piątek, 30 października 2015

#130 Czy wspominałam, że Cię kocham? („Miłość jest wszystkim... Tylko nie tym, czego się spodziewasz.”)

Czy wspominałam, że Cię kocham?
Cykl: Dimily [tom 1]
Estelle Maskame
408 stron
Ocena: 5/10
Wydawnictwo: Feeria Young
Premiera: 21/10/2015
Pragnę ciszy, żeby przyjrzeć mu się dokładniej, dostrzec wszystkie jego wady i zalety. Chcę spojrzeć mu w twarz i pochwycić jego spojrzenie, chcę się uśmiechnąć i pragnę, by odpowiedział tym samym. Chcę widzieć, jak zaciska szczęki i myśli, pragnę, by zaufał mi na tyle, żeby powiedzieć, co chodzi mu po głowie. Chcę spojrzeć na świat jego oczami, tak bym mogła go zrozumieć i zaakceptować.”*

Co jakiś czas Wydawnictwo Feeria Young umożliwia mi skosztowanie tego, czym rynek książkowy karmi nastolatków. Ja z kolei nie oponuję. Z chęcią poznaję nowości i sprawdzam, czy ten specyficzny dział literatury notuje progres, czy też totalny spadek formy.

Tym razem w dłonie wpadł mi pierwszy tom cyklu „Dimily” autorstwa nikomu nie znanej Estelle Maskame. Czy książka „Czy wspominałam, że Cię kocham?” jest zapowiedzią tak fenomenalnej serii, jak wszyscy starają się ją zareklamować? A może to tylko kolejny młodzieńczy miłosno-seksualny dramat?
O tym w dzisiejszym poście. 

* * *

Estelle Maskame to młoda pisarka pochodząca ze Szkocji, która zaczęła zamieszczać kolejne rozdziały swojej książki na platformie Wattpad już w wieku 17 lat. Estelle określa siebie mianem „absolutnego mola książkowego”, do tego uzależnionego od powieści młodzieżowych. Napisanie własnej książki należącej do działu Young Adult nie było więc niczym zaskakującym. Jej powieść „Czy wspominałam, że Cię kocham” (ang. „Did I Mention I Love You?”) szybko stała się bestsellerem i zyskała rzesze fanów. Niektórzy pokusili się nawet określić młodą, szkocką autorkę „głosem pokolenia”.


Fabuła „Czy wspominałam, że Cię kocham?” jest mało skomplikowana, a wręcz odtwórcza. Rodzice Eden Munro rozwiedli się jakiś czas temu. Jej tata to „ten zły”, który zbudował umiarkowanie szczęśliwy związek z drugą kobietą, a mama to ta „najlepsza” - czuła, kochana przyjaciółka i powierniczka sekretów. Kiedy od dawna niekontaktujący się ojciec nagle zaprasza Eden na całe lato do nowego domu w Kalifornii, wszystko zaczyna się komplikować. Ostatecznie nastolatka przystaje na jego propozycję, a na miejscu musi sprostać takim problemom, jak nawiązywanie relacji z rówieśnikami, a co gorsza z macochą i trzema przybranymi braćmi. Jeden z nich - Tyler - jest szczególnie antypatyczny. To właśnie w nim Eden całkiem niespodziewanie się zakochuje...


Czy wspominałam, że Cię kocham?” to książka, którą można analizować, biorąc pod uwagę dwa różne aspekty. Pierwszy odnosi się do tego, jak ta powieść zostanie odebrana przez nastolatków, a drugi, co ja czuję po przeczytaniu tej powieści. Zacznę najpierw od nastolatków, do których siebie już nie zaliczam.

Książka Estelle Maskame jest lekka - „do spożycia” w jedno popołudnie, relaksująca albo raczej odmóżdżająca i budząca wiele emocji. Przez trzydzieści rozdziałów jesteśmy w stanie zaprzyjaźnić się z główną bohaterką, kibicować jej w najcięższych chwilach, a nawet zechcieć dodać otuchy, kiedy znajdzie się na rozstaju dróg. Nic w tej powieści niezwykłego, ale często właśnie takich książek poszukujemy, ażeby na moment oderwać się od swojej własnej, osobistej, nieco poszarzałej rzeczywistości.


Dlaczego więc bałabym się ten utwór podarować o kilka lat młodszej siostrze? 

Otóż po przeczytaniu „Czy wspominałam, że Cię kocham?” mam wrażenie, że życie nastolatków (szesnastolatków, siedemnastolatków) to nic innego jak ciągłe picie alkoholu, imprezowanie, seks i analiza damsko-męskich uniesień. Jeśli to jest „głos pokolenia” to jestem delikatnie mówiąc - porażona. Główny problem, a więc miłość do przyrodniego brata, a tak naprawdę do syna swojej macochy, NIESTETY - mówię to z wielkim rozczarowaniem - zszedł na boczny tor. Intrygująca postać owego „przyrodniego brata” - postaci pełnej antagonizmów, bohatera antypatycznego nie wzięła się znikąd, albo raczej ma swoje psychologiczne podstawy. Estelle Maskame porzuciła rozwinięcie bohatera od strony jego psychiki na rzecz opisu szalonych imprez na plaży, ciągłego łamania zasad i wiecznie niezaspokojonego pożądania. 

Zbliżając się do końca, napiszę jeszcze kilka słów o głównej bohaterce. Należę do grona czytelników, których postać Eden Munro zwyczajnie irytowała. Dziewczyna, która gardzi swoim ojcem, dziwnym trafem postanawia jednak spędzić u niego całe lato. Dziewczyna, która zdaje się podkreślać swoją różnorodność na tle nowo poznanych ludzi, a na każdym kroku zachowuje się identycznie jak oni. W końcu dziewczyna, która „chce zaznać życia, jakiego jeszcze nie zaznała”, ale co to naprawdę znaczy? Czy za tym kryją się właśnie wyżej wspomniane „rozrywki”?

