piątek, 29 kwietnia 2016

#150 Śmierć w Breslau („Pan musi znaleźć mordercę, Eberhardzie.”)

Śmierć w Breslau
Marek Krajewski
212 stron
Cykl: Eberhard Mock (tom 1) 
Wydawnictwo Dolnośląskie
Ocena: 6/10
Radca Eberhard Mock z wrocławskiej policji kryminalnej ujął po kilkudniowym śledztwie zbrodniarza, który zabił baronównę Mariettę von der Malten, jej guwernantkę Francoise Debroux oraz konduktora salonki Franza Repella. Okazał się nim 60-letni chory umysłowo handlarz Isidor F. Więcej szczegółów na str. 3.”*

Podczas swoich książkowych podróży miałam przyjemność zwiedzać różne polskie miasta, jednak nigdy wcześniej nie miałam okazji zobaczyć Wrocławia z okresu międzywojennego. W tę niezwykłą wędrówkę zabrał mnie Marek Krajewski. Dlaczego postanowiłam sięgnąć po jedną z jego książek akurat teraz, opowiem Wam później. Na początek poznajcie jednak historię pewnej śmierci w Breslau.

* * *

Marek Krajewski. Laureat Paszportu Polityki, autor wielu kryminałów, w tym cyklu o Eberhardzie Mocku (sześć części), Jarosławie Paterze (wraz z Mariuszem Czubajem), a także o Edwardzie Popielskim (siedem części). W 2008 roku został wybrany „Ambasadorem Wrocławia”. Ten gest stanowi uhonorowanie jego działalności w zakresie promocji miasta w twórczości.


Śmierć w Breslau” to kryminał z duszą i klimatem, w którym odnaleźć można kwintesencję realiów historycznych i topograficznych Wrocławia. Nie jest to jednak książka, w której się zakochałam, ani która ujęła mnie w szczególny sposób swoją intrygą. Akcja powieści toczy się w 1933 roku we Wrocławiu. To właśnie wtedy brutalnie zgwałcona i zamordowana zostaje córka barona von der Maltena. Wydawałoby się, że wybitny radca Eberhard Mock, który właściwie jest na tyle przebiegły, że posiada przysłowiowego „haka” na każdego szybko rozwikła sprawę, niestety jednak dzieje się zupełnie inaczej. Sprawa zostaje rozwiązana dopiero po znalezieniu „kozła ofiarnego” i cichym zamknięciu śledztwa. Policjant Mock zostaje awansowany, jednak baron von der Malten nie daje za wygraną i sprowadza do Wrocławia berlińskiego specjalistę od kryminalistyki Herberta Anwaldta. 
Duet sponiewieranych przez życie stróżów prawa ma ponownie zająć się sprawną i w końcu rozwikłać ponurą zagadkę Wrocławia

Żałuję, że z głównymi bohaterami książki Marka Krajewskiego wiązałam wielkie nadzieje, a tak naprawdę jeden z nich okazał się sadystą, a drugi pijakiem. Daję jednak autorowi coś na kształt kredytu zaufania, gdyż to dopiero pierwsza z sześciu książek należących do tego cyklu. „Śmierć w Breslaubalansuje na granicy horroru, kryminału, a nawet literatury fantastycznej. Jest smutna, obudowana ponurą atmosferą, a co za tym idzie wielce przygnębiająca. „Śmierć w Breslau” to książka pełna brutalnych scen, a wręcz niesmacznych, w której pierwsze skrzypce grają skorpiony, przez co cierpnie skóra na całym ciele. Najmocniejszą stroną tej części jest zdecydowanie konstrukcja opisu Wrocławia. Z jednej strony to kolebka politycznych zatargów, z drugiej społeczeństwo wyzute z zasad moralnych. Ta książka nie może zauroczyć, ale może zszokować. Wszystkim zainteresowanym mroczną stroną życia w międzywojennym Wrocławiu - polecam



Cykl: Eberhard Mock:

Śmierć w Breslau
Koniec świata w Breslau
Widma w świecie w Breslau
Festung w Breslau
Dżuma w Breslau
Głowa Minotaura


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Śmierć w Breslau

Życzę Wam pięknej Majówki - 
przede wszystkim zaczytanej...
Jakie książki będziecie czytać podczas długiego weekendu?

Zapraszam Was serdecznie do obserwowania mojego 
instagramowego profilu, gdzie ukazuje się mnóstwo książkowych ujęć: 


czwartek, 14 kwietnia 2016

#149 Zaginięcie („Kto chce oskarżać, powinien mieć dowód.”)

