środa, 25 listopada 2015

#Zapowiedź: Małe wielkie odkrycia

Małe wielkie odkrycia
How We Got To Now
Steven Johnson 
288 stron
Wydawnictwo Sine Qua Non
Premiera: 2 grudnia 2015

Przybywam do Was dzisiaj z zapowiedzią książki, którą będę miała okazję przeczytać i zrecenzować już za kilka dni. Być może wielu z Was - Moli Książkowych nie słyszało o nadchodzącej premierze Małych wielkich odkryć, a dla co najmniej kilku potencjalnych Mikołajów może się to okazać strzałem w dziesiątkę. 

O czym jest książka Stevena Johnsona? 

Fascynujący świat małych wielkich odkryć!

Które wynalazki miały największe znaczenie dla historii ludzkości? Co tak naprawdę wpłynęło na nasz rozwój? Jak to się stało, że jesteśmy tu, gdzie jesteśmy? Jakim cudem dotarliśmy tak daleko!?

Najpierw pojawia się problem. Później ktoś wpada na pomysł jego rozwiązania – nieraz szalony. Powstaje nowy wynalazek, który z czasem trafia do powszechnego użytku. To z kolei prowadzi do rewolucyjnych zmian.

Czy wiecie, że:
› Wynalezienie prasy drukarskiej wywarło wpływ na rozwój fizyki molekularnej?
› Dzięki niecodziennemu pomysłowi na handel lodem możliwe stało się zasiedlenie obszarów Ziemi dotąd niedostępnych dla człowieka?
› Osiągnięcia inżynierii dźwięku, które pomagają nam lepiej widzieć, wzięły swój początek od neandertalskich zawodzeń w burgundzkich jaskiniach?
› Potrzeba oczyszczenia miast z fekaliów pozwoliła rozpocząć prace nad mikrochipami?
› Odkrycie atomu umożliwiło nam mierzenie czasu w nanosekundach?
› Wynalezienie sztucznego światła wpłynęło na ewolucję zwyczajów związanych ze snem?

Oto niezwykła historia zwykłych przedmiotów – tych, z których korzystamy każdego dnia. Przeczytacie o geniuszach z przypadku i zbawiennych pomyłkach, kuriozalnych koncepcjach i niespodziewanych efektach. Przekonacie się, że każde wielkie osiągnięcie było poprzedzone maleńkim odkryciem. Taka jest właśnie historia innowacji. [Wydawnictwo Sine Qua Non]

Więcej informacji o książce:

Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
ISBN: 978-83-7924-462-1
Cena: 39,90 zł (z VAT)




(pełny format po kliknięciu w miniatury) 

Przekazałam Wam wszystkie informacje, które udało mi się zdobyć na temat nowości od wydawnictwa Sine Qua Non. How We Got To Now to według mnie całkiem nieźle zapowiadający się przerywnik pomiędzy poważniejszymi lekturami, ale i dobry prezent dla osób, które książki traktują bardziej jak przedmiot i materialną inspirację, niż karmę dla ducha. Co oczywiście nie znaczy, że książka nie wzbogaci nas interesującymi faktami. Wydaje mi się, że jest wypełniona informacjami, o których nie mieliśmy zielonego pojęcia. 

Małe wielkie odkrycia przypomina mi poniekąd nowość twórcy Polimatów czyli Nic bardziej mylnego Radka Kotarskiego. A Wy, co myślicie o tej książce? 


Na jakie grudniowe premiery czekacie z niecierpliwością? 

niedziela, 22 listopada 2015

#134 Dygot („Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece.”)

Dygot
Jakub Małecki
320 stron 
Ocena: 7/10
Wydawnictwo Sine Qua Non
Premiera: 7 października 2015
Świat w swej mądrości uznał najwyraźniej, że martwy człowiek leżący w nocy na polu z rozprutym brzuchem jest zwyczajnym, oczywistym elementem rzeczywistości i nie należy o nim zbytnio dyskutować.”*

Dygot to ciarki, to drżenie i gorączka. 
Dygot” to także tytuł książki Jakuba Małeckiego opowiadającej o przenikaniu się losów dwóch rodzin. Ród Geldów i Łabendowiczów to swoisty model, w którym nie brakuje cierpienia, miłości i słabości, a to wszystko na tle zmieniającej się Polski. Nasz kraj jest kolejnym z wielu bohaterów, który przeistacza się w walczącego herosa, by następnie wkroczyć w lata PRL-u, a z czasem przejść transformację godną współczesności.

