czwartek, 28 maja 2015

#Zapowiedź: Znalezione nie kradzione

Znalezione nie kradzione
Stephen King 
480 stron
Wydawnictwo Albatros
Premiera: 10.06.2015



Recenzja Pana Mercedesa to nadal najczęściej czytany post na blogu NiebieskaObwoluta. Po słynnym Przebudzeniu Mistrz Grozy powraca na rynek polskich książek z kontynuacją losów podstarzałego policjanta. Kto z Was również nie może się doczekać, by sięgnąć po tę książkę? 

Geniuszem jest John Rothstein, autor porównywany z J.D. Salingerem, twórca słynnej postaci Jimmy’ego Golda, który jednak od kilku dekad nie wydał żadnej książki. Czytelnikiem – Morris Bellamy, wściekły nie tylko o to, że jego ulubiony autor przestał publikować nowe powieści, lecz także dlatego, że sprzedał nonkonformistyczną postać Jimmy’ego Golda dla zysków z reklam. Morris wymierza Rothsteinowi karę najdotkliwszą z możliwych. Zabija go i opróżnia jego sejf z gotówki. Kradnie też notesy zawierające co najmniej jedną niewydaną jeszcze powieść z Goldem. Morris ukrywa swój skarb, po czym za inne przestępstwo trafia do więzienia. Kilka dekad później chłopiec o nazwisku Pete Sauberg znajduje ukryty łup Bellamy’ego. Teraz Bill Hodges, Holly Gibney i Jerome Robinson muszą ratować chłopca i jego rodzinę przed mściwym Morrisem, który po trzydziestu pięciu latach, ogarnięty jeszcze większym obłędem, wychodzi na wolność. [Wydawnictwo Albatros]

Liczę na to, że znajdziemy tam wiele zagadek do rozwiązania i mnóstwo emocji. 


wtorek, 26 maja 2015

#97 Listy niezapomniane | Korespondencja godna szerszego grona odbiorców

Listy niezapomniane
Shaun Usher
416 stron
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ocena: 9/10
Są prawdopodobnie tak samo stare, jak stare jest pismo. Sumerowie, Chińczycy, Egipcjanie - wszyscy mieli swój wkład w ich ewolucję. Jedne pisane przez wielkich tego świata, a inne przez zwyczajnych ludzi, chcących podzielić się fragmentem swojego życia. 
Do czasu wynalezienia telegrafu i telefonu były gloryfikowane, szanowane, uwielbiane i pisane przez wszystkich. Jedynie analfabeci byli zamknięci w klatce niemożności podzielenia się z innymi swoimi myślami na papierze. 
Dzisiaj wszyscy jesteśmy analfabetami z wyboru. Od końca XX wieku piszemy mniej listów. Mówimy: zbyt późno docierają do adresata, giną w pocztowej czasoprzestrzeni, aby go napisać musiałbym ruszyć głową nieco dłużej w stosunku do naciśnięcia przycisku na ekranie - wyślij
Tradycja została połknięta przez technologię. Shaun Usher przybywa jednak z odsieczą i chwyta nas za serca, przypominając, że dalej możemy być jak autorzy „Listów niezapomnianych” - możemy zostawić po sobie coś więcej niż tylko pełny folder pod tytułem wysłane

***

LISTY Moi Drodzy. Oto dzisiaj przybywam do Was ze zbiorem najpiękniejszych i najbardziej wartościowych listów w dziejach ludzkości. 

Zapytacie czy sama piszę listy. Oczywiście że tak, a w ciągu ostatniego roku stworzyłam ich szczególnie dużo i zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo jest to pracochłonne i czasochłonne dla osoby, która chce, aby każde słowo napisane przez nią własnoręcznie było idealnie pasujące do całej reszty. W swoim czytelniczym życiu trafiłam na wiele dzieł będących powieściami epistolarnymi. Większość z Was z pewnością kojarzy Goethego i jego „Cierpienia...”, a część z Was miała może okazję czytać „Listy Starego Diabła do Młodego” C. S. Lewisa... I każda z nich wniosła coś interesującego w moje życie. Czułam się, jakbym na chwilę przemknęła do czyjegoś życia prywatnego. Trochę nieproszona, ale jednocześnie zaintrygowana do granic wytrzymałości.


