit” po raz pierwszy została opublikowana w odcinkach w latach 1855-1857. Pierwotnie miała nosić tytuł „Niczyja wina” lub „Nikt nie winien”. Pierwsi czytelnicy jak i całkiem spore grono recenzentów z kolejnych pokoleń uważało, że książka Dickensa traktuje przede wszystkim o problemach spekulacji giełdowych i nieudolności rządów. Ja jednak nie do końca zgadzam się z tym zdaniem i w dalszej części opowiem Wam, o czym z mojego punktu widzenia jest „Maleńka Dorrit”. 



Pomimo wielkiego szacunku dla twórczości Charlesa Dickensa muszę przyznać, że „Maleńka Dorrit” nie poruszyła pod względem fabuły ani mojego serca, ani umysłu. Zakochać się w niej można wyłącznie za sprawą oprawy. 

Tytułowa Dorrit to dziewczyna urodzona i wychowana w więzieniu, gdzie znalazła się dzięki uczynkom ojca, osadzonego tam przed laty za długi. Amy jest niczym promień słońca dla wszystkich pozostałych bohaterów - rezydentów ponurej i zamkniętej więziennej rzeczywistości. Dziewczyna wspiera wszystkich i szybko staje się ulubienicą obywateli więzienia Marshalsea. 

Drugą bardzo ważną postacią w książce Dickensa jest Arthur Clennam, który po dwóch dekadach wraca do Londynu z Chin. Mężczyzna odwiedza swoją matkę i tam poznaje Amy Dorrit, która na co dzień zarabia u pani Clennam szyciem. Ich ścieżki odtąd łączą się na dłużej


W książce Dickensa bardzo podoba mi się przeciwstawienie dwóch światów. Czystość i niewinność Amy z bogactwem i znieczulicą drugiego skrawka Londynu. Dickens w swojej książce przekazuje nam esencję prastarej prawdy, że pieniądze szczęścia nie dają, a kto myślał inaczej, marnie skończył w tej powieści. 
Dickens wskazuje konkretny, uniwersalny kierunek który powinien obrać człowiek. Choć w sposób nienachalny to jednak tonem moralizatorskim poucza czytelnika i ostrzega przez zgubnymi skutkami niewłaściwej budowy hierarchii wartości, czyli tym co przynosi zgubę

Nie mogę jednak przemilczeć faktu, że większość książek w których zaczytuję się na co dzień, to historie opowiedziane przez silnych, kontrastowych bohaterów. Aktorzy ze sceny Dickensa” to postaci spokojne, ugrzecznione, szare i nijakie. Czekamy na ich reakcje, uzewnętrznienie emocji - a tego szczerego wyrazu brak. Dickens za sprawą Małej Dorrit próbuje nas przekonać, że istnieją ludzie idealni i choć ta próba może nas irytować, to trzeba przyznać, że książka angielskiego twórcy nie zdąży nas zmęczyć swoją objętością. Treść nie jest rozwlekła ani tym bardziej przekombinowana (jeśli nie polubisz bohaterów to przynajmniej nie będziesz musiał ich długo oglądać oczyma wyobraźni). 

Tak samo nie mogę przemilczeć kwestii skrócenia oryginału książki Dickensa. Trudno nie podchodzić do tej książki tak jak pies do jeża, kiedy czytelnik dowiaduje się, że z około tysiąca stron w języku angielskim, my dostajemy niespełna trzysta. Przykre jest to, że dojście do tego typu informacji wymaga przeczytania kilku recenzji i artykułów, a nie zostało udostępnione zgodnie z prawdą przez wydawców. Przez to przemilczenie (czy też nieświadomy błąd) część czytelników może poczuć się oszukanym. 

Niemniej jednak „Maleńka Dorrit” to książka, która może trafić w gusta czytelników w letni dzień. Szczególnie tych poszukujących uniwersalnych prawd. Jeśli o mnie chodzi, gustuję raczej w innym klimacie - bliższym Jane Austen. Niemniej jednak - polecam. Warto poznawać dzieła klasyków. 



Za możliwość sięgnięcia po lekturę
dziękuję Wydawnictwu MG


Maleńka Dorrit [Charles Dickens]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Maleńka Dorrit

W ten lipcowy poranek życzę Wam wspaniałych lektur
i jak najszybszego nadejścia weekendu. 

Jakie książki równie wybitnych twórców polecacie na wakacje? 
Czekam na rekomendacje. :) 

Więcej na: 
Dowód na to, że przerwa od blogowania
wcale nie równa się przerwie od czytania.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...