* * *

Zrównując książkę „Czy wspominałam, że Cię kocham?” do jej podobnych pozycji z działu Young Adult, przyznam jej 7/10. Spełniła swoją rolę: pobudziła mnóstwo uśpionych młodzieńczych emocji, rozpętała burzę uczuć, była jednak nieco infantylna i o wiele za bardzo banalna. W kwestii zaspokojenia moich „czytelniczych smaczków” mogę przyznać jej 3/10 z powodów, o których wspomniałam powyżej.

Ciężko recenzję przełożyć na matematykę, ale (3+7)/2 to chyba 5. Tak więc: 5/10.

Za możliwość przeczytania jeszcze ciepłej premiery
dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.

Cykl DIMILY:

#1 Czy wspominałam, że Cię kocham? (Did I Mention I Love You?)
#2 Did I Mention I Need You?
#3 Did I Mention I Miss You? 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w treści posta pochodzą z książki Plaga samobójców

Teraz pewnie pojawi się pytanie: 
Czy sięgniesz po kolejne tomy serii „Dimily”?

Raczej sobie odpuszczę. 

Pytanie do Was: 
Czy książka Estelle Maskame
jest pozycją dla Was? 

Zapraszam także na #Instagram
wszystkich, którzy mają ochotę na porządną dawkę książkowych zdjęć. 

Miłego weekendu Mole.
...A tuż po nim: wielkie podsumowanie października.



środa, 28 października 2015

#129 Kasacja („Sprawiedliwością jest przeżyć to, co uczyniło się innym.”)

Kasacja
Remigiusz Mróz
Cykl: Joanna Chyłka (tom 1)
496 stron
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ocena: 9/10
W polskim systemie kasacja nie stanowiła kolejnego etapu postępowania, była nadzwyczajnym środkiem odwoławczym. Sąd Najwyższy nie mógł rozpatrywać sprawy po raz kolejny, a jedynie pochylić się nad zarzutami, które prawnicy zgłosili wobec poprzednich instancji.”*

Polskie jak i zagraniczne produkcje już dawno wykreowały w naszej podświadomości stereotypy rządzące światem prawa. Z pewnością kojarzy się on Wam z niezliczoną ilością przepisów i paragrafów, profesjonalną postawą prawników i prokuratorów, a także zwycięstwem dobra nad złem.
Co jeśli jednak świat prawniczy składa się wyłącznie z manipulacji, intryg i postępującego poczucia napięcia. Czy to czyni go jeszcze bardziej fascynującym?
Odpowiedź na te i inne pytania znajdziecie, sięgając po znakomity thriller prawniczy autorstwa Remigiusza Mroza.

* * *


Manifestum non eget probatione
Oczywiste nie wymaga dowodów.”*

Tematem „Kasacji” jest potworne zabójstwo dwóch osób. O popełnienie tego czynu zostaje oskarżony syn bezwzględnego biznesmena. Cała sprawa wydaje się być już na wstępie niezwykle prosta. Jak wskazują dowody, winowajca spędził wraz z ciałami ofiar dziesięć dni w swoim własnym mieszkaniu. Nikt nic nie widział. Nikt nic nie słyszał. Oskarżony nie zamierza się bronić. Biznesmenowi zależy tylko i wyłącznie na szybkim wsadzeniu syna za kratki i uniknięciu medialnej szopki. Obrony podejmuje się jedna z najlepszych warszawskich kancelarii Żelazny & McVay.

...Żelazny & McVay, a właściwie Senior Associate w osobie Joanny Chyłki. Postać niezwykle charakterystyczna, porównywana do dr House'a w spódnicy. Kobieta pełna sprzeczności. Z wyglądu piękna przedstawicielka słabej płci, a w środku gotowa zrobić dosłownie wszystko, by wygrać w batalii sądowej. Chyłka - bo tak każe siebie nazywać - spędza czas w Hard Rock Cafe, żywiąc się ogromnymi porcjami przedziwnych mięsnych dań. Słucha ciężkiego rocka i brzydzi się popkulturą. Bohaterka nie ma szacunku do nikogo, a czasem można odnieść wrażenie, że nawet do samej siebie. W jej hierarchii wartości nie ma miejsca dla niczego prócz prawa. Stąd też, gdy pod jej skrzydłami pracę zaczyna młody aplikant, możemy spodziewać się, jak będzie wyglądać ich relacja.


Kordian Oryński, nazywany później przez swoją przełożoną Zordonem, szybko traci wykreowane wcześniej wyobrażenie o pracy w wielkiej korporacji. Na ziemię sprowadza go z pewnością charakter nieprzebierającej w środkach prawniczki. Biedny, młody „prawie” prawnik i bezwzględna, doświadczona Joanna - brzmi jak wstęp do ognistego romansu, ale nic z tych rzeczy. Całe szczęście „Kasacja” to przede wszystkim opowieść o próbie doprowadzenia niezwykle skomplikowanej sprawy do szczęśliwego finału na sali sądowej



Czy wspomniany wcześniej finał będzie faktycznie szczęśliwy, przekonajcie się sami. W „Kasacji” literatura osiąga zawrotną, niekiedy niebezpieczną prędkość, jak BMW X5 głównej bohaterki. Podstawy polskiego prawa nie są nudnym wykładem, ale bardzo efektownym pokazem. Mimo iż polskie realia wydają się być szare, nudne i zwyczajnie mówiąc zbyt wątłe do stworzenia thrillera prawniczego, to Remigiusz Mróz napisał książkę trzymającą w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. 

Prawo prawem, przepisy przepisami, 
ale wszystko sprowadza się do subiektywnej oceny.”*

Nie myślcie sobie, że raz znalezione rozwiązanie nie może ulec zmianie. „Kasacja” jest zbiorem nieprzewidywalnych scen i ciągłych zwrotów akcji. Joannę Chyłkę możecie znienawidzić za jej teatralno-buntowniczą postać, a Kordiana Oryńskiego za brak doświadczenia, niewiedzę i bezradność. Nie będzie wam to jednak przeszkadzać w dążeniu do rozwikłania zagadki z jednoczesnym poczuciem podekscytowania i ciekawości. „Kasacja” uświadomiła mi, jak wielką słabość posiadam do książek osadzonych w realiach, nazwijmy to, sądowniczych. Remigiusz Mróz choć nie zawsze wierny ustawom, to w najważniejszych kwestiach starał się nie urazić nikogo, komu cenne jest wierne brzmienie przepisów. 

