sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie książkowe 2016 roku

Witam Wszystkich bardzo serdecznie. Choć w 2016 roku miałam okazję robić to znacznie rzadziej niż w 2015 roku, to moje uczucie względem książek wcale nie osłabło. Statystyki okazują się brutalne. Do zrealizowania wyzwania: przeczytam 52 książki w 2016 roku zabrakło dosłownie jednej książki. Jestem jednak szczęśliwa i dumna z tego kawałka literatury, którego udało mi się spróbować w mijającym roku. Dzisiaj chciałabym Was zabrać w podróż po najbardziej wartościowych według mnie pozycjach, które zdążyłam poznać. Na wstępie chciałabym Wam także życzyć, abyście nadal kontynuowali swoje czytelnicze pasje i niezmiennie realizowali swoje książkowe plany. To nieprawda, że Polacy nie czytają. Wy jesteście na to najlepszym dowodem

Pełną listę 51 książek przeczytanych przeze mnie w 2016 roku znajdziecie poniżej: 


Chciałabym dzisiaj wyodrębnić kilka kategorii książek. Każda z lektur poruszyła mnie w inny sposób. Każda jest na swój sposób wybitna, wyjątkowa i niepowtarzalna. Poniżej znajdziecie książki, które w szczególny sposób zapadły mi w pamięć, o których najczęściej myślę i do których równie często staram się zaglądać ponownie. 
Największym odkryciem 2016 roku są dla mnie książki Magdaleny Grzebałkowskiej. Totalnie zatraciłam się w biografii Beksińskich, a swoją fascynację książkami Pani Magdaleny kontynuowałam pochłaniając Rok 1945. Wojna i pokój. Obydwie te książki pozostaną na długo w mojej pamięci. Posiadam własne egzemplarze z autografem i jestem z nich bardzo dumna. 


Przeczytaj także: 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

 #3 Rok 1984 George Orwell

W 2016 roku w końcu udało mi się sięgnąć po książki Georga Orwella. Planowałam to od kilku lat i w końcu zrealizowałam ten plan. Przeczytałam Folwark zwierzęcy i Rok 1984, obydwie wybitne, ale jeśli miałabym wybrać jedną z nich, to zdecydowanie opowiedziałabym się za Folwarkiem zwierzęcym. W mniejszej ilości stron, ta sama niepowtarzalna jakość i mądrość.  Do Orwella na pewno powrócę. Czy w 2017 - tego nie wiem. 




. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Książka, która wzruszyła mnie do szpiku kości. Książka, która spowodowała, że płakałam na przystanku autobusowym i po kątach w domu. Mam na myśli Zanim się pojawiłeś Jojo Moyes. Według mnie najtrudniej pisze się o książkach, które najbardziej nas wzruszają. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś przeczytam coś, co wyszło spod pióra tej autorki.  


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

#6 Zaginiona dziewczyna Gillian Flynn

Mówiąc o książkach, które wciągnęły mnie od pierwszej strony, nie mogę zapomnieć o Zaginionej dziewczynie autorstwa Gillian Flynn. Nie sądziłam, że nie będę mogła oderwać się od tej powieści. Jest w niej coś, co przyciąga jak magnes. Planuję obejrzeć ekranizację. 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

#8 Chudszy Stephen King

Pozostając w klimacie książek kryminalnych, nie mogę zapomnieć o Królu Mrocznych Opowieści, jakim jest dla mnie Stephen King. W 2016 roku sięgnęłam po książkę Chudszy i finał trylogii o Panu Mercedesie, czyli książkę Koniec warty. Obydwie były dobre, ale większe wrażenie zrobiła na mnie ta pierwsza. Genialna historia o przerażającym zakończeniu. Do Stephena Kinga z pewnością powrócę w roku 2017.



. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Książką, po której przeczytaniu poczułam smutek, dlatego że poznałam ją tak późno była z pewnością pierwsza część trylogii Stiega Larsson Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Rozpoczęcie przygody z Millenium okazało się wielką przyjemnością. Drugi tom czeka cierpliwie na półce na przeczytanie. 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Pożegnanie z Teodorem Szackim nie należało do najprzyjemniejszych, jednak nie zmienia to faktu, że trylogia Zygmunta Miłoszewskiego, to jedna z najlepszych czytelniczych przygód, jakie udało mi się przeżyć. 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Zachęcona pozytywnymi recenzjami innych bloggerów sięgnęłam po serię książek Katarzyny Puzyńskiej i całkowicie się w nich zatraciłam. Na mojej półce na przeczytanie czekają dwa ostatnie tomy. Książki o Lipowie to wciągające, trzymające w napięciu kryminały, jeśli jeszcze ich nie czytaliście - sięgnijcie po nie szybko i nadrabiajcie zaległości.

Na zdjęciu tom 5 cyklu o L i p o w i e. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

#13 SERIA: ANATOMIA ZBRODNI Tess Gerritsen

Źródło: literia.pl

Numer 13-sty i zarazem ostatni w tym zestawieniu stanowi bardziej mój osobisty plan na rok 2017, niż rekomendację dla Was. Oto książki Tess Gerritsen w nowym wydaniu. Pierwszy tom w promocyjnej cenie 7,99, a pozostałe 15,99. Mam już cztery części, a Chirurg został przeczytany w trzy popołudnia i czeka na zrecenzowanie. Seria Anatomia zbrodni jest wydana z dbałością o szczegóły, z przyjazną dla oka czcionką. Jestem pewna, że całość będzie wspaniale prezentowała się na półce. Historie, które wychodzą spod pióra Tess Gerritsen pożerają czytelnika w całości. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

Grzebałkowska, Orwell, Moyes, Flynn, King, 
Larsson, Miłoszewski, Puzyńska i Gerritsen.