Dlaczego „Dygot” jest powieścią dojrzałą? Co jest niezwykłego w losach zwykłych ludzi i czy bycie albinosem to błogosławieństwo, czy może przekleństwo. O tym w dzisiejszym poście.

. . . 

Jakub Małecki to pisarz i tłumacz, a także autor licznych opowiadań i książek: „Błędy” (2008), „Przemytnik cudu” (2008), „Zaksięgowani” (2009), „Dżozef” (2011), „W odbiciu” (2011) i „Odwrotniak” (2013). Do momentu sięgnięcia po „Dygot” jego nazwisko nic mi nie mówiło. Teraz już wiem, że to autor jednej z najsmutniejszych, ale i najbardziej zaskakujących powieści 2015 roku.

Akcja „Dygotu” toczy się na polskiej prowincji. Zdawałoby się, że jest ona na tyle zacofana, że może cechować ją jedynie przewidywalność. Nic bardziej mylnego. Polska prowincja jest naznaczona okrucieństwem, strachem przed życiem ale i walką o życie.
Życie na polskiej prowincji szczególnie w czasach wojny było związane z rozpamiętywaniem przeszłości i dygotem na myśl o przyszłości. Niektórzy ludzie zamieszkujący ją stali się swego rodzaju demonami, stąd książce Jakuba Małeckiego nie można odmówić psychodelicznego charakteru. Jednocześnie ci sami ludzie to twórcy historii rodzinnych, siostry, bracia, żony i mężowie. Serdeczni, bezpretensjonalni, ale i narażeni na ślepy los.
Im dłużej się zastanawiam, tym bardziej jestem pewna, że życie ludzkie jest fascynujące. 

W książce Jakuba Małeckiego na plan pierwszy wysuwa się postać Wiktora Łabendowicza - najpierw bezbronnego chłopca, a następnie zagubionego mężczyzny, albinosa. Jego ojciec - Jan Łabendowicz - do końca życia był pewien, że odmienność swojego syna „zawdzięcza” uciekającej przed Armią Czerwoną Niemce, której nie udzielił pomocy.

Poniewierany od dziecka, porównywany do kosmity i do przyczyny wszystkich plag w zamieszkiwanej prowincji Wiktor, wreszcie odnajduje osobiste szczęście u boku okaleczonej dziewczyny z rodziny Geldów. Ślub naznaczony dyskryminacją i poczęcie syna Sebastiana to jednak ostatnie chwile wspólnego szczęścia tego małżeństwa. Po latach to właśnie on - Sebastian Łabendowicz - człowiek o wielu twarzach ma szansę na odkrycie wielkiej rodzinnej tajemnicy, która niejako przypadła w spadku. Czy prowincjonalna mentalność zabiła mu ojca?

Książka Jakuba Małeckiego składa się z pięciu etapów historycznych. Jest to nasza czytelnicza wędrówka od 1938 roku ku współczesności. Można by powiedzieć, że najbardziej jaskrawy bohater tej powieści, czyli Wiktor Łabendowicz wybrał sobie najgorszy z możliwych momentów na bycie „dziwolągiem”. Kim jest albinos? Może ma coś wspólnego z siłami nieczystymi? Skąd ta inność, skoro wszyscy w rodzinie byli normalni? Krótki artykuł ze Stanów Zjednoczonych to jedyna wzmianka o tej odmienności, a co więcej wzmianka, która nie miała racji bytu wśród mieszkańców polskich wsi i miasteczek lat 40. i 50. XX wieku.

