środa, 29 kwietnia 2015

#11 Podsumowanie kwietnia | Zapowiedzi na maj

Uchwycone! 
Właśnie skończyłam czytać kolejną książkę zaplanowaną na kwiecień. Nie powiem tego głośno, ale zaczynam weekend i już dzisiaj celebruję początek maja. Uczelniane obowiązki pozostawiam wypełnione za sobą, a Was zapraszam tradycyjnie na podsumowanie kwietnia. Znajdziecie w nim (zgodnie z moim zwyczajem) pięć książek, na które sama się dziwię, że znalazłam czas.  Oto i one: 


Idąc od dołu: 
Powiecie, że jestem monotematyczna w ocenach, ale aby być w zgodzie ze sobą i własnym sumieniem, musiałam tym książkom wystawić takie, a nie inne noty. Największym i do tego pozytywnym zaskoczeniem mijającego miesiąca było zdecydowanie Ziarno prawdy (aż chwilami żałuję, że dopiero teraz je odkryłam). Jednocześnie książka Zygmunta Miłoszewskiego to jedyny spośród pięciu pozycji na zdjęciu mój zakup własny. Odłamki to wynik współpracy z wydawnictwem Sine Qua Non, W Cieniu otrzymałam od wydawnictwa Znak, a Biorąc oddech - jak i dwa pozostałe tomy serii Oddechy od wydawnictwa Feeria. 
Dziękuję za możliwość przeżycia tak wielu czytelniczych przygód!

Na początku maja możecie spodziewać się recenzji Charlotte Wiolety Strzelczyk otrzymanej dzięki współpracy z dwumiesięcznikiem literackim Sofa. Niestety muszę przyznać, że mimo małej liczby stron, książka mnie wymęczyła. Więcej już niebawem w pełnej recenzji. 


Choć kwiecień nie jest tak kolorowy pod względem książkowym jak marzec, to mogę go zaliczyć do udanych i do najbardziej zróżnicowanych czytelniczych miesięcy w roku. Znalazło się tu miejsce dla kryminału, powieści obyczajowej i nawet dla nastolatków. Idąc dalej tym tropem, czuję że swoimi recenzjami mogę trafić do każdej grupy wiekowej w tym kraju. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  

Plany na maj można określić tylko jednym słowem: A M B I T N E. 
Co uda się zrealizować: tego nie wiem. 
To jednak co wiem na pewno

W kolejnym poście możecie spodziewać się wyników rozdania książkowego. Pamiętacie? Do zgarnięcia książka z marcowego stosiku, czyli Strefa skażenia Richarda Prestona. Kto jeszcze się nie zgłosił, a ma ochotę poszerzyć swoją biblioteczkę - zapraszam serdecznie! Macie czas do 30 kwietnia, do godziny 20:00. 

Po losowaniu książkowym będziecie mogli poczytać o książce autorstwa Wiolety Strzelczyk - Charlotte. Czy warto po nią sięgnąć? Po co tworzy się tak krótkie książki i czy są warte swojej ceny? 

Mam nadzieję, że w maju uda mi się przeczytać I tom przygód Teodora Szackiego (Uwikłanie)! Tak, jestem nim zauroczona. Na parapecie od dłuższego czasu kurzy się także Lolita Vladimira Nabokova. 

Jeśli myślicie, że udało mi się ominąć książkowo-biedronkowe okazje, to jesteście w błędzie. Wszystkie trzy książki cudownej Jane Austen z oferty Biedronki znajdują się w moich rękach. Choć Dumę i uprzedzenie znam bardzo dobrze, to fajnie byłoby zasmakować w maju trochę klasyki. Może Opactwo Northanger

Te i inne książkowe nowości znajdziecie na zdjęciach w jednym z majowych postów. Co jak co, ale książki są fotogeniczne i nie narzekają w czasie sesji na swój ubiór, makijaż i ułożenie włosów. 

Bardzo dziękuję za Waszą obecność na NiebieskiejObwolucie! Licznik bije, a w kwietniu naliczył blisko 20 tys. wyświetleń! Zapraszam Was jednocześnie do odwiedzania bloga w maju, a także wpadania na Instagrama (trochę prywaty i mnóstwo książek) oraz na Twittera i LubimyCzytac (tutaj z kolei bardzo dużo recenzji i nowości). 


Cudownego majowego weekendu życzę. 
Piszcie, po co najchętniej sięgnęlibyście w maju. 


piątek, 24 kwietnia 2015

#94 Ziarno prawdy („Dawne winy, współczesne zbrodnie i legenda o krwi.”)