Oto książki, które mnie pochłonęły, które planowałam przeczytać od dawna, które wzruszyły mnie do szpiku kości, które wciągnęły mnie od pierwszej strony, po które lubię sięgać, bo napisał je mistrz grozy, książki po których przeczytaniu odczułam żal, że poznałam je tak późno, książki z których bohaterami musiałam się pożegnać i książki, które zachęciły mnie do poznania całych serii lektur. 

Rok 2016 może nie był idealny pod wieloma względami, ale w kwestii przeczytanych książek okazał się całkiem dobry. Jedyne czego żałuję, to że przez brak czasu, nie o wszystkich książkach udało mi się napisać kilka słów na blogu. Jeszcze raz odsyłam Was do pełnej listy przeczytanych przeze mnie książek w 2016 roku. Oczywiście spotkamy się już za niedługo w nowych postach i recenzjach, nowych powieściach, poznając nowych autorów i podejmując nowe współprace. Życzę Wam samych sukcesów i spełnienia marzeń w Nowym Roku. 

Zapraszam do obserwowania mojego Instagrama
Są tam wszystkie książki, które przechodzą przez moje ręce 
w ciągu każdego dnia. 
Uwielbiam się nimi dzielić z Wami 
i przeglądać każdego dnia Wasze zdobycze. 

piątek, 23 grudnia 2016

#172 Dasz radę („Po to tu jesteśmy, żeby coś przeżyć...”)

Dasz radę
Joanna Podsadecka,  Ks. Jan Kaczkowski
224 strony
Wydawnictwo WAM
Ocena: 8/10 
Nie ograniczajmy Pana Boga w Jego miłosierdziu. On jest mądrzejszy od tych naszych dywagacji. Kiedy czyta nasze teologiczne książki, to ma niezły ubaw.”*

Zbliżają się Święta i koniec roku 2016, a wraz z tymi wydarzeniami kiełkuje w nas coś na kształt potrzeby refleksji nad życiem

Czy jest ono dobre, albo co oznacza dobre życie. Co powinniśmy w sobie doskonalić, a z czym powinniśmy się na zawsze pogodzić. I gdzie w tym wszystkim jest Bóg. 


* * *

Z pomocą przychodzi Ks. Jan Kaczkowski, przez złośliwców nazywany „onkocelebrytą”. Zmarł 28 marca 2016 roku na glejaka mózgu, w pełni pogodzony ze swoim losem. Ostatnie miesiące życia w całości poświęcił innym ludziom. Inspirował, motywował, próbował udzielić odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Stał się symbolem życia „na pełnej petardzie” zarówno wierzących, jak i niewierzących. Co trzeba mieć w sobie, aby trafić jednocześnie tymi samymi słowami do tak wielu różnych serc

Trzeba mieć wielki dystans do życia. Wierzyć w to, że wszystko, czego doświadczamy i co nas otacza nie jest przypadkowe. Smutek, rozpacz, ale i radość mają swój cel. Nie ma takiej rzeczy, sytuacji, zdarzenia, po których nie moglibyśmy się podnieść i powiedzieć: idę dalej. 

Ks. Jan Kaczkowski w książce podzielonej na różne działy tematyczne odpowiada na pytania zadane przez Joannę Podsadecką ale i czytelników Deon. W słowach ks. Jana czuje się głęboką więź z czytelnikami. To osoba, która nie tylko słyszy ludzkie problemy, ale także ich słucha. Nie tylko patrzy na ludzkie cierpienia, ale także je widzi. Na pytanie, co denerwuje go w księżach, odpowiada, że w książce nie starczyłoby miejsca, aby na to odpowiedzieć. Mówi, używając sporej dawki ironii, uśmiechu, gorzkiej prawdy. Zdawałoby się, że na niektóre pytania mógłby odpowiedzieć dokładniej, dobitniej, gdyby nie stan kapłański. Nie winię go za to. Książka „Dasz radę” mnie wzruszyła. Zobaczyłam w niej tylko prawdziwych ludzi i ich problemy, tak bardzo zbliżone do moich. Dzięki tej książce poznałam też księdza takiego, którego brakuje w moim otoczeniu, z którym chciałabym porozmawiać, albo zwyczajnie wsłuchać się w jego słowa. Polecam. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat w treści posta pochodzi z książki Dasz radę”.


Życzę Wam 
cudownych, spokojnych Świąt 
spędzonych dokładnie tak, 
jak to sobie zaplanowaliście. 

Prezentów książkowych 
znalezionych pod choinką, 
a także wyśmienitej Wigilii. 

Dbajcie o swoich najbliższych. 



sobota, 3 grudnia 2016

#171 | 1945. Wojna i pokój

1945. Wojna i pokój 
Magdalena Grzebałkowska
420 stron 
Biblioteka Gazety Wyborczej 
Ocena: 9/10
Co robić z pozostałymi jeszcze w Polsce Niemcami? Jedno jest tylko radykalne rozwiązanie. Wszyscy zdolni do pracy Niemcy - mężczyźni i kobiety - muszą być zmobilizowani. Należy utworzyć obozy i bataliony pracy. Dostaną za to chleb i zupkę, po skończonej pracy będą wypoczywać w wygodnych i higienicznych barakach . Nie będziemy się nad nimi znęcać, ani palić ich w piecach - 
nie jesteśmy przecież Niemcami.”*

To nie jest tak, że 1945 nie jest rokiem zakończenia wojny. W sensie symbolicznym z pewnością przywodzi na myśl jej finał, jednak gdybyśmy przeanalizowali losy ludzi nie jako zbiorowości, ale jako pojedynczych bohaterów, to okazałoby się, że więcej było tych, których cierpienie się pogłębiło w stosunku do tych, którzy nareszcie mogli odetchnąć pełną piersią. 