Apogeum tych uczuć osiągnęłam otwierając „Listy niezapomniane”. Jestem nimi zachwycona, choć zdaję sobie sprawę, że społeczeństwo amerykańskie powinno zachwycić się tym zbiorem z jeszcze większą, zdwojoną siłą. To, czego można doświadczyć w czasie przeglądania cudzej korespondencji to z pewnością kontemplacja, zaduma, refleksja połączona z jednoczesnym smakowaniem, rozczytywaniem albo zwyczajnym pożeraniem kolejnych stron. Ci, którzy darzą szacunkiem sztukę pisania listów, powinni obowiązkowo zajrzeć do tej książki. Dzięki ponad 120 listom odbędziecie podróż, w czasie której uronicie niejedną łzę, ale będziecie też mieć okazję poprawić sobie humor i się zrelaksować. W „Listach niezapomnianych” znajdziecie korespondencję autorstwa Kuby Rozpruwacza, a nawet Elżbiety II. Spośród polskich twórców, honorowe miejsce w książce znajduje ostatnia wiadomość Wisławy Szymborskiej do jej bliskiego współpracownika

Listy niezapomniane” to album o szczególnych walorach estetycznych. Twarda oprawa, czcionka o którą zadbano w każdym detalu i mnóstwo skanów listów z przeróżnych okresów, czy też kolorowych lub czarno-białych fotografii ich autorów. Zbiór korespondencji poleca między innymi Mela Koteluk, Magda Umer, a także Radiowa Trójka, na której antenie listy były czytywane. Przyłączam się do tych poleceń. I pamiętajcie, sztuka nie umrze nigdy, dopóki się do niej pamięta - powtarzajcie to wszystkim, którzy sądzą, że język którym posługujemy się w listach został uznany za wymarły


Za czytelniczą ucztę
dziękuję Wydawnictwu
Sine Qua Non
Shaun Usher jest twórcą popularnego bloga www.lettersofnote.com. Jego decyzja, aby poświęcić się opiece nad korespondencją, jest szczególnie interesująca szczególnie dlatego, że sam regularnie wysłuchuje pretensji przyjaciół rozdrażnionych jego niezdolnością do odpowiadania na telefony, e-maile i, nieco rzadziej... listy. Mieszka w Wilmslow z żoną Kariną i dwoma synami. Listy niezapomniane to jego pierwsza książka, wkrótce ukaże się kolejna część. [Źródło: okładka]

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Czy to fair, że czyjeś prywatne listy ujrzały światło dzienne, 
a czy byłoby fair, gdyby zostały zapomniane na stosie innych papierów,
których nikt nigdy nie przeczyta? 

Bardzo trudne pytanie.
Wprost idealne dla Moli Książkowych

Miłego Dnia!

niedziela, 24 maja 2015

#11 Między książkami. Od Mamy dla Mam.

Znalezione na tumblr
Bez Mamy byłoby jakoś pusto i smutno, 
więc dopóki mam ją obok, czy też noszę ją w swoim sercu, 
czuję się bezpiecznie. 

Dzisiejszy post przygotowałam dla Was wspólnie ze swoją Mamą, która choć nie prowadzi bloga i nie znajdziecie jej na żadnym portalu czytelniczym, to jest Wielkim Molem Książkowym, a wszystkie przeczytane pozycje zapisuje w swoim Magicznym Zeszycie. 
Właśnie z tego zeszytu wyciągnęła dla mnie kilka tytułów, które skradły jej serce. Jeśli nie macie pomysłu na prezent dla swojej mamy może na NiebieskiejObwolucie znajdziecie wielką czytelniczą inspirację i przystąpicie do działania. 

A Mamom wszystkiego co najlepsze - szczególnie 26 maja, a tak naprawdę przez cały rok. 

