sobota, 6 września 2014

#51 Migdałowe drzewo („Dobre rzeczy utrudniają wybór, złe rzeczy nie pozostawiają wyboru.”)

Drzewo migdałowe
Michelle Cohen Corasanti
392 strony
Widawnictwo SQN Sine Qua Non
Ocena: 9/10
Książka wydana 18 czerwca 2014 roku. 
 „W górę wystrzeliły płomienie, osmalając ściany, które na naszych oczach zamieniły się w popiół. Nasz dom przestał istnieć. Na jego miejscu pozostały żarzące się czerwone zgliszcza. Gdy wszystko ucichło, zauważyłem, że nasze drzewa oliwne, Amal i Sa'ada, płoną. Bezdenna rozpacz całkiem mnie sparaliżowała. Wtedy jednak zobaczyłem nasz migdałowiec, który stał nienaruszony, pozbawiony jedynie kwiatów.”*

Od czasu zakończenia II wojny światowej Bliski Wschód jest kojarzony z obszarem przepełnionym konfliktami i rozlewem krwi. W 1947 roku, na mocy decyzji ONZ, na terenie Palestyny powstały dwa państwa: państwo żydowskie i państwo arabskie. Idea odbudowy żydowskiego państwa w Palestynie choć została wsparta przez takie państwa jak Wielka Brytania i była ideą wzniosłą, to do dzisiaj zbiera swoje krwawe żniwo. Pragnienie odtworzenia w Palestynie żydowskiej siedziby narodowej, a co za tym idzie ogłoszenie niepodległości przez Izrael 14 maja 1948 roku zaskutkowało wybuchem sporów, o których głośno jest nawet dzisiaj. XXI wiek - wiek tylu przemian, a jednocześnie wiek napięć, których nikt nie jest w stanie załagodzić. 

Drzewo migdałowe” to książka autorstwa Michelle Cohen Corasanti. Książka jest na tyle dobra, że aż trudno uwierzyć, że to późny debiut tej pisarki. Corasanti to Amerykanka z żydowsko-polskimi korzeniami, która bardzo wyraźnie podkreśla swoje więzi z Izraelem. Studia na Uniwersytecie Hebrajskim otworzyły jej oczy na dramatyczny los Palestyńczyków, dlatego też mimo swoich korzeni, ku naszemu zdziwieniu nie staje w obronie Żydów, ale nacji stojącej w opozycji do nich.

asylum-art.tumblr
Okładka głosi, że jest to opowieść o  „sile miłości, cenie nienawiści i drodze do odkupienia”, ja powiem więcej, jest to książka, która ma pokazać, że literatura służy do wyższych celów aniżeli tylko do zapewnienia satysfakcji i radości czytelnikowi. Do głębi porusza nas historia Ahmada - Palestyńczyka ukazanego na przestrzeni różnych momentów swojego życia. Jest to rok 1955, czyli jego dzieciństwo, rok 1966 czyli moment dorastania, a właściwie czas kiedy Ahmad przebył „przyspieszony kurs dorosłości”. Rok 1974, w którym bohater zaczął w końcu czerpać profity ze swojego ścisłego umysłu - wielkiego matematyczno-fizycznego talentu i ostatecznie 2009 rok, który w pełni obrazuje, do czego narrator doszedł, z jakim trudem i jakim stał się przez to człowiekiem. 

Drzewo migdałowe” to wielce przejmująca książka, od której ciężko się oderwać. W pełnej okazałości prezentuje - choć mało kolorowy - to jednocześnie egzotyczny obszar Bliskiego Wschodu. Książka Corasanti wyrywa nas z ciepłego fotela, a jednocześnie uczy nas jak go docenić, Stykamy się w niej ze światem, tak bardzo różnym od naszego. „Drzewo migdałowe” to obraz kultury Bliskiego Wschodu, religii, tradycji, strachu, odwagi, miłości, rodziny i zbyt szybkiego wkroczenia w dorosłość. Możemy być nią zachwyceni, a jednocześnie możemy znienawidzić ją za niesprawiedliwość panującego w niej świata. 

Dlaczego „Drzewo migdałowe”? Bo to ono było niemym świadkiem wszystkiego, co miało miejsce w domu Ahmada i jego rodziny. Dlatego, że choć nie miało prawa głosu, to było ostoją i arką dla mieszkańców. Dlatego, że jako jedyne pozostało nienaruszone i choć nie wydało kwiatów, to stało się symbolem ziemi uciśnionej. 

Podsumowując uważam, że nie jest to tylko powieść, ale także apel o zwrócenie uwagi na konflikt, o którym wspomniałam na początku. Życie Ahmada to symbol losu większości Palestyńczyków, którzy są pogardzani, i którym odebrano prawo nie tylko do rozwoju, ale do zwyczajnego, spokojnego życia. Cieszę się, że mogłam sięgnąć po „Drzewo migdałowe”.

Za możliwość przeczytania
dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat pochodzi z książki „Drzewo migdałowe

Choć książka  „Drzewo migdałowe” jest egzemplarzem recenzyjnym od Pana Oskara z wydawnictwa SQN, to zapadła mi głęboko do serca. Wybrałam ją sama, głównie dzięki cudownej okładce przedstawiającej biegnącego chłopca i po raz kolejny nie zawiodłam się na własnej intuicji. 
A Wy, czytaliście? A może macie ochotę przeczytać? 
PS. Miłego weekendu!




9 komentarzy:

  1. Nie czytałam jej jeszcze, ale recenzje, które czytam stale chwalą tę książkę. Muszę się w końcu skusić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka jest bardzo interesująca i też bym zwróciła na nią uwagę. Fabuła bardzo ciekawa, przeczytam kiedyś :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Po okładce, choć bardzo mi się podoba, spodziewałam się czegoś lżejszego.Bardzo się myliłam. Książka jest w sam raz dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam ze wstydem, że nie słyszałam o tej ksiązce, ale zdaje się, że to moje klimaty: )

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka jest przepiękna! Już ona sama sprawia, że bez wahania książce mówię "tak". Treść zapowiada się równie ciekawie i na pewno kiedyś "Drzewo migdałowe" wyląduje u mnie na półce. W bibliotece szukać nie będę. Wiem, że muszę mieć własny egzemplarz. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam same pozytywne recenzje na temat tej książki, wiec na pewno po nią sięgnę! Poczekam tylko na odpowiedni moment.

    Przy okazji zapraszam Cię na konkurs organizowany na moim blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na mnie również ta książka zrobiła duże wrażenie. Cieszę się, że jest napisana wprost, nie podkoloryzowana - dzięki temu naprawdę emocjonuje. Poza tym autorka jest w niej szczera do bólu. Zgadzam się również, że tekst pozwala zwrócić uwagę czytelnika na to, co dzieje się w Palestynie - cieszę się jednak, że nie jest jednostronny. Obie strony konfliktu są tu w równym stopniu dobre i złe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po Twojej recenzji ta ochota jeszcze wzrosła :) Świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...