Ziarno prawdy
II tom przygód Teodora Szackiego
Zygmunt Miłoszewski 
445 stron
Wydawnictwo W.A.B.
Ocena: 10/10
Żadne zwłoki nie wyglądają dobrze, ale niektóre wyglądają gorzej. Leżąca w parowie pod średniowiecznymi murami Sandomierza denatka należała do drugiej kategorii.”*

Kiedy w jednym ze sklepów zobaczyłam między pomarańczami i pieczywem kieszonkową wersję „Ziarna prawdy”, krążyłam wokół niej i oglądałam ją niezwykle dokładnie, aż do momentu, w którym wylądowała w mojej torebce. 
Zapytacie, co tak bardzo przyciągnęło mnie do książki Zygmunta Miłoszewskiego, tym bardziej w wersji pocket. Otóż z pewnością jest to wina:
a) ceny 
b) intrygującej okładki i tego, że 
c) przed obejrzeniem każdej ekranizacji powieści warto wrócić do źródeł, czyli do słowa pisanego, na podstawie którego powstała. 
Film pod tym samym tytułem w reżyserii Borysa Lankosza z Robertem Więckiewiczem obejrzę prędzej czy później, jednak mam nadzieję, że teraz będzie to dla mnie doznanie porównywalne do zwieńczenia tortu wisienką. 

Dlaczego przygodę z prokuratorem Szackim zaczynam od drugiego tomu „Mrocznej Serii W.A.B.”? Nie będę owijać w bawełnę. To właśnie „Ziarno prawdy” jako pierwsze wpadło mi w ręce. Dlaczego więc nie skorzystać z okazji i nie poznać Zygmunta Miłoszewskiego, określanego w wielu recenzjach jako wybitnie uzdolnionego twórcę kryminałów. Książki, na które natrafiamy przypadkowo i których tak naprawdę nie uwzględnialiśmy w swoich wcześniejszych czytelniczych planach, zazwyczaj okazują się cudownie pozytywnym zaskoczeniem. Tak było i w wypadku tej książki. Ziarno prawdy” to utwór dzięki któremu przeniosłam się do Sandomierza i wcale nie miałam ochoty stamtąd wracać. 

Sandomierz odwiedziłam raz i to dobrych parę lat temu. Pamiętam, że odebrałam go wówczas jako bardzo klimatyczne miasto, a Zygmunt Miłoszewski przypomniał mi te smaki i zapachy w całkiem niezłym stylu. Miasto, które z pozoru zdaje się być urocze zawiera w sobie jednak sporo pierwiastków tragicznych. W Sandomierzu bowiem największym przewinieniem z kradzieży komórki w szkole staje się zabójstwo działaczki społecznej Elżbiety Budnik. Kto mógł zabić kobietę, której grono wrogów niedostrzegalne było nawet pod mikroskopem? Młoda, piękna, szlachetna i pełna empatii, a jednak ktoś był na tyle odważny by odebrać jej życie w szczególnie okrutny sposób. Gardło denatki zostało podcięte przy użyciu noża do rytualnego uboju zwierząt, używanego przez szojcheta, czyli żydowskiego rzeźnika. Pytanie brzmi: czy to wszystko jest winą historii i powinniśmy się poddać antysemickim przesądom, czy może jednak ktoś próbuje odwrócić naszą uwagę i uniemożliwić oddzielenie ziarna od plew? 

Mały Sandomierz sprawia, że przesądy odżywają w mieszkańcach bardzo szybko uniemożliwiając obiektywną ocenę i zaciemniając fakty. Każdy z bohaterów jest jaskrawy na tle pastelowego świętokrzyskiego miasteczka i dodaje swoje pięć groszy do sprawy, która już na wstępie jest skomplikowana. Gdy dołożymy do tego dziennikarzy, którzy z nie takich spraw potrafili „rozdmuchać” ogólnopolskie skandale, to znajdziemy się w sytuacji Teodora Szackiego. 

Teodor Szacki - charyzmatyczny, energiczny, błyskotliwy, a przede wszystkim inteligentny prokurator. Jego kariera zdaje się być usłana sądowymi sukcesami. Szkoda tylko, że życie wręcz przeciwnie. To, w jaki sposób wykreował go Zygmunt Miłoszewski pozwala nam wierzyć, że jest jedyną właściwą osobą na tym miejscu. Choć mieszkańcy Sandomierza nie darzą go zaufaniem, a z bliskich współpracowników nie posiada takiego pożytku, jakiego mógłby się spodziewać, to jego osoba broni się ze względu na to, że ma świadomość, iż wszyscy kłamią

Uwikłanie” czeka na swoją kolej. 
Jestem zachwycona konstrukcją tej powieści - niezbyt długimi rozdziałami i wprowadzeniami do nich, składającymi się z informacji z Polski i ze świata, które miały miejsce w określonym czasie. Ujął mnie język „Ziarna prawdy”. Każdy rozdział naszpikowany jest informacjami i nie ma tam zdań przypadkowych. Co więcej precyzyjność słowa Zygmunta Miłoszewskiego sprawia, że po przeczytaniu ostatniej strony czuje się niedosyt. Chciałoby się przeczytać coś więcej, co wyszło spod jego pióra. 
Ziarno prawdy” jest jednocześnie bardzo inspirujące. Wątki antysemickie aż same się proszą o to by poszerzyć je dodatkową lekturą. Już nie wspomnę o tym, jak wielkie emocje wywołują w samym czytelniku. 
Chciałabym zachęcić Cię do przeczytania tej książki i jednocześnie wspomnieć o każdym z bohaterów, bo jest ich mnóstwo, a każdy z nich stanowi wartą uwagi indywidualność. Łatwiej jednak będzie napisać po prostu: przeczytaj, bo warto

„- Czy jest pan antysemitą, panie prokuratorze?
- Jeśli pani jest Żydówką, to tak, jestem antysemitą.”*

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty pochodzą z książki Ziarno prawdy


A teraz powiedzcie, 
kto przyłącza się do polecenia? 
Kto czytał? Kto ma ochotę sięgnąć? 