***


Kukułka
Antonina Kozłowska
288 stron
Wydawnictwo Otwarte

Dlaczego właśnie Kukułka? Bo to powieść o kobietach i dla kobiet. Łączy w sobie wszystko to, czego może zazdrościć jedna kobieta tej drugiej, ale też obsesyjną chęć posiadania dziecka. 

Marta ma wszystko, czego może pragnąć kobieta – kochającego męża, dobrze płatną pracę, mieszkanie na ekskluzywnym osiedlu. Ma to wszystko, czego pragnie Iwona, samotna matka dwójki dzieci pracująca jako woźna w szkole. Marta ma wszystko – prócz dziecka, którego pragnie najbardziej na świecie. Ścieżki obu kobiet krzyżują się w dramatycznym momencie ich życia. Czy to spotkanie sprawi, że spełnią się ich najskrytsze marzenia? [LubimyCzytac]


Niewierna
Reyes Monforte
580 stron
Wydawnictwo WAM

Tę książkę Mama otrzymała ode mnie. Przez dłuższy czas wspominała mi o niej. Decydując się na zakup, zdałyśmy się tak naprawdę na polecenie płynące od Małgorzaty Kożuchowskiej. Choć sama nie miałam okazji jej czytać, widziałam kilka razy, jak Niewierna zdołała wzruszyć moją mamę i wycisnąć z niej łzy

Oparta na autentycznych wydarzeniach książka dotyka jednego z najbardziej niebezpiecznych tematów - relacji między nowoczesnym światem Zachodu ufundowanym na kulturze chrześcijańskiej a kulturą muzułmańską. [LubimyCzytac]

Same łzy są wystarczającym argumentem, żeby Wam ją polecić. A my z Mamą rozglądamy się za inną książką autorstwa Reyes Monforte, a mianowicie Okrutną miłością



I wciąż ją kocham
Nicholas Sparks
416 stron
Wydawnictwo Albatros

I nie zapomnij wspomnieć o Sparksie!
Z takim hasłem zostałam odprawiona do laptopa. A więc wspominam naszego ukochanego autora, który jako Wyciskacz Łez nigdy nie zawodzi. 
I wciąż ją kocham to chwytająca za serce historia o przywiązaniu i miłości. 

John Tyree dokonuje wyboru - nie widząc szans na zdobycie wyższego wykształcenia, po ukończeniu szkoły średniej zaciąga się do armii. Przechodzi szkołę prawdziwego, męskiego życia, nabiera pewności siebie, której dotąd mu brakowało. W czasie przepustki spotyka Savannah – dziewczynę swoich marzeń. Młodszą o dwa lata studentkę pedagogiki, wolontariuszkę, która z grupą przyjaciół, w ramach akcji dobroczynnej, buduje domu dla ubogich. Na przekór wszelkich okolicznościom, pomiędzy obojgiem rozkwita miłość. Savannah przyrzeka czekać na ukochanego, dopóki nie minie okres jego służby... [LubimyCzytac]


  

Bezdomna | W imię miłości
Katarzyna Michalak
256 | 280 stron
Znak Literanova | Wydawnictwo Literackie

Na uwagę w tym zestawieniu zasługują również książki Katarzyny Michalak. Ja ze swojej strony polecam w szczególności Bezdomną, którą pochłonęłam w jedno popołudnie. 

To historia, która może toczyć się obok ciebie.Zawsze warto wysłuchać historii drugiego człowieka do końca. W ten sposób można uratować komuś życie. [LubimyCzytac]

Moja Mama poleca W imię miłości, bo to książka, która opowiada o najsilniejszej z możliwych więzi między matką, a dzieckiem. 

Trzymająca w napięciu historia o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, potrzebie bycia kochanym, tęsknocie za prawdziwą rodziną i o tym, że cuda się zdarzają. [LubimyCzytac]


Z miłości do córki 
Sarah Taylor
336 stron
Wydawnictwo Amber

Moja Mama szukając dla siebie czegoś w gąszczu literatury, często sięga po literaturę faktu (z której ja równie często emigruję, by oderwać się od rzeczywistości). To, co znajdziecie w tej książce, może Wami wstrząsnąć. 