Zaginięcie
Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka (tom 2)
508 stron
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ocena: 9,5/10
- Jeśli chcesz sensacji, idziesz do dziennikarzy. Jeśli chcesz skazania, idziesz do prokuratora. Chcesz obrony, idziesz do mnie. 
- A do kogo mam się zgłosić po prawdę? 
- Nie wiem.”*

Ostatnimi czasy w blogosferze zapanowała swoista Mrozomania. Raz w rywalizacji o uwagę czytelników na pierwszy plan wysuwa się komisarz Forst, niekiedy głośno robi się o zespole prawników, a innym razem na pierwszym planie pojawiają się bohaterowie trylogii „Parabellum”. Z pewnością jesteśmy świadkami chwili, w której Remigiusz Mróz - autor sięgający po różne gatunki literackie - przeżywa rozkwit swojej kariery. 

W październiku ubiegłego roku miałam przyjemność sięgnąć po Kasację - pierwszy tom przygód kobiety gotowej zrobić wszystko, by wygrać w batalii sądowej i jej współpracowniku. Dzisiaj na fali zainteresowania premierą trzeciej części przygód Joanny Chyłki i Kordiana Oryńskiego (Rewizja) uznałam, że nadszedł odpowiedni czas, by nadrobić spore czytelnicze zaległości.
Poszukałam, kupiłam, odebrałam z księgarni i pochłonęłam w dwa popołudnia...

* * *

Tym razem duet prawniczy Joanna Chyłka & Kordian Oryński ma za zadanie obronić małżeństwo, któremu postawiono zarzut zabójstwa trzyletniej córeczki. Z ich domu letniskowego na Mazurach mała Nikola wyparowała niczym kamfora pomimo tego, że przez całą noc był włączony alarm. Z tego też powodu wina w całości od początku przypisywana jest rodzicom. Joanna Chyłka dowiaduje się o sprawie niedługo po całym zajściu, gdyż Angelika Szlezyngier - jej dawna znajoma i kobieta, która w zamierzchłych czasach odbiła jej chłopaka i zarazem matka dziewczynki - dzwoni do niej w środku nocy zaraz po zniknięciu dziecka, zleca jej obronę i prosi o natychmiastowy przyjazd na Mazury.



To dziwne, że pozbawiona na co dzień empatii pani adwokat podejmuje się tego zadania, a co więcej chce pomóc kobiecie, za którą delikatnie mówiąc nie przepada. Joanna Chyłka nie zważając jednak na okoliczności i szkolne zgrzyty z przeszłości, chce przede wszystkim odnaleźć dziecko, a chęć doprowadzenia sprawy do szczęśliwego finału działa na nią jak narkotyk. Chyłka nie zdaje sobie sprawy, że podejmując się tego wyzwania dotyka szczytu góry lodowej, a spotkania z byłą koleżanką o mało nie przepłaci życiem.



Akcja w „Zaginięciu” pędzi na łeb na szyję. Kiedy zaczniesz czytać tę książkę, będziesz stracony, bo ciężko znaleźć odpowiedni moment, w którym można by ją na chwilę odłożyć. Remigiusz Mróz nieustannie podtrzymuje w czytelniku napięcie, zaskakując go po drodze wieloma zwrotami akcji. Porównując „Zaginięcie” do Kasacji trzeba zaznaczyć, że bohaterowie nie stracili nic ze swojego uroku i oryginalności, nadal sprawiają wrażenie, jakby byli „skrojeni na miarę” na potrzeby serii. Na kontynuacji najbardziej zyskała postać Kordiana Oryńskiego. Nieopierzony aplikant mógł nareszcie w pełnej krasie zaprezentować się na sądowej scenie i pokazać swoje możliwości. Wraz z Joanną Chyłką miał także po raz kolejny okazję zasmakować świata przestępczego półświatka.


Zaginięcie” postrzegam jako ciekawszy i jeszcze bardziej ekscytujący thriller prawniczy niż „Kasacja” ze względu na to, że historia zaginięcia dziecka, której na ponad pięciuset stronach podjął się Remigiusz Mróz, przemawia do mnie bardziej, niż losy bezwzględnych biznesmenów, ale i ze względu na to, że relacja pomiędzy dwójką bohaterów zaczęła nareszcie podążać w odpowiednim kierunku. Rodząca się między Joanną, a Kordianem „chemia” dodaje kolorów tej smutno-poważnej historii, która zamiast wraz z upływem stron stawać się prostsza, nieoczekiwanie się komplikuje. 

