piątek, 6 grudnia 2013

#17 Zapasy z życiem

Zapasy z życiem
Eric-Emmanuel Schmitt
74 strony
Znak
8/10
Witajcie,
tytuł posta dość przewrotny, będący jednocześnie tytułem jednej z książek Erica-Emmanuela Schmitta. Chyba każdy z nas zawodowo prowadzi każdego dnia zapasy z życiem. Zmagamy się z codziennymi problemami i to jest walka wręcz, w wyniku której najczęściej my leżymy na macie

Eric-Emmanuel Schmitt to jeden z moich ulubionych autorów. Od momentu przeczytania Oskara i Pani Róży, książki która ma swoje honorowe miejsce w mojej biblioteczce, często sięgam po utwory tego francuskiego twórcy. Dotąd udało mi się przeczytać: Dziecko Noego, Pan Ibrahim i Kwiaty Koranu, Małe zbrodnie małżeńskie, Marzycielka z Ostendy... I za każdym razem czytając te książki przeżywam ten sam zachwyt, porównywalny do zachwytu dziecka, które na wystawie widzi nową zabawkę - istny cud techniki. Zachwyt nad prostotą i jednocześnie potęgą przesłania jego utworów

Zapasy z życiem przeczytałam w nieco ponad godzinę. Chwila spędzona na dworcu autobusowym i chwila w samym autobusie. O czym opowiada książka? O losach pewnego nastolatka, który mieszka na ulicach Tokio. Utrzymuje się z nielegalnego handlu, żywi się resztkami ze śmietników, innymi słowy powiększa grono bezdomnych tego licznego japońskiego miasta. Jego życie byłoby równie monotonne, gdyby nie spotkanie z człowiekiem, który mijając go na ulicy zawsze mu powtarzał: widzę w Tobie grubego gościa! Absurdalne słowa nieznajomego najpierw zbudziły w chłopcu złość, potęgowały gniew, aż w końcu sprawiły, że Jun - bo takie ten chłopak nosił imię zaczyna zmieniać swoje życie. Z pomocą tajemniczego nieznajomego buduje swój nowy świat. Wstępuje do szkoły sztuk walki i powoli odkrywa swoje własne możliwości, a także słabości. Jego życie to dynamiczna przemiana. Przykład, że nasze życie to nasze decyzje, i że powinniśmy się otwierać na innych ludzi, bowiem w przypadku problemów zamknięcie się w sobie to najgorsza droga do odnalezienia własnego ja

"...jeżeli to, co mówisz, nie jest piękniejsze od ciszy, lepiej zamilcz"

Niektórzy nazwą tą książkę filozofią dla ubogich, pisaniem o rzeczach oczywistych. Prostota, prostota i jeszcze raz prostota. Smutny początek, granie na ludzkich emocjach, a jednocześnie happyend. I choć możemy stwierdzić tak, wiem to - po co pisać o rzeczach o których wiem. Wiesz? A potrafisz to obrać w słowa, w całą historię, która pod maską codzienności ma głęboki sens. A może wiesz, tylko zapominasz o tym w codziennym życiu? 
Nie jest to najlepszy utwór Schmitta, jednak stanowi doskonały przerywnik pomiędzy obszernymi książkami, z których czasem możemy odczytać mniej niż z tego krótkiego opowiadania. Ponadto bogaty w ciekawe myśli i zmuszający człowieka do refleksji, czy potrafimy wybaczać drugiemu człowiekowi...(?) i co tak naprawdę pomaga nam odmieniać nasze życie

Ostatni post dowiódł, że Ono Doroty Terakowskiej wywarło wrażenie na dużej części czytelników. A jak z twórczością Schmitta? Macie swoje ulubione typy? 
Udanego weekendu



2 komentarze:

  1. Chciałabym przeczytać tą książkę, jednak może nie koniecznie w najbliższym czasie.
    Przepraszam, ze tak długo nie odwiedzałam twojego bloga. niestety ostatnio miałam bardzo niewiele wolnego czasu, który na wszystko nie starczył.
    Jeśli masz ochotę, to zapraszam na nową recenzję, u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam w planach. Lubię czytać Schmitta.
    Jeśli już wspomniałaś o "Ono" Terakowskiej - kiedyś zabrałam się za tą pozycję, jednak po kilkunastu stronach ją odłożyłam. Chyba nie był to jeszcze czas na czytanie takich książek, ale myślę, że kiedyś do niej wrócę i zapoznam od początku.
    Pozdrawiam!
    http://zaslodkakawa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...