sobota, 29 listopada 2014

#69 Przebudzenie („Nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami.”)

Przebudzenie
Stephen King
536 stron
Ocena: +9/10
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Premiera: 13/11/14

Każdy musi mieć jakieś hobby (...) I każdy musi doświadczyć jednego czy dwóch cudów, choćby po to, by uzyskać dowód, że życie to coś więcej niż tylko długa, mozolna wędrówka od kołyski po grób.”* 

Stephena Kinga przedstawiać nie trzeba. Nie minął nawet rok od wydania przez wydawnictwo Albatros „Pana Mercedesa”, a już wydawnictwo Prószyński i S-ka serwuje nam nowość amerykańskiego pisarza. Od „Pana Mercedesa” nie mogłam się odkleić do momentu, aż nie ujrzałam ostatniej strony. Pisałam wtedy, że choć główny bohater był zły i zepsuty do szpiku kości, to chciało się go poznać bardziej i więcej. 
Kupując „Przebudzenie”, chciałam przede wszystkim jeszcze raz poczuć ten sam dreszcz emocji, który towarzyszy czytaniu powieści Stephena Kinga i chciałam przekonać samą siebie (po raz kolejny), że sięgam po jego książki nie dlatego, że są modne i mają świetną reklamę, ale dlatego, że są naprawdę dobre. 
I chyba się przekonałam. 




Tym razem Stephen King zabiera nas do małej miejscowości w Nowej Anglii. Mieszka tam rodzina Mortonów. Jamie - najmłodszy - już w pierwszym rozdziale mówi „było nas pięcioro, czterech chłopaków i jedna dziewczyna - i jako najmłodszy przy każdej okazji dostawałem masę prezentów”*. Wszystko wydaje się na pozór zwyczajne. Rodzina przynależy do Kościoła Metodystów i aktywnie uczestniczy w życiu duchowym swojej miejscowości. Stąd gdy na miejsce poprzedniego pastora, przyjeżdża nowy, do tego młody, przystojny, z piękną żoną i słodkim dzieckiem,  staje się obiektem zainteresowania, a jego rodzina - rodziną idealną. Pierwsze spotkanie Charlesa Jacobsa - pastora i małego Mortona jest symboliczne dla całej powieści. Mały bawi się w piaskownicy, a pastor rzuca na niego ogromny cień - ten cień zdaje się na Mortonie „wisieć” przez całe życie. 

Sielanka w życiu Charlesa Jacobsa kończy się jednak bardzo szybko, wraz z chwilą gdy w wypadku samochodowym ginie jego ukochana żona i synek. To wydarzenie wprawia w ruch całą machinę zła i wydarzenia zaczynają toczyć się bardzo szybko. Pastor zaczyna szydzić z wiary doznając pozornego, a jednocześnie tytułowego „przebudzenia”. Jacobs w swoim późniejszym życiu chwyta się wielu zajęć, ale przede wszystkim oddaje się swojej pasji, zgłębianiu tajników elektryczności. Za jej pomocą chce poznać największą nieodkrytą tajemnicę życia i śmierci, czyli co dzieje się z człowiekiem, gdy jego serce przestaje bić. 

 „Charlie... skoro przestałeś uzdrawiać i nie chcesz zakończyć kryzysu energetycznego, to do czego właściwie dążysz?
Zrazu nie odpowiedział.”*

Cały spokój, jakim czytelnik zdąży się naelektryzować w pierwszej połowie książki, ulotni się bardzo szybko. Nie dajcie się zwieść tym pozornie szczęśliwym początkiem, a może nie tyle szczęśliwym co rutynowym i zwyczajnym, bo Stephen King przygotował jak zwykle piorunujące zakończenie. Pisząc to mam na myśli, że książka rozwija się naprawdę bardzo powoli. Autor po raz kolejny wykorzystuje fenomen małych miasteczek, które budują klimat, zdają się być oazą spokoju, by później nieźle przestraszyć czytelnika. Innymi słowy, gdy uśpisz choć na moment swoją czujność możesz przebudzić się w najmniej odpowiednim momencie. 

Podobnie jak w „Panu Mercedesie” mamy tutaj dwóch głównych bohaterów, których losy się łączą. Pełno tu kontrowersji na temat wiary, tego czy Bóg istnieje, a nawet nazywania ludzi wierzących głupimi. Wszystko to z ust człowieka, który niegdyś stał na ambonie i wygłaszał kazania. Stephen King zdecydowanie potępia fanatyzm religijny i wiarę, którą dzisiaj definiujemy jako ślepą

Oprócz wiary, znajdziemy tu nawiązanie do popkultury, w końcu Jamie Morton to całkiem niezły gitarzysta. Wszystkie te składniki w połączeniu ze sobą tworzą bardzo dobrą potrawę, trochę w stylu „Pana Mercedesa”, trochę w stylu „Carrie”, a dużo lepszą od „Joylandu”. 
Przebudzenie” to jednak przede wszystkim nauczka, że istnieją rzeczy, które ZAWSZE pozostaną dla nas tajemnicą i nie damy rady ich zgłębić, ani dzisiaj, ani jutro, bez względu na to, jakie odkrycia będą nam towarzyszyć. 

