czwartek, 16 kwietnia 2015

#93 Biorąc oddech („Nawet gdy nie było cię przy mnie, by mnie ocalić, byłeś moim powodem, by oddychać.”)

Biorąc oddech 
III TOM cyklu ODDECHY
Rebecca Donovan
488 stron
Wydawnictwo Feeria
Ocena: 7/10
Nie możesz dusić w sobie emocji, Emmo. Płacz. Krzycz, jeśli musisz, ale nie pozwól, by cię to zniszczyło. Chcę, żebyś wreszcie uwierzyła w swoją siłę.”*

Jest i ostatni part do kompletu! Tak to jest z trylogiami, że to właśnie ostatni tom stanowi wisienkę na torcie i nieco, że czarująco prezentuje się na półce z pierwszą i drugą częścią, to jednocześnie zawiera rozwiązanie wszystkich tajemnic i scalenie intrygujących wątków. 
Na „Biorąc oddech” czekałam z niecierpliwością, bo poprzednie części zwyczajnie przypadły mi do gustu. Seria o nastolatkach dla nastolatek, na pozór zwyczajna, a wewnątrz bardzo skomplikowana i przygniatająca ciężkimi doświadczeniami znalazła
nareszcie swój finał
Dzisiaj opowiem Wam, dlaczego po trzech tomach tak ciężko i zarazem smutno zakończyć wizytę u bohaterów stworzonych przez Rebeccę Donovan.

***

Przy kreowaniu recenzji tej książki, zaczyna ogarniać mnie strach, że być może wszystko zostało powiedziane na jej temat, a przede wszystkim, że  ja sama zacznę się w tym miejscu powtarzać. Nie sposób bowiem ocenić tej pozycji bez rzucenia okiem na całość. W pierwszej części staliśmy się świadkami narodzin romantycznego uczucia, a jednocześnie użycia przemocy w rodzinie. Drugi tom stanowił z pewnością analizę psychiki Emmy. Widząc jak dużo wycierpiała przez swoich najbliższych współczuliśmy jej, a także nienawidziliśmy ją ze względu na to jak odrzucała pomoc innych i odpychała bratnie dusze. Zakończenie „Oddychając z trudem” pobudziło nasz apetyt na więcej i nie pozostawiło złudzeń na to, że prędzej czy później trzeci tom wyląduje w naszych dłoniach.

Nie chcę już więcej płakać - powiedziała, wycierając łzy. - Wydaje mi się, że wszystko, co w życiu robię, to płacz i rozpadanie się na kawałki.”*

Zdawać by się mogło, że Emma przeżyła w swoim życiu już tyle, że niczym nie jest nas w stanie zaskoczyć. Sprawdza się tu jednak przysłowie głoszące „nigdy nie mów nigdy”, bo to nie koniec niespodzianek jakie życie przygotowało dla bohaterki. W „Biorąc oddech” akcja przesuwa się o około dwa lata w przód i zmienia się jej miejsce, bo Emma wyjeżdża z Weslyn, odcina się od osób, które niegdyś widywała na co dzień i wegetuje. Jedyną stałą w jej życiu zdaje się być jej przyjaciółka Sara. Jednak obecnie dzieli ich setki kilometrów.

Emma upadła spoliczkowana własnymi doświadczeniami, a próba otrząśnięcia kończy się wpadnięciem w nałogi. Pierwszym z nim jest alkohol. Dziwne, prawda? Jeszcze do niedawna to właśnie alkohol poróżnił ją z matką. Czyżby teraz Emma stawała się do niej podobna? Drugim uzależnieniem Emmy staje się seks i chora relacja z chłopakiem o imieniu Cole ograniczająca się tylko do miłości fizycznej.

To, co rzuca się w oczy w powieści „Biorąc oddech”, to przede wszystkim zmiana charakteru głównej bohaterki. Z wrażliwej dziewczyny staje się obojętną, zimną kobietą. Swoim zachowaniem się poniża, a jej upadek psychiczny zdaje się być nieco przerysowany. Cała seria R. Donovan nauczyła nas rozumieć człowieka skrzywdzonego i złamanego, ale w trzecim tomie można się poczuć nieco przytłoczonym i zmęczonym ciągłym ubolewaniem Emmy nad własnym losem z jednoczesnym brakiem jakiegokolwiek działania i nie dopuszczeniem do siebie bliskich. Autorka postanowiła w ostatniej części pozbawić Emmę wszystkiego i przesunąć ją na margines, po to by ukazać jak dziewczyna się podnosi i ostatecznie zachwycić nas zakończeniem, dając nadzieję, że jeżeli posiadamy swój własny „powód by oddychać”, jesteśmy w stanie przezwyciężyć NAPRAWDĘ WSZYSTKO. Rebecca Donovan prócz tej nadziei daje nam także pewność, że seria „Oddechy” powstała z myślą o „nastoletnich wrażliwcach”.