Dygot prezentuje panoramę ludzkich zachowań. Zwyczajni bohaterowie stanowią plejadę charakterów. Chłopak patrzący na mnie z okładki, który początkowo budził we mnie lęk i intrygował, nabierał znaczenia im głębiej poznawałam fabułę książki.
Dygot” mnie zasmucił. Pełno tu nostalgii i zapachu minionych czasów, które swoją drogą, dobrze że są już za nami. Książkę Jakuba Małeckiego warto przeczytać ze względu na jej oryginalność i poetycką wymowę, wymagającą umiejętności czytania między wierszami.

Jeśli jesteście zaintrygowani tą historią, to musicie po nią po prostu sięgnąć. Nikt w tak realistyczny sposób nie opisze Wam losów wspomnianych rodzin, jak autor Dygotu.

Za możliwość przeczytania
dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Dygot


w którym możecie wygrać książkę Roxany Saberi. 

Co sądzicie na temat książki Dygot”?
Czy przykuła Waszą czytelniczą uwagę? 

Lubicie książki smutne? Dające do myślenia? 
Takie, po których ma się czytelniczego kaca” przez dłuższy czas?

Czekam na Wasze opinie
i zapraszam tutaj: @absurdalna

wtorek, 17 listopada 2015

Nagroda, konkurs i raz jeszcze o książce Roxany Saberi.


Czy ktoś z Was pamięta jeszcze książkę autorstwa Roxany Saberi, która ukazała się w polskich księgarniach 23 września? Jeśli nie, odsyłam Was w dwa miejsca: 


Recenzja, którą stworzyłam kilka miesięcy temu zwyciężyła w konkursie zorganizowanym przez Wydawnictwo Sine Qua Non. Nagrody cudowne. Swoją drogą możecie je obejrzeć na zdjęciach poniżej, ale nie to jest najważniejsze. 
Dzięki wygranej wpadłam na pewien pomysł i w dzisiejszym poście chciałabym Was serdecznie zaprosić do wzięcia udziału w konkursie, w którym główną nagrodą będzie właśnie finalna wersja książki Między światami




„Między światami” to przejmująca relacja z aresztowania i pobytu amerykańskiej dziennikarki w okrutnym teherańskim więzieniu Evin. Oskarżona o szpiegostwo na rzecz Stanów Zjednoczonych każdego dnia pobytu w tym miejscu starała się o prawo do jakiejkolwiek obrony. Jej historia przeraża i porusza do szpiku kości. Żyjemy w XXI wieku, a nadal istnieją państwa, w których respektowanie praw człowieka zdaje się być dobrem luksusowym.

Aby wygrać egzemplarz książki Roxany Saberi (i jakąś uroczą niespodziankę) należy:

1. W komentarzu pod tym postem odpowiedzieć na pytanie:
Dlaczego zależy Ci 
na zdobyciu tej książki?
2. Do komentarza dołączyć adres e-mail (niezbędny do kontaktu ze zwycięzcą). 
3. Konkurs trwa od momentu opublikowania informacji do 5 grudnia (do godziny 23:59)
4. Po zakończeniu konkursu wybiorę komentarz, który najbardziej przykuje moją uwagę i skontaktuję się ze zwycięzcą mailowo. 
5. To chyba tyle. 

Życzę Wam powodzenia. Mam nadzieję, że Między światami trafi w dobre ręce. No i cóż...
Nie mogę się doczekać Waszych odpowiedzi!

Udanego tygodnia Mole! 


Mikołajki się zbliżają...
Pomyślcie o prezentach dla siebie. :)

piątek, 13 listopada 2015

#133 Sekta egoistów („Odrobina tajemnicy ekscytuje, jej nadmiar otępia.”)