Moja córka została porwana przez swojego ojca i uprowadzona do Libii. Poruszyłam niebo i ziemię, żeby sprowadzić ją do domu... Dramatyczna opowieść matki o walce o dziecko. [LubimyCzytac]


Matki, żony, czarownice
Joanna Miszczuk
496 stron
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

A właściwie cała seria, o tym samym tytule...


Moją Mamę ujęła ta wielopokoleniowa historia. Jak myślicie, czy Wasze Mamy też znalazłyby tutaj coś dla siebie? 

„Matki, żony, czarownice” to historia mądrych i zaradnych kobiet, które powinny odnosić w życiu same sukcesy, a bywały skazane na porażkę jedynie dlatego, że kochały. To książka o miłości i zdradzie, ale przede wszystkim o wielkiej tajemnicy. [LubimyCzytac]


Dobry ojciec
Diane Chamberlain
392 strony
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Znalazłam przypadkiem w bibliotece, a moja Mama przeczytała w parę dni i powiedziała, że mam szukać kolejnych książek tej autorki. Choć Mamy nie ma w tytule, to w pełni Wam polecamy!

Przed czterema laty dziewiętnastoletni Travis Brown dokonał wyboru: sam wychowa nowo narodzoną córkę. Kiedy większość jego przyjaciół imprezowała i chodziła na randki, Travis siedział w domu, zmieniał pieluszki i martwił się o pieniądze na życie, nigdy jednak nie żałował tej decyzji. Bella jest światłem jego życia. Kiedy jednak Travis traci pracę i dom, bezpieczeństwo – które z takim trudem stworzył dla Belli – zaczyna się chwiać. [LubimyCzytac]

***

Nie dobijamy do żadnej pełnej liczby, bo zestaw powstał całkowicie spontanicznie. Mam nadzieję, że ten zbiór Wam się podobał. Za wszystkie pomysły na książki dziękuję 
Kochanej Mamie. 
Za fragmenty recenzji dziękuję portalowi:




Miłej i aktywnej Niedzieli!


czwartek, 21 maja 2015

#96 Uwikłanie („Nie wszystkie tajemnice powinny wyjść na jaw. Czasami cena krzywdy jest zbyt wysoka.”)

Uwikłanie
I tom przygód Teodora Szackiego
Zygmunt Miłoszewski
300 stron
Wydawnictwo W.A.B.
Ocena: 9/10
Boniczka patrzył na niego przestraszonym wzrokiem. Ludzie często reagowali w ten sposób na obecność prokuratora. Policjant był dla nich kimś do zaakceptowania. Łaził po osiedlu w mundurze, spisywał żuli, brał łapówki, jak się jechało za szybko po pijaku. (...) Prokurator kojarzył się z urzędnikami, z którymi nigdy nie szło nic załatwić...”*

Lektura „Ziarna prawdy” utwierdziła mnie w przekonaniu, że bardzo szybko stęsknię się za prokuratorem Teodorem Szackim. Oto i on. Znowu. Tym razem już nie w Sandomierzu, a w Warszawie i do tego nie jako mąż, który zdradza, a raczej jako facet przechodzący kryzys wieku średniego.
Po „Ziarnie prawdy” mój apetyt na dobry kryminał zwiększył się podwójnie. Całe szczęście, że przede mną jeszcze „Gniew”.
Dzisiaj zapraszam Was na spotkanie z SB, PRL-owską egzystencją i terapią ustawień...


***

Terapia ustawień to dość intrygujący, a jednocześnie bardzo skomplikowany i pozornie bezsensowny sposób, by pomóc pacjentom w „ogarnięciu” ich wnętrza. Polega na tym, że w czasie grupowej terapii, poszczególne osoby przybierają inne role, od tych które wcześniej były im przepisane w danej zbiorowości. Ktoś staje się czyjąś matką, ktoś inny staje się na moment czyimś bratem. Osoba pełniąca symbolicznie swoją rolę w danym miejscu powinna przeżywać identyczne uczucia jak pierwowzór. Innymi słowy, gdy „wchodzisz” w rolę, zatracasz się w niej bez reszty... Czy to może poprowadzić do tragedii?

