sobota, 28 czerwca 2014

#36 Dom złudzeń. Iga ("W domu złudzeń było cicho. Złudzenia nie czynią hałasu, są bezgłośne...")

Dom złudzeń. Iga
Iwona J. Walczak
408 stron
Wydawnictwo Replika
Ocena: 6/10
Premiera 16 lipca 2014!
"W domu złudzeń było cicho. Złudzenia nie czynią hałasu, są bezgłośne, zawstydzone i niechętnie się ujawniają. Nie należy się ich wstydzić. Wstydzić się trzeba koniecznie, gdy nie ma już nic - ani złudzeń, ani marzeń i przemyśleń, gdy się boimy. Wtedy nie ma działania i nie ma życia. Bo życie to działanie."*

Gdy po raz pierwszy spojrzałam na okładkę książki Iwony J. Walczak, poczułam zapach kwiatów, lata i bijącą od niej lekkość i ciepło. Pomyślałam sobie, że będzie to idealna książka na wakacyjne popołudnia i nieco chłodniejsze wieczory. Generalnie, nie spodziewałam się niczego wyszukanego. Raczej kolejnego babskiego czytadła. Tymczasem poznałam historię Igi - kobiety w pewnym sensie brutalnej wobec najbliższych i jednocześnie bezmyślnie zapatrzonej w siebie egoistki. 

Zapraszam Was na recenzję książki, która według mnie opowiada o typie człowieka, którym nigdy nie powinniśmy się stać, a także o tym, że życie potrafi wymierzyć nam celny strzał z broni palnej w momencie, w którym się najmniej tego spodziewamy. 

"Dom złudzeń. Iga" czyli propozycja na lipiec od wydawnictwa Replika. 


Mówi się, że pieniądze to nie wszystko. Dla bohaterki książki Iwony J. Walczak, to jednak cały świat. Zdecydowanie nie można się bez nich obejść, ale przede wszystkim trzeba je mieć zawsze przy sobie. Odkąd Iga weszła w posiadanie dużego majątku wraz z kolejnym zamążpójściem, straciła całkowitą kontrolę nad swoim życiem. Bohaterka to kobieta "wyzwolona". Przelotne związki, skryte romanse, a przede wszystkim nikłe zainteresowanie córką z pierwszego związku i małym synem Stasiem to codzienność. Zachowanie Igi jest przerażające. Przerażające na tyle, że aż sama nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo można znienawidzić bohaterkę literacką. Może tak naprawdę jest ona ucieleśnieniem XXI wieku, rozwiązłości, a także wszechobecnego konsumpcjonizmu? 

Akcja książki rozpoczyna się w momencie, gdy główna bohaterka znajduje się na Minorce - niewielkiej wyspie - najmniej znanej spośród Balearów. To właśnie tam Iga poznaje Ludwika Sommera, swojego przyszłego kochanka, nazywając go miłością swojego życia. Trzeba przyznać, że mimo wrednego charakteru, autorka uczyniła z kobiety także wielką szczęściarę. Mimo tego, jakie życie prowadzi bohaterka, to przez dłuższy czas jest rozpieszczana przez swojego męża, a także wielu ludzi dookoła. To pozwala nam sądzić, że w gruncie rzeczy, to oni wszyscy przyczynili się do ukształtowania jej podłego charakteru i wyrobienia sobie określonych opinii na temat pieniędzy, małżeństwa, czy dzieci. 

Wielkim plusem jest fakt, że akcja książki jest przeplatana, raz poznajemy Igę z lat 70. i 80. czyli czasów jej młodości, a raz czytamy o tym, jak wyglądało jej życie począwszy od 2007 roku. To pozwala nam w pełni poznać główną bohaterkę i poznać dogłębnie jej charakter. 

To co przykuło moją uwagę w szczególny sposób to wzmianki o tym, jak wyglądały lata 80. w perspektywie całego państwa polskiego, a także plastyczne opisy, które nie były obszerne, ale wpłynęły na ostateczny kształt książki. 

Z czasem w charakterze głównej bohaterki zachodzą zmiany. Nagle musi stać się odpowiedzialna za swoje długi i poniekąd za swoją chorobę, bowiem dotyka ją reumatoidalne zapalenie stawów. Denerwujące jest to, że Iwona J. Walczak uczyniła ze swojej bohaterki kobietę uzależnioną od mężczyzn. Wystarczy jeden telefon, by Iga porzuciła wszystko i biegła na spotkanie z jednym z nich. 

"Nieraz się przekonałam, że w nas kobietach, tkwi nieprawdopodobna siła."*

Zdecydowanie tak, tylko w przypadku Igi jest ona tłumiona przez podatność na mężczyzn. 

W książce "Dom złudzeń. Iga" brakuje mi szybkiej akcji. Ponadto książka zdaje się być neutralna pod względem wyrażania uczuć. Nie znajdziemy w niej nic co nas szczerze rozśmieszy, ani nic przy czym będziemy mogli się wzruszyć. Książka jest pisana lekkim piórem i Iwona J. Walczak zdecydowanie ma talent do opowiadania zwyczajnych historii, zwyczajnych dni - co sprawia że umie stworzyć typowe, niewymagające kobiece czytadło na letnie popołudnie. Morał tej książki jest taki, że nie można swojego życia opierać na złudzeniach i trzeba mieć w sobie choć szczyptę pokory żeby... Żyć. 

Na sierpień 2014 planowana jest kolejna część "Domu złudzeń", 
może to również zachęca Was do sięgnięcia po książkę Iwony J. Walczak. 

Dom złudzeń. Zosia
Iwona J. Walczak
sierpień 2014
"Z życiem jest jak z biblioteczką z książkami. Są dzieła do przeczytania i są też przeczytane. Do tych drugich czasem się wraca, by sobie przypomnieć bądź by się znów nimi zachwycić. Niech wracają do mnie wszystkie moje życiowe karty, nie chcę niczego skreślić, odstawić na bok. Nie chcę już."*


Za możliwość przeczytania książki przed redakcją i korektą dziękuję wydawnictwu Replika,
które udostępniło mi ją dzięki wydarzeniu na Facebook'u. 

____________________________________
* cytaty pochodzą z książki "Dom złudzeń. Iga"

I jak, sięgnięcie po książkę Iwony J. Walczak? 
Życzę Wam miłego weekendu, najlepiej z dobrą książką. 


8 komentarzy:

  1. Wiem, że nie można oceniać książki po okładce, ale ta jest zbyt słodka...brzydka...odpycha.Od razu mam jakąś niechęć do czytania jej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem właśnie w trakcie lektury. Ależ mnie ta Iga wkurza!

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka niezbyt mnie zachęca, więc jej nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię takie okładki. Takie... swojskie, sielankowe...:) Powieść zapowiada się ciekawie, mam nadzieje, że będe mogła ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, chyba tą okładką książka kusi najbardziej. :)

      Usuń
  5. Szkoda, że książka jest taka "neutralna", ja jednak wiolę kiedy to, co czytam wyzwala we mnie jakieś emocje- rozśmiesza, smuci, cokolwiek... także sama nie wiem, czy to coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, ja chyba jednak się nie skuszę. To chyba nie moja tematyka ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś mnie nic w niej nie przekonuje, a szkoda, bo liczyłam zwłaszcza po okładce na coś fajnego

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...