poniedziałek, 19 maja 2014

#25 Kiedy byłem dziełem sztuki

Kiedy byłem dziełem sztuki
Eric-Emmanuel Schmitt
263 strony
tłumaczenie: Maria Braunstein
Wydawnictwo Znak
10/10
Do ostatniej chwili nie wiedziałam jak rozpocznę recenzję kolejnej przeczytanej książki Schmitta, ale chyba wystarczy powiedzieć, że "Kiedy byłem dziełem sztuki" to kolejna książka tego francuskiego autora, która mnie zachwyciła. Niestety jest to utwór często niedoceniany, bo pod maską kontrowersyjnych postaci ciężko doszukać się głębokiej filozofii...

Głównym bohaterem książki Schmitta jest Tazio (zdrobnienie nadane postaci przez rodziców, o którym dowiadujemy się w dalszej części utworu). Tazio to w gruncie rzeczy dorosły mężczyzna. Bohater to człowiek zagubiony i zamknięty w sobie, który chce popełnić samobójstwo
Scena rozpoczynająca lekturę przenosi nas na skaliste wybrzeże. To tam ma się rozegrać finalna scena życia człowieka, który postrzega swoją egzystencję jako nieudaną, przeplataną licznymi próbami samobójczymi. Zdawałoby się że Bóg zsyła mu ostatnią deskę ratunku w postaci bogatego artysty - Zeusa Peter Lamy. Ów pomoc może okazać się "iście faustowskim paktem". 

Schmitt nakreślił dokładny portret człowieka znajdującego się na skraju szaleństwa. Bohater chce ze sobą skończyć - to jego jedyny cel. Czuje się niekochany, niedoceniany i osamotniony. Całe życie porównywany do swoich braci bliźniaków postrzegał siebie jako gorszego. 




Nikomu nie życzę, by od dzieciństwa musiał współistnieć z pięknem. Z rzadka widywane piękno opromienia świat. Dostępne na co dzień rani, pali i zadaje rany, które nigdy się nie zabliźniają. 
W opozycji do Tazia stoi Zeus Peter Lama - człowiek kontrowersyjny, który nie cofnie się przed niczym dla sławy. 
Nasze społeczeństwo jest tak zorganizowane, że lepiej być rzeczą. Wtedy będziesz w końcu szczęśliwy.
To właśnie taka myśl przyświeca Zeusowi. Artysta tworzy z bohatera marionetkę. Kukłę. Żywą rzeźbę o imieniu Adam bis. Traktuje go jak eksponat, powołując się na fakt, że bohater zrzekł się człowieczeństwa w chwili, gdy chciał popełnić samobójstwo. W ten sposób umowa, która obejmowała 24 godziny (w końcu jak sam Zeus mówił: "Proszę pana tylko o dwadzieścia cztery godziny. Niech mi je pan ofiaruje. Jeżeli nie przekonam pana do życia, jutro o tej samej porze mój szofer odwiezie pana i popełni pan to swoje samobójstwo.") zamienia się w śmiertelnie długą walkę - walkę o człowieczeństwo i godność - utraconych w szaleńczych czasach pogoni za... No właśnie. Pogoni za czym? 


Na podstawie tej historii pełnej fantastyki Schmitt pokazuje jak łatwo wyzbyć się cech człowieka i jak łatwo przejąć kontrolę nad ludzkim istnieniem. Zeus Peter Lama to przykład klasycznego despoty, a Adam bis to typowa ofiara dotknięta znieczulicą społeczną - osoba nie radząca sobie ze swoimi emocjami, która zamiast trafić na psychologa, trafiła na tyrana. "Kiedy byłem dziełem sztuki" to opowieść o tym, kim tak naprawdę jesteśmy. Schmitt uzmysławia nam, że nasze życie składa się z trzech form: 

Życie materialne: jesteśmy ciałem. Życie umysłowe: jesteśmy świadomością. I życie dyskursywne: jesteśmy tym, co o nas mówią. 
To od nas zależy, która forma stanie się najważniejsza i co zdominuje nasze życie. 

Na koniec mogę dodać, że książka Schmitta to także opowieść o tym, jak bardzo nie potrafimy docenić w życiu tego, co mamy. Bohater wiódł zwyczajne życie. Teoretycznie mógł cieszyć się z każdego wschodu i zachodu słońca. Jednak owe wschody i zachody zrobiły na nim wrażenie dopiero wtedy, gdy stracił panowanie nad swoim życiem. 
Jest to kolejna lekcja od fantastycznego mistrza, że nigdy nie będziemy w stanie docenić czegoś równie mocno, jak wtedy, gdy to stracimy. 

Po raz kolejny zachwycam się nad prostotą i mądrością książki Schmitta. Jego utwory nigdy mi się nie znudzą i zawsze będę sięgać po nie z uśmiechem na twarzy... A później będę wypisywać cytaty, cytaty takie jak ten:

Bohater padł ofiarą naszych czasów. Czy raczej dyskursu, jaki nasze czasy wygłaszają na swój temat.
Uwielbiam kiedy książki wyzwalają refleksje, bo nie ma nic lepszego od tego, kiedy zapisana strona potrafi sprowokować człowieka do myślenia. 
Pozdrawiam ;-).

5 komentarzy:

  1. Na razie czytałam jedynie "Oskara i panią Różę" tego autora, ale w przyszłości zamierzam przeczytać inne jego dzieła, w tym to :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ tu u Ciebie... inaczej :) Piękny nowy wygląd:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, ale to oczywiście zasługa Wioski Szablonów :)

      Usuń
  3. Mój pierwszy Schmitt. :)
    Ależ mi się ta książka podobała!

    OdpowiedzUsuń
  4. Schmitt to Schmitt - zawsze zachwyca!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...