środa, 18 marca 2015

#89 Gwiazd naszych wina („To nasza tylko, nie gwiazd naszych wina.”)

Gwiazd naszych wina
John Green
320 stron
Wydawnictwo Bukowy Las
Ocena: 10/10
I w to właśnie wierzę. Wierzę, że wszechświat chce, byśmy go zauważali. Myślę, że wszechświat jest bardzo ukierunkowany na świadomość, że nagradza inteligencję po części dlatego, że lubi gdy ktoś docenia jego elegancję. A kimże jestem ja, jakiś epizod w dziejach by mówić wszechświatowi, że on - albo moje postrzeganie go - jest tymczasowe.”*

Dzisiaj przybywam do Was z książką, której przeczytanie zajęło mi tylko jedną, krótką sobotę. „Gwiazd naszych wina” to książka, którą większość z Was zna dzięki wersji papierowej, a część także pod postacią produkcji filmowej. 
W czym tkwi jej fenomen? 
Z pewnością zaskoczę Was mówiąc, że utwór Johna Greena nie wnosi do literatury nic nowego i innowacyjnego, ale czy jest dużo autorów, którzy zdobywają się na to, by na kartach książki stawić czoła chorobie i śmierci? 
Oto przed Państwem John Green, który na pewno kiedyś czytał „Juliusza Cezara” Wiliama Szekspira.

* * *

Hazel to młoda kobieta. Ma szesnaście lat i krótko po tym jak dostaje pierwszą miesiączkę, dowiaduje się, że jej organizm jest domem dla tajemnego tworu czyli raka tarczycy. Jeden z najcichszych zabójców nie poprzestaje jednak na zaatakowaniu tego narządu i postanawia także pokusić się na zniszczenie płuc. Szczęście w nieszczęściu, że Hazel z powodzeniem poddaje się innowacyjnej terapii, która na chwilę potrafi uśpić nowotwór. Jednak ten dar od niebios w oczach Hazel jest tylko próbą przedłużenia jej męki, a także męki jej bliskich. 
Do czasu poznania Augustusa
Augustus, czy też Gus swoją dotychczasową walkę z rakiem kości przepłacił amputacją nogi. Jego choroba, w przeciwieństwie do schorzenia Hazel jest jednak uleczalna, a same statystyki dają mu nawet 85% szans na całkowity powrót do zdrowia. Czy to nie cud? 
Cudem było się znaleźć w tych 15%. 

Nie dziwię się, że „Time” nazwał tę książkę absolutnie genialną. Dziwię się, że nie nazwał jej „absolutnie wzruszającą”, bo już dawno nie miałam okazji przepłakać ostatnich pięćdziesięciu stron lektury. John Green stworzył książkę o młodzieży, dla młodzieży i choć czasy młodości ma już chwilę za sobą, udało mu się to jak mało komu. Zmagania z chorobą w świetle młodego wieku są czymś przerażającym i niesprawiedliwym. Młodzi ludzie z „Gwiazd naszych wina” zostali „wydarci” z normalnego życia na rzecz własnej wojny, będąc pozbawionym amunicji. Postaci wykreowane przez Johna Greena są w całości autentyczne i nie da się tu dojrzeć cienia aktorstwa. Zmuszają nas do refleksji nad życiem ze śmiertelną chorobą i po poznaniu ich, już nic nie jest takie samo, bo na długo zapada nam w pamięci obraz ciężkich doświadczeń, frustracji i walki z codziennością. 

Gwiazd naszych wina” jest także pełna miłosnych uniesień, ale uniesień pod presją umykającego pod palcami czasu. Skoro tak mało go zostało, trzeba czerpać z życia to, co najpiękniejsze - czyli samą esencję. Dla Hazel i Augustusa tą esencją jest ich miłość i wzajemna fascynacja. Czyja to wina, że owa fascynacja musiała się tak szybko zakończyć? Tylko i wyłącznie tytułowych „gwiazd”. 

Choć wszystko to, do czego prowadzi choroba przemieszana z miłością zdaje się być oczywiste, to książka Johna Greena z pewnością należy do książek nieoczywistych i nadzwyczajnych. „Gwiazd naszych wina” to wielowarstwowa historia, w której każdy znajdzie dla siebie małe pole do refleksji. I właściwie, nawet gdybym chciała napisać o tej książce więcej, powiem tylko, że jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej przeczytać, to dłużej nie zwlekajcie. Rzadko mi się zdarza zaniemówić z emocji. 

Cholernie trudno zachować godność, gdy wschodzące słońce jest zbyt jaskrawe dla twoich gasnących oczu.”*


John Green to autor książek dla młodzieży, które bez problemów trafiają na listy bestsellerów New York Timesa i które otrzymują wiele nagród, jak choćby nagrodę im. Michaela L. Printza czy nagrodę im. Edgara Poe. Wspólnie ze swoim bratem Hankiem tworzy projekt vlogbrothers w serwisie youtube, który dał początek wspaniałemu ruchowi zwanemu nerdfighterią. -  LubimyCzytac.pl

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty pochodzą z książki Gwiazd naszych wina”,
cytat w tytule autorstwa W. Szekspira


Nie mogę doczekać się kolejnych spotkań z tym autorem. 

9 komentarzy:

  1. Z twórczością Greena jestem zdecydowanie na bakier ;<

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaraz po "Oskarze i Pani Róży" jest to moja ulubiona książka opowiadająca o osobach zmagających się z rakiem. Niezwykle wzruszająca i pouczająca powieść. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ah do dzisiaj nie czytalam. tworze sobie liste ksiazek do rpzeczytania i wlasnie teraz wielkim hukiem po twej recenzji dostala w niej miejsce! Krotko, tresciwie i na temat ba a jak zachecajaco!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę mam w najbliższych planach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już ta książkę i bardzo mi się spodobała. Na mojej półce kolejna pozycja tego autora czeka na przeczytanie i mam nadzieję, ze się nie zawiodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam, płakałam, aczkolwiek nie na pięćdziesięciu stronach, a może sześciu, natomiast książka bardzo mi się podobała. Czyham teraz na pozostałe książki tego autora, ale jakoś cały czas się mijamy z Greenem ;)
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam i książka zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Polecam wszystkim tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka mi się podobała, ale film chyba jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam, dobra książka, ale jakoś mną nie wstrząsnęła tak jak się spodziewałam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...