piątek, 13 czerwca 2014

#1 Między książkami. Jakim jestem czytelnikiem?

Nowy post na Niebieskiej Obwolucie oznacza najczęściej spotkanie z nową książką. Dzisiaj jednak postanowiłam odejść od tego schematu, ze względu na to, że w natłoku książek zbyt często zapominam o sobie i mimo wielu recenzji za mało daję się poznać jako czytelnik. 
Przyznam szczerze, że przewertowałam wiele blogów, w celu znalezienia pytań, na które czytelnicy - blogerzy najczęściej odpowiadają. Mam nadzieję, że dzięki temu powstanie w miarę interesujący artykuł, dzięki któremu choć na chwilę przestanę być tylko małym trybikiem na blogowej platformie. Zapraszam.

kingdomjournalist.tumblr.com

Każdy z nas doświadczył w życiu takiego momentu, kiedy zwykłe zainteresowanie przeradza się w pasję. Nagle zaczynasz dostrzegać, że dana czynność zaczyna żywić się Twoim wolnym czasem, a Ty nie masz już nic do powiedzenia. 

Kiedy zwykłe czytanie książek przerodziło się u mnie w coś więcej? 

Zdecydowanie stało się to na przełomie 2011 i 2012 roku. Tak, racja - to stosunkowo niedawno. Co nie znaczy, że wcześniej nie czytałam książek. Oczywiście wcześniej także czytałam, ale wydaje mi się, że nie czerpałam z tego tyle radości co dzisiaj. 2012 rok był dla mnie magiczny, bo był pierwszym rokiem, w którym liczba przeczytanych książek przekroczyła magiczną 50! 

Co było na początku? 

Na początku były oczywiście lektury. Do momentu ukończenia liceum na palcach jednej ręki mogę policzyć te obowiązkowe książki, których nie przeczytałam. Odkąd pamiętam, biblioteka była dla mnie niezwykle interesującym miejscem. Najbardziej mglistym wspomnieniem z dzieciństwa, są wypady z moją koleżanką do pobliskiej biblioteki, gdzie albo pomagałyśmy pracującej tam pani w układaniu książek, albo wyposażone w długopisy i zeszyty wypisywałyśmy tytuły przypadkowych lektur, które wpadły nam w ręce, udając że prowadzimy niezwykle ważną ewidencję książek. Ile mogłam mieć wtedy lat? 10? 
Jednak to była fantastyczna zabawa! Z chęcią bym ją powtórzyła, nie wiem tylko jak dzisiaj pracujące w bibliotece publicznej osoby, by na nią zareagowały. 

Z czasem wybór książek przestawał być przypadkowy, a książka musiała zostać przeczytana by wrócić na półkę i tak zostało do dnia dzisiejszego. 

ooweirdto-live-toorareto-die.tumblr.com
Jak dzisiaj wygląda moja półka biblioteczna? 

Jest wypełniona przeróżnymi książkami o bardzo zróżnicowanej tematyce. Są to utwory, które niegdyś należały do moich rodziców, ale w większości są to egzemplarze które należą do mnie. Nie wiem ile ich jest. Może 100, może więcej. Biblioteczka cały czas się rozszerza i mam nadzieję, że to się nie zmieni. 

Jak nabywam książki? 

Przyznam szczerze, że niezbyt często kupuję nowe książki. Są miesiące, w których w ogóle nie odwiedzam księgarni. Ale równie często zdarza się, że gdy zaplanuję sobie jakiś zakup, to nie ma siły, która potrafiłaby odwieść mnie od tego pomysłu. Książki dostaję od bliskich, po książki wędruję do bibliotek i antykwariatów. Ostatnimi czasy, interesujące pozycje dostaję od wydawnictw, są to egzemplarze do recenzji. Od momentu powstania bloga uzbierało się ich 17. Jestem z tej liczby niezwykle dumna. :)

teenbookreviews.tumblr.com
Gdzie czytam? Kiedy czytam? 

Czytam wszędzie. No dobra, prawie wszędzie. Fakt, że non stop poruszam się autobusami i spędzam dużo czasu poza domem, sprawia że w mojej torbie zawsze znajdzie się jakaś książka. Dawniej nie potrafiłam się skupić na czytaniu w miejscach publicznych, dzisiaj wiem że mogę czytać wszędzie. Siedzenie w autobusie, ławka w parku... Wszystko jedno, bo stopień "zaczytania" zależy tylko od tego, jak bardzo interesująca jest książka. 