Uczelnia wyciska ze mnie ostatnie matematyczne poty. 
Ale na książkę na szczęście zawsze udaje się znaleźć chwilę. 

Przypominam o rozdaniu książkowym. 

Czy już piątkowy poranek mogę życzyć Wam 
udanego weekendu? 

sobota, 18 kwietnia 2015

Wygraj książkę Richarda Prestona „Strefa skażenia”!

Moi Drodzy, 
od dłuższego czasu przyglądam się blogowym statystykom, czekając na chwilę, w której zobaczę 100 tysięcy odsłon. Nie wyobrażam sobie, aby ten moment przeminął niezauważony, dlatego z tej oto okazji chciałabym zorganizować dla Was rozdanie książkowe, w którym będziecie mogli stać się szczęśliwymi posiadaczami książki Richarda Prestona pod tytułem „Strefa skażenia”. 

O  „Strefie skażenia” pisałam stosunkowo niedawno, bo niespełna miesiąc temu w poście #90, który znajdziecie tutaj. Jest to książka rzetelna, skrupulatna i nie powstydził się jej polecić czytelnikom na całym świecie sam Mistrz Grozy - Stephen King


Jeśli chcecie wziąć udział w losowaniu, musicie dodać blog Niebieska Obwoluta do obserwowanych, a w komentarzu wyrazić chęć zgłoszenia wraz z adresem mailowym. 
Już 1 maja wylosuję spośród zgłoszonych osób zwycięzcę i na wskazany w wiadomości prywatnej adres, wyślę książkę. Innymi słowy, jakiś mól książkowy wzbogaci swoją biblioteczkę o ciekawą książkę już na samym początku miesiąca. 

Zgłaszać możecie się do 30 kwietnia (godz. 20:00)
Losowanie, o którym wspominałam odbędzie się tradycyjnie przy pomocy strony losowe.pl. 


To czytelnicy stanowią o sile bloga, 
dlatego każdy konkurs, czy rozdanie tworzone jest z myślą o Was. 
Jeśli macie ochotę sięgnąć po tę książkę, nie zwlekajcie ze zgłoszeniami. 
Czekam na Was! 

czwartek, 16 kwietnia 2015

#93 Biorąc oddech („Nawet gdy nie było cię przy mnie, by mnie ocalić, byłeś moim powodem, by oddychać.”)

Biorąc oddech 
III TOM cyklu ODDECHY
Rebecca Donovan
488 stron
Wydawnictwo Feeria
Ocena: 7/10
Nie możesz dusić w sobie emocji, Emmo. Płacz. Krzycz, jeśli musisz, ale nie pozwól, by cię to zniszczyło. Chcę, żebyś wreszcie uwierzyła w swoją siłę.”*

Jest i ostatni part do kompletu! Tak to jest z trylogiami, że to właśnie ostatni tom stanowi wisienkę na torcie i nieco, że czarująco prezentuje się na półce z pierwszą i drugą częścią, to jednocześnie zawiera rozwiązanie wszystkich tajemnic i scalenie intrygujących wątków. 
Na „Biorąc oddech” czekałam z niecierpliwością, bo poprzednie części zwyczajnie przypadły mi do gustu. Seria o nastolatkach dla nastolatek, na pozór zwyczajna, a wewnątrz bardzo skomplikowana i przygniatająca ciężkimi doświadczeniami znalazła
nareszcie swój finał
Dzisiaj opowiem Wam, dlaczego po trzech tomach tak ciężko i zarazem smutno zakończyć wizytę u bohaterów stworzonych przez Rebeccę Donovan.

***

Przy kreowaniu recenzji tej książki, zaczyna ogarniać mnie strach, że być może wszystko zostało powiedziane na jej temat, a przede wszystkim, że  ja sama zacznę się w tym miejscu powtarzać. Nie sposób bowiem ocenić tej pozycji bez rzucenia okiem na całość. W pierwszej części staliśmy się świadkami narodzin romantycznego uczucia, a jednocześnie użycia przemocy w rodzinie. Drugi tom stanowił z pewnością analizę psychiki Emmy. Widząc jak dużo wycierpiała przez swoich najbliższych współczuliśmy jej, a także nienawidziliśmy ją ze względu na to jak odrzucała pomoc innych i odpychała bratnie dusze. Zakończenie „Oddychając z trudem” pobudziło nasz apetyt na więcej i nie pozostawiło złudzeń na to, że prędzej czy później trzeci tom wyląduje w naszych dłoniach.

