sobota, 8 marca 2014

#19 Pasterz (Kto uratował mi życie?)

Pasterz
Frederick Forsyth
77 stron
8/10


Witajcie, 
mam dla Was książkę, z którą spędziłam tylko jedną godzinę. 77 stron, dość duża czcionka i bardzo ciekawa historia... Zapraszam 

Wyobraź sobie, że jesteś pilotem. W czasie Wigilii musisz wykonać ostatni nocny kurs. Jest to Twój ostatni dzień w pracy, za niedługo zobaczysz swoich bliskich i razem spędzicie święta. Wystarczy tylko wystartować, obrać właściwy kurs i po niespełna 60 minutach, będziesz na miejscu. W głowie masz już obraz swojego domu, a w nozdrzach zapach kolacji. Ostatniej rzeczy jakiej się spodziewasz to błąd maszyny, a przecież Twój jednozałogowy myśliwiec typu Vampire, w którym jesteś zamknięty i otoczony ciemnością jest w razie awarii metalową trumną.

Spoglądasz na kompas - igła wychyla się w różne strony. Próbujesz nawiązać za pomocą radia kontakt z wieżą kontrolną - słyszysz jedynie szumy. A przecież to już 40 minuta lotu. Paliwa wystarczy na jakieś 80. Jesteś odcięty od świata, przede wszystkim od tych wszystkich ludzi na dole, którzy właśnie teraz spędzają wspólne chwile w gronie rodziny. Próbujesz przypomnieć sobie wszystkie porady na temat zachowania się w sytuacjach awaryjnych. Przecież to czego się uczyłeś obejmowało głównie sytuacje awaryjne. Żadna sztuka być dobrym pilotem kiedy świeci słońce, a niebo jest przejrzyste. Mimo całej wiedzy potrzebny jest jednak drugi człowiek. Człowiek - pilot, ze sprawnym radiem, kompasem i umiejętnością bezpiecznego pokierowania Cię na ziemię. Czy możesz liczyć na to, że komuś się to uda w ciemną zimową noc? 

Pilotowi z książki Forsytha się to udaje. Rozpaczliwie kreślone na niebie trójkąty stają się idealnym sposobem na zwrócenie na siebie uwagi. Pilot zabytkowego bombowca z drugiej wojny światowej postanawia pomóc nowszemu aczkolwiek wadliwemu myśliwcowi.

Cały szkopuł w tym, że gdy Ty - uratowany cudem od katastrofy człowiek, chcesz go znaleźć i mu podziękować... Dochodzisz do wniosku, że odnalezienie wybawiciela może wcale nie być takie proste...

Kim jest pasterz? To pilot starego myśliwca, który uratował życie pewnemu młodemu człowiekowi w opałach. Niczym zabłąkaną owieczkę, pokierował go na właściwą łąkę. To ktoś tajemniczy... A może to po prostu Anioł Stróż.

Czytelnik ociera się w tej książce o tajemnicę i mrok. W trakcie czytania czuje się napięcie. A po przeczytaniu pewien niedosyt i szok, że to wszystko się tak szybko skończyło. Nawet tylko dla tych sprzecznych uczuć, książka warta przeczytania.




:)


1 komentarz:

  1. Książka zdecydowanie zachęca :)
    Bardzo podoba mi się zdjecie pod koniec recenzji-jest świetne!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...