wtorek, 26 maja 2015

#97 Listy niezapomniane | Korespondencja godna szerszego grona odbiorców

Listy niezapomniane
Shaun Usher
416 stron
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ocena: 9/10
Są prawdopodobnie tak samo stare, jak stare jest pismo. Sumerowie, Chińczycy, Egipcjanie - wszyscy mieli swój wkład w ich ewolucję. Jedne pisane przez wielkich tego świata, a inne przez zwyczajnych ludzi, chcących podzielić się fragmentem swojego życia. 
Do czasu wynalezienia telegrafu i telefonu były gloryfikowane, szanowane, uwielbiane i pisane przez wszystkich. Jedynie analfabeci byli zamknięci w klatce niemożności podzielenia się z innymi swoimi myślami na papierze. 
Dzisiaj wszyscy jesteśmy analfabetami z wyboru. Od końca XX wieku piszemy mniej listów. Mówimy: zbyt późno docierają do adresata, giną w pocztowej czasoprzestrzeni, aby go napisać musiałbym ruszyć głową nieco dłużej w stosunku do naciśnięcia przycisku na ekranie - wyślij
Tradycja została połknięta przez technologię. Shaun Usher przybywa jednak z odsieczą i chwyta nas za serca, przypominając, że dalej możemy być jak autorzy „Listów niezapomnianych” - możemy zostawić po sobie coś więcej niż tylko pełny folder pod tytułem wysłane

***

LISTY Moi Drodzy. Oto dzisiaj przybywam do Was ze zbiorem najpiękniejszych i najbardziej wartościowych listów w dziejach ludzkości. 

Zapytacie czy sama piszę listy. Oczywiście że tak, a w ciągu ostatniego roku stworzyłam ich szczególnie dużo i zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo jest to pracochłonne i czasochłonne dla osoby, która chce, aby każde słowo napisane przez nią własnoręcznie było idealnie pasujące do całej reszty. W swoim czytelniczym życiu trafiłam na wiele dzieł będących powieściami epistolarnymi. Większość z Was z pewnością kojarzy Goethego i jego „Cierpienia...”, a część z Was miała może okazję czytać „Listy Starego Diabła do Młodego” C. S. Lewisa... I każda z nich wniosła coś interesującego w moje życie. Czułam się, jakbym na chwilę przemknęła do czyjegoś życia prywatnego. Trochę nieproszona, ale jednocześnie zaintrygowana do granic wytrzymałości.


Apogeum tych uczuć osiągnęłam otwierając „Listy niezapomniane”. Jestem nimi zachwycona, choć zdaję sobie sprawę, że społeczeństwo amerykańskie powinno zachwycić się tym zbiorem z jeszcze większą, zdwojoną siłą. To, czego można doświadczyć w czasie przeglądania cudzej korespondencji to z pewnością kontemplacja, zaduma, refleksja połączona z jednoczesnym smakowaniem, rozczytywaniem albo zwyczajnym pożeraniem kolejnych stron. Ci, którzy darzą szacunkiem sztukę pisania listów, powinni obowiązkowo zajrzeć do tej książki. Dzięki ponad 120 listom odbędziecie podróż, w czasie której uronicie niejedną łzę, ale będziecie też mieć okazję poprawić sobie humor i się zrelaksować. W „Listach niezapomnianych” znajdziecie korespondencję autorstwa Kuby Rozpruwacza, a nawet Elżbiety II. Spośród polskich twórców, honorowe miejsce w książce znajduje ostatnia wiadomość Wisławy Szymborskiej do jej bliskiego współpracownika

Listy niezapomniane” to album o szczególnych walorach estetycznych. Twarda oprawa, czcionka o którą zadbano w każdym detalu i mnóstwo skanów listów z przeróżnych okresów, czy też kolorowych lub czarno-białych fotografii ich autorów. Zbiór korespondencji poleca między innymi Mela Koteluk, Magda Umer, a także Radiowa Trójka, na której antenie listy były czytywane. Przyłączam się do tych poleceń. I pamiętajcie, sztuka nie umrze nigdy, dopóki się do niej pamięta - powtarzajcie to wszystkim, którzy sądzą, że język którym posługujemy się w listach został uznany za wymarły


Za czytelniczą ucztę
dziękuję Wydawnictwu
Sine Qua Non
Shaun Usher jest twórcą popularnego bloga www.lettersofnote.com. Jego decyzja, aby poświęcić się opiece nad korespondencją, jest szczególnie interesująca szczególnie dlatego, że sam regularnie wysłuchuje pretensji przyjaciół rozdrażnionych jego niezdolnością do odpowiadania na telefony, e-maile i, nieco rzadziej... listy. Mieszka w Wilmslow z żoną Kariną i dwoma synami. Listy niezapomniane to jego pierwsza książka, wkrótce ukaże się kolejna część. [Źródło: okładka]

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Czy to fair, że czyjeś prywatne listy ujrzały światło dzienne, 
a czy byłoby fair, gdyby zostały zapomniane na stosie innych papierów,
których nikt nigdy nie przeczyta? 

Bardzo trudne pytanie.
Wprost idealne dla Moli Książkowych

Miłego Dnia!

7 komentarzy:

  1. Jeszcze jej nie dostałam, ale już jestem ich szczęśliwą posiadaczką.
    I czekam na nie.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już o tym zbiorze i bardzo chciałabym go mieć u siebie. To istna skarbnica!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją i niedługo biorę się za czytanie listów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, koniecznie muszę tę książkę przeczytać :). To też doskonały pomysł na prezent, chyba już wiem, komu ją dam :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany! Co za książka! Ciężko wnikać w cudzą intymność, ale...to bardzo kusi! Myślę, że zapoluję na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się dziwnie, czytając czyjeś listy wydane w takiej formie. Jakbym - mimo wszystko - naruszała czyjąś prywatność. Hm...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio spotkałam wiele recenzji tej książki, mam i ja na nią coraz większą chęć! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...