Nie chcę już więcej płakać - powiedziała, wycierając łzy. - Wydaje mi się, że wszystko, co w życiu robię, to płacz i rozpadanie się na kawałki.”*

Zdawać by się mogło, że Emma przeżyła w swoim życiu już tyle, że niczym nie jest nas w stanie zaskoczyć. Sprawdza się tu jednak przysłowie głoszące „nigdy nie mów nigdy”, bo to nie koniec niespodzianek jakie życie przygotowało dla bohaterki. W „Biorąc oddech” akcja przesuwa się o około dwa lata w przód i zmienia się jej miejsce, bo Emma wyjeżdża z Weslyn, odcina się od osób, które niegdyś widywała na co dzień i wegetuje. Jedyną stałą w jej życiu zdaje się być jej przyjaciółka Sara. Jednak obecnie dzieli ich setki kilometrów.

Emma upadła spoliczkowana własnymi doświadczeniami, a próba otrząśnięcia kończy się wpadnięciem w nałogi. Pierwszym z nim jest alkohol. Dziwne, prawda? Jeszcze do niedawna to właśnie alkohol poróżnił ją z matką. Czyżby teraz Emma stawała się do niej podobna? Drugim uzależnieniem Emmy staje się seks i chora relacja z chłopakiem o imieniu Cole ograniczająca się tylko do miłości fizycznej.

To, co rzuca się w oczy w powieści „Biorąc oddech”, to przede wszystkim zmiana charakteru głównej bohaterki. Z wrażliwej dziewczyny staje się obojętną, zimną kobietą. Swoim zachowaniem się poniża, a jej upadek psychiczny zdaje się być nieco przerysowany. Cała seria R. Donovan nauczyła nas rozumieć człowieka skrzywdzonego i złamanego, ale w trzecim tomie można się poczuć nieco przytłoczonym i zmęczonym ciągłym ubolewaniem Emmy nad własnym losem z jednoczesnym brakiem jakiegokolwiek działania i nie dopuszczeniem do siebie bliskich. Autorka postanowiła w ostatniej części pozbawić Emmę wszystkiego i przesunąć ją na margines, po to by ukazać jak dziewczyna się podnosi i ostatecznie zachwycić nas zakończeniem, dając nadzieję, że jeżeli posiadamy swój własny „powód by oddychać”, jesteśmy w stanie przezwyciężyć NAPRAWDĘ WSZYSTKO. Rebecca Donovan prócz tej nadziei daje nam także pewność, że seria „Oddechy” powstała z myślą o „nastoletnich wrażliwcach”.

Powodem by oddychać” pozostaje niezmiennie pierwsza miłość Emmy czyli Evan, który pojawia się w najbardziej odpowiednim momencie spośród wszystkich i jeszcze bardziej miesza w życiu bohaterki. Jego pojawienie pozwala nam wierzyć, że wszystko w tej książce wróciło na swoje miejsce i zakończy się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Na szczęście autorka nie zepsuła naszych przewidywań.

Biorąc oddech” samo w sobie nie jest aż tak dobre, jak pierwszy, czy drugi tom. Jednak w mojej opinii, zakończenie tej książki, a tym samym całej serii żyje własnym życiem i zasługuje na najwyższą spośród wszystkich ocen. Ta historia jest dokładnie przemyślana -  ma swój początek, rozwinięcie i zakończenie, które nie zabija naszej kreatywności i pozwala nam tworzyć w wyobraźni różne, nowe scenariusze. Fantastycznie było poznać  wszystkich bohaterów, zagłębić się w ich świat i spędzić z nimi trochę czasu. Pełno było tu różnych burzliwych emocji bardzo realistycznie odmalowanych słowem. Nie żałuję czasu, który poświęciłam na serię „Oddechy”, a wszystkim „wrażliwcom” polecam sięgnięcie po nią, im szybciej tym lepiej.


Za możliwość przeczytania
dziękuję Wydawnictwu Feeria 
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty pochodzą z książki Biorąc oddech




Książki są szalenie fotogeniczne! 
Co sądzicie o tej serii?

czwartek, 9 kwietnia 2015

#2 Od wydawnictw.


Mole Książkowe, 
nie myślcie sobie, że jestem monotematyczna i będę Was zamęczać tylko i wyłącznie książkami o tematyce religijnej. Dzisiaj przygotowałam kolejne pięć lektur otrzymanych od wydawnictw, jednak tym razem bardzo zróżnicowanych tematycznie. 
Od podróży, przez wojnę, aż po samą biografię, czyli kolejne krótkie sprawozdanie z wycieczki po mojej biblioteczce. Może ktoś znajdzie coś dla siebie? 