Doktor nauk prawniczych podaje Wam, jak na tacy przejrzystą fabułę ekscytującego thrillera prawniczego. Grzech po niego nie sięgnąć. 

Kasacja [Remigiusz Mróz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Cykl: Joanna Chyłka

Tom I (Kasacja) | Tom II (Zaginięcie) | ...


Nie macie wrażenia, że dystans pomiędzy dwójką głównych bohaterów
jakby się
zmniejszył 
na okładce drugiego tomu? 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Kasacja


Fakt, że na półce od ponad roku kurzą się „Turkusowe szale” tego autora, nie przeszkadzał mi w wysłaniu mojego chłopaka do Biedronki, celem na nabycia pierwszego tomu nowej serii Remigiusza Mroza. Teraz nie zostaje mi nic innego, jak zdobyć „Zaginięcie”, którego oficjalna premiera przypadła na 21 października 2015 roku. 


Jakie inne thrillery prawnicze polecacie? 
Jestem żądna książek, które można zakwalifikować do tego gatunku. 

Zapraszam także na #Instagram
wszystkich, którzy mają ochotę na porządną dawkę książkowych zdjęć. 

Miłego dnia Mole! 

poniedziałek, 26 października 2015

#128 Tal („Ale co to jest ten tal? Bo ja nie wiem...”)

Tal
Zbigniew Białas
Ocena: 9/10
304 strony
Wydawnictwo MG
Premiera: 07/10/2015
Jakie to było wstrząsające, gdy w ciepły wiosenny dzień 1935 roku przyszli do niego na Lwowską i zapytali formalnie, czy on to on. 
Potwierdził, tak, ja to ja, ale nogi się pod nim ugięły, bo wiedział, po co przyszli, i pomyślał sobie, że potwierdzając, ja to ja, wydaje na siebie wyrok.”*

Przeglądając fora internetowe można śmiało postawić tezę, że najlepszą rzeczą, która Cię spotka w Sosnowcu, jest autobus do Katowic. Żart przedni, ale już po chwili zaczynam się zastanawiać... Ale właściwie, dlaczego? 

Gwarantuję Wam, że kiedy przeczytacie „Tal” Zbigniewa Białasa, Sosnowiec będzie kojarzyć się Wam wyłącznie z zagadkowym procesem, który miał miejsce w Drugiej Rzeczpospolitej oraz mało znanym pierwiastkiem, który spowodował wiele osobistych tragedii, a może i nawet skompromitował cały system sądownictwa. 

* * *


Na ulicy Rybnej, pod numerem trzecim,
Zabił pan Grzeszolski żonę z dwójką dzieci...”*

Zbigniew Białas to wybitny anglista, literaturoznawca oraz profesor nauk humanistycznych. Jest to także autor książek określanych mianem „kronik sosnowieckich”. W 2011 roku nakładem wydawnictwa MG ukazała się powieść „Korzeniec” (w 2015 powstało wydanie ilustrowane), a dwa lata później książka „Puder i pył” będąca bezpośrednią kontynuacją swojej poprzedniczki. Zbigniew Białas już na samym wstępie do powieści „Tal” informuje jednak czytelników, że powieść ta będzie różnić się od wcześniejszych tak, „jak lata trzydzieste różniły się od lat poprzedzających pierwszą wojnę światową i następujących tuż po niej.”*

Aby stworzyć „Tal” autor korzystał z kilkuset relacji prasowych z lat 1936-1939, jednak jego powieść zdecydowanie nie jest zapisem dziennikarskim, a raczej dziełem określanym mianem „non-fiction novel”, w której na plan pierwszy wychodzą emocje i panorama społeczeństwa


Tal to pierwiastek chemiczny. Metal. miękki, srebrzysty i podobny do ołowiu. Odkryty w 1861 roku znalazł zastosowanie jako lek przeciw chorobom wenerycznym, czy gruźlicy. Drugie oblicze talu wskazuje na jego mordercze działanie. Średnia śmiertelna dla dorosłego człowieka dawka wynosi 1g. W powieściach kryminalnych tal zagościł np. u Agathy Christie w „Tajemnicy bladego konia”. U Zbigniewa Białasa to pierwiastek, którym niejaki Grzeszolski - inżynier, chemik - miał zatruć swoją żonę Annę i dwójkę niepełnoletnich dzieci Lucynkę i Jerzyka. A jak było naprawdę? 


Rodzina Grzeszolskich z pewnością nie była wzorem do naśladowania. Ciągłe kłótnie, przytyki, awantury. Życie na pograniczu miłości i nienawiści. W niezbyt dużym mieście, niby wszyscy o wszystkim wiedzą, ale gdy przychodzi co do czego, społeczeństwo doznaje zbiorowej amnezji. „Tal” Zbigniewa Białasa czyta się tym samym jednym tchem. Jest to stworzony na bazie prawdziwych wydarzeń obraz składający się z przeróżnych kontrastowych jednostek. Intrygantów, kombinatorów, ludzi ze wszystkich warstw społecznych, a nawet asów sądownictwa. To idealne miejsce do osadzenia akcji wybuchowej i pełnej napięcia.