Sekta egoistów
Éric-Emmanuel Schmitt
205 stron
Wydawnictwo Znak Literanova
Ocena: 6/10
Premiera: 2 listopada 2015
Z tego wszystkiego wyłaniał się jednak pewien wspólny pogląd, że pan Languenhaert jest zwolennikiem filozofii egoistycznej, zgodnie z którą istnieje tylko on, a świat, wy, ja, Paryż i cała Francja jesteśmy tylko tworem jego wyobraźni.”*

John Donne - czołowy poeta wczesnego angielskiego baroku napisał kiedyś, że „żaden człowiek nie jest samotną wyspą; każdy człowiek stanowi ułamek kontynentu, część lądu”. Éric-Emmanuel Schmitt w swojej pierwszej, nieopublikowanej jak dotąd w Polsce książce, jakby na przekór postawionej tezie, stawia pytanie: „czy można żyć tylko dla siebie, zapominając o innych”*? Więź z innymi, asymilacja ze społeczeństwem, a może egoizm? 

Odpowiedź na to pytanie w „Sekcie egoistów” próbował znaleźć Gérard.

. . .

Tytułowa Sekta egoistów to dość specyficzna organizacja, na której trop wpada Gérard, wertując bardzo starą książkę. Bohater książki Schmitta to niepoprawny poszukiwacz niezwykłych zagadek. W informacjach na temat tej szczególnej grupy ludzi, doszukuje się filozoficznego przełomu i ponadczasowego odkrycia. To sprawia, że Gérard całkowicie zatraca się w poszukiwaniach, a jego rodzące się zaciekawienie z czasem przeradza się szkodliwą obsesję. Temat, którym się zajmuje, z czasem zaczyna dotykać jego samego.
Gérard ignoruje wszystko i wszystkich. Staje się częścią sekty egoistów.


Na pierwszy rzut oka widać, że „Sekta egoistów” to książka stworzona z umiłowania filozofii, historii, ale i na potrzeby upublicznienia rozważań na temat Boga. Schmitt w swojej książce głośno mówi o teorii egoizmu filozoficznego, która w skrócie oznacza: „Ja sam jestem stwórcą świata”. Autor zanim nawrócił się na chrześcijaństwo, przez wiele lat koncentrował swoje myśli na agnostycyzmie. Schmitt zachowuje się w swojej pierwszej powieści jak owca, która zbłądziła. Próbuje znaleźć swoją własną ścieżkę wiary, negując przy tym obecność siły wyższej. Z tego tytułu „Sekta egoistów” oprócz tego, że jest książką dość trudną w odbiorze, jest także lekturą bardzo osobistą.  


Ma to swoje dobre i złe strony. Wielu z nas pokochało prozę Schmitta za jej ponadczasowość i filozoficzny kształt, który w bardzo prosty sposób można przełożyć na mało skomplikowaną codzienność. Ta książka jest zupełnie inna. Debiut Schmitta daleki jest od filozofii codziennego szczęścia, cierpienia, czy miłości. Pełen jest za to poważnych pytań, na które nie wiadomo, czy ktokolwiek znajdzie odpowiedź. 

Inne książki tego autora,
których recenzje znajdziesz na blogu: 


O piękne wydanie zadbało
Wydawnictwo Znak Literanova,
któremu dziękuję za egzemplarz. 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Sekta egoistów

Co sądzicie o twórczości Schmitta? 
Czy znajdzie się miejsce dla tej książki w Waszej biblioteczce? 

133 recenzja uświadamia mi, jak ten czas szybko biegnie. :)
Miłego weekendu Mole!

poniedziałek, 9 listopada 2015

#132 Przywitaj się z królową. Gafy, wpadki, faux pas i inne historie

Przywitaj się z królową
Gafy, wpadki, faux pas i inne historie
Łukasz Walewski
334 strony
Ocena: 8/10
Wydawnictwo Sine Qua Non
Premiera: 4 listopada 2015!
Dyplomacja to sztuka mówienia komuś "Idź do diabła!" w taki sposób, aby już cieszył się na samą myśl o tym, jak przyjemna czeka go podróż.”*

. . .