Książki od wydawnictwa SQN, Esprit oraz Feeria
  • Karol Lewandowski Busem przez świat, 2014
  • Michelle Cohen Corasanti Drzewo migdałowe, 2014
  • Joan Carroll Cruz Niezniszczalni, 2014
  • Irene Corona Szatan nienazwany, 2014
  • Leo G. Linder bracia Kliczko, 2014
Karol Lewandowski Busem przez świat

Busem przez świat zmienia trochę spojrzenie na podróże. Książka sprawia, że nabieramy chęci i sami z przyjemnością mimo wielu trudnych momentów takich jak niedziałająca skrzynia biegów, czy kradzieże, chcielibyśmy poczuć smak szeroko rozumianej wolności. Karol, Wojtek, Michał, Marek i Krzysiek to chodzące „motywatory”, które mają w sobie ogromną ilość energii i nią zarażają. Historia, która została zredagowana przez Łukasza Orbitowskiego jest w pełni autentyczna. Nie znajdziemy tu cukierkowych opisów jak było wspaniale, ale życiową historię, w której są momenty zarówno dobre, jak i złe. Jeden bus, pięciu facetów, trzy tygodnie. Gdyby tutaj nie doszło do żadnych spięć, mielibyśmy pewność, że cała ta historia podszyta jest kłamstwem. 
W „Busem przez świat” czytelnik już na samym początku dowiaduje się, że aby podjąć się takiej wyprawy nie potrzebujemy samozwańczych przyjaciół, którzy będą powtarzać jak to „mogą wskoczyć za nami w ogień”, ale ludzi wytrzymałych, na których można polegać nawet w najbardziej kryzysowej sytuacji.” (fragment recenzji)

Przeczytana: 09.09.2014 | Recenzja na blogu NiebieskaObwoluta | Ocena: 8/10


Michelle Cohen Corasanti Drzewo migdałowe

Drzewo migdałowe to wielce przejmująca książka, od której ciężko się oderwać. W pełnej okazałości prezentuje - choć mało kolorowy - to jednocześnie egzotyczny obszar Bliskiego Wschodu. Książka Corasanti wyrywa nas z ciepłego fotela, a jednocześnie uczy nas jak go docenić, Stykamy się w niej ze światem, tak bardzo różnym od naszego. „Drzewo migdałowe” to obraz kultury Bliskiego Wschodu, religii, tradycji, strachu, odwagi, miłości, rodziny i zbyt szybkiego wkroczenia w dorosłość. Możemy być nią zachwyceni, a jednocześnie możemy znienawidzić ją za niesprawiedliwość panującego w niej świata.(fragment recenzji) 
Dodać mogę tylko, że bardzo chciałabym znaleźć chwilę i przeczytać ją ponownie. 

Przeczytana: 03.09.2014 | Recenzja na blogu NiebieskaObwoluta | Ocena: 9/10!



Joan Carroll Cruz Niezniszczalni

Niezniszczalni uświadamia nam, że istnieją trzy rodzaje ciał: ciała zachowane celowo, zachowane przypadkowo i ciała niezniszczalne. Stanowisko Kościoła wobec tych ostatnich jest następujące: „ciała, które odkryto w stanie nienaruszonym, lecz po kilku latach uległy rozkładowi, nie mogą zostać uznane za cudownie zachowane. Jedynie te przypadki konserwacji, w których ciało zmarłej osoby niepoddawane celowym zabiegom, wiele lat po śmierci zachowywało swoje właściwości”. Mimo tych rygorystycznych warunków jakie narzuca Kościół, Joan Carroll Cruz umieściła w swojej książce 102 świętych, którzy spełniają te wymagania i jak sama mówi, nie są to jeszcze wszyscy.” (fragment recenzji)
P.S. Okładka trochę odstrasza. 

Przeczytana: 20.08.2014 | Recenzja na blogu NiebieskaObwoluta | Ocena: 6/10


Irene Corona Szatan nienazwany

Niewidzialna działalność szatana to główna myśl tej książki - książki zgodnej z doktryną Kościoła. Nie zamierzam wgłębiać się w kwestie merytoryczne poruszane w tej książce, ale to co wyciągnęłam z niej dla siebie to na pewno fakt, że w dzisiejszym świecie ludzie nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, jakie wynika z braku świadomości o istnieniu szatana, a co za tym idzie - braku wiary w niego. Irene Corona daje niejako konkretne zalecenia, by przybliżać nas do Boga. Szczególną rolę odgrywa tu pewien maltański egzorcysta - ojciec Eliasa Velli, którego świadectwo uzmysławia nam, że choć żyjemy w XXI wieku, to w pojmowaniu spraw duchowych jesteśmy jeszcze w Wiekach Średnich.” (fragment recenzji)