Rok 1945 nie był rokiem szczęśliwym, jak głosi stereotyp. Rok 1945 był czasem walki o przetrwanie. Był rokiem wielkiej nadziei, że zgubieni mężowie, bracia, a nawet dzieci i zwierzęta domowe szczęśliwie się odnajdą, co da namiastkę przeszłości. Ci wszyscy ludzie w otaczających ich gruzach próbowali odnaleźć fundamenty dawnego życia, czego najlepszym dowodem są ogłoszenia drobne. Magdalena Grzebałkowska podzieliła swoją książkę na dwanaście miesięcy, a każdy z nich poprzedzony został właśnie takimi wycinkami z gazety. Wojna i pokój to reportaż o ludziach, których za dziesięć lub piętnaście lat wśród nas nie będzie, i których będziemy wspominać bez większych emocji, niczym mityczne postaci z przykurzonych książek. 

To smutne, ale rzeczywistość jest brutalna. Niektórzy spośród tych, którzy doznali cierpienia i bólu z rąk prześladowców, sami stali się katami. Potężna machina śmierci wprawiona w ruch w 1939 z takim samym impetem wkroczyła w rok 1945. Autorka znalazła w swojej książce miejsce dla przesiedleńców, szabrowników, Polaków, Ukraińców, Niemców, dzieci z sierocińców, pracowników obozów pracy. Magdalena Grzebałkowska znalazła miejsce dla wszystkich i dla każdego z osobna. 

Historii, które wybitnie chwytają za serce jest tu wiele i nie sposób ich przytaczać. Jedne przyjęłam ze spokojem, na myśl o innych do dzisiaj moim ciałem wstrząsa dreszcz. To zadziwiające, o jak wielu rzeczach nie mamy pojęcia, albo o jak wielu aspektach minionych czasów wolimy nie myśleć. Nieważne jakiego jesteś wyznania, ile masz lat i czy chodzisz w nowych lakierkach, a może piątą z kolei zimę w tych samych butach, i tak w obronie własnego życia i życia swoich bliskich będziesz w stanie zrobić rzeczy, które z człowieczeństwem nie mają nic wspólnego. 

I nie chodzi tu oto, aby przez te jednostkowe, a zarazem chaotyczne historie nazywane dumnie reportażem traktować historię wybiórczo. Chodzi o to, aby na fundamencie tych ludzkich losów próbować zrozumieć dlaczego i umieć wyciągać wnioski. 

Wybaczcie, ale historia podręcznikowa serwowana w szkołach znieczuliła nas na tyle, że książka Pani Grzebałkowskiej nas szokuje, a nie powinna. 

Polecam gorąco. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat w treści posta pochodzi z książki 1945. Wojna i pokój”.

1945 [Magdalena Grzebałkowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



Do kolekcji brakuje już z grubsza jedynie biografii Ksiądz Paradoks. 
Pięknych lektur! 

środa, 30 listopada 2016

#170 Rozdarta zasłona („Czyjaś noc pełna przyjemności kończy się w sposób nader nieprzyjemny...”)

Rozdarta zasłona
Maryla Szymiczkowa
315 stron
Wydawnictwo Znak
Ocena: 7/10
Premiera: 12.10.2016
Cykl: Maryla Szymiczkowa (tom II)
Maryla Szymiczkowa, wdowa po prenumeratorze 'Przekroju', królowa pischingera, niegdysiejsza gwiazda Piwnicy pod Baranami i korektorka w 'Tygodniku Powszechnym'. Po sukcesie 'Tajemnicy Domu Helclów' postanowiła związać się na stałe z kryminałem.”*

Maryla Szymiczkowa to duet, który powołała do życia dwójka literatów. Pierwszym z nich jest Jacek Dehnel - pisarz, poeta, tłumacz i prowadzący bloga „Tajny Detektyw”, a drugim Piotr Tarczyński - tłumacz historyk, amerykanista i Krakus od pokoleń. Najpierw stworzyli kryminał w ukryciu, by chwilę później się zdemaskować. Ich literacki eksperyment się udał. A zbrodnia w stylu vintage jeszcze przez wiele lat będzie kojarzona z ich nazwiskami. 

* * *

Zofia Szczupaczyńska - żona profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, charakterna, sprytna, energiczna, a do tego wielka hipokrytka, którą mieliśmy okazję poznać w Tajemnicy Domu Helclów musi poradzić sobie z nie lada problemem. Zbliża się Wielkanoc, a do pomocy w domu ma tylko jedną służącą. Karolcia, którą dopiero co przyuczono do służby składa rezygnację, a co gorsza krótko po tym wydarzeniu staje się ofiarą straszliwej zbrodni. Służąca najpierw zostaje wykorzystana seksualnie, a następnie brutalnie zamordowana nad Wisłą. Profesorowa Szczypaczyńska początkowo nie może pogodzić się z tą stratą i tragedią, ale z czasem, słynąca z ponadprzeciętnej energii Zofia postanawia zedrzeć zasłonę skrywającą mroczne oblicze Krakowa schyłku XIX wieku, a tym samym znaleźć sprawcę morderstwa. 

Rozdarta zasłona” wydaje się być logiczną kontynuacją tego, co Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński zapoczątkowali w pierwszym tomie swojej „vintage-serii”. Krakowskie kamienice nadal pełne są sekretów, a ich mieszkańcy są tak samo zabawni, ironiczni - kochają i nienawidzą całym sobą. Profesorowa Szczupaczyńska jest także równie ambitna i wytrwała w dążeniu do rozwiązania zagadki. 