Powodem by oddychać” pozostaje niezmiennie pierwsza miłość Emmy czyli Evan, który pojawia się w najbardziej odpowiednim momencie spośród wszystkich i jeszcze bardziej miesza w życiu bohaterki. Jego pojawienie pozwala nam wierzyć, że wszystko w tej książce wróciło na swoje miejsce i zakończy się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Na szczęście autorka nie zepsuła naszych przewidywań.

Biorąc oddech” samo w sobie nie jest aż tak dobre, jak pierwszy, czy drugi tom. Jednak w mojej opinii, zakończenie tej książki, a tym samym całej serii żyje własnym życiem i zasługuje na najwyższą spośród wszystkich ocen. Ta historia jest dokładnie przemyślana -  ma swój początek, rozwinięcie i zakończenie, które nie zabija naszej kreatywności i pozwala nam tworzyć w wyobraźni różne, nowe scenariusze. Fantastycznie było poznać  wszystkich bohaterów, zagłębić się w ich świat i spędzić z nimi trochę czasu. Pełno było tu różnych burzliwych emocji bardzo realistycznie odmalowanych słowem. Nie żałuję czasu, który poświęciłam na serię „Oddechy”, a wszystkim „wrażliwcom” polecam sięgnięcie po nią, im szybciej tym lepiej.


Za możliwość przeczytania
dziękuję Wydawnictwu Feeria 
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty pochodzą z książki Biorąc oddech




Książki są szalenie fotogeniczne! 
Co sądzicie o tej serii?

15 komentarzy:

  1. A ja jeszcze pierwszej części nie przeczytałam... ale taka długa kolejka, ze nie ma gdzie wcisnąć :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytam właśnie część II ;)
    Pozdrawiam,Natalia :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będę polować na Twoim blogu na recenzję!

      Usuń
  3. Nie czytam recenzji, ponieważ jeszcze nie czytałam pierwszego tomu. Chciałam tylko napisać, że cała trójka prezentuje się wspaniale;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Drugi tom zamierzam przeczytać po maturze, ale obawiam się, że z lekturą trzeciego tomu będę zwlekała, bo naczytałam się recenzji, w których mówiono, że Biorąc Oddech jest słabe, a 1 tom bardzo mi sie podobał i myślałam, że może mieć ta seria potencjał na stanie się jedną z moich ulubionych. Sama się przekonam, w końcu, ale boję sę, że się zawiodę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samym zakończeniem serii nie powinnaś się zawieść. Bałabym się raczej zdarzeń, które do tego zakończenia doprowadziły.
      Musisz sama spróbować, kto nie próbuje ten nie wie. :)

      Usuń
  5. Mam w planach dopiero pierwszy tom. Od wczoraj stale napotykam recenzje tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po raz setny chyba w ostatnim czasie napiszę, że marzę o tej serii i każda recenzja Oddechów sprawia, że mam ochotę włamać się do księgarni, po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ostatnio dość sporo tych recenzji.
      Ach ta kampania reklamowa wydawnictwa. :) Obudziła w niejednym czytelniczy głód.

      Usuń
  7. Kolejna recenzja książki :P (u mnie też wisi) :) Dla mnie ten tom jest najsłabszy z całej serii. Cieszę się, że autorce udało się pozamykać wszystkie wątki i rozpoczęła pracę nad nowymi projektami.

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę nareszcie się zabrać za tę serię!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kończę czytać tę część i zgodzę się, że jako zakończenie serii jest naprawdę dobrze przemyślana, chociaż dramat Emily jest "trochę" przesadzony. Nie trzeba było aż tak nisko jest staczać, by z powrotem postawić na nogi. I uważaj z tym pisaniem, że powodem do oddychania był Evan, bo może to zaspoilerować części czytelników wydarzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, pierwsza miłość zawsze jest największym powodem, by oddychać. O całej reszcie dowiedzieć się można tylko i wyłącznie po przeczytaniu książki. :) :>

      Usuń
  10. Tyle słyszałam o tej serii a nadal mnie do niej nie ciągnie...ale może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Drugi tom czeka na półce - trzeba zdobyć pierwszy, przeczytać i mam nadzieję, zakochać się :)
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...