piątek, 25 grudnia 2015

#138 Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?

Jak rozmawiać o książkach,
których się nie czytało?

Pierre Bayard
160 stron
Państwowy Instytut Wydawniczy 
Ocena: 6/10
Czasem trudno stwierdzić, czy mówimy prawdę, czy kłamiemy, oświadczając, że czytaliśmy jakąś książkę. Byłoby to możliwe, gdyby istniała wyraźna granica oddzielająca czytanie od nie-czytania, tymczasem większość naszych spotkań ze słowem pisanym przybiera formy, które sytuują się między tymi dwiema skrajnościami.”*

Jestem świeżo po lekturze, która wyszła spod pióra Pierre'a Bayarda - francuskiego literaturoznawcy. 
Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?” to obszerny esej, którego autor w dużym skrócie stara się porzucić czytanie książek „od deski do deski” i klasyczną wizję „nieskazitelnej kultury (...) narzucaną od dziecka przez rodzinę i instytucje edukacyjne” na rzecz nie-czytania, które też jest według niego swego rodzaju sztuką.

Na czym polega paradoks czytania opisany przez Bayarda i dlaczego jego książka jest tak bardzo kontrowersyjna? 
O tym w dzisiejszym poście. 

. . . 

Zacznijmy od tego, że po przeczytaniu krótkiej książki Bayarda - niezależnie od tego, czy zostanie odebrana pozytywnie, czy też negatywnie - na czytanie książek spogląda się inaczej. Francuski pisarz w swoim eseju wielokrotnie podkreśla, że inteligentny książkowy robak to nie ten, który czyta, co mu wpadnie w ręce, ale ten, który dokonuje konkretnej selekcji. Mało tego. Czasem sama selekcja nie wystarcza. Niekiedy dopiero w połowie czytanej książki, stwierdzamy że jest totalnie nie w naszym guście, wtedy powinniśmy porzucić ją w kąt i „uwolnić się od nakazu czytania”*, nie wstydząc się jednocześnie dzielenia opinią o książce z innymi. Finalnie według Bayarda ważniejsza niż treść książki jest cała jej „otoczka”. Aby wyrazić opinię na temat dzieła nie musimy go czytać, nie musimy nawet kojarzyć autora, ani tym bardziej jego pozostałej twórczości. Do wyrażenia opinii na temat utworu wystarczy nam jego przekartkowanie, podsłuchanie fragmentów opinii innych. W końcu i tak w większości przypadków zapominamy to, co kiedyś przeczytaliśmy, a jeśli uda nam się coś zapamiętać z treści książek, to finalnie każdy z nas zapamiętuje co innego. I każdy z nas ma w głowie inny obraz tej samej książki. 


Początkowo to, co napisał Pierre Bayard, wydawało mi się czystą herezją, ale z czasem... Z czasem uznałam, że ten facet może mieć sporo racji. W końcu przeczytanie wszystkich książek, które szczerze chcielibyśmy poznać, jest rzeczą niemożliwą. Inteligencja w codziennym życiu też jest postrzegana jako swobodna zdolność wypowiadania się na różne tematy - nie tylko te związane z naszą specjalizacją, czy zawodem. Pamięć ludzka jest ulotna, jednak czytanie coraz większej ilości nieprzypadkowych książek sprawia, że nawet na temat dzieł, które znamy ze słyszenia, będziemy mogli się wypowiadać całkiem płynnie i bezproblemowo. 

Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?” to z pewnością esej pobudzający do refleksji. Według mnie jednak tylko w wybranych fragmentach. Na szczególną uwagę zasługuje wstęp i równie krótki epilog. Jak się okazuje, to tam można znaleźć całą esencję wiedzy, którą chciał nam przekazać Pierre Bayard. Wnętrze to nagromadzenie przykładów autorów, postaci, bohaterów i dzieł, którzy służą prezentacji rodzajów nie-czytania, a także sytuacji, w których znalazły się osoby nie znające wybitnych dzieł, a w końcu sposoby, jak wybrnąć z tak trudnego położenia, jak nieznajomość dzieł klasyków. Dla niewprawionego w czytanie tego typu utworów, wnętrze książki Bayarda może okazać się nudnym rozwinięciem tego, co już wiemy na podstawie wstępu

. . . 

Są tacy, który książkę francuskiego pisarza nazywają pochwałą słodkiego lenistwa - i właściwie trudno im się dziwić, skoro autor pisze, że rozmawiając o jakimś utworze można, a wręcz należy ominąć biografię twórcy, a niekiedy i samo źródło, czyli książkę. Pierre Bayard zachęca nas do wydawania oceny o książce na podstawie opinii o twórcy, albo uśrednionej opinii innych ludzi na temat samego utworu. Fakt, że często zapominamy przeczytane dzieła, ale czy taki sposób nie rozmija się z wartościami jakie niesie za sobą rzetelna recenzja czy rekomendacja? 

Człowiek kulturalny i oświecony czytać powinien. To nie ulega wątpliwości. Lecz nie wszystko i nie naraz. „Przejście [bowiem] przez książkę”* nie jest równoznaczne z zyskaniem miana świadomego czytelnika. Panie Bayard, tutaj miał Pan całkowitą rację. 
Nad resztą pomyślę. 



Wielka Inspiracja


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?

Co sądzicie o idei nie-czytania? 
Czy naprawdę można wydać opinię na temat książki, 
której nie miało się rękach? 

Wydaje mi się, że z książką jest jak z człowiekiem. 
Może nie każdy jest piękny, ale czasem chwila rozmowy uświadamia nam, 
że ktoś nie jest skończonym idiotą, za jakiego go uważaliśmy. 

Co podczytujecie w trakcie Świąt? 


7 komentarzy:

  1. Nie powiem, nieco mnie zaintrygowałaś. Kto wie, może kiedyś się skuszę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś przeczytam ten esej, ale...Ja wolę czytać po swojemu. Od deski do deski, powoli, każde słowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja także znajduję sporo racji w słowach autora. Kilka razy zdarzyło mi się nie dotrwać do końca - i wtedy otwarcie mówię, że książka była beznadziejna, jednak np. na Lubimy Czytać nie wystawiam takiej lekturze oceny, a jedynie opinię. Natomiast zdarzały mi się przypadki, gdzie z bólem dochodziłam do końca - i bum! - po zakończeniu powieść stawała się jedną z moich ulubionych :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc z tym wydawaniem opinii różnie bywa. Sądzę, że należałoby wydawać ją dopiero po poznaniu całego dzieła, jednak sama czasem nie stosuję się do tej zasady.

      Usuń
    2. Czasem po prostu ciężko wytrwać do końca. Sama dość często się na tym łapię. Chyba nie mam na tyle silnej woli żeby "męczyć się" z jakąś książką. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...