Wszystko to może wydawać się nieco przewidywalne w odbiorze, stąd tom pierwszy postrzegam jako lepszy. „Rozdarta zasłonapowraca do tych samych schematów, które dobrze już znamy. Elementem na plus w nowej powieści Maryli Szymiczkowej jest jednak bardziej wyraźne w porównaniu z tomem pierwszym tło historyczne. Oto Kraków z roku 1895, który musi zmierzyć się z takimi problemami jak na przykład handel kobietami, czy ciągła próba umniejszenia ich roli w sensie obyczajowym i ideologicznym. W „Rozdartej zasłonie” non stop przewija się postać Franciszka Józefa a wisienką na torcie jest towarzystwo Żeleńskich, Tetmajerów i Rydlów

Tak jak po przeczytaniu tomu pierwszego, tak i teraz nie sądzę, aby profesorowa Szczupaczyńska na tym zakończyła swoją detektywistyczną przygodę. Życzę autorom wielu dobrych pomysłów, a sama na razie kończę przygodę z tą serią kryminalną, która idealnie nadaje się na jesienno-zimowe wieczory.  

Przeczytaj także: 




Za możliwość przeczytania dziękuję
Wydawnictwu Znak Literanova.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Rozdarta zasłona”.

Mam mniej czasu na czytanie
i dopadła mnie delikatna czytelnicza chandra. 

Wiecie może jak sobie z nią radzić? 

Pozdrawiam ciepło

sobota, 19 listopada 2016

#Zapowiedź: Zagroda zębów

Zagroda zębów
Wit Szostak 
Wydawnictwo Powergraph
Premiera: 25.11.2016

Pamiętacie książkę pt.: Wróżenie z wnętrzności? Autor tej oryginalnej historii z ukrytym sensem powraca z nowym dziełem. Zagroda zębów - zbiór miniatur literackich - swoją premierę będzie miała już w najbliższy piątek. 

W tej książce Szostak próbuje w prześledzić alternatywne, nieistniejące wersje mitu: Odys nie wraca na Itakę, gdyż zakłada dom gdzie indziej; Odys nie wraca, gdyż pomaga odbudować Troję; Odys wraca, lecz zostaje zabity przez Penelopę; Odys wraca, lecz nikt nie rozpoznaje w nim wielkiego bohatera i umiera w samotności. Wszystkie te nieprawowierne opowieści mają jednak swoje uzasadnienie w postaci samego herosa z Itaki. U Homera on sam wielokrotnie zmyśla swe fałszywe życia, ukrywa się pod przybranymi twarzami i przedstawia jako Nikt. 

Te kilkadziesiąt mikrohistorii to opowieści o bezdomności, pustce i niemożności powrotu. To tęsknoty za prawdziwym życiem, które zawsze jest gdzieś daleko, choć czasem wydaje się na wyciągnięcie ręki. 


Myślę, że Wit Szostak jest autorem odkrywającym nowe przestrzenie polskiej literatury. 
Z chęcią sięgnę po Zagrodę zębów, a Wy? 

.

Wit Szostak - pisarz z Krakowa. Autor m.in. powieści Wróżenie z wnętrzności (2015),  Sto dni bez słońca (2014, nominacja do Paszportów Polityki) oraz Fuga (2013, nominacja do Nagrody NIKE).

Za nadesłaną zapowiedź dziękuję Wydawnictwu Powergraph. 

Więcej: 


poniedziałek, 14 listopada 2016

#169 Świt, który nie nadejdzie („Kto błaga o cokolwiek, ten w istocie nie żyje.”)

Świt, który nie nadejdzie
Remigiusz Mróz 
525 stron
Premiera: 09.11.2016
Ocena: 8/10
Wydawnictwo Czwarta Strona
Wilmański wysiadł z pociągu na tymczasowym dworcu przy Chmielnej bez żadnego bagażu. Nie zabrał ze sobą nawet własnej przeszłości. Z pugilaresem w kieszeni, w którym zgromadził czterysta złotych, zamierzał zacząć wszystko od początku. Był to czteromiesięczny zarobek przeciętnego robotnika i Ernest Wilmański przypuszczał, że tyle wystarczy mu na rozruch w stolicy.”*

W drodze do Krakowa na Targi Książki, dopadł mnie pewien dylemat. Zakładając na wstępie, że budżet ogranicza mnie do zakupu jednej książki Remigiusza Mroza, co wybrać? Świt, który nie nadejdzie czy może Behawiorystę? Na pytanie, czy dobrze wybrałam, jeszcze nie mogę odpowiedzieć, bo nowość od wydawnictwa Filia znam tylko z okładki, jednak zakochałam się w klimacie międzywojennej Warszawy i „Świt, który nie nadejdzie” będę jeszcze długo wspominać jako interesujące książkowe odkrycie.

* * * 


Paderewski urządza polityczne dyskusje, a kobiety uzyskały prawa wyborcze na mocy dekretu Piłsudskiego. Zaczęto formować polską policję kobiecą. Na Boga, kto wpadł na tak idiotyczny pomysł - pomyślała opinia publiczna. To wszystko przez Ligę Narodów, która coraz bardziej naciskała na państwa członkowskie, aby utworzyły struktury do walki z handlem dziećmi i kobietami. Handel żywym towarem to jedno, rozwój grup przestępczych, które powstają niczym grzyby po deszczu, to z kolei druga choroba tocząca stolicę. Na plan pierwszy wychodzą Bannicy, którzy swoją nazwę zawdzięczają temu, że swoich wrogów skazują na śmierć topiąc ich w baniach. Dźwięki jazzu wyłaniające się z papierosowego dymu, hektolitry dobrego alkoholu, zapadające w pamięć występy Pogorzelskiej i Bodo oraz gangi próbujące działać na wzór włoskich mafii. Oto klimat książki Remigiusza Mroza. 