 „Bo prawdziwy teatr, taki, gdzie naprawdę decyduje się o ludzkich losach, to dziś sala sądowa. 
Tu napięcie jest szczere, a nie udawane, poza tym nikt nie zna zakończenia. 
Więc nawet z sądem teatr przegrywa, a co dopiero z kinem.”*


Narrator powieści „Tal” pozostawia nam ogromną przestrzeń do wysnucia własnych wniosków na temat innych ludzi. Początkowo jesteśmy obserwatorami codziennego życia jednej z wielu sosnowieckich rodzin. Mijamy kolejny rozdział i nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak szybko zaszufladkowaliśmy dane postaci do wzorców w naszej głowie. Kiedy dochodzi do tragedii Zbigniew Białas sprawia, że czytelnik staje się żądny rozwikłania zagadki i ukarania winnego. Po chwili sprowadza nas jednak na ziemię przypominając, że rozwiązanie nie zawsze przychodzi szybko, że zazwyczaj jest wielowymiarowe i wymaga skonfrontowania wcześniejszych opinii z rzeczywistością. 

Dzięki barwnemu językowi autora i niebanalnie poprowadzonej narracji, naprawdę można poczuć klimat lat 30. W książce „Tal” nie czuje się ani nadmiaru fikcji literackiej, ani prawdziwych relacji prasowych. Określiłabym ją jako skrajnie nietypową, ze względu na umiejscowienie akcji w Sosnowcu w latach międzywojennych, powieścią obyczajowo-psychologiczną ze świetnie zrekonstruowanym wątkiem kryminalnym. Trzeba mieć nie lada talent i odwagę, by „zmieszać” ze sobą tyle składników i stworzyć tak pochłaniającą czytelnika powieść jak „Tal”. 

Co ta powieść zmieniła w moim czytelniczym życiu? 
Po raz kolejny polski autor bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Został pobudzony mój apetyt na inne powieści Zbigniewa Białasa, w których będę poszukiwać tej niezwykłej harmonii pomiędzy wszystkimi składnikami na dobrą powieść, ale i metafory społeczeństwa, bo to ludzkie oblicza najbardziej zapadają czytelnikowi w pamięć. „Tal” to bohaterowie kontrastowi i kolorowi, jak okładka od wydawnictwa MG. 
Oby więcej takich czytelniczych niespodzianek na polskim rynku wydawniczym. 

Za możliwość przeczytania dziękuję
Wydawnictwu MG.

Równie intrygująca powieść kryminalno-psychologiczna, 
ale i obyczajowa, 
dla której autorzy wybrali oryginalny czas i miejsce akcji:

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Tal


Właśnie tak. 
Kiedy zaczęłam czytać Tal” na myśl przyszła mi Tajemnica domu Helclów” - 
czyli zbrodnia w stylu vintage. 

Mój gust czytelniczy zaczyna się krystalizować, jak nigdy wcześniej. 
Kryminał, kryminał, kryminał - 
ciągłe poszukiwania i wpadanie” na coraz to bardziej 
oryginalne historie.

Co sądzicie o tej powieści? 
Czy kroniki sosnowieckie” to coś dla Was? 
Czekam na Wasze opinie. 
Jeśli znacie równie oryginalne tytuły, to liczę na rekomendacje.

Więcej zdjęć oczywiście na: #Instagram

Miłego dnia Mole!

Trzeba mieć nie lada talent i odwagę, 
by „zmieszać” ze sobą tyle składników i stworzyć tak pochłaniającą czytelnika powieść jak „Tal”. 

piątek, 23 października 2015

#14 Między książkami... Oryginalny prezent


Krzysztof Spadło to autor trzech książek należących do cyklu Skazaniec. Najnowsza z nich pod tytułem Za garść srebrników ukazała się 21 września 2015 roku. Tych z Was, którzy nie znają tego Pana, ani nie słyszeli o Jego serii, zapraszam serdecznie do przeczytania recenzji książki Na pohybel całemu światu
Pierwszego i jak dotąd jedynego tomu, który udało mi się zrecenzować. 

Choć minęło sporo czasu odkąd sięgnęłam po tę lekturę, nieustannie śledzę poczynania Autora i trzymam kciuki za realizację Jego kreatywnych kroków, które mają na celu wypromować cykl Skazaniec. Kiedy ostatnio dowiedziałam się o akcji Książka na prezent, stwierdziłam że muszę się nią z Wami podzielić. 


Całkiem niedawno, bo 8 października na internetowej stronie powieści Skazaniec w zakładce "Sklep" pojawiła się nowa kategoria: KSIĄŻKA NA PREZENT. Cytując pomysłodawcę:

Takiej oferty na polskim rynku książki jeszcze nie było!
Ten pomysł narodził się pod szyldem:
Made in Skazaniec ®
Do wyboru są 3 warianty na okazjonalny upominek z książką w roli głównej. Niekiedy "coś do czytania" jest lepszym prezentem niż flakonik drogich perfum lub butelka wykwintnego alkoholu...
Na szczególną uwagę zasługuje taki egzemplarz, gdzie znajdzie się czyjaś imienna dedykacja wydrukowana na stronie tytułowej. Spójrzmy prawdzie w oczy - to prezent z najwyższej półki.

W całości się pod tym podpisuję. 

Ceny sprawdzić możecie sami wchodząc na stronę skazaniec-sklep.pl. Jedni powiedzą, że drogo. Drudzy powiedzą, że za drogo. A ja powiem - ORYGINALNIE. Takie upominki się ceni. O takich się najdłużej pamięta i jako Mol Książkowy o takim skrycie marzę. 

Autorem zdjęć, które załączyłam w poście jest Dariusz Herbowski








Znacie kogoś, 
komu ten prezent
podbiłby serce? 

Inne inspiracje i wariacje
na temat prezentów dla Moli Książkowych 
znajdziecie pod tym linkiem.


  


Czekam na Wasze komentarze

środa, 21 października 2015

#Zapowiedź: Czy wspominałam, że Cię kocham?

Czy wspominałam, że Cię kocham?
Cykl: Dimily [tom 1]
Estelle Maskame
408 stron
Wydawnictwo: Feeria Young
Premiera: 21/10/2015
* * *

Nowość od Wydawnictwa Feeria Young, 
czyli coś dla nastoletnich czytelników. 
Po raz kolejny będę miała okazję 
zrecenzować dla Was jeszcze ciepłą premierę. 

