wtorek, 18 sierpnia 2015

#110 Dzieci gniewu („Dzieła sztuki tworzone z ludzkich kości.”)

Dzieci gniewu
Paul Grossman
364 strony
Wydawnictwo Sine Qua Non
Ocena: 9/10
Premiera; 15.07.2015
Kości. 
Prawie dwa tuziny. Były specjalnie wybrane i ułożone według kształtów i rozmiarów. Związane razem tworzyły coś, co można by nazwać... wzorem. Bukiety zamiast z kwiatów zrobione z kości. Paliczki związane jakąś żylastą nicią na kształt... biżuterii.”*

Makabryczne opisy, brawurowo skonstruowana intryga i Berlin z lat 30. XX wieku. Tak najkrócej mogłabym przedstawić książkę Paula Grossmana zatytułowaną „Dzieci gniewu”. Thriller, jakiego brakowało mi w ostatnich miesiącach i który pomimo leniwego wstępu ostatecznie rozwinął się w wyjątkowo interesujący sposób. Zapraszam do przeczytania kilku słów na temat jednej z najnowszych propozycji wydawnictwa Sine Qua Non

Paul Grossman to autor kilku powieści kryminalnych. Jak sam mówi „chciałem napisać powieść z akcją osadzoną w ostatnich dniach Republiki Weimarskiej, jako tła używając dramatu wzrastania potęgi ideologii nazistowskiej.”* „Dzieci gniewu” to tak naprawdę drugi tom serii o niemieckim detektywie żydowskiego pochodzenia - Willim Krausie. Źródła podają jednak, że powieści nie są ze sobą na tyle związane, by przez brak polskiego przekładu pierwszej części porzucić również „Dzieci gniewu”. 

Porzucać tej książki nie warto również z wielu innych powodów, choć sam początek jak już wspominałam może wydawać się nieco mdły i spowolniony. Willi Kraus - młody detektyw mający uroczą żonę i dwóch synów żyje w mieście, w którym nazizm zaczyna się rozprzestrzeniać niczym najgorsza zaraza, a wraz z nim prym zaczyna wieść antysemityzm. Co więcej w mieście, w którym za niedługo pojawi się dyktatura, wybucha epidemia i coraz więcej ludzi umiera z powodu zatrucia wyrobów wędliniarskich materiałem niezidentyfikowanego pochodzenia. W tym czasie Willi Kraus wpada również na oryginalne znalezisko, którym jest jutowy worek pełen dziecięcych wygotowanych i jak się później okazuje nadgryzionych kości. Czy na ulicach Berlina szaleje nieobliczalny kanibal? Kto z brutalnego mordu próbuje uczynić sztukę? I co zatrute kiełbasy mają wspólnego z zabójstwem dzieci? 



W książce „Dzieci gniewutypowy niemiecki Ordnung zostaje zachwiany na bardzo długo. Kryminał Paula Grossmana to jednocześnie thriller, powieść psychologiczna i panorama jednego z najważniejszych i najbardziej rozwiniętych europejskich miast XX wieku. Na prawie czterystu stronach łączy się historia, fikcja, zbrodnia i zawiłe profile psychologiczne sprawców. Interesujące jest to, że książka ta czerpie sporo inspiracji z prawdziwych wydarzeń historycznych, a także odwołuje się do Biblii.

Dla mnie jest to przede wszystkim powieść pełna napięć i niepewności, która momentami przerażała mnie swoją brutalnością. Krwawa, obrzydliwa, przedstawiająca ogólną sytuację Berlina, ale i poruszająca problem zmagań głównego bohatera z falą nietolerancji. „Dzieci gniewu” robią wrażenie opisem czarnych charakterów i intrygą dopracowaną w każdym szczególe. Jedyne co mogę jej zarzucić to wspomniana brutalność. To ten typ książki, w której omijasz akapit, bo popełniona zbrodnia cię przeraża. 



Dzieci gniewu” zostały wydane pod tym samym szyldem co Miasto cieni - jest to seria „Świadek zbrodni”.  Jeśli sięgniecie po poprzednią recenzję, dowiecie się, że książka Paula Grossmana wypadła według mnie o niebo lepiej. Polecam ją wszystkim spragnionym dobrego kryminału, osadzenia przemyślanej intrygi w oryginalnej scenerii i wszystkim tym, którym niestraszni są przerażający mordercy. Mam nadzieję, że Was nie przeraziłam, ale pobudziłam czytelniczy apetyt. Ja tę książkę pochłonęłam w dwa popołudnia. 

Za możliwość przeczytania dziękuję
Wydawnictwu Sine Qua Non

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
*cytaty w tytule i treści posta pochodzą z książki Dzieci gniewu

Jestem naprawdę pod wrażeniem tego, 
co znalazłam w książce Paula Grossmana. 

Czy jest to pozycja dla Was? 

A może czytaliście kiedyś inne książki, 
które przerażały Was brutalnością opisów? 

Więcej zdjęć na: #Instagram

Miłego tygodnia Mole!

9 komentarzy:

  1. Właśnie się za nią zabieram :D kolejne pozytywne recenzje tylko podsycają mój apetyt.
    Co do książek, które przeraziły mnie brutalnością opisów, to chyba tylko "Bielszy odcień śmierci" Miniera się klasyfikuje. Raczej trudno mnie przestraszyć czy obrzydzić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzę że to pierwszy tom z cyklu "Martin Servaz" o którym nigdy wcześniej nie słyszałam. Muszę nadrobić zaległości.

      Usuń
  2. Mnie również brakuje dobrego thrillera. Czyżbym go znalazła? Poszukam tej serii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja planuję jeszcze sięgnąć po "Wzorzec zbrodni" Warrena Ellisa. Wtedy będę miała pełny obraz tej serii. Jak na razie jedna "Dzieci gniewu" przebiły "Miasto cieni". :)

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że znajdę ją wkrótce w bibliotece, bo ciekawie się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ mi narobiłaś ochoty na tę książkę. Koniecznie muszę ją mieć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć :) "Dzieci gniewu" to faktycznie drugi tom serii o niemieckim detektywie Willim Krausie, ale jest to prequel, więc chronologicznie należy zacząć czytać od "Dzieci gniewu" i tak też postanowiliśmy wydać ją w Polsce, jako pierwszą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi świetnie. Raz, że thriller, dwa, że wyprawa do Berlina lat 30' jest nie do pogardzenia. :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...