czwartek, 5 marca 2015

#86 Klucz („Licz tylko na siebie. To jest klucz do sukcesu.”)

Klucz
Elżbieta Wardęszkiewicz
426 stron
Wydawnictwo Novae Res
Ocena: 7/10
Matka. Popielata blond piękność o chabrowych oczach... Pełnych nadziei? I ja... Dziecko na jej kolanach, przytulone do ramienia, z roześmianą buzią. Zerkające w obiektyw oczami, w których figlują chochliki. Z wielką kokardą we włosach. I druga fotografia matki... W wieku dojrzałym, ze śladami tamtej urody... Oczy bez blasku, patrzące gdzieś w dal... Ze smutkiem? Dlaczego? 
Ojciec. Na fotografii ślubnej stanowczy mężczyzna z zuchowatym wyrazem twarzy.”*

Gdy z okładki spogląda na nas dziecko z ogromnym siniakiem pod okiem, nie sposób przejść obok takiej książki obojętnie. Zaraz po zobaczeniu jej, zaczynamy snuć historie, co takiego mogło się zdarzyć, że ktoś podniósł rękę na dziecko i czy istnieje cokolwiek, co mogłoby ten fakt usprawiedliwić

Niezależnie od poglądów innych na tę kwestię, uważam że przemoc wobec dziecka nie może być niczym usprawiedliwiona. Dzisiaj jednak przychodzę do Was z książką, w której każdy bohater starał się ową przemoc czymś uzasadnić. Zabieram Was w podróż przez życie Meli, głównej bohaterki powieści Elżbiety Wardęszkiewicz pod tytułem „Klucz”. 
* * *

Przygotujcie się na książkę, która wprowadzi do Waszego życia mnóstwo niepokoju i szczyptę zamętu. „Klucz” jest bowiem powieścią, która stara się odpowiedzieć na pytanie, czy z losem można wygrać i ile trzeba mieć w sobie siły i cierpliwości, by odnaleźć w życiu szczęście. 

A wszystko zaczęło się od tego, że ojciec Meli znalazł się w obozie koncentracyjnym. To na zawsze odmieniło życie jego i jego bliskich. Poniżany i zmieszany z błotem mężczyzna po odzyskaniu wolności zaczął przelewać całe swoje cierpienie na rodzinę. Cierpienie, o którym mowa, pod wpływem trudnych wojennych i powojennych czasów, w których została osadzona akcja książki przeistoczyło się w agresję, złość i piekło domowe. Dziewczynka od najmłodszych lat była bita. Użycie tyrani zapoczątkowały klapsy, które z czasem proporcjonalnie do wieku dziewczynki zmieniały się w bardziej dotkliwe ciosy, a często w uderzenie w twarz. Przemoc fizyczna, która tworzy przerażający obraz bezprawia zdaje się jednak być niczym w porównaniu z uszczerbkiem na psychice dziewczynki. To, jak ciężko było jej się odnaleźć w późniejszym życiu u boku partnera, wynikało właśnie z trudnego dzieciństwa. „Klucz” to historia bitego i zgnębionego dziecka, które pomimo całego cierpienia, dotkliwie doświadczonego przynajmniej przez pierwsze dwadzieścia lat swojego życia, z czasem przeobraziło się w kobietę, matkę i głowę rodziny.

Autorka zaprezentowała bohaterów metodą krótkich ujęć z życia. Każdy z rozdziałów jest podzielony na niezbyt obszerne scenki, które pojawiają się, by za moment zniknąć. Bardzo mocną stroną „Klucza” jest język, którego płynność i plastyczność zaskakuje u debiutantki. W fabule tej książki można się zatracić. Utwór Elżbiety Wardęszkiewicz to historia „wydarta z życia”, a takie opowieści są w stanie najbardziej nas pochłonąć, bo zwyczajnie się z nimi utożsamiamy i szukamy analogii między życiem naszym i bohaterów, którzy w książce grają pierwsze skrzypce.