Magdzie, która zawsze mnie wspiera, nawet gdy zaliczam wpadki. I oczywiście wszystkim politykom, których niedoskonałości sprawiają, że mamy na chleb”*

Przyszło nam żyć w czasach, w których media - dawniej postrzegane jako czwarta władza - wspięły się na najwyższy stopień w tej hierarchii i jak na razie nie zamierzają tego miejsca nikomu ustąpić. Stąd też każda, nawet najmniejsza gafa czy to w świecie celebrytów, czy na szczycie dyplomacji (swoją drogą cienka ściana zaczyna dzielić te dwa światy) przybiera niewyobrażalnie wielkie rozmiary. 
Możesz myśleć, że ta książka na nic ci się przyda. W końcu w najbliższym czasie prawdopodobnie nie spotkasz się z żadną królową. Kultura osobista to jednak rzecz pożądana nie tylko na audiencji u papieża, ale i na przystanku, czy przy rodzinnym stole. 

. . .

Poznaj książkę Łukasza Walewskiego, 
będącą praktycznym przewodnikiem po świecie savoir vivre'u. 


Łukasz Walewski to dziennikarz radiowej Trójki. Prowadzi audycje „Trzecie oblicze dyplomacji”, „Trzy strony świata” oraz „Europa od kuchni”. Jego wieloletnie obserwacje przyczyniły się do powstania książki, będącej zbiorem przeróżnych kłopotliwych sytuacji, których doświadczyły osoby u szczytu władzy. „Przywitaj się z królową” to vademecum wydane w charakterystyczny, podręcznikowy wręcz sposób, zaspokajające naszą ciekawość, rozstrzygające jak zachować się w wielu sytuacjach, a przede wszystkim naprawdę poprawiające humor. 

Kto z nas nie lubi poczytać o wpadkach popełnionych przez inne osoby. Odważę się stwierdzić, że chwilami natura ludzka przypomina głodne zwierzę, które żywi się informacjami na temat życia innych ludzi. Każdy z nas posiada w sobie cząstkę człowieka uzależnionego od mediów („media junkie”) dlatego „Przywitaj się z królową” czytamy jednym tchem. 

Vademecum Łukasza Walewskiego zawiera w sobie trzy ważne kwestie. Po pierwsze, nakreśla kontekst historyczny. Odwołuje się na przykład do faux pas, których doświadczyli przedstawiciele dynastii Jagiellonów. Po drugie, opisuje ze szczegółami to co wydarzyło się na arenie międzynarodowej w ostatnich latach, a na koniec udziela porad, czego unikać i jak postępować w nazwijmy to - stresujących towarzysko sytuacjach. 

. . .


Jeśli mamy się uczyć, to tylko na błędach innych. Dowiedz się dlaczego przyjęcie byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Adrew Jacksona okazało się niewypałem. Dlaczego na oficjalnych spotkaniach nie wolno ubierać się tak jak gospodarz, czy jak gospodyni. Kulisy organizacji przyjęć, konferencji prasowych, dobierania odpowiedniego ubioru, czy dbałości o detale, a także to, czym jest protokół dyplomatyczny - na wszystkie te kwestie znajdziecie odpowiedź w książce Łukasza Walewskiego. 

Jak napisał na wstępie autor „Nie oszukujmy się. (...) Gafy wszyscy popełnialiśmy, popełniamy i będziemy popełniać. (...) Jakkolwiek ich nie nazwać, wszystkie mają jedną cechę wspólną - gdy już się wydarzą, nie da się ich cofnąć.” Trzeba jednak nabyć umiejętność wyciągania z nich wniosków. To właśnie tego próbuje nauczyć nas autor. Nie bądźmy oporni na wiedzę

Gogol pisał: 
Z czego się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie.


Piękne wydanie tej książki porównałabym do albumu „Listy niezapomniane, o którym niegdyś pisałam na blogu. Cechy charakterystyczne tej oprawy to przejrzystość, wyraziste kolory i dbałość o szczegóły. No i oryginalność

Dziękuję Wydawnictwu
Sine Qua Non 

za możliwość zrelaksowania się
przy oryginalnej publikacji. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Przywitaj się królową

Co sądzicie o „Przywitaj się z królową”?
Czy to książka dla Was? 
A może macie kogoś, 
komu podarowalibyście tę publikację na prezent? 

Czekam na Wasze opinie. 
Jeśli znacie inne tego typu książki, to czekam na polecenia.