Estelle Maskame zaczęła zamieszczać kolejne rozdziały swojej książki na platformie Wattpad, gdy miała 17 lat. Od razu zyskała rzesze wiernych czytelniczek i została nazwana „głosem pokolenia”. Oficjalnej premiery pierwszego tomu i kolejnych części książki z niecierpliwością oczekują fani z całego świata. 

O czym opowiada książka? 

Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane! Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować? [Źródło: materiały nadesłane od Wydawnictwa Feeria]

Książka do zamówienia na stronie Empiku


Recenzja (mam nadzieję) ukaże się do 30 października
O wszelkich zmianach w planie, powiadomię Was wcześniej. 

Czy wśród Was znajdują się entuzjaści powieści dla młodzieży? 

Zapraszam na blogowy #Instagram
i zachęcam do wyrażania opinii na temat książki. 
Miłego dnia Mole!

poniedziałek, 19 października 2015

#127 Fortuna i namiętności („Klątwa to jest, wiecie, takie paskudztwo, że gdziebyście nie poleźli, tam was dopadnie.”)

Klątwa
Fortuna i namiętności (TOM 1)
Małgorzata Gutowska - Adamczyk
Ocena: 7/10
464 strony
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Klątwa to jest, wiecie takie paskudztwo, że gdziebyście nie poleźli, tam was dopadnie. Choćbyście się w mysiej norze skryli, powlecze się za wami i swoje zrobi. Można przed nią uciekać, za góry, za lasy, nic to nie da. Tu, na miejscu poczekam, jaki mi los pisany.”*

Panią Małgorzatę Gutowską - Adamczyk znam z dwóch pierwszych tomów „Sagi o Gutowie”, znanej potocznie pod nazwą „Cukiernia pod Amorem”. Ostatnio miałam z nią styczność na początku 2013 roku i wstyd się przyznać, ale jakoś do trzeciej części mi nie po drodze. Obiecuję, poprawię się i nadrobię zaległości. 
Małgorzata Gutowska - Adamczyk to także autorka ukochanej przeze mnie książki „Mariola, moje krople...”. Lekka, zabawna, przekorna i ironiczna, którą Wam z całego serca polecam. 

Kiedy dowiedziałam się, że ta sama autorka, która swoim lekkim piórem potrafiła umilić mi niejeden długi wieczór napisała powieść, której kunszt porównany został do dzieł Sienkiewicza, stwierdziłam, że nie ma na co czekać. 


Jeden spacer do biblioteki, prawie pięćset stron książki i może trzy „zarwane” popołudnia. 
Warto było? 

* * *

Klątwa” to książka otwierająca całkiem nowy cykl polskiej autorki. Kontynuacja „Fortuny i namiętności” została przewidziana na rok 2016 - wtedy będziemy mogli wypatrywać na półkach w księgarni drugiej części zatytułowanej „Zemsta”. 

Autorka bestsellerowej „Cukierni pod Amorem” zabiera nas w lata 30. XVIII wieku na Litwę. Choć nigdy nie uciekałam z lekcji historii i nadal postrzegam ten przedmiot jako jeden z najważniejszych i najciekawszych elementów w całej mojej edukacji, to przyznam szczerze, że moja znajomość tego okresu balansuje na granicy: „gdzieś dzwoni, ale nie wiem, w którym kościele”. 
Małgorzata Gutowska - Adamczyk bardzo dokładnie odwzorowuje w swojej powieści czasy śmierci króla Augusta II i wielkiej walki o polską sukcesję. Równie szczegółowo opisuje w swojej książce dwa przeciwne obozy, które zjeżdżają się do kraju, aby wybrać następcę. Na tym tle widocznie zarysowane zostają całkowicie odmienne bohaterki - Zofia oraz Cecylia

Zofia - wdowa, matka dwójki dzieci, stateczna, spokojna, mądra i odpowiedzialna. Cecylia - kokietka, szukająca przygód, szalona i niezwykle uparta. Jaki wpływ na ich losy będzie miała śmierć na stosie młodej kobiety oskarżonej o czary. Czy wierzycie w to, że rzucona przez nią klątwa może wyrządzić innym krzywdę? 


Porównanie „Fortuny i namiętności” do dzieł Sienkiewicza nie stawia według mnie tej książki w zbyt dobrym świetle. Choć wcale nie zamierzam podważać faktów takich jak ten, że Henryk Sienkiewicz był jednym z najwybitniejszych polskich twórców. Jednak taka analogia, o ile zostanie zrozumiana przez dojrzalszych czytelników, o tyle tych młodszych niezwykle skutecznie odstraszy. A nie powinna, bo książka Małgorzaty Gutowskiej - Adamczyk jest napisana niezwykle lekko i przyjemnie, mimo że czasy w których została umiejscowiona jej akcja, odzwierciedlają całkiem inne nastroje. 

W „Klątwie” nie brakuje zbójeckich incydentów i miłosnych uniesień. Ukazany został tutaj również wpływ historii na losy różnych warstw społecznych. Bohaterowie to w większości przypadków ludzie wyraziści i zestawieni ze sobą na zasadzie kontrastu. Jedyne co może przeszkadzać to ich nagromadzenie, a także ich tytuły, których na samym początku lektury nie sposób zapamiętać. Zastosowanie staropolszczyzny przez autorkę ma jednak według mnie więcej zalet niż wad. Dzięki temu świetnie wczuwamy się w nastrój powieści i zdecydowanie odrywamy się od rzeczywistości na rzecz odrealnionej fabuły. 

Fortuna i namiętności” to krótka, ale treściwa książkowa uczta dla wszystkich fanów prozy historycznej. Martwi mnie jedynie fakt, że przez momentami powolną, nieco rozwlekłą fabułę wiele osób odstawia tę książkę przed pierwszą setką stron oraz że ja sama, kiedy będę chciała sięgnąć po kolejny tom, będę zdolna zapamiętać niewiele faktów z poprzedniej części.  