Przeczytana: 15.08.2014 | Recenzja na blogu NiebieskaObwoluta | Ocena: 6/10


Leo G. Linder bracia Kliczko

Książka odpowiada nam na podstawowe pytania, jak to się stało, że bracia Kliczko są dzisiaj symbolem światowego boksuDlaczego zaangażowali się w politykę i co dalej? Choć nie jest to autoryzowana biografia, a same wywiady z bohaterami są przedrukowane z innej książki, to Bracia Kliczko pokazuje nam w pewnym sensie, że tak naprawdę jesteśmy ignorantami.Kliczko = Boks. Nie do końca. Te postacie są wielowymiarowe i ze względu na to, że pełnią takie ważne funkcje w życiu Ukrainy, są idealnym materiałem, by napisać o nich książkę.” (fragment recenzji)

Przeczytana: 07.06.2014 | Recenzja na blogu NiebieskaObwoluta | Ocena: 6/10


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

Kto nie czytał Drzewa migdałowego lub Busem przez świat
szybko nadrabiać zaległości! 
Podziękowania dla wydawnictwa SQN, Esprit oraz Feeria 
za egzemplarze recenzenckie książek! 

Niebawem słów kilka o trzecim tomie trylogii Oddechy
STAY TUNED!

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

#92 W cieniu (ONA i on)

W cieniu
A.S.A. Harrison
352 strony
Wydawnictwo Znak Literanova
Ocena: 7/10
Todd zostawia Jodi dla dużo młodszej kobiety. Dla Jodi oznacza to koniec życia, które dotąd prowadziła: pięknego domu stabilizacji, bezpieczeństwa. Jedynym i najlepszym wyjściem z sytuacji wydaje się zamordowanie partnera, zanim ten zmieni testament.”*

I to by było na tyle jeśli chodzi o krótkie streszczenie „W cieniu”. Ciężko znaleźć mniej skomplikowaną fabułę od tej, w której tkwi dwoje dorosłych ludzi, a my obserwujemy powolny rozkład ich związku. 
Na wstępie jednak wyjaśnijmy sobie jedno, a mianowicie gatunek, do którego należy powieść S. Harrison, bo na pewno nie jest to thriller. „W cieniu” to powieść obyczajowa, którą moglibyśmy po dłuższym zastanowieniu nazwać też powieścią psychologiczną i brakuje jej „dreszczy” wpisanych w definicję thrillera
Co więc, jeśli nie dreszcze, wywoła u nas książka kanadyjskiej pisarki? 

* * *

Jeśli ktoś równie dobrze jak ja odnajduje się w historiach małżeńskich powinien po tę książkę sięgnąć. „W cieniu” to historia małżeństwa zwyczajowego, a więc nieusankcjonowanego przez państwo i nieuznawanego w stanie Illinois, które mimo wielu spędzonych wspólnie lat i wzajemnego przymykania oczu na kłamstewka - te większe i te mniejsze - coraz bardziej zaczyna się od siebie odsuwać. 
Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest Jego zachowanie, bowiem Todd mający czterdzieści dwa lata dobrze usytuowany przedsiębiorca, nawiązuje romans z o połowę młodszą od siebie Natashą, córką najlepszego przyjaciela. O ile sam romans mógłby zostać mu odpuszczony jak wiele innych grzechów, to on sam postanawia diametralnie zmienić swoje życie. Gdy jego kochanka zachodzi w ciążę, decyduje się wyprowadzić się ze wspólnie uwitego gniazdka i zamieszkać wraz z młodszą wybranką w innym miejscu. Zmienia swój styl życia, co nawet go trochę odmładza, ale przede wszyscy niszczy oznaki kryzysu wieku średniego. 

ONA - czyli Jodi to bohaterka, której cierpliwości mógłby pozazdrościć sam anioł. Z zawodu jest psychologiem i z pewnością przebyte niegdyś terapie pomogły jej osiągnąć wewnętrzną równowagę na tak wysokim poziomie. Wielokrotnie wybaczała mężowi zdrady, była jego ostoją w najcięższych momentach, nie mówiąc już o wypełnianiu najbardziej prozaicznych czynności domowych, jak sprzątanie, gotowanie, czy robienie zakupów. Jej „jedynymi” wadami mogą być tylko te, że po pierwsze nigdy nie zgodziła się wyjść za Todda, nigdy nie dała mu dziecka oraz dostatnie życie w przeważającej części na jego rachunek nie sprawia jej problemów i nie budzi jej dyskomfortu, a zdaje się być życiowym przywilejem. 

Związek dziwny, częściowo wolny, częściowo spętany kajdanami. Bardzo trudno jest go zrozumieć czytelnikowi. Do Todda z czasem zaczyna docierać, co stracił wyprowadzając się od Jodi. Mimo wszystko za daleko zabrnął w „nowe życie”. Idąc wytyczoną na nowo przez siebie ścieżką, chce zgodnie z prawem odzyskać swoje mieszkanie i zabrać swojej byłej wszystko, co do niedawna było wspólne. Wtedy w głowie Jodi i jej przyjaciółki Alison rodzi się całkiem interesujący plan...


