piątek, 24 kwietnia 2015

#94 Ziarno prawdy („Dawne winy, współczesne zbrodnie i legenda o krwi.”)

Ziarno prawdy
II tom przygód Teodora Szackiego
Zygmunt Miłoszewski 
445 stron
Wydawnictwo W.A.B.
Ocena: 10/10
Żadne zwłoki nie wyglądają dobrze, ale niektóre wyglądają gorzej. Leżąca w parowie pod średniowiecznymi murami Sandomierza denatka należała do drugiej kategorii.”*

Kiedy w jednym ze sklepów zobaczyłam między pomarańczami i pieczywem kieszonkową wersję „Ziarna prawdy”, krążyłam wokół niej i oglądałam ją niezwykle dokładnie, aż do momentu, w którym wylądowała w mojej torebce. 
Zapytacie, co tak bardzo przyciągnęło mnie do książki Zygmunta Miłoszewskiego, tym bardziej w wersji pocket. Otóż z pewnością jest to wina:
a) ceny 
b) intrygującej okładki i tego, że 
c) przed obejrzeniem każdej ekranizacji powieści warto wrócić do źródeł, czyli do słowa pisanego, na podstawie którego powstała. 
Film pod tym samym tytułem w reżyserii Borysa Lankosza z Robertem Więckiewiczem obejrzę prędzej czy później, jednak mam nadzieję, że teraz będzie to dla mnie doznanie porównywalne do zwieńczenia tortu wisienką. 

Dlaczego przygodę z prokuratorem Szackim zaczynam od drugiego tomu „Mrocznej Serii W.A.B.”? Nie będę owijać w bawełnę. To właśnie „Ziarno prawdy” jako pierwsze wpadło mi w ręce. Dlaczego więc nie skorzystać z okazji i nie poznać Zygmunta Miłoszewskiego, określanego w wielu recenzjach jako wybitnie uzdolnionego twórcę kryminałów. Książki, na które natrafiamy przypadkowo i których tak naprawdę nie uwzględnialiśmy w swoich wcześniejszych czytelniczych planach, zazwyczaj okazują się cudownie pozytywnym zaskoczeniem. Tak było i w wypadku tej książki. Ziarno prawdy” to utwór dzięki któremu przeniosłam się do Sandomierza i wcale nie miałam ochoty stamtąd wracać. 

Sandomierz odwiedziłam raz i to dobrych parę lat temu. Pamiętam, że odebrałam go wówczas jako bardzo klimatyczne miasto, a Zygmunt Miłoszewski przypomniał mi te smaki i zapachy w całkiem niezłym stylu. Miasto, które z pozoru zdaje się być urocze zawiera w sobie jednak sporo pierwiastków tragicznych. W Sandomierzu bowiem największym przewinieniem z kradzieży komórki w szkole staje się zabójstwo działaczki społecznej Elżbiety Budnik. Kto mógł zabić kobietę, której grono wrogów niedostrzegalne było nawet pod mikroskopem? Młoda, piękna, szlachetna i pełna empatii, a jednak ktoś był na tyle odważny by odebrać jej życie w szczególnie okrutny sposób. Gardło denatki zostało podcięte przy użyciu noża do rytualnego uboju zwierząt, używanego przez szojcheta, czyli żydowskiego rzeźnika. Pytanie brzmi: czy to wszystko jest winą historii i powinniśmy się poddać antysemickim przesądom, czy może jednak ktoś próbuje odwrócić naszą uwagę i uniemożliwić oddzielenie ziarna od plew? 

Mały Sandomierz sprawia, że przesądy odżywają w mieszkańcach bardzo szybko uniemożliwiając obiektywną ocenę i zaciemniając fakty. Każdy z bohaterów jest jaskrawy na tle pastelowego świętokrzyskiego miasteczka i dodaje swoje pięć groszy do sprawy, która już na wstępie jest skomplikowana. Gdy dołożymy do tego dziennikarzy, którzy z nie takich spraw potrafili „rozdmuchać” ogólnopolskie skandale, to znajdziemy się w sytuacji Teodora Szackiego. 

