czwartek, 12 lutego 2015

#83 Intrygantki („Nigdy nie kocha się za wiele, gdy kocha się naprawdę.”)

Intrygantki
Eric-Emmanuel Schmitt
240 stron
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ocena: 6/10
Postęp, wasza Diabelskość, ze wszystkim tym, na co teraz pozwala ludziom fizyka i chemia, daje nam okazję, by zdziesięciokrotnić naszą aktywność. To prawda, że głupota jako taka nie wzrosła, ale dzięki pomocy rozumu zabija teraz o wiele lepiej niż przedtem.”*

Éric-Emmanuel Schmitt, francuski pisarz, który niejednokrotnie skradł swoimi słowami moje serce. Zawsze z wielką przyjemnością sięgam po jego książki, bo odnoszę dziwne wrażenie, że się nie zawiodę. „Intrygantki” to dziewiąta książka Schmitta, którą przeczytałam. Wśród wszystkich utworów tego pisarza można oczywiście wyróżnić te bardziej chwytające za serce i mniej. Dlaczego dramatu zatytułowanego „Intrygantki” nie mogę umieścić w tej pierwszej kategorii, opowiem Wam w dzisiejszym poście. 

* * *

Intrygantki” to książka będąca zbiorem czterech utworów dramatycznych, z których długością zdecydowanie wyróżnia się ten pierwszy zatytułowany „Noc w Valognes”. Pierwsza sztuka opowiada historię kilku kobiet zakochanych w tym samym mężczyźnie. Czy jest coś gorszego niż zemsta płci pięknej? Plan intrygantek mógłby się udać, gdyby nie urok kochanka, który nadal działa na kobiety tak samo, jak za czasów płomiennych romansów. Drugi utwór pod tytułem „Gość” ukazuje Freuda, tak tego Freuda i jego córkę Annę. Choć pisarz bardziej niż na ich relacjach skupił się na rozmowie bohatera z tajemniczym Nieznajomym, którym prawdopodobnie był Bóg. Zdecydowanie jest to najlepszy utwór z całej tetralogii, niezwykle głęboki, stawiający ważne pytania i na tyle odważny, by na nie odpowiedzieć. „Knebel” będący trzecim dramatem, to właściwie kilkustronicowy monolog, który według mnie może nabrać kolorów tylko wtedy, gdy zostanie przedstawiony na deskach teatru, gdzie do słów dołączy mimika, mowa ciała i gesty. „Szatańska filozofia” kończy dzieło Schmitta. Tutaj znajdziecie odpowiedź na pytanie, dlaczego nawet szatan w dzisiejszych czasach może cierpieć na depresję. 

Podstawowe złudzenie, któremu ulega czytelnik biorąc do rąk tę książkę polega na tym, że „Intrygantki są odbierane jako kolejna książka należąca do kategorii: literatura kobieca. Nic bardziej mylnego. Okładka piękna, cudowna, zmysłowa, ale nie dla tej książki. Chyba, że chcielibyśmy ją skrócić i wydać wyłącznie pierwszy dramat - „Noc w Valognes”. Co ma Freud, odrzucony przez rodzinę chłopak, czy sam szatan do tak urokliwej kobiety? 

Każdy z utworów toczy się w innym miejscu i czasie, co daje nam ogromny obraz miłości, wiary i różnych światopoglądów. Zdecydowanie w tym zestawieniu wygrywa drugi dramat - „Gość”, który jest walką rozumu z duchem oraz mózgu i serca, do tego osadzonej w realiach II wojny światowej. Najbardziej spośród wszystkich bohaterów, chciałabym zobaczyć Freuda i Nieznajomego na scenie w blasku reflektorów i ich utarczki oraz dyskusje o Bogu. 

Bardzo ciężko ocenić „Intrygantki” jako całość, bo dramaty, które składają się na tę książkę, różnią się od siebie jak ogień i woda. Z tego pewnie też wynika fakt, że „Intrygantki” choć są dziełem oryginalnym, to dużo im brakuje do „Tektoniki uczuć”, czy „Małych zbrodni małżeńskich”.

Intrygantki” polecę Wam dopiero wtedy, gdy zapoznacie się z innymi dramatami Schmitta. I pamiętajcie, w tym przypadku nie warto łączyć okładki z treścią, bo w najlepszym przypadku się zdziwicie, ale moglibyście się też rozczarować.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat pochodzi z książki Intrygantki”.


Zobaczcie tylko co udało mi się wygrać na FB.
Kryminalna Piła rozdawała w pewnym konkursie książkę K. Bondy!
Kto miałby ochotę po nią sięgnąć? 


Miłego dnia!

12 komentarzy:

  1. Nazwisko autora słyszałam i to nie raz, oczarowuje wielu ;) chętnie bym sięgnęła. I po Bondę też! Obecnie Pochłaniacz i Maszyna do pisania biją się o miejsce pierwsze na mojej liście Must Have z dwoma innymi pozycjami ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Pochłaniacz' - jedna z lepszych książek, które przeczytałam w ubiegłym roku, ale na moje nieszczęście, gdy trafiam na recenzje 'Maszyny...' to są one niezbyt pozytywne.

      Usuń
  2. Mam w planach książki autora ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy raz spotkałam się z twórczością autora, zawiodłam się, gdyż spodziewałam się czegoś lepszego, więc na razie odpuszczam sob ie jego książki.
    Gratuluję wygranej! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to jest ze zbiorami, nie wszystko musi się nam podobać. Lubię taką różnorodność, więc chęcią zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie gustuję w tego typu literaturze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Autora podziwiam, ale tylko po lekturze "Oskara i Pani Róży". Reszta jakoś mi się nie podoba. Ha, u mnie również dzisiaj znalazła się Katarzyna Bonda i nie moge sie doczekać aż zacznę czytać. Póki co mam "Dom na Wyrębach" Stefana Dardy, a od tego pisarza nie oderwie mnie nic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Oskar i Pani Róża' to pierwsza książka Schmitta, którą miałam okazję przeczytać. Wzruszyła mnie do szpiku kości.

      Jeszcze nie miałam okazji czytać książki S. Dardy.

      Usuń
  7. Gratuluję wygranej.
    A co do książki - lubię tego autora, choć nie wszystkie książki skradły moje serce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam twórczości tego autora, ale mam w planach. Ale widzę, że powyższa pozycja nie zrobiła na tobie najlepszego wrażenia, dlatego pójdę za twoją radą i przeczytam jednak ''Tektonikę uczuć”,

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem fanką tego pisarza, dlatego nie wiem czy sięgnę po tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na razie odpuszczę tę książkę, może sięgnę po nią w późniejszym terminie :) P.S. Gratuluję wygranej :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...