W czasie jednego z wyjazdów na terapię ustawień zamordowany zostaje niejaki Henryk Telak. Pierwsze podejrzenia padają na cztery osoby, z którymi spędził ostatnie godziny życia. Kto był w stanie zamordować go z zimną krwią poprzez wbicie długiego rożna w oko i przeszycie nim czaszki.

Henryk Telak postanowił wziąć udział w terapii ustawień, bo chciał uporządkować splątane więzy rodzinne. Po samobójczej śmierci córki zamknął się na otoczenie, a terapia ustawień spadła mu jak z nieba. Spadła mu jak z nieba... Prosto na głowę i jak się później okazało, był to upadek zorganizowany i zaplanowany dużo, dużo wcześniej przez osoby, które postanowiły wyrównać rachunki z przeszłością. 

Metoda ustawień rodzinnych, do której odwołuje się Zygmunt Miłoszewski w pierwszym tomie przygód prokuratora Teodora Szackiego to bardzo intrygująca, ociekająca tajemnicą i grozą historia, która przyciąga czytelnika już od pierwszych stron. Bo jak to możliwe, że obcy człowiek postawiony symbolicznie na miejscu kogoś z rodziny ma takie same uczucia jak osoba, którą odgrywa. Nic dziwnego, że sam pomysł na tę terapię został okrzyknięty na świecie kontrowersyjnym. Choć wybitni znawcy dziedziny psychologii odżegnują się od metod zbliżonych do terapii ustawień, to zyskała na świecie mnóstwo zwolenników pomimo swoich antychrześcijańskich cech.

Uwikłanie” to kolejny bardzo dobry i trzymający w napięciu kryminał od Zygmunta Miłoszewskiego, po który miałam okazję sięgnąć. Oprócz wątku głównego skupionego wokół wspomnianej terapii, znajdziecie tu, mówiąc brutalnie, cały szereg innych trupów i będziecie próbowali ich połączyć z pierwszą sprawą. Osoba Teodora Szackiego została opisana równie drobiazgowo jak w przypadku „Ziarna prawdy”. W pierwszej części powracamy jednak do jego życia rodzinnego, potrzeby zmian, kryzysu w małżeństwie, a także poznajemy fundamenty podjętych przez niego w kolejnej części decyzji. Nic nie zmienia się jednak w kwestii profesjonalizmu, żądzy odkrycia prawdy i determinacji. To nadal ten sam Szacki, za którym się tęskni po przeczytaniu ostatniej strony.

Gdzieś tej Warszawie brakuje uroku Sandomierza. Niemniej jednak warto wrócić do 2005 roku i wraz z prokuratorem Szackim odkryć tajemnice, które strzegą siły o wiele groźniejsze, niż sama rodzina.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat pochodzi z książki Uwikłanie


Spójrzcie tylko, jeszcze „Gniew” i Czarna Seria W.A.B. 
stanie się tylko wspomnieniem w mojej głowie. 

#96 recenzja na blogu NiebieskaObwoluta została opublikowana!
Co z okazji #100 recenzji? 
Może jakieś książkowe rozdanie? 

Maj to ciężki miesiąc spod znaku zbliżającej się sesji, 
dobrze że chociaż Maturzyści mogą teraz z nowymi siłami 
powrócić na salony blogosfery. 

Pozdrawiam ciepło 
i zapraszam na mój profil na Instagramie
gdzie znajdziecie mnóstwo książek (i nie tylko)! 

poniedziałek, 18 maja 2015

WTK czyli Warszawskie Targi Książki | Sobota | 16.05.2015 | Katarzyna Bonda, Éric-Emmanuel Schmitt - czyli kto się komu podpisuje.

Moi Drodzy, 
choć od ostatniego posta upłynęło blisko dwa tygodnie, mam nadzieję, że jesteście świadomi, że o Was nie zapomniałam. W ostatnim czasie działo się bardzo dużo i teraz zbieram siły i zdjęcia (przede wszystkim to drugie), by móc się z Wami podzielić tym, co najlepsze! 