Zapraszam także tutaj: 
Na bieżąco aktualizowane zdjęcia czytanych książek. I nie tylko. 

Udanego tygodnia życzę!


piątek, 6 listopada 2015

#131 Biesy („Człowiek jest dlatego nieszczęśliwy, że nie wie o tym, że jest szczęśliwy; tylko dlatego.”)

Biesy
Fiodor Dostojewski
464 strony
Wydawnictwo MG
Premiera tego wydania: 07/10/2015
Kiedy okręt ma utonąć, to najpierw uciekają szczury.”*

Klasyki się nie ocenia i klasyki się nie reklamuje. Klasyka obroni się sama. Nie zmusza się także innych do sięgania po klasykę. Dzieła klasyków po prostu się czyta. Ot, tak. Choć czasem ciężko przez nie przebrnąć, to końcowy wniosek jest zawsze jeden: warto
A dlaczego? 
O tym w dzisiejszym poście. 

Garść przemyśleń na temat książki „Biesy” Fiodora Dostojewskiego. 

* * *

Opublikowana w latach 1871-1872 na łamach czasopisma „Russkij Wiestnik” książka stanowi chronologicznie trzecie z dzieł Dostojewskiego. Inspiracją do napisania powieści „Biesy” stał się wiersz Aleksandra Puszkina pod tym samym tytułem. 


* * *


Tematyka powieści skupia się na typowych dla rosyjskiego autora bohaterach. Jeden z nich to hulaka, inny jest człowiekiem słynącym ze skandalizującego trybu życia, ale i swoistego dziwactwa. Często są to postaci, które mają wiele na sumieniu. Niekiedy nawet ludzkie życie. 
Równorzędną postacią w „Biesach” jest dziewiętnastowieczna Rosja, jej przemiany społeczne i rewolucja, a także inne przeobrażenia na tle kulturowym. Gdzieś na horyzoncie dostrzegalna staje się wizja totalitaryzmu.


Biesy” to książka, której nie można uznać za ideał. Jej wady wynikają głównie z tego, że przez większą część może męczyć nas leniwy styl i filozoficzne wywody bohaterów. Ale nadal jest jedną z najważniejszych rosyjskich powieści XIX wieku. Jak się z czasem okazuje, piekielnie wciągającą. Jedną z tych, o której istnieniu trzeba wiedzieć. W tej „cegle” została zaklęta niejedna słowiańska dusza i mnóstwo przeciwieństw. 




W lekturze tej powieści nie chodzi o to, by zachwycać się nią na zasadzie słynnych słów z dzieła Gombrowicza: „Słowacki wielkim poetą był!” - pusty zachwyt bez zrozumienia i jakichkolwiek dowodów. Jednocześnie nikt nie dostarczy Wam gotowego świadectwa na wielkość tej lektury, tylko Wy sami - sięgając po nią. 

Biesy” są rozliczeniem Dostojewskiego z socjalizmem. To autor, z którym można mieć nie lada problem bowiem kawałek literatury, który nam serwuje, przez kilka wieczorów nie da nam możliwości odstresowania się i relaksu, a raczej napełni nas głęboką refleksją, stanem niezrozumienia połączonym z chęcią przeczytania książki do ostatniej strony. 

Wydawnictwo MG serwuje nam odmłodzoną wersję tej wielowątkowej, diabolicznej opowieści. Jeśli dysponujecie apetytem na klasykę, nie zapomnijcie, że istnieje taki twórca jak Dostojewski i taka książka jak „Biesy”.


Co ta powieść zmieniła w moim czytelniczym życiu? 
Z pewnością nauczyła mnie pokory. Czasem nie wystarczy sięgnąć po książkę, by móc o niej cokolwiek napisać. Czasem lektura przerasta czytelnika i trzeba do niej zwyczajnie dojrzeć. Po klasykę warto sięgać. Trzeba wracać do źródeł, w których zostały zaklęte nasze słowiańskie korzenie

Za możliwość przeczytania dziękuję
Wydawnictwu MG.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Biesy


A Wy, 
jak często sięgacie po klasykę? 