Na koniec chciałabym dodać, że choć „Zaginięcie” jest książką pod względem stylu bardzo nieskomplikowaną, zapewnia niegłupią rozrywkę i błyskawicznie potrafi poprawić humor. W pierwszej części Remigiusz Mróz raczył nas myślą, że oczywiste nie wymaga dowodów**, teraz z kolei, że „kto chce oskarżać, powinien mieć dowód. Szukajcie tych dowodów na każdej stronie, a na pewno uda Wam się odnaleźć rozwiązanie przed końcem lektury. Mi się udało.  



Cykl: Joanna Chyłka

Tom I (Kasacja) | Tom II (Zaginięcie) | Tom II (Rewizja) | ...


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Zaginięcie
** cytat pochodzi z książki Kasacja

Jak oceniacie tę serię? 
A może ktoś jest już po lekturze „Rewizji”? 
Czekam na Wasze opinie.

czwartek, 7 kwietnia 2016

#148 Morderstwo na polu golfowym („Nie ma morderstwa bez motywu.”)

Morderstwo na polu golfowym
Agatha Christie
218 stron
Wydawnictwo Dolnośląskie
Ocena: 7/10
(1923)
Pan może wiedzieć wszystko o papierosach i zapałkach, monsieur Giraud, ale ja, Herkules Poirot, znam ludzki umysł.”*

Morderstwo na polu golfowym” to książka, która stanowi mój wielki powrót do powieści autorstwa Agathy Christie. Po lekturach takich jak: 
  • Samotny dom
  • Tajemnicza historia w Styles”, 
  • Morderstwo w Orient Expressie”, 
  • Świadek oskarżenia”, 
  • Pierwsze, drugie... zapnij mi obuwie”, czy
  • Tajemnica siedmiu zegarów

wracam do książek brytyjskiej autorki z przyrzeczeniem, że będę czytać więcej dzieł spod jej pióra. A co więcej, uzupełnię moją biblioteczkę o powieści Agathy Christie w takim oto wydaniu, jaki widzicie na zdjęciu po lewej. 


Pierwszą powieść kryminalną Agathy Christie pt. „Tajemnicza historia w Styles” (1920) mam już dawno za sobą, a bezwarunkowa miłość do Herkulesa Poirota nie pozwoliła mi sięgnąć po „Tajemniczego przeciwnika” z 1922, w której to książce bohaterami są Tommy i Tuppence, wybór padł na „Morderstwo na polu golfowym” (1923). Ta książka przypomniała mi, jak bardzo tęsknię za esencją klasycznego kryminału

- Niegdyś był pan bardzo znany, prawda? Ale teraz metody śledztwa bardzo się zmieniły. 
- Jednak zbrodnie pozostały takie same - zauważył Poirot łagodnie.”*

Do Herkulesa Poirota po pomoc zgłasza się bogaty biznesmen Renauld. Niestety wezwany na pomoc detektyw przybywając na miejsce zbrodni zastał jedynie zwłoki. Kto posiadał motyw, by zadać śmierć poprzez wbicie sztyletu w serce. Czy Renauld miał kochankę? Czy jego syn był zdolny posunąć się do takiego czynu? A może zabójstwo bohatera to efekt jego niejasnej przeszłości, o której nie wspominał nawet najbliższym. „Agatha Christie prowadzi wyrafinowaną grę z czytelnikiem”** i nawet gdy przejdzie Wam przez myśl, że znajdujecie się na tropie zabójcy, na następnej stronie okaże się, że jeszcze bardziej się od niego oddaliliście

W „Morderstwie na polu golfowym” moją uwagę przykuła kreacja Herkulesa Poirota. Flegmatyczny, którego osobowość osiadła na dobre w zamierzchłych czasach, pozornie dwa kroki za swoim kolegą po fachu Giraudem, a z drugiej strony tak wybitnie inteligentny. Sposób łączenia przez niego kolejnych wątków i szukania powiązań między kolejnymi bohaterami jest godna podziwu. Przez tę gonitwę myśli Poirota czułam się chwilami zagubiona jak dziecko we mgle. Fakty, na które jak zwykle nie zwróciłam najmniejszej uwagi, okazały się kluczowe dla sprawy. Gdy już byłam tak blisko końca książki, z poczuciem świadomości kto jest mordercą, Agatha Christie udowodniła mi, że nie mam racji. 

Uwielbiam ten sposób gry z mistrzem logiki. Ponadto dobrze czyta się kryminał, w którym bohaterowie nie są pozbawieni poczucia humoru. „Morderstwo na polu golfowym” będzie mi się kojarzyć z błyskawicznie rozwijającą się akcją i wybitną precyzją belgijskiego detektywa. Ten kryminał jest dowodem na to, że można pisać w sposób zwięzły i dokładny jednocześnie, a co więcej w kryminale można się wyzwolić od wijących się wątków obyczajowych - często tak bardzo zbytecznych zapychaczy rozdziałów. 