* * *

Życzę sobie w kolejnej części więcej zwrotów akcji, uniesień serca i punktów kulminacyjnych. Fortunę i namiętności” polecam wszystkim, którzy dobrze czuli się na lekcjach historii i chcą odświeżyć przykurzone wydarzenia historyczne, którzy mają ochotę przenieść się do osiemnastowiecznej Polski i tym, którym zaczęły doskwierać nudne, jesienne wieczory. 



Cykl: Fotuna i namiętności

1. Klątwa (2015) | 2. Zemsta (2016) | ...

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Fortuna i namiętności. Klątwa

Co sądzicie o tej powieści? 
Czytaliście kiedyś książki autorstwa Małgorzaty Gutowskiej - Adamczyk? 
Czekam na Wasze opinie i rekomendacje. 

Zapraszam także na #Instagram
wszystkich, którzy mają ochotę na porządną dawkę książkowych zdjęć. 

Miłego dnia Mole! 

piątek, 16 października 2015

#126 PRZEDPREMIEROWO: W krainie srebrnej rzeki („Tu nie obowiązuje zasada: żyj i pozwól żyć innym.”)

W krainie srebrnej rzeki
Saga argentyńska: tom II
Sofia Caspari
536 stron
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 7/10
Premiera: 21/10/2015!
Mówili kiedyś, że gdyby pewnego dnia stracili się z oczu, to spotkają się ponownie podczas uroczystości niepodległościowych przed kolumną zwycięstwa na Plaza de la Victoria w Buenos Aires.
W tym roku nie miała szans dotrzeć w maju do Buenos Aires, ale za rok...
Ale czy on będzie o tym pamiętał? 
I czy przyjdzie tam jeszcze raz, jeśli nie spotkali się w tym roku?”*

Kiedy za oknem ponuro i zimno, staram się podnosić temperaturę w moim otoczeniu na różne sposoby. Czasem pomaga mi kawa, innym razem herbata. Nie sądziłam, że pomocną w tej kwestii może stać się również książka Sofii Caspari. Dzięki niej przeniosłam się na kilka dni z kraju otoczonego październikową aurą do kolorowej, ciepłej, XIX-wiecznej Argentyny. 
Jeśli macie ochotę rozgrzać swoje umysły i serca, a Wasz nos podąża za książkami o Ameryce Południowej, to zatopicie się w najnowszej powieści Sofii Caspari: „W krainie srebrnej rzeki”.

* * *



Sofia Caspari tchnęła życie
w jedno z tych miejsc na mapie, 
o którym na co dzień zapominamy. 

Sofia Caspari to pseudonim Kirsten Schützhofer, autorki poczytnych powieści historycznych. Pisarka podróżowała po Ameryce Środkowej i Południowej. Dłuższy czas spędziła w Argentynie – historia i krajobrazy zrobiły na niej ogromne wrażenie, a mieszkańcy ją zafascynowali. „W krainie srebrnej rzeki” – drugi tom argentyńskiej sagi – jest owocem drugiej podróży po tym państwie. Tom poprzedzający tę część tak bardzo spodobał się niemieckim czytelnikom, że znalazł się na liście bestsellerów tygodnika „Der Spiegel”. W Polsce książka również zyskała rzesze fanów.

Sofia Caspari [Źródło]

Akcja książki „W krainie srebrnej rzeki” toczy się w latach 1876-1887 na terenie Buenos Aires, Rosario, a nawet Nowego Jorku i wielu innych mniejszych argentyńskich miejscowości. Drugi tom sagi argentyńskiej (który choć tak go tytułujemy nie wymaga znajomości poprzednich części) opowiada losy różnych przedstawicieli społeczeństwa południowoamerykańskiego. Są to ludzie biedni, ale i bogaci. Ludzie wrażliwi, ale i pozbawieni ludzkich uczuć. Są to w końcu postaci, których los doświadczył na różne sposoby i którzy codziennie muszą dźwigać na swoich barkach wielkie problemy, jakie przyniosło im życie u schyłku XIX wieku. Na tle całej tej panoramy społeczności argentyńskiej  szczególnie wyróżnia się miłość Miny i Franka. Zdawałoby się, że jest to uczucie od początku skazane na klęskę. Pochodzenie z całkowicie odmiennych rodów i wrogość najbliższych wobec istniejącego uczucia to główne bariery dla ich miłości. Sofia Caspari przez cały czas trwania „W krainie srebrnej rzeki” powracała do ich losów i bardzo często komplikując ścieżki głównych bohaterów, chwytała czytelnika za serce. 

Minę i Franka połączyła młodzieńcza miłość. Przyrzekli sobie, że jeśli kiedykolwiek los ich rozdzieli, będą się spotykać w Święto Niepodległości na Plaza de Mayo w Buenos Aires. Co roku Frank czeka na ukochaną w umówionym miejscu, ale ona się nie pojawia. Czy tych dwoje ma szansę na upragnione szczęście?”*


W książce „W krainie srebrnej rzeki” widać dokładnie pokłosie kryzysu gospodarczego w Argentynie. Są to czasy, w których kobiety posiadają wyjątkowo niskie poczucie własnej wartości. Poddają się bezgranicznie swoim ojcom, partnerom oraz mężom. Słabość w tej książce nie dotyczy jednak wyłącznie płci pięknej. W okresie, o którym pisała Sofia Caspari, Patagonię zamieszkiwali Indianie, którzy w wyniku kampanii byli tępieni i wypierani na coraz dalsze tereny. Kampanię militarną poprowadził minister wojny Julio Argentino Roca. Jednocześnie schyłek XIX wieku przynosi wielką nadzieję na odrodzenie się Argentyny po wszystkich kryzysach, których doświadczyła. Jest to zwiastun przemian - na początku XX wieku Argentyna stanie się przecież rolniczą potęgą. 


W krainie srebrnej rzeki” z pewnością wciąga. Jest to książka, która zachwyca opisami i niezwykle działa na ludzką wyobraźnię. Tak jak życie, tak książka Sofii Caspari przynosi ciągłe niespodzianki i zwroty akcji. Kraina Srebra to nic innego jak jedna z symbolicznych nazw Argentyny, odwołująca się do legendy o górach pełnych srebra, którą powtarzali sobie Europejczycy osiedlający się w tym kraju. 

