piątek, 19 czerwca 2015

#99 Miasto cieni („Bezpieczeństwo można sobie zapewnić na dwa sposoby, sierżancie. Albo wie się wszystko, albo nie wie się nic.”)

Miasto cieni
Michael Russel
384 strony
Wydawnictwo Sine Qua Non
Ocena: 6/10
2015
Za niecałe dziesięć lat bomby Armii Czerwonej zmienią niemiecki Gdańsk w dymiące gruzy. Jedna czwarta jego mieszkańców zginie podczas walk lub zniknie podczas późniejszych deportacji. Nikt nie będzie ich opłakiwał. W końcu to była wojna. A kiedy miasto zostanie odbudowane, jedna niemiecka cegła po drugiej, stanie się polskim miastem i tylko wyglądem będzie przypominało niemiecki Danzig, ktory stał tu wcześniej. Język, którym posługiwano się na ulicach i w budynkach przez ostatnie pięć wieków, zniknie wraz z ludźmi, którzy kiedyś tu żyli. Jednak podczas odbudowy miasta nikt nawet nie pomyśli o tym, by odbudować synagogę.”*

Przydługi cytat, prawda? 
Ale za to w niezwykły sposób oddaje klimat książki, którą miałam okazję poznawać w ostatnich dniach. „Miasto cieni” to lektura, która zaintrygowała mnie okładką, a także umiejscowieniem akcji w latach 30. ubiegłego wieku. Czy znalazłam w niej thriller historyczny taki, o jakim marzyłam? O tym dzisiaj słów kilka. 

* * *

Miasto cieni” to książka otwierająca cykl pt. „Stefan Gillespie”. Choć w czasie tworzenia posta nie natknęłam się na żadne informacje dotyczące kolejnych tomów, to portal LubimyCzytac wskrzesza w nas nadzieję, że w przyszłości będziemy mieć szansę spotkać się z co najmniej jednym bohaterem historii stworzonej przez Michaela Russela. 
Miasto cieni” to bowiem historia, której głównym bohaterem jest wspomniany już Stefan Gillespie - postać o dwóch obliczach. Z jednej strony czuły ojciec, starający się wychować swojego syna, a z drugiej bezwzględny policjant, dla którego nie ma spraw nierozwiązanych. Stefan w trakcie rozwiązywania pewnego incydentu natrafia na Żydówkę - Hannah Rosen. Kobieta, która jest nadzwyczajnie zdeterminowana, by odnaleźć zaginioną przyjaciółkę o imieniu Susan. Choć początki ich znajomości są trudne, ostatecznie połączy ich niezwykła więź, a niepozorne zniknięcie Susan okaże się tylko wierzchołkiem góry lodowej pełnej tajemnic


Miasto cieni” to według mnie książka niezwykle trudna, będąca zapowiedzią burzy, która przeszła nad Europą w postaci II Wojny Światowej. Michael Russel przenosi nas do lat 30. ubiegłego wieku, a więc początków prześladowań Żydów, czasów wielkiego zainteresowania faszyzmem, a także tragicznych konfliktów na tle religijnym. Jednocześnie w całym tym dramacie „The City of Shadows” jest nad wyraz kontrowersyjne. Bardzo głośno mówi się tutaj o skrajnym nacjonaliźmie, pedofilii i homoseksualiźmie wśród księży.Miasto cieni” rzuca ów cień na kościół, w którym pod przykryciem sutanny dzieją się rzeczy nie mieszczące mi się do końca w głowie. 

W kwestii samej intrygi i tego co sprawia, że książkę Michaela Russela nazywamy kryminałem muszę przyznać, że brakuje „wow” - tego, które odczuwa się na widok okładki. Cała historia toczy się bardzo powoli, brakuje iskry charakterystycznej dla kryminału. Najbardziej interesujące dzięki temu stają się opisy, teleportujące nas do lat 30. ubiegłego wieku. Klimat z pewnością został zachowany. Czytelnicy obserwują na tle Dublina, a także Wolnego Miasta Gdańsk dwie główne postaci, dążące do osiągnięcia wspólnego celu, czyli znalezienia winnego. 

Polski czytelnik może szczególnie zwrócić uwagę na klimatyczne opisy Gdańska, a także krótkie nawiązania do całej Polski. Wielką zaletą autora jest również to, że całą fabułę zbudował wokół aktualnych dla tamtego okresu wydarzeń. Po przeczytaniu „Miasta cieni” nadal mam w głowie echa konfliktów angielsko-irlandzkich i postępujący faszyzm, który wówczas tylko wśród nielicznych budził lęk. 

Skłamałabym pisząc, że „Miasto cieni” to książka, którą koniecznie każdy musi przeczytać. Polecam ją jednak fanom klimatycznych opowieści z ubiegłego wieku, którym niestraszne przydługie opisy i rozwlekła fabuła. Polecam ją tym, którym niestraszne są trupy odkopywane po wielu latach i tym, którzy chcieliby zwiedzić ciemne zaułki Dublina i Wolnego Miasta Gdańsk. Na pewno znajdziecie tu coś dla siebie. 

Za egzemplarz dziękuję
Wydawnictwu
Sine Qua Non
.

Michael Russel - w czasie gdy zdecydował się napisać swoją pierwszą powieść, mieszkał już w Irlandii. Pasję do kryminałów połączył z historią Irlandii okresu międzywojennego, o którym słuchał w dzieciństwie. W ten sposób powstało Miasto cieni. Aktualnie mieszka z rodziną w Irlandii, gdzie oddaje się temu, co lubi robić najbardziej - pisaniu książek. [Źródło: okładka]


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
*cytat pochodzi z książki Miasto cieni” (w tytule również)


Czy jest to książka dla Was?
Znajdziecie w niej coś dla siebie? 

Miłego weekendu Wam życzę, 
najlepiej z dobrą książką w dłoni.

14 komentarzy:

  1. Brzmi obiecująco. Kupować może nie będę, ale w bibliotece zapytam na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na pewno znalazłabym w niej coś dla siebie, bowiem lubię takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki, w których akcja osadzona jest w latach trzydziestych XX wieku. A że miejscem akcji jest przedwojenny Gdańsk (jedno z miast mojego dzieciństwa) to dodatkowy smaczek. muszę przeczytać Miasto Cieni- obowiązkowo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka ta prezentuje się bardzo ciekawie, dlatego też chciałbym ją kiedyś poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że to książka dla mnie, jak kiedyś mi wpadnie w ręce to na pewno ją przeczytam, ale w najbliższym czasie na to się nie zapowiada, mam tyle zaległości.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, ja też mam tyle zaległości i taką wielką ochotę by zacząć to nadrabiać, a czasu brak.

      Usuń
  6. Jakoś do tej książki mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam w planach, bardzo mnie ta książka ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie to książka dla mnie, choć zacznę od Kiedyś byliśmy braćmi i płynnie przejdę do tej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale po przeczytaniu krótkiego streszczenia muszę przyznać, że robi wrażenie.

      Usuń
  9. Te przydługie opisy i trupy odkopywane po latach skutecznie mnie odrzuciły od książki. Ale muszę przyznać, że napisałaś bardzo ciekawą recenzję, którą przeczytałam z zaciekawieniem od początku do końca (łącznie z cytatem:)) i zrobiłaś bardzo ładne, klimatyczne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przepadam za książkami z mocnym historycznym akcentem, dlatego podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji :)

    Zapraszam do siebie :)
    http://poczytajmycos.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Interesuje mnie tematyka i trzeba przyznać, okładka świetna ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...