W tym wszystkim znalazło się miejsce dla jednego, wyjątkowego bohatera - Ernesta Wilmańskiego. Były pięściarz przyjechał do stolicy, aby na zawsze zerwać z tajemniczą wileńską przeszłością, a wpadł w szpony jednego z największych warszawskich gangów przez swój altruizm i jeden wielki przypadek. Wilmański to postać niezwykle charakterystyczna. Mężczyzna zdecydowany, silny, wręcz nie do zniszczenia. Kiedy wydaje nam się, że już na pewno nie znajdzie wyjścia z tarapatów, ten zaskakuje nas błyskawiczną reakcją. Wilmański to bohater, dzięki któremu na skórze czuje się dreszczyk emocji, a w głowie ciągłe zaskoczenie i podziw. Ernest błyskawicznie wspina się po gangsterskiej drabinie. Jest wyjątkowy i nie daje o tym ani na moment zapomnieć. 

Remigiusz Mróz stworzył wciągającą powieść, która niewątpliwie oddaje klimat Warszawy z ubiegłego wieku. Opowiedział w niej o sytuacji kobiet po pierwszej wojnie światowej, o nastrojach społecznych i o formowaniu policji kobiecej. Zarówno wątki oparte na faktach jak i gangsterskie potyczki - zbudowane bardziej na samej wyobraźni - niosą kawał wielowarstwowej historii, ponadczasowe zasady i kryminalny dreszczyk. „Świt, który nie nadejdzieto przede wszystkim wykreowany świat, w którym dużą rolę odkrywa nasza wyobraźnia. Autor pozostawił nam w tej książce szerokie pole do popisu, a dedykując ją wszystkim blogerom sprawił, że każda cegiełka, którą dokładamy do domu o nazwie Blogosfera, nie jest mu obojętna. Gorąco polecam tę książkę. 

przywiezione z  T a r g ó w -
gdybym miała tylko więcej  c z a s u ...

Przeczytaj także:


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Świt, który nie nadejdzie

W i ę c e j   n a :  

A Wy, co podczytujecie? 
Pięknego tygodnia Mole! 

:)


piątek, 28 października 2016

Spotkanie z Magdaleną Grzebałkowską - relacja. O naturze podglądacza, zaglądaniu księżom pod sutannę i planach na przyszłość.



27 października 2016 r. w budynku Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rzeszowie odbyło się spotkanie z autorskie z Magdaleną Grzebałkowską, na które zapraszałam wszystkich czytelników z Rzeszowa i okolic w poprzednim poście

Magdalena Grzebałkowska to polska pisarka i do niedawna reporterka Gazety Wyborczej. Ukończyła studia historyczne na Uniwersytecie Gdańskim. Do niedawna reporterka Gazety Wyborczej, ponieważ w połowie 2015 roku całkowicie zrezygnowała z etatu w tym czasopiśmie na rzecz tworzenia własnych książek. 
Magdalena Grzebałkowska jest laureatką Nagrody Grand Press oraz Śląskiego Wawrzynu Literackiego. W 2016 nominowana została do Nagrody Literackiej „Nikeza książkę „1945. Wojna i pokój.” Ostatecznie otrzymała z tego tytułu nagrodę czytelników. Rzeszowskie spotkanie poprowadził jeden z pracowników Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Rzeszowskiego - dr Jan Wolski.

Po rozpoczęciu spotkania przez Barbarę Chmurę – dyrektor WiMBP w Rzeszowie, dr Jan Wolski przedstawił licznie przybyłym gościom bohaterkę spotkania i owoce jej reporterskiej pracy w postaci biografii księdza Jana Twardowskiego: „Ksiądz Paradoks...”, biografii Zdzisława i Tomasza Beksińskich znaną jako „Beksińscy. Portret podwójny” oraz jej najmłodsze dziecko czyli „1945 Wojna i pokój”.  

Kim jestem? 

Kluczowym na początku spotkania okazało się zdefiniowanie zawodu Magdaleny Grzebałkowskiej. Czy widzi w sobie pisarkę, reportażystkę, reporterkę, a może biografistkę. Pani Magdalena zdecydowanie opowiedziała się za reporterką. Dlaczego? To słowo jako jedyne unosi ciężar ciężkiej, rzemieślniczej pracy jaką jest zbieranie materiałów, przeprowadzanie rozmów, ich późniejsze odsłuchiwanie czyli tworzenie z wszystkich drobnych fragmentów niepowtarzalnej całości w postaci książki. Zarówno po książce „Ksiądz Paradoks...”, jak i „Beksińscy. Portret podwójny”, Magdalena Grzebałkowska mówiła: już nigdy więcej nie napiszę książki! A jednak swoistym narkotykiem stało się kopanie w historii i podglądanie tych, których nikt wcześniej nie podglądał

Grzebałkowska już od momentu gdy jej wzrost przekroczył półtora metra lubiła podglądać innych ludzi. Początkowo byli to rodzice, a z czasem sąsiedzi. To chyba dlatego tak dobrze odnalazła się w zawodzie reportera. Ma dobre oko, ma dobre ucho i smykałkę do pisania. Potrafi w interesujący i jednocześnie nienarzucający się sposób poszerzać wiedzę czytelników, a w jej książkach słychać głosy wielu bohaterów, z których każdy przemawia swoim językiem, a nie językiem Grzebałkowskiej. 


Początki

Kiedy więc w głowie Magdaleny Grzebałkowskiej zapaliła się lampka, a tajemniczy głos zaczął podpowiadać: tak, napiszę książkę! Zarówno za włączeniem światła, jak i podpowiedzią stoi zespół kreatywny pracujący w Społecznym Instytucie Wydawniczym  „Znak. Ani napisanie książki o księdzu Twardowskim, ani dzieje życia Beksińskich nigdy nie znajdowały się w kręgu zainteresowań Magdaleny Grzebałkowskiej. Zainteresowanie przyszło z czasem i nabytą w trakcie zbierania materiałów wiedzą. 

