sobota, 28 lutego 2015

#84 Nowa Ziemia („Chcieli tej apokalipsy. Chcieli końca świata.”)

Nowa Ziemia
tom 1 | cykl: Świat po wybuchu
Julianna Baggott
472 strony
Wydawnictwo: Egmont
Ocena: 7/10
Każdy z nas ma do opowiedzenia tego rodzaju historię. To oni nam to zrobili. Nie było żadnego zewnętrznego agresora. Chcieli tej apokalipsy. Chcieli końca świata. I doprowadzili do niego. Wszystko było zaplanowane - kto dostanie się do Kopuły, a kto nie. Istniała lista wybrańców. Nas na niej nie było. Zostawili nas tutaj na śmierć. Chcą nas unicestwić, wymazać przeszłość - ale nie pozwolimy na to!”*

Czy Julianna Baggott jako pierwsza szukała w swej książce odpowiedzi na pytanie, co się stanie z ludźmi, gdy ziemia zostanie dotknięta wielką katastrofą? Z pewnością nie. Ale nurt postapo lub po prostu postapokaliptyczny nie został jeszcze wyczerpany. Apokalipsa na zawsze pozostanie tematem na czasie, bo budzi w nas lęk i ciekawość jednocześnie. Julianna Baggott łączy kryzys w dziejach ludzkość z wielkim wybuchem. „Nowa Ziemia” czyli książka inspirowana atakiem atomowym na Hiroszimę i Nagasaki na pewno Was zaintryguje...

* * *

Cykl Świat po wybuchu: Nowa Ziemia | Nowy Przywódca | Burn (brak polskiej wersji).

Tak prezentuje się trylogia Julianny Baggott, która odniosła niemały sukces na światowych rynkach wydawniczych, bo została przetłumaczona na 20 języków. „Nowa Ziemia” to opowieść o tym, co stanie się na zamieszkanym przez nas lądzie po wielkiej katastrofie. W powieści amerykańskiej autorki część ludzi została pozostawionym samym sobie, a część znalazła schronienie w Kopule - swego rodzaju schronie, bo warto pamiętać o tym, że zagłada która spotkała te biedne, nieświadome jednostki była nuklearnym atakiem, w wyniku którego część ludzi miała przeżyć w doskonałych warunkach, a pozostali wręcz przeciwnie. Nuklearny atak objawił się oślepiającym blaskiem i powiewem wiatru, po którym nastąpiła jedna wielka masakra. Większość spoza Kopuły zginęła na miejscu, a ciała niedobitków zostały zmieszane (dosłownie) z rzeczami  czy stworzeniami, które ich otaczały, dlatego jedni mieli przyrośnięte do pleców, trzepoczące skrzydła ptaków, drudzy przyklejone na zawsze do dłoni zabawki, a niektórzy ludzie, na przykład matki z dziećmi, zostały ze sobą na zawsze połączone.

To o czym opowiadam, to nic innego jak obraz świata po apokalipsie, który zrodził się w wyobraźni Julianny Baggott. Jest to krajobraz krwawy, drastyczny i nieznający litości. „Nowa Ziemia” jest przerażająca, smutna, a momentami nawet niesmaczna. Stanowi skrajny obraz tragedii i zniszczenia ludzkości.

Choć głównym bohaterem pierwszego tomu tego cyklu zdaje się być świat, to na pierwszym planie zostały umiejscowione bardziej ludzkie postaci takie jak szesnastoletnia Pressia, jedna z nielicznych ocalałych na zniszczonym lądzie, a także Patridge - „chłopak spod Kopuły. Jest także kilka innych bohaterów, ale to właśnie ta dwójka przyciąga nasz wzrok, bo mimo że są od siebie tak różni, to muszą złączyć swoje siły, by przeciwstawić się niesprawiedliwości i walczyć o przetrwanie.

Wykazałam się ogromną cierpliwością do czasu, aż sięgnęłam po „Nową Ziemię”. Bardzo długo polowałam na nią w bibliotece, a gdy w końcu nadarzyła się możliwośćprzeczytania jej, nie wahałam się ani chwili. Mój entuzjazm został jednak z czasem ugaszony. To, co wiem na pewno, to fakt że bohaterowie, których spotkałam w tej książce zostali zdominowani i przysłonięci przez świat, który ich otaczał. Brakowało mi w powieści Julianny Baggott ich osobistych emocji.

Martwi mnie fakt, że drugi tom cyklu czyli Nowy Przywódca został wydany 8 maja 2013 roku i nastąpiła po nim pustka, czarna dziura, czy nicość - jak kto woli. Mam na myśli to, że nie widać, ani nie słychać trzeciego tomu. Czy zatem warto sięgać tylko po dwie części tej trylogii? Musicie sobie sami odpowiedzieć na to pytanie. Ja ze swojej strony powiem, że „Nowa Ziemia” jest książką dobrą. Ani bardzo dobrą, ani bardzo złą. Istnieje w niej kilka rzeczy, które bym poprawiła, ale zdecydowanie to zalety dominują nad wadami. Jeśli nadal zastanawiacie się, czy warto po nią sięgnąć, powiem z czystym sumieniem tak. Pamiętajcie jednak, że być może po jej przeczytaniu, będziecie tak jak ja potrzebowali chwili odpoczynku od postapokaliptycznego świata.


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat pochodzi z książki Nowa Ziemia”.


Jest tu ktoś, kto czytał książkę Julianny Baggott? 

8 komentarzy:

  1. Dla mnie jest to najlepsza z obecnych na rynku dystopii, bo ma cel i sens, autorka chce coś przekazać. Podczas lektury nie miałam poczucia tej "dominacji" świata nad bohaterami, a jeszcze mniej jest to widoczne w drugim tomie, kiedy każda postać ujawnia swoje indywidualne plany i dąży do ich realizacji. Właśnie zamówiłam tom trzeci - po angielsku, bo z tego co wiem w Polsce nie zostanie wydany. Będę miała motywację aby się z nim zmierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam książkę dwa lata temu na przecenie i od tej pory stoi i na półce. Kilka razy próbowałam się za nią zabrać, ale czytanie mi nie szło ni w ząb. Nie wiedziałam, że nie ma trzeciej części... Niestety, jest tak z większością dobrych książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że nie było emocji bohaterów, to dla mnie bardzo ważny aspekt takich książek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpisuję ją na listę książek do przeczytania. Może nie na samą górę i pogrubionymi literami,ale zawsze :)
    Zapraszam do mnie: http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przekreślam tej pozycji, ale jakoś nie mam obecnie weny na takowe lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam za sobą oba tomy i z niecierpliwością czekam na trzeci, chociaż chyba raczej się go nie doczekam :c

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie ten brak emocji to troszkę klapa, jednak i tak bardzo ciekawi mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...