środa, 13 sierpnia 2014

#43 Proces („Mieć taki proces, znaczy, już go przegrać”)

Proces
Franz Kafka
448 stron
(w wyd. Państwowego Instytutu Wyd. 230 stron)
Ocena: 5/10
Zapomniałem pana zapytać na wstępie, jakiego rodzaju uwolnienia pan pragnie. Istnieją trzy możliwości, mianowicie: prawdziwe uwolnienie, pozorne uwolnienie i przewleczenie. Prawdziwe uwolnienie jest naturalnie najlepsze, ale na tego rodzaju rozwiązanie nie mam najmniejszego wpływu. Moim zdaniem nie ma tu człowieka, który by na to miał wpływ.”*

Ostatnim razem, kiedy pisałam Wam o książce Krzysztofa Koziołka „Instrukcja 0066 powiedziałam, że „człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”. Istotnie, tak było na przykładzie tamtej książki. Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować „Proces” Kafki, który w dużej mierze mówi o tym samym, czyli nieudolnym prawie i bezsilności człowieka wobec niego, a jednocześnie podważa stwierdzenie z poprzedniej recenzji. Mówi także o wielu innych aspektach, ale nie dosłownie. Właściwie wszystko musimy umieć sami odczytać i odnaleźć ukryte symbole.
Po co powstała ta książka? Po co Kafka napisał „Der Prozess”?




anitramm.tumblr
Zacznijmy od tego, że powieść jaką jest „Proces” została wydana po śmierci autora, a co więcej wbrew jego woli. Czy ja byłabym zdolna sprzeciwić się woli zmarłego autora? Raczej nie, ale Max Brod - przyjaciel Franza Kafki uznał, że to wybitne dzieło musi ujrzeć światło dzienne. „Proces” po raz pierwszy został wydany w 1925 roku. Aby pisarz mógł stworzyć tak wybitne dzieło, najczęściej musi go spotkać w życiu szczególnie niebezpieczny zakręt. W przypadku Franza Kafki było to zerwanie zaręczyn z jego narzeczoną. To spowodowało, że prawdopodobnie niewinne opowiadanie przerodziło się w utwór uniwersalny, który możemy odczytywać na wielu płaszczyznach i założę się, że to nie zmieni się przez kolejne lata

To co wysuwa się na plan pierwszy podczas czytania „Procesu” to wielki chaos. Wygląda to mniej więcej tak, jakby autor bał się, że jedna z jego myśli może się w szybki sposób ulotnić, więc zapisywał je bez względu na to, czy w danym momencie są odpowiednie, czy nie. Bohaterem swojego utworu Franz Kafka uczynił niejakiego Józefa K. - przeciętny aż do bólu kawaler, którego pewnego dnia nachodzą urzędnicy. To właśnie tego dnia Józef K. staje się winny. Tak naprawdę nie wiadomo kto oskarżył bohatera, o co oskarżono bohatera - tym samym odbiera się mu prawo do obrony. Dziwne prawda? Na tym polega surrealizm tej powieści. 

Nic dziwnego, że „mieć taki proces, znaczy, już go przegrać”, skoro nawet nie wiadomo przeciw czemu się walczy. To tak jakbyśmy nie wiedzieli jaką broń wybrać do walki z wrogiem, bo nie mielibyśmy pojęcia czy to smok, czy może szczur. W przypadku Józefa K. było to coś ogromnego, bo zniszczyło mu życie i doprowadziło do jego ostatecznej klęski. 

Fantastyczny pomysł na książkę. Człowiek uwięziony w klatce prawa, nie mogący znaleźć żadnego rozwiązania. Józef K. jest niczym ofiara totalitaryzmu - nie zrobił nic złego, ale jest uznany winnym i tak zaczyna się czuć. Zaciera mu się granica pomiędzy faktami, a tym co inni próbują mu uzmysłowić. Podoba mi się wgląd na psychikę bohatera i na to jak z czasem ulega przemianie. Jednak to czego nienawidzę to styl Kafki, chaotyczny, niezrozumiały, wymagający ciągłego zaangażowanie czytelnika i jego własnej pracy nad tekstem. W dużej mierze to właśnie przez ten styl książka staje się mroczna, przygnębiająca i dołująca. Zdaje się, że życie każdego z nas jest nudnym procesem, który znowu skończy się tak samo. Sam człowiek jest bezsilny wobec biurokracji, wiedział to Kafka, a my w dzisiejszych czasach wiemy to jeszcze lepiej. „Proces” Kafki to jedna z najważniejszych książek w historii, trzeba ją poznać, bo posiada drugie dno, a może nawet trzecie i czwarte. Trzeba ją poznać, co nie znaczy, że łatwo przez nią przebrnąć. Dla mnie było to niezwykle trudne. Książka nieco „dusi” czytelnika, za dużo biurokracji, za dużo sądownictwa, a i gdyby było mniej absurdu, nic złego by się nie stało. Mimo wszystko to klasyka. Czy z klasyką można walczyć? 


Post pisany przy kawałku Pidżamy Porno. Został on zainspirowany dziełem Kafki. 

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
* cytat pochodzi z książki Proces

Moje czytelnicze plany ulegają ciągłym zmianom. 


Od góry: „Trochę większy poniedziałek” Katarzyny Grocholi, „Pochłaniacz” Katarzyny Bondy oraz dwie nowości od wydawnictwa Esprit. Na samym końcu stare wydanie „Zabić drozda” Harper Lee. Jeśli tego nie przeczytam, mam zakaz zbliżania się do biblioteki. 

A teraz idę pochłaniać „Pochłaniacza”, 
miłego dnia!

8 komentarzy:

  1. Nigdy nie czytałam książek tego autora i raczej nie przeczytam. Ale recenzję napisałaś ciekawie :)

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku skończy się prawdopodobnie na "Procesie", po więcej książek Kafki nie planuję sięgać, choć też nie wiadomo co przyniesie przyszłość. :)

      Usuń
  2. O, "Proces" w tłumaczeniu Schulza, jak to widać na załączonym zdjęciu, chętnie bym postawiła na półce. ;) Niby mam jakieś tam wydanie, ale stare, zniszczone.
    Podziwiam cię za pisanie o takich wielkich Dziełach, ja bym nie umiała. ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ze zdjęcia też mogłabym postawić na półce, ale sama korzystałam z wydania Państwowego Instytutu Wydawniczego (kartki wypadały :D)
      Dziękuję bardzo, wydaje mi się że pisanie o wielkich Dziełach nie jest takie straszne dopóki myśli się o nich jak o zwyczajnej i kolejnej czytelniczej przygodzie.

      Usuń
  3. Brzmi ciekawie, więc mam nadzieję, ze kiedyś uda mi się przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lektura szkolna :) Bardzo dobra

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedna z nielicznych lektur licealnych, które czytałam z prawdziwą przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie "Proces" Kafki był lekturą tylko na fakultecie. :<

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...