Zwyczajny nadzwyczajny

Ksiądz Paradoks...” to było wyzwanie. Szczególnie dla osoby, która przed rozpoczęciem pracy nad książką o księdzu Janie Twardowskim chyba nie końca wierzyła, że księża to też ludzie. Gdy Wydawnictwo Znak poprosiło ją o stworzenie konspektu książki, który jak wiadomo stanowi właściwie połowę sukcesu w kwestii przyjęcia tekstu przez wydawcę, Magdalena Grzebałkowska w trzech zdaniach określiła swoje cele, które można podsumować jednym zdaniem. W swojej książce o księdzu Janie Twardowskim chciałaby zajrzeć mu pod sutannę. Wyrzucić i zapomnieć o wszystkich fałszywych tezach, którymi ta postać została obudowana i spojrzeć na nią zupełnie świeżym okiem. Magdalena Grzebałkowska przywołała tu pewne porównanie. Autorka chciała pokazać księdza Jana Twardowskiego jako bohatera w szlafroku - zwyczajnie, domowo, a nie jako postać wyświęconą, najlepiej przy ołtarzu. Dlaczego w szlafroku? Magdalena Grzebałkowska nie chciała odrzeć księdza Twardowskiego z godności. Innymi słowy: piszę prawdę, bez słodzenia. Niech ta prawda o księdzu Twardowskim pozostanie w głowach czytelników. 

Dobra biografia - 
czyli jaka?  

Dobre biografie to te, których bohaterowie już nie żyją, a w najlepszych biografiach rodzina bohatera także jest martwa. To smutny, ale prawdziwy wniosek wysnuty przez Magdalenę Grzebałkowską. „Beksińscy. Portret podwójny” to kolejna książka, którą można określić bardzo dobrą pozycją, biorąc pod uwagę powyższe zastrzeżenia. Tutaj znowu bohaterów książki zaproponowało Wydawnictwo Znak. Choć autorka początkowo sceptycznie podchodziła do tematu tworzenia nowej książki, to jej reporterski, doświadczony nos poczuł dobry temat. Gdy Magdalena Grzebałkowska zgodziła się napisać o Beksińskich dopiero wtedy zrozumiała jak daleko od Sopotu, w którym na co dzień mieszka, znajduje się Sanok. 
Sanok - miasto, a właściwie miasteczko, które posiada niepowtarzalny klimat, w którym ludzie z czasem zaczęli się do niej przyzwyczajać, a może i pomagać, a w końcu miasto, do którego teraz z chęcią wraca. Choć jak sama mówiła, pierwsza wyprawa samochodem z Sopotu do Sanoka przy pomocy GPS-u i wybraniu najkrótszej, a nie najbardziej komfortowej trasy okazała się koszmarem.

Coś w tym jest, że choć za wybór tematów książek odpowiada Wydawnictwo Znak, to jednak Magdalena Grzebałkowska wprost idealnie odnajduje się w biografiach samotników, poniekąd introwertyków o dwóch obliczach. Podczas pracy nad książką o księdzu Janie Twardowskim mówiła, że każdego dnia przeżywała coraz większe zdziwieniq. Z jednej strony był to niezwykle skromny człowiek, a z drugiej autor, który lubił wypytywać o sprzedaż swoich tomików na tle takich autorów jak Szymborska, czy Miłosz. Z jednej strony to symbol wiary i fundament polskiego Kościoła, a z drugiej zwyczajny, prosty człowiek, który też miał swoje prywatne stany zwątpienia. 

Jedna z uczestniczek spotkania autorskiego zapytała, dlaczego książka o Beksińskich tak naprawdę nie jest portretem potrójnym. Przecież bez Zosi - żony Zdzisława Beksińskiego, tak naprawdę ta rodzina rozpadłaby się w mgnieniu oka. Magdalena Grzebałkowska uznała, że wobec dwóch tak „rozbuchanych” charakterów - ma tu na myśli Zdzisława i Tomasza - postawienie na równym poziomie Zofii byłoby swego rodzaju niesprawiedliwością.  Na temat Zofii Beksińskiej zachowało się niestety bardzo mało źródeł w porównaniu z mężem i synem. Zofia Beksińska była po prostu szczęśliwa i jednocześnie schowana u boku swojego męża - jak sama go nazywała - geniusza. Mówienie w tym kontekście o portrecie potrójnym mogłoby by sprawić, że część czytelników oczekiwałaby więcej od postaci Zofii i poświęcenia jej większej przestrzeni, aniżeli pozwalałyby na to źródła historyczne. 

Czy w 1945 istniało szczęście?

1945. Wojna i pokój.” to już pomysł Wydawnictwa Agora i przyjaciela Magdaleny Grzebałkowskiej z Gazety Wyborczej. Początkowo miał być to jedynie reportaż na temat Gdańska w roku 1945. Z czasem ten pomysł rozszerzył się na całą Polskę. „1945. Wojna i pokój.” to książka - odpowiedź na pytanie jak ludzie w 1945 roku pojmowali szczęście. Czy w ogóle to szczęście istniało, a jeśli istniało, to czy z tych szczęśliwych momentów się cokolwiek zachowało. Niewątpliwie rok 1945 był jednym z najbardziej dramatycznych w XX wieku, a jeśli ktoś myśli inaczej, to najwyższy czas to zweryfikować. 1945 to formalny koniec wojny i początek walki każdego człowieka o przetrwanie. To straszne, że w roku 1946 i w kolejnych latach wcale nie było lepiej, a my na myśl o końcu wojny mamy przed oczami słynną fotografię marynarza całującego pielęgniarkę na Times Square. W tej książce jak w żadnej innej Magdalena Grzebałkowska ujawniła swoją pasję podglądacza. Każdy rozdział książki poprzedzają tzw. ogłoszenia drobne. Nic bardziej nie odda nastrojów i nic nie będzie stanowić lepszego tła roku 1945 jak problemy zwyczajnych ludzi. Ogłoszenia drobne mówią więcej niż tysiąc słów. 

