poniedziałek, 4 sierpnia 2014

#41 Dziewczyny z Powstania („Zwycięstwo będzie twoją nagrodą, zdrada karana jest śmiercią”)

Dziewczyny z Powstania
Anna Herbich
320 stron
Znak Horyzont
Ocena: 9/10
Książka miała swoją premierę 19 maja 2014 roku
Czy twoje miasto jest bombardowane? Czy twojemu mężowi grozi śmierć od nieprzyjacielskiej kuli? Czy twoje dzieci głodują? Jeśli nie, to nie masz powodu do narzekania. Wszystko inne jest bowiem błahostką.*

O powstaniu warszawskim powiedziano już chyba wszystko. Ci, którzy zabrali głos w tej sprawie, podzielili się na dwa obozy. Jedni, którzy uważają, że był to największy w historii Polski akt heroizmu i poświęcenia dla własnej ojczyzny, a drudzy, którzy uważają, że do powstania nigdy nie powinno dojść, bo przez nie zginęło zbyt wiele niewinnych istot. Ja dzisiaj nie zamierzam oceniać, czy to wydarzenie było naprawdę potrzebne. Stało się. Zginęło około 200 tysięcy cywilów, a trzy razy tyle zostało wypędzonych z granic swojej małej ojczyzny. Jest to najważniejszy powód, dla którego powinniśmy skończyć wszystkie waśnie i skupić się na takich książkach jak „Dziewczyny z Powstania” Anny Herbich. 

Na początku chciałabym poruszyć kwestię, o której autorka wspomniała już na pierwszych stronach książki. „Dziewczyny z Powstania” to w końcu historia pisana przez kobiety dla kobiet. Dotychczas to mężczyźni odgrywali w przypadku książek historycznych najistotniejszą rolę, skupiając się z biegiem czasu na liczbach i bilansach wojennych. Ile żołnierzy zginęło, ilu nie wróciło do domu i ile amunicji posiadał każdy z nich. Nie próbuję umniejszać ich zasług i odwagi w heroicznej walce, ale co w tym czasie robiły kobiety? Siedziały w domu i również walczyły o przetrwanie, bo dom stawał się dla nich frontem, na którym trzeba było być uważnym jak dzień tak noc. Jak widać wojna to nie tylko męska domena, bo choć często rozpoczynana przez mężczyzn, zmusza do codziennej walki o kawałek chleba dla siebie i dla dzieci wszystkie pozostawione na pastwę losu kobiety.

Książka Anny Herbich miała swoją premierę 19 maja 2014 roku i można powiedzieć, że w cudowny sposób zbiegła się z 70. rocznicą wybuchu powstania warszawskiego, którą obchodziliśmy 1 sierpnia. Ta urzekająca publikacja pokazuje nam owoce rozmów z osobami, do których dotarła autorka. Są to różne kobiety, które w momencie wybuchu powstania przeżywały swoje dzieciństwo lub nawet młodość. Historie, które prezentuje nam autorka są niezwykłe i jednocześnie dramatyczne. Wzruszają człowieka do szpiku kości i stawiają pytanie, czy w dzisiejszych czasach młode kobiety są tak silne jak owe „Dziewczyny z Powstania”. 


W momencie wybuchu tego wydarzenia życie wcale się nie zatrzymało. Jedni zawierali związku małżeńskie, innym tuż przed godziną „W” rodziły się dzieci. Wyobrażacie sobie jak wiele z nich zginęło, bo matka nie miała pokarmu, lub dlatego że zostało rozstrzelane przez Niemców? Tak naprawdę te wszystkie kobiety nie mają już żalu do okupanta. Co więcej, po drugiej stronie barykady znajdowały się także osoby, dzięki którym przeżyły. Być może były to właśnie takie małe cuda. Niektóre z nich miały szczęście - przeżyły, może dlatego, że same nazajutrz miały uratować komuś życie? 

Historie które przeczytałam były do siebie w gruncie rzeczy bardzo podobne. Młode kobiety, niektóre żyjące dostatnio, pochodzące z dobrych rodzin w momencie powstania zamieniają się w nadludzko silne psychicznie istoty. Poznajemy ich pseudonimy, ich pierwsze miłości i wielkie, i małe radości i troski. Mimo tego, że wszystkie są do siebie tak łudząco podobne, chciałabym każdą z nich jeszcze raz wysłuchać z osobna. 

Najbardziej wzruszające jest jednak to, że mimo iż te kobiety straciły w powstaniu wszystko - począwszy od bliskich, przez pozycję i skończywszy na majątku - zapytane, czy ponownie przystąpiłyby do powstania - nie wahały się ani sekundy. To się chyba nazywa patriotyzm

Wydawnictwo Znak zachwyca piękną twardą oprawą. Nie zostaje nic innego jak tylko rozejrzeć się za pozostałymi utworami jakie proponuje nam Znak, utrzymanymi w zbliżonej tematyce. 



. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


* cytat pochodzi z książki Anny Herbich

A Wy, czytaliście „Dziewczyny z Powstania”?
Życzę Wam równie udanych lektur, miłego tygodnia i zapraszam Was do przeczytania recenzji:


 

9 komentarzy:

  1. Przepiękne okładki. Może kiedyś się skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam, ale zastanawiam się czy tego nie zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przeczytać tę książkę. Każda kolejna opinia mnie w tym przekonaniu utwierdza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, o "Dziewczynach z Powstania" ostatnio bardzo głośno na blogach. :)

      Usuń
  4. Doskonałą recenzja! :) Sam od dłuższego czasu przymierzam się do przeczytania książki pani Anny Herbichm, która jest ciągle przede mną. Koniecznie muszę to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam teraz w planach tę książkę! Ogólnie bardzo lubię historię i jestem ciekawa Powstania Warszawskiego, a że teraz sierpień, parę dni temu była rocznica - więc pasuje mi czytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się wydaje, że to idealny okres na "Dziewczyny z Powstania" :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Do tej pory nie byłam zainteresowana tą serią, ale ta książka mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Kobiety dyktatorów 2"czytałam, ale szczerze mówiąc ta książka nie przypadka mi do gustu.. Za to na "Dziewczyny z powstania" mam wielką ochotę, bo interesują mnie prawdziwe opisy walk podczas II wojny światowej..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...