środa, 25 czerwca 2014

#35 Posłaniec („Nazywam się Ed Kennedy. Miło mi państwa poznać”)

Posłaniec
Markus Zusak
352 strony
Nasza Księgarnia
Ocena: 7/10
Nazywam się Ed Kennedy. Mam dziewiętnaście lat. Jestem młodocianym taksówkarzem. Przypominam wielu młodych ludzi, których spotykacie na przedmieściach - nie mamy zbyt wielkich perspektyw ani możliwości. Poza tym czytam stanowczo za dużo książek i zdecydowanie nie radzę sobie z seksem oraz płaceniem podatków. Miło mi państwa poznać.”*

Bohatera książki Markusa Zusaka można przedstawić tylko i wyłącznie za pomocą tego błyskotliwego cytatu. Nic dodać, nic ująć. 

Kiedy dwa lata temu sięgnęłam po słynną „Złodziejkę książek” tego autora, wiedziałam że prędzej czy później w moich rękach znajdą się pozostałe książki australijskiego pisarza, bo powieść o Liesel Meminger zawładnęła moim sercem i dzisiaj postrzegam ją jako jedno z najpiękniejszych czytelniczych wspomnień. Markus Zusak „Złodziejką książek” podniósł poprzeczkę bardzo wysoko, chyba za wysoko, żeby po przeczytaniu jej umieć jeszcze docenić „Posłańca”.
Zacznijmy od tego, że „Posłaniec” („The Messenger”) został wydany w 2002 roku, a „Złodziejka książek” („The Book Thief”) w roku 2006. W Polsce jednak obie książki znalazły się na rynku z dużym opóźnieniem, przy czym to „Złodziejka książek” została wydana jako pierwsza i dopiero po tym, jak zebrała pozytywne recenzje, wydawnictwo Nasza Księgarnia wydało pierwszą książkę Markusa Zusaka. 

Ta z pozoru nic nie znacząca zmiana kolejności, dla wszystkich czytelników którzy zapoznali się ze „Złodziejka książek”, a następnie sięgnęli po „Posłańca” mogła spowodować, że po przeczytaniu tej drugiej książki będziemy czuć wielki niedosyt. Niedosyt, bo: 
1) Książka nie jest osadzona w ogromnie trudnych czasach wojny. 
2) Narratorem nie jest śmierć. 
3) Ed Kennedy - główny bohater budzi w nas różne uczucia (generalnie politowanie), ale na pewno nie sympatię tak jak Liesel Meminger. 

Markus Zusak opisał w swojej książce zwykłego człowieka o niespełnionych marzeniach, który boryka się z codziennością. Jego życie wydaje się tak szare i przepełnione rutyną, że zaczynamy mu współczuć. W pewnym momencie bohater przeobraża się w tytułowego Posłańca. Otrzymuje w tajemniczy sposób karty z nazwiskami ludzi, w których życiu ma odegrać ważną funkcję. Bohater z czasem bardzo dobrze odnajduje się w swojej roli. Te pozornie małe rzeczy - pomoc i uczucia okazywane innym ludziom sprawiają, że Ed Kennedy z czasem odnajduje radość i sens swojej egzystencji. Odnajduje także innych ludzi wokół siebie, których wcześniej nie dostrzegał i poznaje smak radości płynącej z poznawania świata. 

Okazuje się po raz kolejny, że w życiu liczą się małe rzeczy. To one pozwalają nam się przeobrazić w wielkiego człowieka. Jest to kolejna książka, która skłania do refleksji, i która pod maską powierzchowności skrywa wielkie wartości. Markus Zusak po raz kolejny wielką porcją niedomówień, krótkich rozdziałów, wyrwanych z kontekstu refleksji - uczy. Uczy, że każdego dnia powinniśmy próbować zmieniać siebie. 

Bohaterowie książki wydają się być niezwykle płytkimi osobami. Bez wyrazu. Bez charakteru. Według mnie jest to celowy zabieg, aby ukazać zwyczajność, a właściwie szarość człowieka w codziennym życiu. Ile razy zastanawialiśmy się, jakie życie jest beznadziejne? Na pewno nie mniej niż Ed Kennedy. A mimo wszystko on znalazł radość z pomocy innym ludziom. Przecież każdy z nas chce czyjegoś szczęścia. 

Mądra, lekka, skropiona humorem. Bardzo różni się od „Złodziejki książek” jednak polecam ją wszystkim, którzy ową „Złodziejkę...” mają za sobą. Polecam także wszystkim, którzy szukają książki skrywającej pod swoją powierzchownością wielkich myśli. Fantastyczne wydanie Naszej Księgarni w twardej okładce zachęca do przeczytania. Ja Was również zachęcam. 

Może ten Ed Kennedy nie był wcale takim zwyczajnym taksówkarzem? 

____________________
* cytat: „Posłaniec” str. 9 

A Wy, czytaliście już jakieś książki Markusa Zusaka? 
Jakie są Wasze opinie? 
Może oglądaliście słynną ekranizację „Złodziejki książek”? 

nulooks.tumblr

7 komentarzy:

  1. Zusaka znam tylko i wyłącznie ze "Złodziejki książek", ale chętnie sięgnę po inne jego pozycje.Co do Złodziejki w wersji film...nie mogę, nie mogę się zmusić.Boję się, że to mi wszystko popsuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej książce ;D Ku mojemu zdziwieniu jest nawet w mojej bibliotece miejskiej. Nie czytałam jeszcze tej książki, ani ''Złodziejki''. Nie oglądałam też jej słynnej ekranizacji....ale to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam nic z twórczości autora. Wstyd się przyznać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie czytałam Złodziejki a właśnie Posłańca:) Bardzo mi się książka podobała, czyta się błyskawicznie. Polubiłam żałosnego Eda:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się w stu procentach! Ed był strasznie płytki i bez wyrazu, a cała książka wydawała mi się dobrym pomysłem, ale w okropnym wykonaniu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze nic tego autora, więc z chęcią przeczytam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto. Z całego serca polecam 'Złodziejkę książek' :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...