sobota, 30 sierpnia 2014

#49 Wyspy Legerdy. Żelazny Łuk (Nowy, tajemniczy ląd)

Wyspy Legerdy. Żelazny Łuk (tom I)
Kamil Kasprzak
286 stron
Wydawnictwo Poligraf
Książka przeczytana w formie ebook'a
Ocena: 6/10
Czuł, że niebezpieczeństwo wisi w powietrzu, a zazwyczaj - tak jak jego siostrze - intuicja podpowiadała mu dobrze. W takich chwilach albo wybuchał gniewem, albo tracił nad sobą kontrolę. Teraz jednak istniała jeszcze trzecia możliwość: obrona własnej rodziny, o którą tak próbował walczyć w czasie ataku wilkołakopodobnych bestii. Próbował walczyć i nie umiał pogodzić się z porażką.”*

Pewnego dnia dostałam  na portalu lubimyczytac.pl wiadomość z propozycją recenzji książki, której okładkę widzicie po lewej stronie. Była to wiadomość od samego autora, Kamila Kasprzaka. Chciałabym z tego miejsca bardzo Mu podziękować za udostępnienie mi pierwszego tomu serii pod tytułem „Wyspy Legerdy” i jednocześnie chciałabym zaznaczyć, że nie miało to wpływu na moją ocenę tej książki. 
Witajcie w świecie Legerdy. 
Witajcie na nowym, tajemniczym lądzie. 




Na początek opowiem Wam nieco o treści tej książki. Zaczyna się dość niepozornie, bo oto na początku jesteśmy świadkami przyjazdu rodziny, a właściwie kuzynostwa do niejakich Agrana i Auliny Reivons. Agran i Aulina to rodzeństwo, które znajduje się pod opieką pani Kate Woderforst. W czasie tej wizyty dzieje się coś niezwykłego. Nagle, całkiem niespodziewanie, znika Kate, a na ich własny dom napadają humanoidalne wilki. Bohaterowie po tych zdarzeniach przenoszą się do świata Legerdy, gdzie czeka ich wielka misja. Polega ona na znalezieniu właściciela tytułowego Żelaznego Łuku. Pierwszy tom serii Kamila Kasprzaka przedstawia przygody bohaterów, pojedynki, wyprawy, a także liczne retrospekcje. Wszystko utrzymane w fantastycznym klimacie. 

w.bibliotece.pl
Próbując ocenić tę książkę, chciałabym w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na jej zalety. To co przyszło mi do głowy jako pierwsze to fakt, że w swojej nieco skomplikowanej konstrukcji przypomina „Hobbita” Tolkiena. Kamil Kasprzak stworzył od podstaw całkiem nowy, inny świat. Takiej wyobraźni z pewnością nie powstydziłby się niejeden poważany autor książek fantasy. Podziwiam autorów piszących książki o takiej tematyce, bo moja wyobraźnia posiada wyznaczone granice. Wyobraźnia Kamila Kasprzaka, co widać po „Wyspach Legerdy” jest wręcz nieograniczona, co w pewien sposób mnie cieszy, bo wydaje mi się, że w Polsce cały czas brakuje autorów piszących książki należące do gatunku jakim jest fantastyka. 
Prócz konstrukcji świata trzeba przyznać, że moją uwagę przykuła okładka. Choć miałam okazję czytać tę książkę w formie ebook'a, to uważam, że jej twórca zasługuje na gromkie brawa. 
Świetnym urozmaiceniem są fragmenty wierszowane, mam na myśli pieśni i inne liryki. To one wprowadzają w klimat Legerdy i zakładam, że wymagały dużo dopracowania ze strony autora. 
I na koniec powiem, że zakończenie zwiastuje interesującą kontynuację. Jest to zdecydowanie wielka zaleta, dla tych, którzy zobaczą w „Wyspach Legerdy” początek obiecującej sagi. 

Czy mnie „Wyspy Legerdy” ujęły swoją treścią? 
Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że bardzo przeszkadzała mi mnogość postaci. Co chwilę nowa osoba o skomplikowanym nazwisku, to kolejny powód by albo robić notatki pomocne w późniejszym czasie przy recenzji, lub by wracać do poprzednich stron ebook'a. Książka wymaga wielkiego skupienia. Nie jest to pozycja lekka. Gdy w czasie czytania, będziemy wędrować myślami po innych krainach, to szybko się zgubimy. Porównanie do „Hobbita” może mieć także swoje złe strony. To tak jakby ta historia już miała swe miejsce i została napisana i przeczytana już bardzo dawno temu. Ostatnią rzeczą, która jeszcze mnie raziła w oczy to momentami styl autora. Duża liczba wykrzyknień, duża liczba wtrąceń, duża liczba dialogów, w których został użyty „caps lock”. Za każdym razem zastanawiałam się, po co? 

Jeśli miałabym podsumować swoje rozmyślania, powiedziałabym, że „Wyspy Legerdy” chcę polecić osobom, które interesują się fantastyką w dużo większym stopniu, niż ja, albo po prostu osobom młodszym, bo ja nie do końca „kupiłam tę historię”. Choć warta uwagi, nie do końca trafia w mój gust. 

Jednak to Wy sami zauważając plusy i minusy, które dostrzegłam musicie zdecydować, czy ta książka jest dla Was czy też nie. Ja życzę Panu Kamilowi Kasprzakowi realizacji swoich pisarskich marzeń, kolejnych tomów w fantastycznych okładkach i wielu czytelników, którzy dostrzegą w tej książce czegoś więcej niż ja

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
* cytat pochodzi z książki Wyspy Legerdy. Żelazny Łuk (tom I)

Bardzo mało zdjęć w tym poście, a bardzo dużo tekstu, 
co związane jest z tym w jakiej formie czytałam tę książkę. 
Co o niej myślicie? A może już ją czytaliście? 
Życzę Wam miłego weekendu!


4 komentarze:

  1. Polecę tę książkę mojej młodszej kuzynce. Powinna się jej spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli tylko książka jest podobna do "Hobbita" , to z przyjemnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się bardzo ciekawie :) Zapiszę sobie ten tytuł i poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przekonuje mnie ta książka, opis fabuły nie bardzo do mnie przemawia. Raczej nie przeczytam :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...