Argentyna dla jednych jest celem, a dla innych więzieniem. Sofia Caspari zwraca uwagę na jej wielowymiarowość i swoją książką podkreśla jej wyjątkowość. „W krainie srebrnej rzeki” czuć zachwyt autorki i wielką inspirację kulturą Ameryki Południowej. Rozśmiesza, wzrusza ale i zmusza do refleksji. 

Saga argentyńska [Źródło]
Nie oznacza to, że „W krainie srebrnej rzeki” jest całkowicie pozbawione wad. Nagromadzenie postaci w tej książce potrafi przyprawić chwilami o ból głowy, pomimo tego, że zostały one ujęte w formie drzewa genealogicznego na samym początku powieści. Chwila nieuwagi i możemy całkowicie zgubić się w gąszczu bohaterów. Drugi i ostatnim najbardziej rzucającym się w oczy mankamentem są zbyt rozwlekłe opisy. Owszem, pobudzające wyobraźnię, zachwycające, ale w wersji nieco okrojonej mogłyby jeszcze bardziej przyciągnąć uwagę czytelnika. 

Książka Sofii Caspari jest dość obszerna (ponad 500 stron), ale czyta się ją bardzo szybko pomimo obecności hiszpańskich zwrotów. Całość została podzielona na sześć dużych części, a te z kolei na krótsze rozdziały. Jej wielką zaletą jest to, że można po nią sięgnąć bez znajomości pierwszego tomu. Cieszę się, że mogłam zasmakować tej lektury. Jeśli nie planujecie w najbliższym czasie zwiedzić Ameryki Południowej, to koniecznie warto udać się w podróż z Sofią Caspari. Taka wyprawa na długo pozostaje w pamięci. 

Szczególnie cieszyło ją to w październiku, kiedy panowała tu wiosna. Właśnie wtedy wszystko zaczynało się zielenić. Sady były obsypane kwiatami, a kwitnące na niebiesko i czerwono werbeny oraz żółte pięciorniki zamieniały całą rozległą okolicę w barwny dywan. Akacje i mimozy powoli rozchylały swoje płatki w promieniach wschodzącego słońca.”*
Za możliwość przedpremierowego
przeczytania książki
dziękuję
Wydawnictwu Otwartemu.

Cykl: Saga argentyńska:

1. W krainie kolibrów | 2. W krainie srebrnej rzeki | ...

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
*cytaty w tytule i treści posta pochodzą z książki W krainie srebrnej rzeki

Moi Drodzy, 
co sądzicie o tej książce. 
Przygarnęlibyście ją na weekend? 
Jak Wam się podoba tematyka i szata graficzna serii?

A swoją drogą, 
czytaliście książki w formie tzw. szczotek?
Lubicie w ten sposób czytać przedpremierowe publikacje? 

Zapraszam na #Instagram
i życzę udanego weekendu Mole!



środa, 14 października 2015

#13 Między książkami. Co irytuje przeciętnego Mola Książkowego?

Co nas drażni, co nas irytuje. 

Naprawdę chciałabym, aby Mole Książkowe były ostoją spokoju, opanowania i wewnętrznej harmonii, ale sama jestem najlepszym dowodem na to, że często nawet błahostki potrafią wyprowadzić człowieka z równowagi na całkiem długo. Dzisiaj pół żartem, pół serio. Problemy, których doświadczył każdy czytelnik, a jeśli nie doświadczył, to na pewno zasmakuje ich w przyszłości. 

Oto 10 rzeczy, które zirytują każdego Mola Książkowego.

1. Kiedy okazuje się, 
że książka, którą czytałeś wieki temu,
ma swoją kontynuację, a Ty nie pamiętasz, 
o co chodziło w poprzedniej części. 

Klasyk. Coś z cyklu: tak bardzo chciałbym przeczytać, ale najlepiej byłoby zacząć od początku, ale na ponowne czytanie pierwszego tomu nie mam czasu, ale brać się za tę książkę, czy nie. W moim przypadku najlepszym odzwierciedleniem tego problemu jest seria Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk Cukiernia pod Amorem

2. Kiedy zakochasz się w pierwszym tomie serii,
a wydawnictwo zaprzestaje publikacji 
kolejnych części na polskim rynku. 

No cóż. Zdarza się. Ale przyznam szczerze, że w tym momencie żadna pozycja nie przychodzi mi do głowy. Chyba powinnam przejrzeć swój profil na LubimyCzytac. Macie tutaj swoje propozycje? 

[blog-of-silence] tumblr

3. Kiedy książki jednego autora
są wydawane nakładem różnych wydawnictw

Odwieczny problem książek Stephena Kinga. Innymi słowy, dlaczego kolekcja niektórych książek nie wygląda dość efektownie na półce. 

4. Kiedy całą serię posiadasz w pełnowymiarowej wersji -
prócz jednego tomu, 
który jakimś cudem nabyłeś
w wersji kieszonkowej. 

Uwielbiam ten punkt. Nie wiem dlaczego, ale tak właśnie stało się z książkami Zygmunta Miłoszewskiego na mojej półce. Dlaczego Ziarno prawdy jest w wersji kieszonkowej? A, pamiętam! To wina Biedronki. 

5. Kiedy kończy się miejsce na półce
i musisz wybrać, 
która z ważniejszych książek
jest najważniejsza.

...a która powędruje na niższą półkę, do tyłu, do pudełka. Strasznie to irytujące

[foreverlostinliterature] tumblr

6. Kiedy przychodzisz do biblioteki 
z torbą pełną książek do zwrotu,
a okazuje się, że Pani bibliotekarka 
jest na urlopie. 

Problem jedynej pracującej bibliotekarki w całej miejscowości i generalnie małych miejscowości. Ile razy mi się to zdarzyło - nawet nie liczę. To właśnie wtedy mówiłam, że nigdy więcej nic stamtąd nie wypożyczę. Żartowałam. 