Krzysztof Komeda

Jak na każdym spotkaniu autorskim nie mogło zabraknąć pytań o przyszłość. Nad czym teraz pracuje Magdalena Grzebałkowska? Reporterka zbiera materiały do książki, której bohaterem będzie Krzysztof Komeda - polski kompozytor, i pianista jazzowy. Czekam z niecierpliwością na efekty. Każda kolejna książka jest dla autora jeszcze większym wyzwaniem, bo wysokość zawieszenia poprzeczki stale rośnie. O Magdalenę Grzebałkowską jestem jednak spokojna. Ten rzemieślnik o naturze podglądacza na pewno temu podoła. Trzymam kciuki.

Spotkanie zostało zorganizowane w ramach projektu „Spotkania pod znakiem Pegaza”, dofinansowanego ze środków MKiDN w ramach programu „Promocja literatury i czytelnictwa”.


Słowem całkowicie subiektywnego podsumowania muszę dodać, że spotkanie można uznać za bardzo udane. Zapomnijmy o tych wszystkich problemach z nagłośnieniem i kilku brakujących krzesłach. Magdalena Grzebałkowska i dr Jan Wolski znakomicie poradzili sobie bez mikrofonu, a słuchając samych interesujących rzeczy, człowiek zapomina, że bolą go nogi. Pani Magdalena ma z pewnością naturę gawędziarza i słuchało się jej wyśmienicie. Na początku zastanawiałam się, kto przybył do biblioteki dla książki o księdzu Janie Twardowskim, kto dla Beksińskich, a kto dla roku 1945, ale pod koniec uznałam, że przecież to nie ma znaczenia. Po spotkaniu z Grzebałkowską i tak każdy sięgnie po wszystkie napisane przez nią książki. 
Mój osobisty apel brzmi: średnia wieku na spotkaniu to 50+ (to nic złego, ja wiem) ale Młodzi! Gdzie Wy jesteście? Gdzie się ukrywacie? Przecież ja wiem, że Wy też czytacie. 

Chapeau bas dla wszystkich, którzy przebrnęli przez tą wijącą się jak wąż relację. 
Chciałam jak najlepiej oddać klimat tego spotkania. 




* okładki książek: lubimyczytac.pl

czwartek, 27 października 2016

#Zapowiedź: Magdalena Grzebałkowska w Rzeszowie.



Te  c e g ł y, które ciężko utrzymać w dłoni,
mogą oznaczać tylko jedno. 

27 października (dzisiaj!)
o godzinie 17.00
w budynku WiMBP w Rzeszowie przy ulicy Sokoła 13, 
będzie można spotkać się 
z Magdaleną Grzebałkowską

Wielki szacunek dla tej Pani za Portret Podwójny Beksińskich. Chapeau bas za Wojnę i pokój, którą zaczęłam czytać przedwczoraj i nie mogę się od niej oderwać. 
Zapraszam Was serdecznie na to spotkanie. 


ź r ó d ł o 

Więcej: 

Zobacz także:

Do zobaczenia!


wtorek, 25 października 2016

#168 Utopce. Arthur Conan Doyle miał „Studium w szkarłacie”, a Katarzyna Puzyńska ma studium małej społeczności.

Utopce
Katarzyna Puzyńska
595 stron
Premiera: 03.11.2015
Ocena: 8/10
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Cykl: Lipowo (tom 5)
Utopiec do podstępny demon wodny z mitologii Słowian - wyjaśniła Gloria. Pokazała palcem w kierunku wijącej się nieopodal Drwęcy, jakby dokładnie w tej chwili z rzeki miał się wyłonić jakiś dziwny stwór. 
- Utopiec rodzi się z duszy poronionego płodu albo z duszy topielca. Nie jest za przyjemny, bo zajmuje się głównie topieniem ludzi i zwierząt. Wygląda też nieciekawie. Ma zieloną oślizgłą skórę i nieproporcjonalnie do reszty ciała dużą głowę.”*

Ludowe wierzenia, religia i elementy fantastyki wplecione w fabułę książki zawsze nadają jej wyjątkowe wykończenie. Niby nikt nie wierzy w wampiry i inne tego typu ustrojstwa, ale tak naprawdę, gdy przychodzi co do czego, to one - jak żadne inne - potrafią w sercu i w głowie czytelnika zasiać najwięcej ziaren niepewności. 

Katarzyna Puzyńska po raz kolejny zabrała mnie do Lipowa. „Utopce” to już piąty tom kryminalnego cyklu, a ja nadal mam ochotę na więcej. 

* * *

Tym razem policjanci z Lipowa w osobie Daniela Podgórskiego, kontrowersyjnej Klementyny Kopp oraz sierżant sztabowej Emilii Strzałkowskiej mają za zadanie rozwiązać zagadkę sprzed trzydziestu lat. W 1984 roku w tajemniczych okolicznościach zniknął ojciec i syn, a ich ciał nigdy nie odnaleziono. Dowodem na ich śmierć są jedynie zakrwawione ubrania. Społeczność wioski Utopce mimo upływu lat, nadal wierzy, że mężczyźni padli ofiarą krwiożerczego wampira. W gąszczu zaniedbań z lat 80., policjanci próbują znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia, aby „pchnąć” śledztwo i znaleźć winnych. Przyznam szczerze, że początkowo ciężko było uwierzyć, że im się to uda. 


