środa, 18 lutego 2015

„Ależ on jest podobny do mojego wuja Oscara!” Nagroda Akademii Filmowej 2015 / część 1


Za punkt honoru w 2015 roku postawiłam sobie obejrzenie obejrzenie wszystkich produkcji nominowanych w kategorii Najlepszy Film do Nagrody Akademii Filmowej. 
Jest to nie lada wyzwanie, jednak muszę przyznać, że idzie mi całkiem nieźle. Do obejrzenia został mi tylko Snajper, Selma oraz Teoria Wszystkiego, o których opowiem Wam już niebawem. 

Moim marzeniem jest móc przewidzieć, który film w tym roku w Dolby Theatre odbierze zasłużoną statuetkę, jednak mam też świadomość, że sposób w jaki odebrałam te filmy jest mocno subiektywny, a co więcej jestem pewna, że może znacznie rozmijać się z ostatecznym głosowaniem na kandydatów. 

Moim głównym celem jest sprowokowanie pewnej dyskusji na temat przedstawionych produkcji. Co oglądaliście? Co planujecie oglądać? I czy czekacie na rozdanie Oscarów, odliczając dni, tak jak ja...

źródło: filmweb
Są sobie cztery filmy. A to tylko połowa spośród nominowanych. Każdy jest inny i nie sposób ich schować w tej samej szufladzie. Mam nieodparte wrażenie, że tegoroczny pakiet filmów jest dużo bardziej kolorowy (nie mam tu na myśli wyłącznie Grand Budapest Hotel), niż ten z ubiegłego roku, a co za tym idzie jest w czym wybierać i nad czym się głowić. Czy wśród nich znajduje się jednak coś na miarę na przykład Forrest Gumpa? Chyba niezupełnie

znalezione na: moviesroom.pl
G r a  T a j e m n i c 
reż. Morten Tyldum
8 nominacji
premiera w Polsce: 16/01/2015

Film, który kazał na siebie czekać bardzo długo. Właściwie to, co jako pierwsze kojarzy mi się z Grą Tajemnic, to wielokrotnie przekładana data premiery w Polsce. Fabuła tej produkcji opowiada historię angielskiego matematyka i logika Alana Turinga (Benedict Cumberbatch), który w czasie II wojny światowej łamie wraz z grupą naukowców kod Enigmy
Gra Tajemnic to film, który mnie rozczarował. W czasie oglądania dotarło do mnie, że czuję się trochę oszukana, tym co przynoszą kolejne sceny filmu. Już teraz wiem, że przewrotny tytuł, a właściwie ujęcie tajemnicy w liczbie mnogiej, wskazuje na to, że złamanie kodu Enigmy, po pierwsze nie jest jedyną tajemnicą, a jak się okazuje nie jest najważniejszą tajemnicą u tego kandydata do Oscara. 
Alan Turing - choć zasłużony ze względu na swoje osiągnięcia naukowe w latach 50., to jednocześnie potępiony za swoje skłonności homoseksualne, skazany na kastrację chemiczną, a ostatecznie gotowy popełnić samobójstwo. 
Gra Tajemnic jest filmem, któremu brakuje błysku, czyli czegoś, co wyróżniałoby go spośród innych produkcji. Choć miło jest spojrzeć na Benedicta Cumberbatcha w roli innej niż ukochany przez widzów Sherlock, to jednak to za mało, by nazwać ten film godnym Oscara. 
To, co znajdziecie w Grze Tajemnic, to świat w połowie XX wieku, nietolerancja mniejszości seksualnych, niedocenianie geniuszu kobiet, którego pięknym uosobieniem w filmie jest Joan Clarke (Keira Knightley), no i oczywiście brak jakiegokolwiek wspomnienia o polskich naukowcach, którzy przyczynili się do złamania kodu Enigmy. Nie mam z tego powodu jednak żadnych kompleksów
Gra Tajemnic nie wywołała u mnie żadnych emocji. Ot, film na niedzielne popołudnie. Są jednak inne, które poleciłabym Wam z czystszym sumieniem. (6/10)

znalezione na: mamytatytematy.pl
B i r d m a n 
reż. Alejandro González Iñárritu
9 nominacji
premiera w Polsce 23/01/2015