7. Kiedy w czasie wypożyczania książki
nie dostrzegłeś, że to
23434 tom serii $%^&

Czyli innymi słowy, wypożyczyłam i dalej nie mam co czytać. Przecież każdy cykl zaczyna się od pierwszego tomu, czyż nie? 

[lovetheworldlife] tumblr

8. Kiedy powiedziałeś sobie:
nie kupię ani jednej książki w tym miesiącu,
a Matras organizuje noc rabatów
(a Biedronka tydzień taniej książki). 

Grr. Zakupy. Odwieczny problem. 

9. Kiedy wiesz, 
że rano musisz wstać przed 6:00, 
a książka jest zbyt ciekawa, 
by w ogóle się położyć. 

Problem zarwanych nocy spotyka mnie rzadko, ale jednak go znam. A jak jest u Was? 

10. ...

Miał tutaj pojawić się tutaj kolejny irytujący fakt
do kompletu. 
Ale stwierdziłam, że będzie to miejsce dla Waszych frustracji. 

Co Was najbardziej irytuje? 

* * *

Miłego i twórczego weekendu Mole!
Zapraszam także na #Instagram.

poniedziałek, 12 października 2015

#125 Silver. Powrót na Wyspę Skarbów („Porzucony skarb kapitana Flinta znów czeka na odkrycie”)

Silver.
Powrót na Wyspę Skarbów

Andrew Motion
Cykl: Powrót na Wyspę Skarbów TOM I
Wydawnictwo: Sine Qua Non
370 stron

Ocena: 7/10
Moje życie to coś więcej niż zawiedzione marzenia. (...) Ta przygoda pozwoli mi przynajmniej zakosztować nieco wolności.”*

Choć Jima Hawkinsa i niesławnego Długiego Johna Silvera znam tylko ze słyszenia, to z sentymentem patrzę na kontynuację „Wyspy Skarbów” - jednej z największych historii przygodowych wszech czasów. Słabość ta wzięła się stąd, że „Silver. Powrót na Wyspę Skarbów” obudziła we mnie na kilka dni dziecięcą żądzę przygód i niespożytą ciekawość świata. 

W dzisiejszym poście będziecie mogli poczytać o o tym, że „Silver...” to historia nie tylko dla fanów „Wyspy Skarbów. Że Andrew Motion darzy Roberta Louisa Stevensona szczerym szacunkiem i miłością, i że w każdym wieku można obudzić w sobie chęć przeżycia wielkiej przygody. 

* * *



Silver. Powrót na Wyspę Skarbów” ukazuje losy dwójki nastolatków - młodego Hawkinsa, syna Jima Hawkinsa, i Natty, córki Długiego Johna Silvera. Pewnego dnia to oni postanawiają doświadczyć nowej wspaniałej przygody i odnaleźć porzucony skarb kapitana Flinta. Ich podróż jest historią pełną adrenaliny, ale także przyjaźni, miłości i ogromnej odwagi. Innymi słowy to mieszanka wszystkiego co najlepsze w morskich opowieściach. 


Silver. Powrót na Wyspę Skarbów” to książka przede wszystkim pięknie wydana i będąca dowodem na to, że każda lektura oprócz wszystkich innych pełnionych funkcji, jest także pięknym przedmiotem. Ilustracje na okładce, a także we wnętrzu idealnie oddają klimat skropionej rumem pirackiej opowieści. Andrew Motion podzielił swoją powieść na sześć dużych części, a te z kolei na 37 krótszych rozdziałów. Styl książki określić można jako elegancki, precyzyjny, ale i pełen wdzięku. „Silver...” jest historią wciągającą do granic możliwości, a wszystko to za sprawą pióra autora. 

Ci, którzy czytali „Wyspę Skarbów” Roberta Louisa Stevensona, znajdą być może w tej książce swoje wspomnienia. Ci z kolei, którzy tak jak ja po raz pierwszy doświadczają wielkiej książkowej przygody, nabiorą apetytu na więcej.Silver...” to historia pełna adrenaliny, awanturniczych przygód i wartkiej akcji, w której przypomniany nam został legendarny wizerunek pirata. Andrew Motion pobudza naszą wyobraźnię opisami przyrody, ale i zachowań. O ile te pierwsze mogą czasem zostać odebrane jako przydługie i rozwlekłe, to kolejne ilustrują panoramę zachowań bohaterów i sprawiają, że zaczynamy darzyć ich wielką sympatią. 


W dzieciństwie nie czytałam tak wielu książek jak teraz i zawsze przypominam sobie tę smutną prawdę w czasie poznawania legendarnych dzieł, czy ich kontynuacji. „Silver. Powrót na Wyspę Skarbów” polecam w szczególności młodym czytelnikom, bo to książka, która ma moc przykuwania uwagi. Polecam ją także miłośnikom morskich przygód (nie ma tu ograniczeń wiekowych). 
Jedna z okładkowych recenzji głosi: Nieważne, ile masz lat i co robisz - czasem warto obudzić w sobie chęć przeżycia wielkiej przygody**. Podpisuję się pod tym jedną i drugą ręką.
Ahoj, przygodo!

Silver. Powrót na Wyspę Skarbów [Andrew Motion]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Cykl: Powrót na Wyspę Skarbów:

Silver (tom I) | The New World (tom II) | ...
(źródło: goodreads.com)

(Uwaga!) To nie koniec przygody. 
Zakończenie pozostawia mnóstwo pytań. 
Po przeczytaniu I tomu, 
z niecierpliwością oczekuje się kontynuacji. 

Za możliwość przeczytania dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Silver. Powrót na Wyspę Skarbów
** Jakub Demiańczuk Dziennik Gazeta Prawna

Macie ochotę na książkę pełną przygód? 
A może znacie kogoś, komu podarowalibyście „Silver...

Czekam na Wasze opinie. 
Miłego Dnia Mole!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

- Wiesz co to oznacza - 
(...)
Chce, żebyś odnalazł mapę tej wyspy i wyruszył w podróż, 
by przywieźć do domu resztę skarbu.”*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...