Warszawskie Targi Książki są organizowane już od 2010 roku. Dla mnie było to pierwsze w życiu spotkanie tylu autorów i wydawców w jednym miejscu. Stojąc w tłumie ludzi na Stadionie Narodowym i dosłownie przebijając się między jednym stoiskiem, a drugim zastanawiałam się, czy to prawda, że Polacy tak bardzo niechętnie sięgają po literaturę. 

Moli Książkowych co niemiara, ponad 850 wystawców, w tym przeważająca ilość z Polski, do tego goście z 29 państw i gość honorowy FRANCJA... I ja. Ale muszę przyznać, że zaliczam się do tej pierwszej kategorii. 

Zacznijmy od początku. 
Co mogło mnie przywitać zaraz po wkroczeniu wkroczeniu na teren Stadionu Narodowego? Oczywiście długa, zawijająca niczym boa dusiciel kolejka po bilet. Ale czy dla Bloggera to problem? Raczej nie. 


Z tym cudownym identyfikatorem wszyscy blogerzy mogli zawitać na Targi tyle razy, ile tylko mieli ochotę zupełnie za darmo. Jestem wielkim zwolennikiem takich pomysłów, ale trzeba przyznać, że ceny wejściówek też były całkiem przyzwoite. Jeden wstęp to 10 zł (z ulgą 5 zł), a karnet czterodniowy 28 zł. 


Gdzieś około 13:00 znajdowałam się już w środku. Oczywiście pierwszym, jedynym i najważniejszym problemem było to, jak się odnaleźć wewnątrz pomiędzy tyloma wystawcami. Tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy z istnienia tylu wydawnictw, nie mówiąc już o zaproszonych gościach z sąsiednich państw. Z pomocą w odnalezieniu się w środku przyszedł mi plan stadionu:



Co udało mi się zrobić w czasie trwania sobotnich Targów?
  • Spotkać się z K. Bondą i oczywiście zakupić Okularnika w części 47/D5 między 13:00, a 14:00,
  • Spotkać się z É.E. Schmittem w części 77/D9 i zdobyć jego autograf między 14:00, a 15:00, a później między 15:00, a 16:00 przybyć do części C2/C3, gdzie znajdowała się Kanapa Literacka i posłuchać z nim wywiadu. 

Okularnik
Katarzyna Bonda
845 stron
Wydawnictwo Muza
Zakupiona na Targach w cenie 30 zł. 

Książka, która robi wrażenie fantastyczną okładką i objętością. Szkoda, że jeszcze nie dorobiłam się własnego Pochłaniacza, czyli pierwszego tomu z cyklu o Saszy Załuskiej. Niemniej jednak, jeśli zniknę stąd na dłuższą chwilę, to będzie to wina pani Katarzyny!


  

Oto Pani Katarzyna, której uśmiech nie schodził z twarzy, 
i która zaraziła nim wszystkich ludzi stojących do niej w (3-godzinnym) wężyku. 

Ewelinie, która jest zuch!
Mam nadzieję, że nikt w to nie wątpi.
Po nieprzespanej nocy taki autograf naprawdę podnosi na duchu!
I kiedy poczujesz, jak bardzo bolą Cię nogi i jednocześnie pomyślisz, jak bardzo daleko jest łóżko, wtedy własnie stajesz w kolejce po autograf É.E. Schmitta. Jak z pewnością zdajecie sobie sprawę, godzina nie wystarczy żeby prosto od pani Bondy uderzyć do stanowiska wydawnictwa Znak. No chyba, że ma się cudownych Towarzyszy Podróży, którzy za Ciebie zajmą miejsce w kolejce i już po tzw. pierwszym rzucie na autora wracasz z wielkim uśmiechem na twarzy i podpisem na swoim własnym, jedynym egzemplarzu Napoju miłosnego!