 

Może nie przeczytałam wszystkich książek Kinga, a może nawet nie przeczytałam większości, mimo tego nie mogłam się doczekać powieści „Revival” i kilka dni po premierze pobiegłam do księgarni. Książka mnie zaintrygowała połączeniem wiary z elektrycznością i Boga z przepływem prądu. Wydaje mi się, że mało jest ludzi, którzy mogą się na tej powieści w jakikolwiek sposób zawieść. 

Nie jest umarłym ten, który może spoczywać wiekami / Nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami.”**

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytaty pochodzą z książki Przebudzenie
** cytat autorstwa H.P. Lovecraft

Gdzie kupiłam książkę? Wcale nie musiałam wydawać okładkowych 42 złotych, bo wystarczyło znaleźć jakąś internetową księgarnię lub dyskont książkowy. Tym razem padło na Matras.pl, wraz z 5% kuponem rabatowym recenzenta, kupiłam „Przebudzenie” za niecałe 28 złotych. Jedyne co musiałam zrobić to przejść się po nią do najbliższej księgarni. 

Czytaliście „Przebudzenie”? A może planujecie? 
Jak wyglądają Wasze najbliższe książkowe plany? 
Życzę Wam miłego weekendu i zapraszam do poczytania: 


12 komentarzy:

  1. Może kiedyś przeczytam, bo lubię Kinga, a książek jest masę, a i sam King w większości napisał. :) [ Szept Myśli ]

    OdpowiedzUsuń
  2. Za Kingiem nie przepadam, ale w wolnej chwili chętnie bym sięgnęła po jego twórczość. Wstyd nie znać króla horrorów;) a ta książka wyskakuje mi przed oczy juz od jakiegos czasu ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko trochę odkopię się z czytelniczych zaległości i lecę do księgarni! Muszę mieć i przeczytać, narobiłaś mi smaka.Po prostu kocham Kinga. A może...Mikołaj mi przyniesie :) ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko byłaś grzeczna, to myślę, że na pewno coś ciekawego Ci przyniesie. :> :)

      Usuń
  4. Może sięgnę kiedyś po jakąś książkę Kinga. Mam jedno pytanie: czy "Przebudzenie" w jakiś sposób może obrażać uczucia religijne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne pytanie, bo to wszystko zależy od osoby - czy czytelnik całą krytykę wymierzoną w Kościół Metodystów i Boga odbierze osobiście, czy raczej jako strzał wymierzony w kierunku fanatyków. Z pewnością puenta jest taka, że to co boskie zostawmy Bogu, a to co ludzkie człowiekowi i nie możemy naszej ziemskiej wiedzy przedkładać ponad wiedzę Boga, ale nie brakuje tu mocnych komentarzy głównego bohatera - pastora, który jako jarmarczny kaznodzieja uzdrawiał chorych pod przykrywką boskich cudów.

      Jeśli chodzi o mnie, to osobiście po przeczytaniu książki od deski do deski, nie poczułam się urażona w żaden sposób.

      Usuń
  5. Mam na czytniku, już nie mogę się doczekać :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś zaczytywałm się w Kingu. Musze powrócić do jego książek. Tych najnowszych nie znam...

    OdpowiedzUsuń
  7. King ma dobre pomysły. Miewam fazy, kiedy czytam jedną jego powieść za drugą, więc kiedy mnie znów na niego najdzie, Przebudzenie będzie na pierwszym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ Ci zazdroszczę tej książki. Ja zażyczyłam ją sobie na Mikołajki. Zobaczymy, czy ją dostanę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie przepadam za Kingiem, wiec ta premiera mnie niezbyt interesuje... Może jeszcze kiedyś spróbuję przeczytać jakąś książkę autora, ale na razie nie chcę tracić czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ponieważ od wielu już latem jestem fanka Kinga to i to przeczytałam jak tylko trafiło mi w ręce. Przebudzenie hymm niezła książka, ale uważam, że King"a ma w swoim dorobku lepsze. Joyland i Pana Mercedesa również polecam. Od obu się nie mogłam oderwać. Pozdrawiam fankę Kinga

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...