Teodor Szacki - charyzmatyczny, energiczny, błyskotliwy, a przede wszystkim inteligentny prokurator. Jego kariera zdaje się być usłana sądowymi sukcesami. Szkoda tylko, że życie wręcz przeciwnie. To, w jaki sposób wykreował go Zygmunt Miłoszewski pozwala nam wierzyć, że jest jedyną właściwą osobą na tym miejscu. Choć mieszkańcy Sandomierza nie darzą go zaufaniem, a z bliskich współpracowników nie posiada takiego pożytku, jakiego mógłby się spodziewać, to jego osoba broni się ze względu na to, że ma świadomość, iż wszyscy kłamią

Uwikłanie” czeka na swoją kolej. 
Jestem zachwycona konstrukcją tej powieści - niezbyt długimi rozdziałami i wprowadzeniami do nich, składającymi się z informacji z Polski i ze świata, które miały miejsce w określonym czasie. Ujął mnie język „Ziarna prawdy”. Każdy rozdział naszpikowany jest informacjami i nie ma tam zdań przypadkowych. Co więcej precyzyjność słowa Zygmunta Miłoszewskiego sprawia, że po przeczytaniu ostatniej strony czuje się niedosyt. Chciałoby się przeczytać coś więcej, co wyszło spod jego pióra. 
Ziarno prawdy” jest jednocześnie bardzo inspirujące. Wątki antysemickie aż same się proszą o to by poszerzyć je dodatkową lekturą. Już nie wspomnę o tym, jak wielkie emocje wywołują w samym czytelniku. 
Chciałabym zachęcić Cię do przeczytania tej książki i jednocześnie wspomnieć o każdym z bohaterów, bo jest ich mnóstwo, a każdy z nich stanowi wartą uwagi indywidualność. Łatwiej jednak będzie napisać po prostu: przeczytaj, bo warto

„- Czy jest pan antysemitą, panie prokuratorze?
- Jeśli pani jest Żydówką, to tak, jestem antysemitą.”*

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty pochodzą z książki Ziarno prawdy


A teraz powiedzcie, 
kto przyłącza się do polecenia? 
Kto czytał? Kto ma ochotę sięgnąć? 

Uczelnia wyciska ze mnie ostatnie matematyczne poty. 
Ale na książkę na szczęście zawsze udaje się znaleźć chwilę. 

Przypominam o rozdaniu książkowym. 

Czy już piątkowy poranek mogę życzyć Wam 
udanego weekendu? 

17 komentarzy:

  1. Muszę wreszcie poznać Miłoszewskiego .

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach od dłuższego czasu. I już mam tę książkę w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozwól, aby pokryła się warstwą kurzu. :)

      Usuń
    2. Też mam ją w planach jakiś czas :)

      Usuń
  3. Film poznałam, jest arcydziełem. Twórczość Miłoszewskiego też trochę poznałam i tu już nie mogę użyć tego słowa. Szacki przede mną, liczę na duże bum książkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo słychać o tym autorze, mam w planach poznać kiedyś jego twórczość, koniecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam, było to moje trzecie spotkanie z Miłoszewskim, po "Uwikłaniu" czyli części pierwszej i "Bezcennym". I bez wątpienia muszę przyznać, że ta książka podobała mi się najbardziej. Świetnie napisana i dobrze skonstruowana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, nie mów, że teraz nie spotka mnie ze strony Szackiego nic równie dobrego! D:

      Usuń
  6. Na razie nie mam w planach tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie było iinaczej - najpierw obejrzałam film, bo nie wiedziałam że najpierw powstała książka. Potem zabrałam się za trylogię o Szackim, zaczynając od Uwikłania, a Ziarno prawdy zaczęłam jakieś dwa czy trzy dni temu. Bohater jest bardzo specyficzny, ale to tylko przyciąga do książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie powinnaś zaczynać od "Ziarna Prawdy"! Ale dobrze, cieszę się, że mimo wszystko się skusiłaś :D Film, tak samo jak i pierwsza i trzecią książkę polecam, podobnie jak dwie pozostałe Miłoszewskiego. Osobiście jestem w nim zakochana, jako pisarzu, w Szackim również, i chyba niedługo sobie lekturę wszystkich tomów powtórzę, wszak dialogi są po prostu rewelacyjne i oj nie da się tego tak z głowy wyrzucić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kusisz, kusisz...ale ja chyba się wstrzymam póki co :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Całą trylogię o Szackim zakupiłam w boksie, uległam modzie po wręczeniu Paszportu. Wygląda na to, że była to trafiona inwestycja :)
    P.S. Szacunek, z moimi natręctwami, nie potrafiłabym kompletować serii w różnych wydaniach :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tego uczę, ale jeśli się NIE NAUCZĘ to 'Gniew' i 'Ziarno prawdy' zamówię razem - jednakowe do kolekcji. :)

      Usuń
  11. Przeczytałam i byłam zauroczona Sandomierzem. Wkrótce napiszę o swoich wrażeniach z tej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna książka. Mam nadzieję, że w tym roku przeczytam trzeci tom.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszyscy tak chwalą książki Miłoszewskiego, muszę i ja w końcu przeczytać!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...