piątek, 2 stycznia 2015

A Ty, co byś zrobił jakby nie było jutra?

Jakby nie było jutra
happysad
2014

Czasem są w życiu człowieka takie momenty, że nie można się czegoś doczekać. Nasze zniecierpliwienie osiąga zenit. Każdy z nas odczuwał kiedyś to irracjonalne uczucie. 

Ja właśnie w taki sposób oczekiwałam na najnowszą płytę happysadu, zastanawiając się, czy podobnie jak album Ciepło / Zimno z 2012 roku zapadnie na dłużej w czeluściach mojego umysłu. Choć przełom września i października minionego roku okazał się torturą i zmianą daty premiery, to ostatecznie szósty album rockowej grupy ze Skarżyska Kamiennej ujrzał światło dzienne 22 października. Płyta zadebiutowała na 1 miejscu zestawienia OLiS - to się nazywa wejście smoka



Sama nie wiem co bym zrobiła, gdybym się dzisiaj dowiedziała, że jutra nie będzie. Może rozhisteryzowana obdzwoniłabym wszystkich, by na koniec opublikować pożegnalnego posta na własnym blogu. To jest pierwszy powód, przez który pokochałam ten album. Jakby nie było jutra - może to być element pytania i odpowiedzi, prologu i epilogu dobrej książki, może to być w końcu coś skłaniającego do refleksji. Kiedy te magiczne słowa ujrzałam po raz pierwszy, wiedziałam że ten projekt nie może się nie udać. 

Playlista szóstego krążka happysadu to złota jedenastka utworów. Biorąc pod uwagę, że ostatni utwór zatytułowany Są momenty takie był już wcześniej grywany na koncertach, można by rzec, że to ani dużo, ani mało, innymi słowy: nie chcę narzekać, ale mogłoby być więcej. Cały głód większej ilości utworów rekompensuje jednak ich jakość, czyli wspaniałe teksty, które pozostały równie dobre jak na Nieprzygodzie (2007), czy Podróżach z i pod prąd (2005). 
Wielu może się ze mną nie zgodzić argumentując swoje zdanie różnicą w brzmieniu happysadu z roku 2014, jednak to co mówię to wyznania człowieka upojonego lirycznością tekstów. 

Zacznę od singli. Jako pierwsze ukazały się Smutni ludzie oraz Ciała detale. O ile ten pierwszy przyjął się w większości bez zarzutu, o tyle ten drugi wywołał jęki, konwulsje i arogancję wśród słuchaczy. U słuchaczy, czy u fanów? Jak sam zespół uznał, czas jaki dzielił publikację tych dwóch utworów był momentem, w którym największy entuzjasta happysadu przerodził się w monstrum wypluwające mnóstwo żółci. 


Prawdą jest, że obydwa te utwory zyskują dopiero przy bliższym poznaniu, a Ciała detale to przykład dialogu zespołu niegdyś typowo alternatywno-rockowego zespołu z muzyką elektro. Z pewnej perspektywy czasu widzę, że zespół otwiera się na nowe brzmienia i eksperymentuje, co z kolei oznacza progres. Happysad nie poszedł na łatwiznę, odrywając kupony od ckliwego Zanim pójdę, ale dojrzał i słychać to w głosie frontmana. 

Utworem, który rozkwita na koncercie jest zdecydowanie trzeci singiel z Jakby nie było jutra - utwór Tańczmy. Nie dziwię się, że zespół postanowił nagrać klip do do niego w warszawskim klubie Stodoła, choć wewnątrz wiem, że ani on, ani nagranie na płycie nie jest w stanie oddać koncertowej energii. Tańczmy porywa mentalnie, fizycznie, całościowo. 

Gdyby ktoś jednak usilnie szukał łączności z Zanim pójdę, czy My się nie chcemy bić, to znajdę dla niego odpowiedni specyfik w postaci piosenki Powódź dekady. Początkowo melancholijna, z każdym kolejnym dźwiękiem nabiera energii. Po raz kolejny w prostych porównaniach obecna jest miłość. 

Nigdy nie sądziłam, że w czołówce utworów z jakiejkolwiek płyty ustawię ścieżkę pod wdzięcznym tytułem '-', pozbawioną słów. Jest to coś, co w mojej wyobraźni rozsiewa przeróżne obrazy. Intryguje, pobudza i jest naprawdę pozytywnym zaskoczeniem. 

Piękną puentą całej tej historii opowiedzianej na szóstym krążku jest utwór Są momenty takie. Są momenty takie, że o wszystkim zapominam. Dzięki Jakby nie było jutra faktycznie można na nieco ponad 45 minut oderwać się od rzeczywistości. Choć wydana pod koniec 2014 roku, jest moim numerem jeden, a teraz wybaczcie, idę na moment pobyć sama, bo 

kiedy zostajemy sami
żyjemy marzeniami
o dalekich podróżach
i o wielkich wygranych... 


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 

Album zamówiłam ze strony Mystic.pl, a koncert w którym uczestniczyłam odbył się w Millenium Arena Rzeszów 25 października 2014 roku. 

Jeżeli macie ochotę przesłuchać cały album, oto i on. 



11 komentarzy:

  1. Byłam kiedyś na koncercie Happysad i miło go wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam zespół i z chęcią przygarnęłabym ich płytę! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś uwielbiałam ten zespół, ale później gust muzyczny mi się nieco zmienił. Ale nadal go miło wspominał i wiele piosenek pamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To na pewno świetna płyta. Może się skuszę na jej kupno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś słuchałam tego zespołu i lubię wracać do jego piosenek, ale coraz mniej słucham takich nowości, które jeszcze kilka lat temu by na pewno mnie ucieszyły :)

    OdpowiedzUsuń
  6. happysad to jeden z moich ulubionych zespołów.
    Pierwszą płytą zakupioną było DVD "na żywo w studio" a obecnie udało mi się zebrać wszystkie 8 płyt cd i 2 DVD
    Ps. Też zamawiałam koszulkę i płytęz Mystic.pl ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię ich starsze piosenki, ale z nowymi nie zdążyłam się jeszcze zapoznać. Niemniej wiem, że to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ mam zaległości w słuchaniu Happysad... Fiu, fiu. Pora je nadrobić. ;) Wszystkiego dobrego w nowym roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię ten zespół, wkrótce na spokojnie przesłucham ten album. U Ciebie słucham "Smutnych ludzi" i przyznam, że mi się podoba, choć nie ogarniam tego pisku przy "mijają".

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety mnie album rozczarował . Nie mogr powiedzieć że 'dorosli' bo 'stare' teksty uważam za bardziej interesujące ..glebsze..

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham, kocham, kocham :*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...