poniedziałek, 29 lutego 2016

#142 Złodziejka książek („Drobna uwaga. Na pewno umrzecie.”)

Złodziejka książek
Markus Zusak
496 stron
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Ocena: 10/10
2008
Dzisiaj przyszedł czas na książkę, którą przeczytałam prawie cztery lata temu i która bardzo dużo zmieniła w moim czytelniczym życiu. Słów kilka na temat „Złodziejki książek”, które wyszły spod mojego pióra jakiś czas temu, można znaleźć na portalu Lubimyczytac.pl. Wszystkich, którzy do nich nie dotarli, a chcą znaleźć kolejną czytelniczą inspirację, bądź przypomnieć sobie wyjątkową książkę zapraszam do czytania. 

* * * 

„Drobna uwaga. 
Na pewno umrzecie.”

Tylko tak można rozpocząć recenzję książki, w której narratorem jest Śmierć, a tematem II wojna światowa. „Złodziejka książek”... Na pewno słyszeliście, prawda? Czytając tę książkę - książkę o przyjaźni, człowieczeństwie, samotności, śmierci i miłości - zapomina się o tych wszystkich nagrodach i pozytywnych opiniach które „Złodziejka...” zebrała na całym świecie. Poznając kolejne rozdziały wrastamy w świat małej Liesel Meminger, budzi się w nas poczucie wzruszenia, zachwytu, a jednocześnie złości nas wszechobecna niesprawiedliwość. 

Jedna książka, która aż tyle porusza. Książka, w której Śmierć tak bardzo chce nam udowodnić, że wszelkie sposoby wyobrażenia na jej temat są mylne, że nie jest tematem tabu, że nie ogląda nas z daleka, a cały czas jest blisko i może w każdej chwili unieść na swych barkach naszą duszę...

Złodziejka książek” to nie jest zwykła książka. Ale żadne słowo typu: dziwna, piękna, świetna, wspaniała, nie oddaje tego, co naprawdę po jej przeczytaniu chcemy przekazać innym ludziom. 

Zwykłe, a niezwykłe, wojenne życie najnormalniejszej dziewczyny, która straciła wszystko i w wieku jedenastu lat rozpoczęła od nowa swoje życie z innymi ludźmi. Kiedy opowiadałam innym nieco o przebiegu wydarzeń w tej książce, spotykałam się z opinią: „Daj spokój, to historia nie dla mnie, nie na moje nerwy”. Nieprawda. To nie jest powieść ckliwa, jest to powieść przede wszystkim wzruszająca, która wybija wielkie znamię w pamięci. Wiele z nas można zapytać, czy w czasie wojny można być człowiekiem, czy można kochać innych i czy w czasie wojny wskazanym jest iść do innych ogrodów kraść jabłka, grać w piłkę z przyjaciółmi, uczyć się czytać w piwnicy albo grać na akordeonie. W przypadku „Złodziejki...” to właśnie te zdarzenia wychodzą przed szereg, a wojna jest krajobrazem, tłem, które gryzie, przeszkadza, denerwuje, ale jakoś trzeba żyć

A kim jest Śmierć? Śmierć uzupełnia dziecięce życie, a roli narratora sprawdza się świetnie. 
„Na pewno umrzecie.
Czy to was niepokoi?
Namawiam - nie bójcie się.
Ja nigdy nie postępuję fair.
Ale, ale, przecież musi być wstęp.”

Śmierć porusza nas do głębi, bo mówi wszystko wprost. Zbieranie żniw w postaci ludzkich dusz jest dla niej TYLKO pracą, a wojna wcale nie jest przyjaciółką, ani też kompanem podróży. Wojna jest szefem, który zrzuca na Śmierć coraz więcej pracy, bez słowa wyjaśnienia. Mimo, że „Złodziejka książek” porusza tak trudną tematykę, czyta się ją jednym tchem. Czy znajdziemy bardziej szczery obraz niż obraz wojny widzianej oczami dziecka? Książka utwierdza nas w przekonaniu, że współcześnie także powstają arcydzieła, które z chęcią przekazalibyśmy w ręce naszych dzieci, wnuków i prawnuków...