Jestem przekonana, że jeśli lubicie kryminały, to „Morderstwo na polu golfowym” okaże się dla Was prawdziwą czytelniczą ucztą.

Źródło: sozbuckets.tumblr
Klikając w obrazek zostaniesz przeniesiony do odcinka serialu
o słynnym detektywie (w tej roli David Suchet) -
odc. 44 Morderstwo na polu golfowym
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Morderstwo na polu golfowym
** fragment pochodzący z okładki książki

Książkę brytyjskiej autorki czytałam podczas pierwszych 
słonecznych i nie boję się tego powiedzieć - upalnych
dni kwietnia. A Wy co czytaliście w tym czasie?

A teraz powiedzcie mi, 
które kryminały Agathy Christie
są już za Wami. 

 

piątek, 1 kwietnia 2016

#147 Wróżenie z wnętrzności („Bo najważniejsze słowa mogą mieć wiele wyrazów, a pozostają jednym słowem.”)

Wróżenie z wnętrzności
Wit Szostak
Seria: Kontrapunkty
234 strony
Wydawnictwo Powergraph
Ocena: 6/10
Premiera: 21/10/2015

Mówię szeptem i mówię do nikogo, ale nawet mowa do nikogo jest mową, bo może zostać usłyszana. Moje wnętrzności przetwarzają to, co dzieje się na zewnątrz, a ja próbuję z nich wróżyć.”*

* * *

Wit Szostak - 
pisarz z Krakowa. Jego powieść -„Sto dni bez słońca” - nominowana była do Paszportów Polityki 2014. Inna z kolei - „Fuga” - do nagrody NIKE 2013. 
W 2015 roku, nakładem wydawnictwa Powergraph, wydana została książka „Wróżenie z wnętrzności”, która opowiada o tym, że każdy choć raz chciał odejść: zostawić wszystko, odwrócić się i zniknąć.*


Główny bohater, Błażej, tak naprawdę nie wiemy kim jest. Snujemy przypuszczenia, że jego stan fizyczny, bądź psychiczny skazuje go na życie u boku brata i bratowej. 
Błażej mieszka na poddaszu domu swojego brata. A dom ten jest niczym innym jak starym budynkiem dworca. Życie na odludziu zdaje się być tym czego brat Błażeja potrzebował. Ale czy cała jego rodzina również? 
Bratowa ze starego wagonu uczyniła szklarnię, w której rosną pomidory. Wszystko zdaje się być normalne, a w rzeczywistości nic takie nie jest

Narrator w osobie Błażeja jest infantylny, dziecinny, a przy tym emanuje mądrością prostego człowieka. Jego postać stanowi przemieszanie dziecięcej radości z wielkim smutkiem i nostalgią. „Wróżenie z wnętrzności” nie jest to książka, w której wystarczy śledzić wzrokiem tekst. Jakże ta książka jest różna od tego, co dominuje na listach bestsellerów. 

Wit Szostak wszedł w skórę chorego mężczyzny i tym sposobem pokazał lęki i niepokoje ukryte gdzieś w głębi wnętrzności. Ta książka stanowi próbę wytłumaczenia odmienności głównego bohatera. Narracja prowadzona przez upośledzoną osobę, która inaczej postrzega rzeczywistość, bywa irytująca, ale też przede wszystkich ujmująca

Styl i język autora przywodzi na myśl morze chaotycznych myśli. „Wróżenie z wnętrzności” to historia o podwójnym dnie i ukrytej konkluzji. Jest to powieść depresyjna, melancholijna i w tym wszystkim oszczędna. Sprawia wrażenie innej, pięknej i ulotnej. 

Nawet mówić nie mogę, 
bo mowa jakoś łączy wnętrze z zewnętrzem,
 a ja potrafię tylko do siebie, więc mowa krąży po moim wnętrzu, 
ale go nie opuszcza.”*

Błażej od dwudziestu lat nie wypowiedział ani słowa. Zdaje się trzymać wyrazy w głębi siebie na czarną godzinę. Jest obserwatorem życia. Ten, kto pisze historie, ten ma władzę. Błażej ma władzę. 

Jeśli szukacie oryginalnych historii z ukrytym sensem, których nie znajdziecie na półce z bestsellerami, sięgnijcie po „Wróżenie z wnętrzności”. 

Za możliwość przeczytania dziekuję
wydawnictwu POWERGRAPH.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Wróżenie z wnętrzności


Udanego, zaczytanego weekendu!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...