Uwielbiam plakat Birdmana. Przypomina mi filmy stworzone nie po to, by być sztuką dla sztuki, ale po to, by zapaść w umysły widzów na dłużej
Już sam początek zwiastuje coś dobrego: 
And did you get what you wanted from this life, even so? 
I did. 
And what did you want?
To call myself beloved to feel myself beloved on the earth
Słowa, które spokojnie możemy nazwać mottem rozpoczynającym Birdmana. Podobnie jak werble, które mało tego, że stanowią jedyną ścieżkę dźwiękową tego filmu, to ze spokojnych dźwięków, proporcjonalnie z upływem czasu, zmieniają się w dzikie, chaotyczne uderzenia basisty. O czym jest Birdman? O historii pewnego zapomnianego aktora Riggana Thompsona (Michael Keaton), który w końcu chce przestać być utożsamiany ze swoją jedyną życiową rolą tytułowego Birdmana i przez cały film próbuje udowodnić, że zasługuje na sławę. Ostatecznie ma mu ją przynieść najnowsza sztuka teatralna. 
Jest w tym filmie coś, co przyciąga. Riggan walczy ostatkami sił z zaszufladkowaniem, a przy tym wspomina owiane triumfem nazwiska największych amerykańskich sław z pewną zazdrością i żalem, że sam nie znajduje się w tym zestawieniu. Dla sławy i przypomnienia własnej osoby widzom jest w stanie zrobić wszystko, co jest i komiczne i tragiczne. Wiele scen Birdmana zostało nakręconych na deskach teatru, co podoba mi się jeszcze bardziej. 
Choć jednak doceniam wszystko, co może sprawić, że inni postrzegają ten film jeszcze przed rozdaniem jako pewnego zwycięzcę (czego dowodem są wszystkie wymienione zalety), to jednocześnie uważam, że to wszystko niekoniecznie jest w moim guście. Bliższy memu sercu jest Grand Budapest Hotel, czy Boyhood - o czym opowiem za chwilę. (7/10)

znalezione na: jestkultura.pl

G r a n d  B u d a p e s t  H o t e l 
reż. Wes Anderson
9 nominacji
premiera w Polsce 28/03/2014

Była tragikomedia, to teraz czas na komedię kryminalną. Wadą filmu Grand Budapest Hotel, choć niedosłowną, jest fakt, że obejrzałam go ponad pół roku roku, a jako że jestem tylko człowiekiem, większość myśli, które towarzyszyły mi podczas seansu zapomniałam. Właściwie, gdy ujrzałam film Wesa Andersona wśród nominacji, przeszła mi przez głowę myśl Chwila, chwila, ja już go widziałam, skąd on się tu wziął? Gdy jednak pamięć mi wróciła, stwierdziłam, oto właściwy film na właściwym miejscu
Jest sobie konsjerż hotelu (Ralph Fiennes), jego protegowany Zero (Tony Revolori), a także oskarżenie, jakoby dla zysku Pan Gustave H. miałby zabić Madame D. (Tilda Swinton). Historia banalna, ale tak cudownie opakowana, że zapiera dech w piersiach. 
Gdzieś pomiędzy kolejnymi scenami ogarnęła mnie tęsknota za tak kolorowym, symetrycznym, zagospodarowanym w nawet najmniejszej części światem. Odczuwam głód tego typu filmów i chcę więcej. Dlaczego więc nie obejrzeć go jeszcze raz? (8/10)

znalezione na: lincolnplazacinema.com

B o y h o o d 
reż. Richard Linklater
6 nominacji
premiera w Polsce 29/08/2014

Życie przeniesione do kina i kino przeniesione do życia, czyli historia pewnego chłopca o imieniu Mason od piątych do osiemnastych urodzin. To, co najbardziej zdumiewa w produkcji Boyhood, to że prace nad przedsięwzięciem zajęły łącznie ponad 10 lat, bowiem Mason, czy miał pięć, dziesięć, czy też piętnaście lat, był grany przez tego samego aktora (Ellar Coltrane). Ktoś, gdzieś, kiedyś wymarzył sobie film, w którym aktorzy będą się zmieniać wraz z upływającym czasem i nie będą przez to zastępowani przez starszych zawodowców. Możemy mu tylko za to podziękować. 
Boyhood to proza życia, a według mnie siła w prostocie. Nie ma tu żadnego punktu kulminacyjnego, zwrotu akcji, ale jest zwyczajna rutyna. Życie z siostrą, która dokucza na każdym kroku. Z matką, która zmienia partnerów. Życie pod presją przeprowadzek, wyboru szkół i można by tak wymieniać bez końca. Dla osób, które nie szukają fajerwerków i potrafią docenić normalność, ta produkcja jest idealna. (9/10)

I tym sposobem rozum podpowiada zwycięstwo Birdmana
a serce filmu Boyhood
Co o tym sądzicie? 