Złodziejka książek [Markus Zusak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Inne książki tego autora:

Posłaniec  Markus Zusak
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Złodziejka książek

Pięknego tygodnia Mole!
@absurdalna

sobota, 27 lutego 2016

#141 Korzeniec („Nagła śmierć - ów nader fatalny moment, kiedy życie potyka się o zbyt wielką przeszkodę...”)

Korzeniec
Zbigniew Białas
Ocena: 9/10
Wydawnictwo MG
Nowe wydanie: 30/09/2015
A. Korzeniec, nie Alojzy Korzeniec, ponieważ właściciel firmy nie był zadowolony ze swego imienia. Imię to kojarzyło mu się z człowiekiem opasłym i niezbyt inteligentnym, a on, owszem, był opasły i niezbyt inteligentny, ale o tym nie wiedział. W każdym razie nie dopuszczał do siebie nawet cienia takich podejrzeń.”*

Zachwycona powieścią Tal” autorstwa Zbigniewa Białasa, o której pisałam kilka miesięcy temu, dosyć szybko (jak na stertę piętrzących się w biblioteczce książek) sięgnęłam po kolejną książkę tego pisarza. Inna historia, entuzjazm mniejszy, ale się nie zawiodłam. 

Zbigniew Białas za pomocą swoich książek tworzy w mojej głowie arcyciekawą wizję Sosnowca... I za to mu bardzo dziękuję. 

Dwudziestego dziewiątego czerwca 1913 roku o godzinie szóstej rano na nasypie kolejowym w centrum Sosnowca znaleziono ciało pozbawione głowy i na podstawie dokumentów, które znajdowały się wciąż w wewnętrznej kieszeni marynarki, ustalono natychmiast, że zwłoki należą do Alojzego Korzeńca, syna Józefa, urodzonego we wsi Tuczna Baba, właściciela firmy kafelkarskiej.”*

Nie bałabym się użyć w stosunku do książki Zbigniewa Białasa określenia „retro-zbrodnia”. „Korzeniec” to powieść historyczno-obyczajowa, której wątek sensacyjny, pomimo początkowo leniwie rozwijającej się fabuły, coraz bardziej nas wciąga, a może nawet i pochłania. Owa „retro-zbrodnia” to kryminał z najwyższej półki, bo główną rolę grają w nim niezbyt odważny redaktor, pewna bona, całkiem liczna grupa przemytników, a tak naprawdę cały Sosnowiec - miasto będące mozaiką różnych kultur, nasycone przeróżnymi emocjami w przededniu wybuchu I wojny światowej. 


Kunsztu całości dodają piękne ilustracje, o które zostało wzbogacone nowe wydanie ilustrowane. Jest to jedna z tych pozycji, które nie tylko się czyta, ale się ich doświadcza i choć pod względem fabularnym w mojej opinii „Korzeniec” jest dużo słabszy od wspomnianej już książki Tal, to w kwestii wizualnej, zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie. 

Korzeniec” w całej swojej oryginalności jest powieścią tragikomiczną. Bohaterowie tej książki mieszkają na granicy trzech zaborów przez co ich codzienność wypełniona jest zabawnymi doświadczeniami. Często ich przygody dość płynnie przechodzą z komedii do tragedii. Codzienne potyczki z życiem, śmiem twierdzić, bywają w niektórych momentach ciekawsze niż szukanie odpowiedzi na pytanie kto zabił. Być może całe zabójstwo jest tylko tłem dla ukazania Sosnowca na początku XX wieku - w tak niepewnym historycznie momencie. 

Na pierwsze spotkanie ze Zbigniewem Białasem polecam Wam przeczytanie powieści „Tal”. Na drugie oczywiście „Korzeniec”. Przede mną jeszcze „Puder i pył”. Nie mogę się doczekać i może ta hierarchia zostanie jeszcze zakłócona, gdy przeczytam trzecią powieść autora z Sosnowca. 

