niedziela, 22 listopada 2015

#134 Dygot („Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece.”)

Dygot
Jakub Małecki
320 stron 
Ocena: 7/10
Wydawnictwo Sine Qua Non
Premiera: 7 października 2015
Świat w swej mądrości uznał najwyraźniej, że martwy człowiek leżący w nocy na polu z rozprutym brzuchem jest zwyczajnym, oczywistym elementem rzeczywistości i nie należy o nim zbytnio dyskutować.”*

Dygot to ciarki, to drżenie i gorączka. 
Dygot” to także tytuł książki Jakuba Małeckiego opowiadającej o przenikaniu się losów dwóch rodzin. Ród Geldów i Łabendowiczów to swoisty model, w którym nie brakuje cierpienia, miłości i słabości, a to wszystko na tle zmieniającej się Polski. Nasz kraj jest kolejnym z wielu bohaterów, który przeistacza się w walczącego herosa, by następnie wkroczyć w lata PRL-u, a z czasem przejść transformację godną współczesności.

Dlaczego „Dygot” jest powieścią dojrzałą? Co jest niezwykłego w losach zwykłych ludzi i czy bycie albinosem to błogosławieństwo, czy może przekleństwo. O tym w dzisiejszym poście.

. . . 

Jakub Małecki to pisarz i tłumacz, a także autor licznych opowiadań i książek: „Błędy” (2008), „Przemytnik cudu” (2008), „Zaksięgowani” (2009), „Dżozef” (2011), „W odbiciu” (2011) i „Odwrotniak” (2013). Do momentu sięgnięcia po „Dygot” jego nazwisko nic mi nie mówiło. Teraz już wiem, że to autor jednej z najsmutniejszych, ale i najbardziej zaskakujących powieści 2015 roku.

Akcja „Dygotu” toczy się na polskiej prowincji. Zdawałoby się, że jest ona na tyle zacofana, że może cechować ją jedynie przewidywalność. Nic bardziej mylnego. Polska prowincja jest naznaczona okrucieństwem, strachem przed życiem ale i walką o życie.
Życie na polskiej prowincji szczególnie w czasach wojny było związane z rozpamiętywaniem przeszłości i dygotem na myśl o przyszłości. Niektórzy ludzie zamieszkujący ją stali się swego rodzaju demonami, stąd książce Jakuba Małeckiego nie można odmówić psychodelicznego charakteru. Jednocześnie ci sami ludzie to twórcy historii rodzinnych, siostry, bracia, żony i mężowie. Serdeczni, bezpretensjonalni, ale i narażeni na ślepy los.
Im dłużej się zastanawiam, tym bardziej jestem pewna, że życie ludzkie jest fascynujące. 

W książce Jakuba Małeckiego na plan pierwszy wysuwa się postać Wiktora Łabendowicza - najpierw bezbronnego chłopca, a następnie zagubionego mężczyzny, albinosa. Jego ojciec - Jan Łabendowicz - do końca życia był pewien, że odmienność swojego syna „zawdzięcza” uciekającej przed Armią Czerwoną Niemce, której nie udzielił pomocy.

Poniewierany od dziecka, porównywany do kosmity i do przyczyny wszystkich plag w zamieszkiwanej prowincji Wiktor, wreszcie odnajduje osobiste szczęście u boku okaleczonej dziewczyny z rodziny Geldów. Ślub naznaczony dyskryminacją i poczęcie syna Sebastiana to jednak ostatnie chwile wspólnego szczęścia tego małżeństwa. Po latach to właśnie on - Sebastian Łabendowicz - człowiek o wielu twarzach ma szansę na odkrycie wielkiej rodzinnej tajemnicy, która niejako przypadła w spadku. Czy prowincjonalna mentalność zabiła mu ojca?

Książka Jakuba Małeckiego składa się z pięciu etapów historycznych. Jest to nasza czytelnicza wędrówka od 1938 roku ku współczesności. Można by powiedzieć, że najbardziej jaskrawy bohater tej powieści, czyli Wiktor Łabendowicz wybrał sobie najgorszy z możliwych momentów na bycie „dziwolągiem”. Kim jest albinos? Może ma coś wspólnego z siłami nieczystymi? Skąd ta inność, skoro wszyscy w rodzinie byli normalni? Krótki artykuł ze Stanów Zjednoczonych to jedyna wzmianka o tej odmienności, a co więcej wzmianka, która nie miała racji bytu wśród mieszkańców polskich wsi i miasteczek lat 40. i 50. XX wieku.

Dygot prezentuje panoramę ludzkich zachowań. Zwyczajni bohaterowie stanowią plejadę charakterów. Chłopak patrzący na mnie z okładki, który początkowo budził we mnie lęk i intrygował, nabierał znaczenia im głębiej poznawałam fabułę książki.
Dygot” mnie zasmucił. Pełno tu nostalgii i zapachu minionych czasów, które swoją drogą, dobrze że są już za nami. Książkę Jakuba Małeckiego warto przeczytać ze względu na jej oryginalność i poetycką wymowę, wymagającą umiejętności czytania między wierszami.

Jeśli jesteście zaintrygowani tą historią, to musicie po nią po prostu sięgnąć. Nikt w tak realistyczny sposób nie opisze Wam losów wspomnianych rodzin, jak autor Dygotu.

Za możliwość przeczytania
dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Dygot


w którym możecie wygrać książkę Roxany Saberi. 

Co sądzicie na temat książki Dygot”?
Czy przykuła Waszą czytelniczą uwagę? 

Lubicie książki smutne? Dające do myślenia? 
Takie, po których ma się czytelniczego kaca” przez dłuższy czas?

Czekam na Wasze opinie
i zapraszam tutaj: @absurdalna

5 komentarzy:

  1. Psychodeliczny klimat mnie bardzo kusi. Przyznam, że książka zapowiada się bardzo interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że "Dygot" Ci się spodobał - to naprawdę książka warta poznania, i z tego co widzę na blogosferze robi furorę :). Jestem bardzo ciekawa dalszych powieści Małeckiego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już o tej książce i opinia była zbliżona do Twojej. Chciałabym ją przeczytać ale nie wiem, czy to książka dla mnie. Czasami bywam rozczarowana bardzo chwalonymi książkami;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytanie między wierszami? Uwielbiam to! I chwała autorom, którzy nie podają czytelnikom wszystkiego na tacy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam autora z "Błędów" (całkiem fajny horrorek osadzony w Poznaniu), ale widzę, że od czasu debiutu wiele się w jego twórczości zmieniło. Ciekawa jestem "Dygota".

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...