  

Ale zaraz, zaraz... Kto tu się komu podpisuje? 
Ewelina,
jest zbyt skomplikowanym imieniem, 
dlatego najpierw to ja musiałam je napisać autorowi i jednocześnie
wytłumaczyć na migi, że naprawdę jestem Eweliną, a nie Kateriną. :)
P.S. Chyba zacznę się uczyć francuskiego.


Mogę dodać tylko tyle: <3
Czym byłyby Targi Książek bez przywiezienia do domu zakładek? 


Kochani, 
moja wyprawa na Targi, która miała być początkowo tylko jedną, 
drobną częścią podróży do Warszawy, stała się chyba jej najważniejszą częścią. 
Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli możliwość odwiedzenia Targów Książki, 
nie wahajcie się ani sekundy, bo naprawdę warto! 

Zostawiam Was z moją relacją, 
za niedługo możecie spodziewać się recenzji Uwikłania.

Miłego Dnia Mole!

środa, 6 maja 2015

#1 Co nowego w biblioteczce?

Obiecane!
Uchwycone! 
Kilka nowości książkowych na zdjęciach, czyli to co lubicie najbardziej.


Analfabetka
która potrafiła liczyć
Jonas Jonasson 
416 stron 
Wydawnictwo W.A.B. 

Zakupiona na Allegro.pl, na stronie jednego z lubelskich antykwariatów, 
w cenie 14,99. 


Rozważna i romantyczna
Duma i uprzedzenie
Opactwo Northanger
Jane Austen
350, 368, 238 stron
Wydawnictwo Świat Książki

Nie byłabym sobą nie wspominając o zdobyczach z Biedronki. 
3 x 9,99 - chyba się opłaca? 




Austen, Austin? 
Powiedzcie, że taka pisownia nazwiska tej cudownej angielskiej autorki
również istniała.



Metro 2033
Dmitry Glukhowsky
592 strony
Wydawnictwo Insignis

Metro 2033 zawitało do mnie z biblioteki. 
Nie wiem, czy uda mi się je przeczytać (czy znajdę na to czas), 
jednak na zdjęciu musiało zostać uchwycone!


Uwikłanie
Zygmunt Miłoszewski 
304 strony
Wydawnictwo W.A.B. 

24,99 w Biedronce. 

Na koniec to, co czytam aktualnie. 

#Prokurator #Teodor #Szacki #w #akcji 

Miłego dnia Mole Książkowe! 

poniedziałek, 4 maja 2015

#95 Charlotte („Leżę na wielkiej kanapie w salonie swojego apartamentu, wpatrując się w panoramę pięknego Londynu.”)


Charlotte
Wioleta Strzelczyk
139 stron
Wydawnictwo: Novae Res
Ocena: 3/10
Myślę, że każdy człowiek może indywidualnie przeżyć koniec świata, koniec własnego świata, to się dzieje codziennie, a mimo to życie toczy się dalej, świat nawet tego nie zauważy, bo dla każdego znaczy to co innego.”*

Charlotte. Wioleta Strzelczyk właśnie tak postanowiła nazwać swoją krótką książeczkę wydaną pod skrzydłami wydawnictwa Novae Res. Dlaczego „Charlotte” i dlaczego tak mało stron? Charlotte, bo tak ma na imię główna bohaterka. Jednak na drugie pytanie już dłuższy czas szukam odpowiedzi i jest to bardzo trudne. Może nawet niemożliwe. Coś mi w tej książce nie pasuje. Można w niej znaleźć wszystko i nic. Co skłoniło Wioletę Strzelczyk do stworzenia postaci, która z góry nie może zyskać sympatii czytelnika? Postaram się na to pytanie odpowiedzieć w dzisiejszym poście. 