Zapraszam także tutaj: 

Cudownego weekendu z książką w dłoni życzę. 

środa, 4 listopada 2015

#Zapowiedzi: Fynf und cwancyś, Przywitaj się z królową, Dygot


***

Taki mały listopadowy rozkład jazdy, czy jak kto woli - mój must have
Zacznę od książki, którą właśnie czytam. 

Przywitaj się z królową.
Gafy, wpadki, faux pas i inne historie
Łukasz Walewski
334 strony
Wydawnictwo Sine Qua Non
Premiera: 4 listopada 2015!
Kulisy fascynującego świata międzynarodowej dyplomacji. 
Praktyczny przewodnik po świecie savoir vivre’u.

Kiedy w XVII wieku w wąskiej haskiej uliczce spotkali się francuscy i hiszpańscy dyplomaci, trzeba było rozbierać ogrodzenie, aby nikt nikomu nie musiał ustępować miejsca. Dziś do wywołania międzynarodowego skandalu wystarczy niefortunny wpis na Twitterze.

• W jakim porządku witać gości? 
• Czego nie dawać w prezencie? 
• Jak wznosić toasty? 
• Dlaczego jeden z najdroższych obiadów w historii kosztował aż 570 tysięcy dolarów? 
• Dlaczego Bronisław Komorowski ukradł kieliszek królowej, a Andrzej Duda wpadł w pułapkę z uściskiem dłoni? 
• Co otrzymał w podarunku Donald Tusk poza kompletem ołówków? 
• Jak zareagował Fidel Castro na hasło „Zjesz i sobie pojedziesz” podczas Szczytu Narodów Zjednoczonych? 
• Kto przepraszał królową Elżbietę II za nazwanie jej „mruczącą kotką”?

Przywitaj się z królową. Gafy, wpadki, faux pas i inne historie to błyskotliwe wprowadzenie do systemu dyplomatycznych symboli, kodów i ceremonii. Pomocne vademecum – nie tyko podczas spotkań biznesowych i oficjalnych uroczystości, ale również w życiu prywatnym. [Wydawnictwo Sine Qua Non

Na etapie pierwszych stron jedyne co mogę powiedzieć o tej książce, to że jestem zachwycona pięknym wydaniem


*** 

Fynf und cwancyś
Michał Witkowski
320 stron
Wydawnictwo Znak Literanova
Premiera: 11 maja 2015

Michał Witkowski powraca do swoich ulubionych postaci z legendarnego "Lubiewa".
Michaśka i Dianka wyjeżdżają z Polski, by szukać szczęścia w Wiedniu, który zdaje się być spełnieniem marzenia o zachodnioeuropejskim raju. Wstępem do niego jest jednak męski szalet, w którym zarobić najłatwiej.
Błyskotliwy humor, groza codzienności i niedyskretny urok lat 90. Najnowsza powieść enfant terrible’a polskiej literatury to powrót autora do jego literackich korzeni. [LubimyCzytac]

***

Dygot
Jakub Małecki
320 stron
Wydawnictwo Sine Qua Non
Premiera: 7 października 2015

Naznaczona wstrząsającą tajemnicą ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji.

Porywające obsesje, niszczące namiętności i groza przemijania.
Uciekająca przed Armią Czerwoną Niemka przeklina Jana Łabendowicza, który odmówił jej pomocy. Wkrótce jego żona rodzi odmieńca – chłopca o skórze białej jak śnieg. A wiejska społeczność nie akceptuje wybryków natury… Córeczkę Bronka Geldy ściga klątwa Cyganki. W wieku kilku lat dziewczynka zostaje ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu.
Na losy Geldów i Łabendowiczów wpływają nie tylko kolejne dziejowe zawirowania i przepowiednie, lecz przede wszystkim osobiste słabości i obsesje. Drogi obu rodzin przecinają się w zaskakujący i niespodziewany sposób. Na dobre zespaja je uczucie dwojga odmieńców, introwertycznego albinosa i okaleczonej w płomieniach dziewczyny. Po kilkudziesięciu latach mroczną tajemnicę rodzinną mimowolnie rozwikła ich jedyny syn Sebastian – utracjusz i aferzysta, który postanawia wykorzystać możliwości, jakie daje Poznań, kipiąca życiem metropolia.