Akcja książki „Utopce” toczy się dwutorowo. Naprzemiennie poznajemy aktualne działania, jakie podejmują policjanci wraz z rzeczywistymi wydarzeniami z 1984 roku. Dodatkowo perypetie obecnego śledztwa poprzedzone są zapisem przesłuchań jednej z policjantek, które stanowi swego rodzaju zapowiedź późniejszych wydarzeń. W miarę rozwoju akcji rozdziały stają się krótsze. Fabuła nabiera tempa. Wbrew logice policjanci zaczynają stopniowo wierzyć w działanie sił nadprzyrodzonych. W pewnym momencie nikt nie ma pewności kto jest ofiarą, a kto jest winnym. Niewielka społeczność Utopiec, prócz tego że nie jest liczna, staje się także coraz bardziej zamknięta i mniej skora do pomocy. Niepokojącym staje się zwiększanie liczby śmiertelnych ofiar. W rozwiązaniu śledztwa nie pomagają osobiste problemy w życiu głównych bohaterów, którym Katarzyna Puzyńska poświęca w tym tomie sporo uwagi. Szalona karuzela z nadchodzącym złem została już dawno wprawiona w ruch. Pytanie, czy policjantom z Lipowa uda się ją zatrzymać. 

Tak jak Arthur Conan Doyle miał swoje „Studium w szkarłacie”, tak Katarzyna Puzyńska ma swoje studium małej społeczności. Bardzo podobało mi się jak autorka dawkowała napięcie i jak ciągle zmieniała trop, który znalazłam burząc mój tok myślenia. „Utopce” to książka zaskakująca, wciągająca i godna uwagi. Taka, która potrafi nas zatrzymać w fotelu przez cały jesienny wieczór, a może nawet i dwa. Jedyne czego brakowało mi w tej części to postaci Weroniki Nowakowskiej - kobiety, która po rozstaniu z mężem przeprowadziła się z wielkiego miasta do Lipowa, i która próbowała odbudować swoje życie w klimatycznym dworku z psem i końmi u boku. Jej wątek został jakby pominięty. To motywuje mnie jednak do szybkiego znalezienia „Łaskuna” oraz kolejnego tomu o tytule „Dom Czwarty”. Choć nie jestem aż taką optymistką, żeby wierzyć, że uda mi się w sobotę na Targach książki w Krakowie zakupić jeden ze stu przedpremierowych egzemplarzy

Utopce” jednak polecam z całego serca. To idealna książka na jesień. 

Utopce [Katarzyna Puzyńska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


  

Te książki nadal przede mną. 

Cykl LIPOWO: 
3. Trzydziesta pierwsza
4. Z jednym wyjątkiem
5. Utopce
6. Łaskun

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Utopce
** okładki książki Łaskun” oraz Dom Czwarty - wydawnictwo Prószyński i S-ka

W i ę c e j   n a :  

A Wy, co podczytujecie? 
Wybieracie się na Targi Książki

:)

sobota, 22 października 2016

#167 Ślady („Życie z powieścią nie ma nic wspólnego.”)

Ślady 
Jakub Małecki
320 stron
Premiera: 28.09.2016
Ocena: 8/10 
Wydawnictwo Sine Qua Non
Boże, gdybyś istniał, tobyś nas wszystkich w jednej chwili wymordował, jestem tego pewna - tak mówi do siebie w myślach. ”*

Ślady” to książka zawieszona pomiędzy opowiadaniem, a powieścią

Jeśli ktoś zapyta mnie o czym są „Ślady” powiem po prostu, że o ludziach. 
Ale także o tym jak smakuje smutek, załamanie, rozczarowanie, samotność, porażka, radość, chwilowe uniesienie, spełnienie i poczucie bezpieczeństwa. „Ślady” to podróż przez pokolenia. 

Opowiadania, które mają w sobie nutę wojny, miłości i wzruszających wspomnień, łączą się w całość o uniwersalnym charakterze. Już przy okazji „Dygotu” pisałam, że Jakub Małecki jak nikt potrafi odmalować słowami panoramę ludzkich zachowań. „Ślady” tak jak „Dygot” mnie zasmuciły, bo pełno tu nostalgii i zapachu minionych czasów. Podoba mi się ścieżka rozwoju tego autora, jego oryginalność i poetycka wymowa jego książek, która pozwala mi się zapomnieć i zaczytać...

* * * 

„Chwaścior nic w życiu nie zrobił, ale i tak miał życie.”*

Mimo tego, że opowieść prowadzona jest ambitnie, to czyta się ją lekko. Wciąga niczym narkotyk. Może właśnie dzięki realizmowi. „Ślady” to utwór nieoczywisty. Nie potrafię określić w jakim kierunku uda się ten autor w następnej książce. Jestem ciekawa, czy dalej będzie doskonalił te nieprzewidywalne, poniekąd poszarpane strzępki ludzkich losów w opowiadaniach, czy też nie. Jednak nie ulega wątpliwości, że „Ślady” to mocna dawka przenikliwej analizy ludzkiego życia

Wszystkie historie stworzone przez Jakuba Małeckiego mają wspólny mianownik. Splatają się ze sobą, intrygują. Na kolejnych stronach powracają te same motywy i problemy, ale oświetlone jakby z innej strony. 

Dla wszystkich, którzy cenią sobie prostotę, minimalizm, potrafią zachwycać się codziennością i wielką wartość mają dla nich sprawy zwyczajne, ta książka może okazać się idealna. Jakub Małecki wybitnie opisuje ludzi, ich życie i emocje. Polecam. 

Za możliwość przeczytania
dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non

Przeczytaj także:


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Ślady
** okładka książki - LubimyCzytac.pl

W i ę c e j   n a :  

Znane są Wam książki Jakuba Małeckiego? 

z a c h w y t    n a d    o p r a w ą 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...