Czytam codziennie. Choćby tylko kilka stron. To oczywiste, że moja "czytelnicza wydajność" spadała wraz ze wzrostem szkolnych obowiązków. Okres matur sprawił, że swoją pasję odsunęłam na dalszy plan. Niestety nie mogłam postąpić inaczej. Teraz patrząc na to z perspektywy czasu, widzę że właśnie z powodu osaczających mnie niekiedy obowiązków rezygnowałam z regularności w publikacji postów i jedną książkę potrafiłam czytać więcej niż tydzień lub dwa. To jest rzecz, którą zarzucam sobie bardzo często. 
Zazdroszczę innym, że potrafią "rozciągać" swój wolny czas do granic możliwości. Ja się tego dopiero uczę. 

Czego szukam w książkach? 

W książkach szukam środka, który pomoże mi się oderwać od codzienności. W książkach szukam cytatów, które wzbudzą mój zachwyt. Szukam w nich jakiejś mądrości, której nie jestem w stanie do końca określić, ale są takie momenty kiedy czytając coś, zatrzymam się na chwilę i powiem: "Piękne!", albo po prostu: "Cholera, on ma rację!". Przecież wiecie o czym mówię. ;)

Czy mam swoje czytelnicze nawyki?

Oczywiście! Od wąchania książek po czytanie ostatniej strony, przed ukończeniem książki i nałogowym sprawdzaniem ile stron zostało do końca. Do tego chęć posiadania tysiąca zakładek, kolorowych znaczników stron, notatnika z ciekawymi cytatami i wiele, wiele innych. Nienawidzę zaginania kartek, a już w ogóle nie znoszę pisania czegokolwiek w książkach. Zawsze staram się przeczytać każdą książkę, po którą sięgnę. Jednak zdarzyło mi się wielokrotnie, że z braku czasu lub po prostu gdy książka okazała się wprost nie do zniesienia, została oddana tam, skąd do mnie przybyła bez uprzedniego przeczytania. Z czasem doszłam do wniosku, że życie jest zbyt krótkie, by męczyć siebie książkami, które są nieciekawe.
Utwory niestety (albo stety) oceniam po okładce i często to ona decyduje o tym, czy dana książka wyląduje w moich dłoniach, czy nie.
Na blogu staram się umieszczać recenzje wszystkich przeczytanych książek, chyba że dochodzę do wniosku, że wszystko zostało o niej powiedziane. Większość lektur stanowi dla mnie czytelnicze wyzwanie. Nowe gatunki, nowi autorzy, nowe formy wypowiedzi. Jeszcze tyle lądów nieodkrytych

my-favourite-books.tumblr.com
W ten sposób moja krótka spowiedź dobiegła końca, liczę na podobne spotkania niebawem!
I życzę Wam miłego weekendu!


9 komentarzy:

  1. Ja do lektur zupełnie nie mam serca... W tym roku z własnej woli przeczytałam "Zbrodnię i karę" i od tego momentu zakochałam się w rosyjskiej literaturze. Zwykle interesują mnie te zagraniczne lektury, z polskimi mi jednak nie po drodze. Cóż, może mi się jeszcze odmieni. A w swojej torbie też obowiązkowo muszę mieć jakąś książkę, a nuż będzie jakaś godzinka wolna? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej dźwigać, niż sobie wyrzucać, że się o książce zapomniało.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy wpis, fajnie było Cię nieco poznać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale przyjemny wpis :) I jaka fajna zabawa w bibliotece! Też mam problemy z tym wolnym czasem, w natłoku obowiązków często muszę odstawiać książki na dalszy plan...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka lektur mi się podobało, ale czasami nie mogłam przez nie przebrnąć. Ja niestety nie potrafię czytać wszędzie, muszę mieć ciszę i spokój. Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wąchanie książek-to jest to :D
    Ciekawy wpis. A co do oceniania książek po okładce-też często się na tym łapie. Jednak myślę, ze to naturalne, ze książki o ładnej okładce pierwsze przyciągają wzrok...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też bardzo często oceniam książki po okładce i w dużej mierze to za ich spraw decyduje się na daną pozycje, chociaż zdaje sobie sprawę, że tak nie powinnam robić, ale to silniejsze ode mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam ten ból, też na czas matur odsunęłam książki i skupiałam się głównie na matematyce :) Tak jak Ty - czytam prawie wszędzie :D I również jestem okładkomaniakiem - nie umiem się tego pozbyć :)
    Co do szabloniarni, bo widzę, że szukasz, zapraszam do mnie, mam link do bardzo fajnej :) Myślę, że znajdziesz coś dla siebie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo :) Już lecę szukać :))

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...