W cieniu” choć na pierwszy rzut oka zdaje się być książką przyporządkowaną do złego gatunku, ostatecznie broni się w kategoriach powieści psychologicznej. Rzeczywistość z pozoru zafałszowana okazuje się być bardzo smutnym obrazem życia dwójki zagubionych ludzi. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że Todd i Jodi zaczęli nadawać na różnych falach i przez to się tak bardzo pogubili. Susan Harrison idealnie połączyła treść książki z jej konstrukcją. Całość podzieliła na dwie większe części, z których pierwsza nosi tytuł „Ona i On”, a druga tylko „Ona”. Pierwsza, dużo obszerniejsza część to zbiór wzajemnie przeplatających się rozdziałów, będących opisem codzienności z dwóch perspektyw - i Todda, i Jodi - co daje nam pełny obraz problemów. W tej książce nie sposób stanąć po czyjejś stronie. Oglądając problem z każdej strony widzimy, że nie ma tu jednego winnego.

W cieniu” może przerażać jedynie w tym aspekcie, że pokazuje, do czego jest się w stanie posunąć porzucona kobieta, a także że każdy związek jest relacją dynamiczną i z upływem czasu ewoluuje. Portret małżeństwa został namalowany przez S. Harrison tylko zimnymi barwami. Kiedyś były na nim uczucia, teraz pozostała tylko pustka. Spotkaliśmy tu co najmniej dwa rodzaje śmierci. Jednym z nich jest na pewno śmierć miłości

Za możliwość przeczytania
dziękuję wydawnictwu Znak Literanova
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat pochodzi z książki W cieniu”.

Trochę zaskakująca, inna niż wszystkie, 
podszyta emocjami powieść. 
Macie ochotę ją poznać? 

Miłego tygodnia!

czwartek, 2 kwietnia 2015

#91 Odłamki („Reżimy się zmieniają, ale nie trwają długo i po jakimś czasie ludzie chcą uciekać.”)

Odłamki
Ismet Prcić
432 strony
Wydawnictwo Sine Qua Non
Ocena: 7/10
Premiera: 
18 marca 2015
Weź xanax i pisz - powiedział. - Zapisuj wszystko.”*

Te słowa wypowiedział lekarz do Ismeta - autora książki „Odłamki”, która oprócz tego, że jest imigracyjną relacją z oblężonego wojną kraju, to jest jednocześnie elementem terapii. Książce bośniackiego pisarza można jednak przypisać o wiele więcej funkcji. W zasadzie już dawno nie miałam okazji zmierzyć z czymś tak wielowymiarowym, a jednocześnie przecież tak osobistym. 
Teraz zastanawia mnie tylko jedno. 
Czy to na pewno debiut literacki? 

Odłamek powstaje w wyniku rozerwania skorupy pocisku pod wpływem zawartego w nim materiału wybuchowego. Fizyk powiedziałby, że „odłamek o energii większej niż 100 J jest odłamkiem skutecznym przy zwalczaniu siły żywej”**, a ja powiem, że jest to cichy zabójca, który zmasakrował miliony ciał. 
Odłamki to także odmienne narodowości, które choć wywodzą się z jednej całości, żyją swoim własnym życiem. 


* * *


Narastające antagonizmy na półwyspie bałkańskim doprowadziły do wybuchu najbardziej krwawego konfliktu po drugiej wojnie światowej. Wojna domowa, w której po przeciwnych stronach stanęli bośniaccy Serbowie i władze Bośni i Hercegowiny stała się przyczyną śmierci ponad 110 tys. osób. Chciałoby się zapytać, po co to wszystko. Dlaczego blisko 2 miliony ludzi musiało zyskać status uchodźcy? Wy, którzy rozpoczynacie wojny, zobaczcie co zrobiliście prostym ludziom

Ismeta poznajemy w momencie, kiedy koła samolotu linii KLM dotykają amerykańskiej ziemi. W tym oto samolocie znajdują się Bośniacy chcący zaznać lepszego życia. Prcić nie był pierwszym w swojej rodzinie, który przeszedł ten szlak. Już jego dziadek i stryjek uciekli ze swojej ojczyzny, bo jak wiadomo „reżimy się zmieniają, ale nie trwają długo i po jakimś czasie ludzie chcą uciekać”*. 
Ismet nie jest szczęśliwy. W Bośni nie mógł zaznać spokoju, a w Ameryce szczęścia. Najlepszą alternatywą dla niego byłoby stworzenie trzeciego lądu, na którym mógłby zamieszkać i w końcu czuć się bezpiecznym. 

Odłamki” to książka niezwykle trudna. Ismet nie ubiera swojej historii w zgrabne słowa, podobnie jak uczuć, a jego relacja jest bardzo ogólna. Najpierw trzeba posiąść umiejętność czytania między wierszami, a dopiero później sięgać po tę książkę. Główną domeną tej książki okazuje się młodość w obliczu wojny, która przeradza się w zespół stresu pourazowego i egzystencję chorego człowieka, który nie był w stanie udźwignąć tego, co go dotknęło. To ostatnie widać po sposobie w jakim Ismet Prcić układał zdania, budował scenę, pojedynczą historię, a także całą fabułę. 
Sposób w jaki wojna zniszczyła zniszczyła Ismeta, jego rówieśników i rodziców jest przerażający, smutny, budzi grozę i powoduje gęsią skórkę. Emocje te, jeszcze bardziej się uwypuklają, gdy powędrujemy spojrzeniem na okładkę i zawiesimy oczy na smutnym obliczu małego chłopca. 