Charlotte to młoda kobieta, która niedawno ukończyła studia i wraz ze swoim przyjacielem założyła firmę, dzięki której zdobyła upragnioną pozycję zawodową, szacunek, pieniądze, a nawet pozornie szczęśliwy związek u boku przystojnego mężczyzny. W momencie zarysowania fabuły jedyne co pozostaje nam - szarym, zwykłym czytelnikom - to krwiożercza zazdrość i niedowierzanie, przecież takie rzeczy nie mają miejsca w codziennym życiu? Fikcja literacka pozwala jednak na dużo, dużo więcej. Kiedy Charlotte zostaje zdradzona przez swojego chłopaka Ryana, jej świat ulega zniszczeniu. Zbliżenie się do prostego mężczyzny, będącego dostawcą pizzy, a także przywrócenie utraconej wiary w Boga pozwala bohaterce odmienić spojrzenie na swoje życie. Powstrzymuję się od dłuższej chwili, by nie napisać, że wnętrze tej kobiety doznaje cudownego oświecenia i pod wpływem chwili jej dusza przechodzi ewolucję...

Tak jak „śpiewać każdy może”, tak pisać niekoniecznie. O ile sam pomysł autorki na wykreowanie bohaterki nieziemsko pięknej, nieziemsko bogatej, żyjącej pod kloszem mógł się jeszcze obronić, to cała otoczka a'la „cudowna przemiana”, „cudowne przywrócenie wiary w boga”, „cudowne odnalezienie w swojej duszy filantropa” jest zwyczajnie przerysowane i nieznośne. Wioleta Strzelczyk w swojej książce zmieszała wszystkie pierwsze lepsze pomysły, które przyszły jej do głowy i stworzyła utwór o kobiecie złej, która staje się dobra, by na końcu zostawić czytelnika ze znakiem zapytania i zdziwionym spojrzeniem: „To naprawdę koniec?”.


Tak, to naprawdę koniec. 140 stron na których jeszcze raz ktoś przypomniał nam, że „pieniądze szczęścia nie dają” - choć powszechnie wiadomo, że nieszczęśliwa Charlotte prezentowała się dużo lepiej w swoim apartamentowcu, niż bezdomny pod supermarketem. Infantylne było zachowanie Charlotte na początku książki, gdzie nie widziała nic prócz własnego nosa, ale równie mało wiarygodna i wątpliwa była jej nagła przemiana. Uwierzcie mi, bardzo ciężko czyta się o bohaterce, której się nie darzy nawet w najmniejszym stopniu zaufaniem. Nie ufam Charlotte, bo jej postać to marna aktorka na deskach spalonego teatru, która przybrała rolę kobiety ze złamanym sercem szukającym pocieszenia w pozornym pomaganiu innym. 

Ostatnia rzecz, która bardzo zraziła mnie do tej książki to miejsce akcji. Nasza bohaterka mieszka w Londynie, który całkowicie został pominięty i pozbawiony jakiegokolwiek opisu. Wiemy jedynie to, że Charlotte posiadała cudowny widok z okna swojego mieszkania. Teoretycznie mogła mieć cudowny widok z okna w większości europejskich stolic. Czemu akurat Londyn? 

Naprawdę chciałam znaleźć w tej książce coś dobrego. Okładka, która przykuła moją uwagę i zwiastowała coś ciekawego okazała się tylko wędką, na którą zostałam złowiona. Amatorstwo, infantylizm i niewykorzystany pomysł. Nie polecam. 

Za możliwość przeczytania
dziękuję dwumiesięcznikowi literackiemu
Sofa. 
... oraz wydawnictwu Novae Res. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat pochodzi z książki Charlotte”.

Weekend majowy upłynął mi wyjątkowo bez książki w dłoni. 
A Wy co czytaliście? 

Miłego dnia! 

piątek, 1 maja 2015

Wyniki rozdania książkowego! „Strefa skażenia” powędruje do...

Pamiętacie jeszcze o rozdaniu książkowym z 18 kwietnia
Wczoraj o godzinie 20:00 upłynął czas wpisywania się do losowania. 


W rozdaniu wzięło udział 10 osób.

1. awiola
2. Zaczytana
3. Zakładka
4. Sylwka S. 
5. recenzje ami. 
6. Natalie Xxx
7. Beata P. 
8. zaczytana madlen
9. Michał Sobczyk
10. Elenkaa_

Maszyna losująca w ruch!


Gratulacje awiola!
Znikam pisać wiadomość prywatną. 

Bądźcie czujni, 
niebawem kolejne rozdania!

Miłego weekendu! 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...