poniedziałek, 22 grudnia 2014

#73 Szczęśliwa ziemia („Moja matka nazywała się Wściekłość.”)

Szczęśliwa ziemia
Łukasz Orbitowski
384 strony
Ocena: 5/10
Wydawnictwo Sine Qua Non

Rykusmyku choć posiada dziwaczną nazwę to właściwie niczym nie różni się od każdego innego małego miasteczka. Spotkamy tu zarządcę miejscowości, ulubioną knajpę wszystkich mieszkańców, ale przede wszystkim samych ludzi, których możemy podzielić na wariatów, dziwaków i tych zwyczajnych, zameldowanych rezydentów.

Choć akcja książki Łukasza Orbitowskiego przenosi się do różnych miast Polski, to ostatecznie Rykusmyku zostaje tytułową Ziemią. Celowo nie użyję słowa szczęśliwą, bo szczęście nie jest czymś danym raz na zawsze, ale raczej stanem umysłu, o który walczy się każdego dnia.

Bohaterowie książki Łukasza Orbitowskiego postępują w codziennym życiu zgodnie z tą zasadą. Próbują walczyć o swoje marzenia, walczą żeby żyć i żyją, aby walczyć, a także pokonują swoje codzienne lęki. W sposób dobitny pokazane zostaje wkroczenie w dorosłe życie czwórki bohaterów.

Postaci, które w książce Orbitowskiego przyjmują dziwaczne imiona – za wyjątkiem najważniejszego Szymona – i żyją w mieście zwyczajnym, ale w tym negatywnym sensie. Rykusmyku jest nudne, bywa brudne i człowieka wkraczającego w dorosłość raczej nie może tam spotkać nic dobrego. Prawdopodobnie większość ludzi wywodzących się z mniejszych miejscowości tak postrzega swoje miejsce zamieszkania. Temat jest więc aktualny i ponadczasowy. 

Choć pozornie nic złego się w powieści nie dzieje, to jej atmosfera budzi pewien strach, odrazę i lęk. Jest to chyba gorzki smak szarej rzeczywistości. Niezależnie od tego czy wyjedziesz z Rykusmyku, czy zostaniesz to i tak nie wygrasz z życiem, które założy ci na plecy ciężki bagaż doświadczeń.

Książka Orbitowskiego choć stanowi abstrakcyjną wizję rzeczywistości roztacza strasznie ponurą atmosferę. „Szczęśliwą ziemię” czyta się powoli i trzeba jej poświęcić pełnię swojego skupienia, bo przez jedną myśl odbiegającą od jej treści, możemy się zgubić. Podziwiam Łukasza Orbitowskiego za stworzenie takiej wizji i sugestii, które mogą mimo swojej abstrakcyjności wywrzeć tak głębokie wrażenie na czytelniku.


Książkę przeczytałam, ale nie zachwyciła mnie. Nie jest to zwyczajnie gatunek, w którym czuję się komfortowo. Fantastyka podszyta strachem nie przemawia do mnie. Wydaje mi się, że trzeba do tej książki dorosnąć i poświęcić jej dużo więcej czasu niż ja sama miałam do zaoferowania. Nadal podchodzę sceptycznie do tak wielkiego odrealnienia treści. Niemniej jednak rozumiem entuzjastów literatury fantastycznej, którzy w tej książce, a właściwie autorze dostrzegają objawienie na polskim rynku książkowym i doceniają jego język, pomysł i wyobraźnię.

Dodam jedynie, że książka Orbitowskiego przypomina mi zbiór opowiadań „PL +50 historie przyszłości”, gdzie wielkie postacie polskiej kultury i nauki (w tym Łukasz Orbitowski) dzielą się swoimi futurologicznymi wyobrażeniami obrazu naszego państwa za tytułowe 50 lat.


Obiektywnie rzecz ujmując, „Szczęśliwa ziemia” jest tak dziwna, że aż dobra. Szkoda tylko, że mój gust ze stylem Orbitowskiego rozmija się na pierwszym lepszym przecięciu dróg.

Bardziej przyziemne „Zapiski Nosorożca” choć były debiutem Orbitowskiego jeśli chodzi o literaturę podróżniczą poleciłabym z czystszym sumieniemZapraszam Was do przeczytania recenzji tej książki
Za możliwość przeczytania
dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat w tytule posta pochodzi z książki Szczęśliwa ziemia

W ten sposób odłożyłam na półkę drugą książkę Łukasza Orbitowskiego. Czytaliście ją? 

  

11 komentarzy:

  1. Do dziwnych książek podchodzę ostrożnie :D a jednocześnie mam przeświadczenie, że Wyd. SQN zna się na rzeczy i chętnie bym sięgnęła w ślepo. Nie jestem pewna, czy to coś dla mnie, ale chyba się nie oprę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować każdy może, to nawet wskazane wyrabiać własną opinię na temat książek. A z wydawnictwem Sine Qua Non to prawda - mam wrażenie, że ich oferta z pozycji na pozycję robi się coraz bardziej interesująca.

      Usuń
  2. Świetna okładka, musi to fajnie wyglądać na żywo. Książka mnie jednak nie zainteresowała...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka to byłoby niezłe wyzwanir dla mnie. Czemu nie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobnie jak Ty, nie przepadam za takimi książkami, dlatego z tą pozycją się nie spotkam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tę książkę i mnie zachwyciła. Lubię takie niejednoznaczne opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba nie dla mnie.
    www.rozdzial5.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziwna sprawa z tą książką, bo choć to fantastyka nie porwała mnie fabuła... Tym bardziej, że tak bliska jest szarej i ponurej rzeczywistości. Niemniej jako wielbicielka fantastyki jestem zobligowana do przeczytania, aby wyrazić własną opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widząc samą ocenię na początku trochę się bałam, że Twoja recenzja mnie zniechęci. ;) Na szczęście tak się nie stało - jestem tak samo ciekawa tego tekstu jak na początku i w najbliższych dniach spróbuję wygospodarować czas, by się z nim zapoznać. Zdecydowanie pewniej czuję się w tym gatunku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie się cieszę. Czekam na Twoją opinię! :)

      Usuń
  9. Może przeczytam
    Pozdrawiam i zapraszam do mojego bloga:
    razemzksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...