Odłamki” stają mi przed oczami jako lektura bardzo chaotyczna. Szczególnie tajemniczym bohaterem zdaje się być postać Mustafy - żołnierza, dla którego front to chleb powszedni. Nadal dogłębnie zastanawiam się, kim tak naprawdę był jeden bohater dla drugiego i kiedy widzę pytania innych „Kim jest Nalić? Co łączy go z Ismetem?” pozostawione bez odpowiedzi, wiem, że to nie tylko moja przypadłość i nie tylko moja zagadka do rozwiązania. 

Na temat języka książki można wspomnieć, że był niekiedy wulgarny. Dla jednych to coś odpychającego w książce, dla drugich niezbędne w celu wyrażenia emocji. W tym przypadku, skłaniam się ku tej drugiej możliwości. Wulgaryzmy były tu potrzebne, były niezbędne i wybaczyłabym autorowi, gdyby pojawiło się ich więcej. 

Oto pokłosie konfliktu. Ci wszyscy biedni, zranieni ludzie. Chciałabym napisać, że musicie przeczytać tę książkę i że została stworzona dla Was, ale tak nie jest. Aby to powiedzieć, musiałabym mieć pewność, że jesteście przygotowani, aby ją zrozumieć. Jednocześnie czuję gdzieś w głębi serca, że sama chciałabym przeczytać ją w przyszłości jeszcze raz i dostrzec to, na co teraz mój wzrok nie zwrócił uwagi. 
Odłamki” pojawiły się w wyjątkowym momencie, w końcu tylko głupiec określi XXI wiek spokojnym okresem w dziejach ludzkości. Jak się okazuje, cały nasz świat składa się z odłamków i nasza w tym głowa, by go poskładać w całość. Czy to w ogóle możliwe? 

Interesujący debiut. 


Za możliwość przeczytania
dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.
Recenzja bierze udział w konkursie zorganizowanym 
przez wydawnictwo Sine Qua Non. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty  pochodzą z książki Odłamki”.
** z definicji słowa Odłamek” w wikipedii.


Odłamki” to książka, na którą czekałam bardzo długo. 
Jak widzicie na zdjęciu, następną lekturą po którą sięgnę będzie W cieniu”. 

Jednocześnie już w tym miejscu, chciałabym Wam życzyć 
radosnych i zdrowych Świąt. 
Aby dopisała Wam pogoda. 
I żebyście na długo nie opuszczali swojego blogowego świata. 
Naładujcie akumulatory i wracajcie z ogromną porcją nowych książek.

środa, 1 kwietnia 2015

#10 Podsumowanie marca | Zapowiedzi na kwiecień


Pięć dodać pięć, dodać pięć daje razem piętnaście. Tyle książek udało mi się przeczytać w nowym roku. Za pasem Wielkanoc, a ja chciałabym Was zaprosić na krótki przegląd książek, o których mogliście poczytać w minionym miesiącu. Idąc od dołu:


Dwumiesięcznik literacki Sofa wraz z wydawnictwem Novae Res umożliwił mi przeczytanie książki Elżbiety Wardęszkiewicz pt. Klucz. Od wydawnictwa Znak otrzymałam książkę Żanny Słoniowskiej, a od wydawnictwa Sine Qua Non Anatomię kłamstwa i Strefę skażenia. Zdecydowanie najlepszą książką tego miesiąca okazało się dzieło Johna Greena Gwiazd naszych wina. Nie sądziłam, że ta książka skradnie mi serce. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Oto książki, których recenzji możecie spodziewać się w kwietniu. Aktualnie zaczęłam swoją przygodę z Odłamkami. Udało mi się także zakupić za 9,99 w Biedronce Ziarno prawdy Miłoszewskiego, którego nie ma na zdjęciu. 

O mały włos zapomniałabym wspomnieć o ostatnim tomie trylogii Oddechy autorstwa R. Donovan, który swoją premierę ma 8 kwietnia. On też na pewno znajdzie się na mojej półce. Zapowiedź książki możecie znaleźć tutaj

Ciężko będzie sprawić, aby kwiecień stał się równie aktywnym miesiącem co marzec, niemniej jednak dużo wolnego, świątecznego czasu sprzyja leniuchowaniu i czytaniu książek. 

Dziękuję za Waszą obecność na blogu, odwiedziny oraz komentarze. Jeśli wpadacie na NiebieskąObwolutę całkiem przypadkowo, zostawcie po sobie ślad, z chęcią odwiedzę Wasz skrawek Internetu. Oprócz bloga znaleźć mnie można także tutaj:


Życzę Wam mnóstwa energii na kwiecień. 
Miłego dnia!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...