wtorek, 29 września 2015

#122 Szukając Alaski („Gdyby ludzie byli deszczem, to ja byłbym mżawką, a ona huraganową ulewą.”)

Szukając Alaski
John Green
320 stron
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ocena: 9/10
No więc, znaczenie tej nazwy poznałam dopiero później. Pochodzi od aleuckiego słowa Alyeska. Znaczy 'ta, o którą rozbijają się fale' i cholernie mi się podoba. Ale wtedy po prostu zobaczyłam na górze globusa Alaskę. Była wielka - taka, jaka ja chciałabym być. I była cholernie daleko od Vine Station w Alabamie - tak jak ja chciałam być.”*

Dawno temu przeczytałam „Buszującego w zbożu” J.D. Salingera i do dzisiaj mam przed oczami zbuntowanego Holdena Caulfielda, który w jakiś sposób próbował sobie poradzić z podłością otaczającego świata. Wielokrotnie obiecując sobie, że ponownie sięgnę po tę książkę, przychodzę do biblioteki i biorę z regału nieczytany wcześniej przez nikogo egzemplarz autorstwa Johna Greena - „Szukając Alaski”. Książki porównywanej do wyżej wspominanego „Buszującego w zbożu”. 
I to nie byle jakie „przechwałki”. Ta książka ma naprawdę wiele wspólnego z wybitnym klasykiem. 



O czym jest „Szukając Alaski”? Dlaczego książka Johna Greena po raz kolejny (recenzja „Gwiazd naszych wina) skradła mi serce? O tym w dzisiejszym poście. 

* * *

Szukając Alaski” to debiut amerykańskiego autora. Warto pamiętać, że dopiero po „Looking for Alaska” spod pióra Johna Greena wyszły takie bestsellery jak 19 razy Katherine, „Gwiazd naszych wina, czy „Papierowe miasta. Pierwszy utwór, a więc wielkie wyzwanie i próba zyskania grona wiernych czytelników. W tym przypadku, nie da się ukryć, zakończona wielkim sukcesem. 


Szukając Alaski” to książka pisana z perspektywy głównego bohatera - Milesa Haltera. Chłopak daje się poznać jako nudny przeciętniak, a do tego samotnik. Jego życie było spowite monotonią do momentu rozpoczęcia nauki Culver Creek - szkole z internatem
Miles ułożył w swojej głowie plan odnalezienia czegoś w rodzaju Wielkiego Być Może - prawdziwych przyjaciół, sensu codzienności, życia wypełnionego czymś więcej niż tylko drobnostkami. Culver Creek daje mu taką sposobność. Bohater zaprzyjaźnia się z grupą nastolatków. Znajduje się wśród nich Pułkownik, Takumi oraz piękna, inteligentna i niezwykle tajemnicza Alaska Young. Dziewczyna ma moc owijania Milesa wokół palca. Jest intrygująca i dlatego tak kusząca. Niestety pewnego dnia Alaska „wymyka się” swoim przyjaciołom z rąk. 
To prowokuje mnóstwo pytań. 
Czy miłość potrafi wywrócić nasze życie do góry nogami? Dlaczego młodzi ludzie tak często uciekają w głąb siebie i dążą do samozniszczenia? Czy naprawdę jesteśmy tak niezniszczalni, za jakich się uważamy? 

W końcu uznałem, 
że ludzie wierzą w życie pozagrobowe, 
ponieważ niewiara w nie byłaby nie do zniesienia.”*

Miles Halter. Pokochałam go od razu i bezwarunkowo. Za jego fajtłapowatość fizyczną i kulturalną. Za nieumiejętność zachowania się wśród ludzi i wypowiedzenia jednego sensownego zdania w towarzystwie. Za jego niezwykłą pasję dotyczącą zapamiętywania ostatnich słów wypowiedzianych przed śmiercią przez ważne osoby. Pokochałam Milesa, bo tak bardzo przypominał mi moją własną osobę. Moją niezdarność w nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich i zamknięcie się w sobie, przy jednoczesnym odnalezieniu wąskiego grona oddanych przyjaciół. Pomimo tego, przez dłuższy czas czytając „Szukając Alaski”, myślałam o tej książce w kategoriach wielkiego gniota. Zastanawiałam się tylko, czy większego, czy mniejszego. 

Dlaczego? 

Zacznijmy od tego, że narracja prowadzona przez Milesa Haltera dzieli się na dwie główne części: „przed” i „po”. I to właśnie część „przed” sprawiła mi najwięcej trudności. Nie wiedziałam, do czego dąży ta książka. Nie przewidziałam, że nuda towarzysząca czytaniu pierwszych rozdziałów zostanie mi tak gwałtownie i brutalnie wydarta. Nie boję się powiedzieć, że „Szukając Alaski” jedno z moich największych czytelniczych zaskoczeń 2015 roku

Kilka słów...

Szukając Alaski” to powieść młodzieżowa, ale trudno znaleźć bardziej dojrzały utwór na rynku książek dla dorosłych. Debiutancka powieść Johna Greena porusza tak wiele ważnych problemów. Zamknięcie się w sobie, niechęć w dzieleniu się z innymi własnymi uczuciami, niedojrzała - wykluwająca się miłość, poczucie straty bliskiej osoby, doświadczenie wielkiej pustki w sercu, której nie można niczym zapełnić, aż w końcu wielka przyjaźń, która powinna nam towarzyszyć całe życie, jednocześnie nie zawsze będąc lekiem na całe zło. 

Chwilami zabawna, chwilami wprawiająca w konsternację. Całkiem jak emocje młodego człowieka. Ciągła sinusoida nastrojów. Burza hormonów. Skłamałabym mówiąc, że porywająca od pierwszej strony, ale warta tego, by wytrwać do momentu narracji zatytułowanej „po”. Gardzę spoilerami, więc sami sprawdźcie dlaczego. 

Więcej tego autora: 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty w tytule i w treści posta pochodzą z książki Szukając Alaski

Co myślicie na temat tego pisarza? 
Czy John Green zagościł na stałe w Waszych biblioteczkach? 
A może polecacie ekranizacje jego książek?

Ubóstwiam szatę graficzną serii wydawnictwa Bukowy Las 
wydaną w stylu Szukając Alaski”. 
Jest lekka, delikatna i urocza w swej prostocie - 
tak jak pióro Johna Greena. 

Pozdrawiam wszystkich, którzy trzymając w rękach tę książkę, 
mieli na myśli jeden z amerykańskich Stanów. 

Niezłe zaskoczenie, czyż nie? 

znalezione na tumblr
Edit: 

Aj, aj, aj...
Post miał zostać opublikowany w połowie października, 
ale jakimś dziwnym trafem jego autorka zaplanowała publikację 
nie na 11/10, a na 11/09.
Tym samym wczoraj rano zrobił się mały bałagan. 
Wybaczcie. 
(Pisanie postów po 23:00 to zło :))

4 komentarze:

  1. Mam za sobą trzy książki Zielonego, ale tej jeszcze nie czytałam. Muszę nadrobić to jak najszybciej. Książki Greena właśnie to do siebie mają, że mimo iż są skierowane do młodzieży, traktują naprawdę dojrzale. Za to uwielbiam jego prozę. A te okładki, w których są wydawane jego książki uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze książek tego autora, ale mam zamiar przeczytać chociaż jedną - jak znajdę chwilę czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach od dłuższego czasu, tylko jakoś nie mogę się zabrać za tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm nie wiem. Od chyba 2 tygodni męczę ,,Papierowe miasta", utknęłam w połowie..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...