Jakub Małecki snuje opowieść o przedwojennej polskiej wsi, wojnie, latach PRL-u i współczesności. Realizm magiczny łączy z groteską, a nostalgię za światem, który przeminął, przeplata z grozą istnienia w sposób godny mistrzów: Wiesława Myśliwskiego i Olgi Tokarczuk.
Odważna i dojrzała powieść jednego z najciekawszych młodych polskich autorów. [LubimyCzytac]

***

Znalazło się tutaj coś dla Was? 
Trafiłam w Wasze gusta? 


Równie dobrych lektur, jak ta powyżej życzę. 

poniedziałek, 2 listopada 2015

#17 Podsumowanie października | Zapowiedzi na listopad

Zaczęło się. 
Studia, długie, zimne wieczory i ciągła próba dogonienia czasu. Październik to dla mnie 6 przeczytanych książek... A właściwie 5. Biesy Dostojewskiego to lektura, która wymaga uwagi i skupienia niemieszczących się w ramach jednego miesiąca. 
Zapraszam Was na przegląd książek, o których mogliście poczytać na blogu w minionym miesiącu. 


+


Wszystkie pozycje znalazły przytulne miejsce w mojej biblioteczce, nadal jednak czekam na pełne wydanie książki Sofii Caspari W krainie srebrnej rzeki. Mam nadzieję, że już niebawem będę mogła Wam je pokazać. 


Wydawnictwa zasypały w tym miesiącu Moli Książkowych mnóstwem nowości. Dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non za książkę Silver..., Wydawnictwu Otwartemu za możliwość przedpremierowego czytania II tomu Sagi Argentyńskiej, Wydawnictwu MG za wspaniałą ucztę przy udziale książki Tal Zbigniewa Białasa, oraz Wydawnictwu Feeria za trochę młodzieńczego powiewu w tym zestawie, czyli za książkę Czy wspominałam, że Cię kocham? Kasacja to prezent. Stylowe wydanie zawdzięcza Wydawnictwu Czwarta Strona


Książkowe marzenia Mola - Recenzenta się spełniają. Dziękuję za ciągłe uzupełnianie mojej biblioteczki. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Większość moich październikowych recenzji powstała jeszcze we wrześniu. Na Niebieskiej Obwolucie mogliście także poczytać o:

...a jeśli ktoś szuka oryginalnego prezentu dla Mola Książkowego, to mam nadzieję, że tym postem pomogę w wyborze. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

L I S T O P A D 


Spadnie śnieg. To pewne. 
Reszta - nie bardzo. 
W październiku miałam skończyć trylogię o Szackim, a także Florystkę Katarzyny Bondy. Nie udało się, ale na to miejsce wskoczyła Kasacja Remigiusza Mroza. 

Szykuję dla Was recenzje kilku nowości od wydawnictw, którym poświęcę osobny i zarazem kolejny post. Nie mogę się doczekać, aż pokażę Wam nowe książkowe nabytki. 

Poza tym czekam na Bazar złych snów Kinga (5 listopada), Sektę egoistów Schmitta (4 listopada) i mam nadzieję, że szybko w dłonie wpadnie mi Zaginięcie Remigiusza Mroza (21 października), będące kontynuacją genialnej Kasacji. 

  

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Tradycyjnie dziękuję za Waszą dotychczasową obecność i zapraszam do odwiedzania Niebieskiej Obwoluty w listopadzie. Piękny miesiąc przed nami. Nie dajcie się jesienno-zimowej chandrze. Zobaczcie ile fantastycznych lektur na nas czeka. 

Co polecacie mi na długie listopadowe wieczory? Czy jakaś nowość wpadła szczególnie w Wasze oko? 

Instagram: 


Uwielbiam Wasze zdjęcia książek. 
Swoimi też się zachwycam - trochę prywaty.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...