Puder i pył Zbigniew Białas

Za możliwość przeczytania dziękuję
Wydawnictwu MG.
W tym miejscu pragnę Wam również polecić intrygującą powieść
 kryminalno-psychologiczną, 
ale i obyczajową:

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Korzeniec

Udanego weekendu Mole!


piątek, 26 lutego 2016

#Zapowiedź: Posiadacz + słów kilka o książce „W krainie wodospadów”


Chciałabym się podzielić z Wami informacją, która dotarła do mnie jakiś czas temu prosto od Wydawnictwa MG. Być może informacja ta pojawiła się już na Waszych blogach, ale jeśli do tej pory tak się nie stało, to na próżno szukać jej na stronie wydawnictwa w zakładce zapowiedzi. 

2 marca swoją premierę będzie miała bardzo interesująca książka, której autorem jest John Galsworthy. Posiadacz to najsłynniejsza powieść w całym dorobku angielskiego pisarza. 

John Galsworthy - nazywany epikiem ery wiktoriańskiej - w 1932 roku został laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Z uzasadnienia komisji otrzymał ją za wielką sztukę prozatorską której szczytem jest Saga rodu Forsyte'ów, wielotomowa powieść rzeka autora, nad którą pracował przeszło 20 lat twórczej aktywności. 

Akcja książki Posiadacz rozpoczyna się w 1886 roku w Londynie, a rodzina Forsyte’ów stanowi symbol mieszczaństwa epoki wiktoriańskiej. Żona jednego z braci, Irena, staje się burzycielką porządku ustalonego przez rodzinę.

Sedno całej tej sprawy, pomyślał, to własność, lecz wiele ludzi wolałoby nie stawiać jej na tej płaszczyźnie. W ich pojęciu idzie wyłącznie o „świętość węzłów małżeńskich”. Ale podstawą świętości węzłów małżeńskich jest świętość rodziny, a świętość rodziny oparta jest na świę­tości posiadania. A przecież wszyscy ci ludzie są wyznawcami Tego, który nic nigdy nie posiadał na własność. Ciekawe!
John Galsworthy


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

Z racji tego, że jakiś czas temu mogłam zrecenzować dla Was książkę W krainie srebrnej rzeki autorstwa Sofii Caspari, dzisiaj chciałabym Wam przypomnieć, że 17.02 swoją premierę miał trzeci tom Sagi Argentyńskiej pt. W krainie wodospadów.


Nigdy nie zapominaj, by podążać za głosem serca
Clarissa w tragicznych okolicznościach traci męża. Zmuszona do ucieczki z rodzinnego domu trafia do ogarniętego dżumą Buenos Aires. Tam poznaje młodego lekarza, Roberta, do którego zaczyna czuć coś więcej. Czy Clarissa może pozwolić sobie na rozkwit nowego uczucia i czy uchroni się przed zemstą rodu swojego męża?
Na tle argentyńskich pejzaży rozgrywa się wielowątkowa historia pełna ogromnych emocji i licznych zwrotów akcji.
W krainie wodospadów to ostatni tom żywiołowo opowiedzianej trylogii z zapierającą dech dziewiętnastowieczną Argentyną w tle. Sofia Caspari opowiada o pokoleniu kobiet, które nie bały się walczyć o swój los.

Takim opisem karmi nas Wydawnictwo Otwarte
Na pewno wśród Was znajdą się osoby zainteresowane tą sagą. 
A może już czytaliście W krainie wodospadów? Polecacie? 




środa, 24 lutego 2016

#140 Zazdrośnice („Życie jest okrutne, ale ja będę jeszcze okrutniejsza.”)