Melania z czasem za namową rodziców, w szczególności ojca, udała się na medycynę. Studia skończyła, a nawet zaczęła myśleć o doktoracie. Jej życie pozornie się ułożyło, bowiem wyszła za mąż za Waldemara i urodziła mu córeczkę Jolę. Wraz z upływem czasu, Waldemar całkowicie stracił do Meli szacunek, co sprawiło, że małżeństwo się rozpadło. Czy pozostałe związki Joli były udane? Należy pamiętać, że jej życie osobiste szczególnie zostało naznaczone piętnem wyniesionym z rodzinnego domu. Melania w każdym ze swych partnerów szukała kogoś odpowiedzialnego, silnego, kto dałby jej poczucie bezpieczeństwa, i który prawdopodobnie miałby coś z jej ojca. Na końcu to jednak ona zawsze przejmowała funkcję bycia „szyją i głową całej rodziny”.

Książka Elżbiety Wardęszkiewicz odbiera spokój, jak każda książka, której bohaterowie traktowani są w sposób niesprawiedliwy, przepełniony przemocą. Jestem zła na matkę Meli, że całe życie żyła w strachu i bała się przeciwstawić swojemu mężowi, nie stając w obronie córki. Jestem wściekła na wszystkich ludzi, którymi otaczała się bohaterka, że nie zauważyli siniaków, skaleczeń i wszystkich innych śladów użycia przemocy. Nie jestem w stanie wyrazić swoich negatywnych uczuć wobec samego ojca, dla którego brak mi słów, aby go potępić, czy ukarać. Na podstawie tej książki, trzeba przyznać, że czasy powojenne, biorąc pod uwagę mentalność ówczesnych ludzi, były czasami ciemnoty i znieczulicy. Jestem przekonana, że większej znieczulicy od tej, której doświadczamy dzisiaj. Ludzie starali nie zauważać się krzywdy innych, by przypadkiem się komuś nie narazić. Wygodniej było im nie widzieć. Na koniec muszę przyznać, że bywały chwile, kiedy chciałam potrząsnąć samą Melą, która w jednej chwili potrafiła wzbudzić współczucie, a w drugiej irytację. Już dawno nie miałam okazji poznać bohaterki, która wywołałaby u mnie tak skrajne uczucia.

Polecam Wam „Klucz” jeśli nie boicie się obrazów niesprawiedliwości i przemocy. Niebawem ma ukazać się druga część losów Melanii zatytułowana „Bez czci i wiary”. Jestem bardzo ciekawa, jak Pani Elżbieta zaplanowała drugą połowę jej życia.


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję dwumiesięcznikowi literackiemu Sofa
oraz wydawnictwu Novae Res. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat pochodzi z książki Klucz”.

Co sądzicie o tej książce? 
Znalazłoby się dla niej miejsce w Waszych biblioteczkach? 



8 komentarzy:

  1. Czytałam już wiele komentarzy na temat tej książki. W zasadzie to nie wiem czy się na nią zdecyduję, jeszcze się zastanowię, nie jestem do końca przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już o tej książce i chętnie bym ją przeczytała. Zbiera całkiem dobre recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podbiłaś moje serce stwierdzeniem o "szczypcie zamętu" ! Koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporadycznie sięgam po takie brutalne i głęboko życiowe książki, bowiem choć trudno powiedzieć, że mnie intrygują czy ciekawią... to chyba jest to kwestia kontrastu. Gdy człowiek zaczyna narzekać na własne położenie, sięga po taką dobitną lekturę i prędko dowiaduje się, że jego życie to bajka i sielanka.

    OdpowiedzUsuń
  5. No, ja chętnie bym sięgnęła. Okladka bardzo zachęcająca.Czuję, że nie uznałabym książki za perełkę, ale mimo wszystko... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O książce już sporo słyszałam i planuje ją kiedyś przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na książkę mimo wszystko mogłabym się zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że nie pożałuję, jeśli przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...