16 komentarzy:

  1. A mnie się ,,Gra tajemnic" podobała bardziej :) Włączę sobie jakiś popołudniu z których jeszcze nie widziałam hmm może ,,Boyhood". Tobie polecam jeszcze ,,Mandarynki", które rywalizują z ,,Idą" piękny film!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Mandarynki' na pewno obejrzę, bo słyszałam, że to poważna konkurencja dla 'Idy'. Ze swojej strony mogę polecić jeszcze 'Dzikie Historie' Almodovara, które są nominowane w tej samej kategorii. :)

      Usuń
  2. Gra Tajemnic i Boyhood - oglądnę :) to godne podziwu, że pozostawili jednego aktora przy roli. Wow!

    OdpowiedzUsuń
  3. Już się nie mogę doczekać rozdanie Oscarów :). Zawsze siadamy sobie w kilka osób i wszystko komentujemy. No i każdy oczywiście przynosi swoje typy. Z filmów wymienionych przez Ciebie zdecydowanie najbardziej podobał mi się Birdman. Jak dla mnie film był niesamowity, w szczególności pod względem aktorstwa. Podobały mi się też Grand Budapest Hotel i Boyhood, ale trochę mniej. Gra tajemnic jak dla mnie jest trochę przereklamowana. Z nominowanych filmów byłam jeszcze zachwycona Whiplashem, choć on raczej nie ma szans na statuetkę.
    Pozdrawiam,
    Książkowe Wyzwania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Whiplash' to emocjonalne cudo! Miałam ciarki, jak oglądałam i modliłam się po cichu, żeby Andrew uderzał w 'talerze' tak jak sobie tego życzy Fletcher.

      Usuń
  4. Z tych filmów słyszałam tylko o ''Grze tajemnic'', na którą mam wielką ochotę. No jeszcze ''Birdman'' gdzieś mi się o uszy obił, ale na niego póki co mam mniejsza ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie oglądałam żadnego z tych filmów i nawet za bardzo o nich nie słyszałam, więc trudno mi cokolwiek powiedzieć na ich temat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trudno mi jednoznacznie i obiektywnie ocenić filmy o których mówisz, bo oglądałam tylko jeden - "Grę tajemnic", bardzo mi się podobała (muszę koniecznie o niej napisać recenzję). Brawo, że wpadałaś na taki pomysł, aby pobawić się w jurora i wybrać najlepszy oscarowy film. Tez będę śledzić tegoroczne Oscary :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jury to może zbyt wielkie słowo :), ale zawsze można tu w jakiś sposób 'zatrzymać' chwile spędzone przy oglądaniu oscarowych produkcji. :)

      Usuń
  7. Oglądałam "Grę tajemnic" - bardzo dobry film, a pozostałe nominacje mam w dalszych planach ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic nie oglądałam z powodu braku czasu :( Może po rozdaniu Oscarów uda mi się chociaż oglądnąć nominowane filmy. Zwłaszcza interesuje mnie "Ida", "Boyhood" i "Birdman".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórych filmów przed rozdaniem Oscarów nawet nie da się obejrzeć w wersji polskojęzycznej, mam tu na myśli film 'Selma', który wchodzi do kin dopiero w kwietniu. :<

      Usuń
  9. Przyznam, że dla mnie Oscary zeszły totalnie na psy i nie są już dla mnie tak wartościowe jak dawniej. Szczególnie, gdy przez ostatnie lata nagrody dostawały takie gwiazdy i filmy, których w życiu bym nie nagrodziła. Zdecydowanie bardziej ufam BAFCIE, czy Złotemu Globowi. No ale to krytycy mają głos, nie widzowie. Zaś co do tegorocznych nagród - widziałam tylko "Grę tajemnic". Ten film zrobił na mnie kolosalne wrażenie, był po prostu świetny, co jak widzę nie pokrywa się z Twoją opinią :) Co do reszty nie mam zdania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nic z powyższych nie oglądałam, jednak mam w planach "Grand Budapest Hotel" po tym, jak obejrzałam "Kochanków z księżyca" Wesa Andersona. Choć film uznałam za bardzo dobry, to jednak już po kilkunastu godzinach zapomniałam, co takiego w nim był wspaniałego, inspirującego i w ogóle. Jednak wciąż uważam, że jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki za Boyhood, chociaż jeszcze nie oglądałam tego filmu, ale biorąc pod uwagę pomysł i to, ile pracy w niego włożono... niech wygra!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...