Zazdrośnice
Éric-Emmanuel Schmitt
144 strony
Wydawnictwo Znak Literanova
Ocena: 7/10
Premiera: 15.02.2016
Proces dobiegł końca: uniewinniłyśmy przyjaźń, a miłość posłałyśmy do więzienia za niewierność! Potem doszłyśmy do wniosku, że język francuski myli się, pozwalając, żeby amour (miłość) rymowała się ze słowem toujour (zawsze), ale za to całkiem słusznie skojarzył amitié (przyjaźń) z éternité (wieczność).”*

Wiecie, jak kocham tego francuskiego pisarza... Tak bardzo, że po dwóch miesiącach nieobecności na blogu powracam, by napisać słów kilka o świeżo wydanych w Polsce Zazdrośnicach.
Le Poison d'amour” to kolejna krótka (zaledwie 144 strony), zwięzła, ale i bogata w treść książka, która zaledwie dwa dni po premierze przywitała mnie w jednej z sanockich księgarni. Nie mogłam się oprzeć

Zazdrość to uczucie, które całkowicie potrafi zniszczyć człowieka i obrócić w pył jego relacje z innymi ludźmi. Cztery przyjaciółki od serca - bohaterki książki Schmitta - zdawałoby się nie znają tego uczucia. Idealna przyjaźń...

Do czasu, aż wśród młodych kobiet nie zagości postać pewnego równie młodego mężczyzny. Nie pozostaje nic innego, jak zadać pytanie, czy przyjaźń i nienawiść dzieli naprawdę aż tak cienka granica? 


Schmitt pozwala nam skonfrontować ze sobą cztery całkowicie różniące się od siebie opisy tej samej rzeczywistości. Cztery bohaterki, a każda z nich prowadzi pamiętnik, albo po prostu otwiera wrota do najskrytszych trosk tkwiących w sercu. Okazuje się, że choć pozornie dziewczyny tworzą bardzo zgrany organizm, od środka potajemnie trawi ich straszliwa choroba. Choroba zazdrości, nieufności, dwulicowości i ukrytych, co więcej nagromadzonych frustracji. Tekst Schmitta jak zwykle trafia w punkt i jest prawdziwy do szpiku kości. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że żadna z bohaterek, ani przez moment nie pomyślała, że kruchość więzów łączących ją z przyjaciółkami była ostatecznie winą tylko ich samych. 

Zazdrość, rywalizacja, codzienny wyścig szczurów prowadzi tylko i wyłącznie do kumulacji smutku, a może i nawet do tak wielkiej tragedii, o jakiej pisze francuski autor. „Le Poison d'amour” to zastrzyk emocji, po którym spływa na nas coś w rodzaju emocjonalnego otrzeźwienia. Po przeczytaniu „Zazdrośnic” człowiek zaczyna się zastanawiać, czy naprawdę w życiu postępował fair wobec swoich przyjaciół, a jeśli nie, to czy może to jeszcze naprawić. 

Choć „Zazdrośnice” mają zdecydowanie wydźwięk pesymistyczny i są powieścią za krótką na olbrzymie czytelnicze apetyty, to polecam Wam tę książkę z czystym sumieniem. Mam nadzieję, że ta prosta historia (a w swojej prostocie nietypowa), pełna nawiązań do dzieł Szekspira, pobudzi Waszą wyobraźnię i zmusi do myślenia. 




Zazdrośnice [Eric-Emmanuel Schmitt]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Inne książki tego autora,
których recenzje znajdziesz na blogu: 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Zazdrośnice

Blog mi się zakurzył.
To prawda. 
Ale niestety nie mam nic na usprawiedliwienie swojej nieobecności, prócz magicznego słowa: sesja. To trochę przykre, że ten rok nie zaczął się zbyt dobrze, niemniej jednak mam nadzieję, że od czasu do czasu będę mogła stworzyć dla Was interesujący post i podyskutować jeszcze o niejednej książce. 

Co myślicie o Zazdrośnicach
Zapraszam na: @absurdalna 
Tam niezmiennie mnóstwo książkowych ujęć.


Zapraszam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...