niedziela, 1 grudnia 2013

#16 Ono (...czyli kto?)

Witajcie, 
obiecałam że pojawię się w weekend, tak więc jestem. :) Dziękuję za tyle ciepłych słów pod poprzednim postem. Choć była to dopiero próbna, listopadowa matura i może nie wszystko poszło tak jakbym sobie tego życzyła, to Wasze ciepłe komentarze poprawiają mi humor. 
Słowem wstępu, trzeba przyznać że próbne matury powodują chęć wyciągnięcia wniosków z dotychczasowej nauki. A wnioski te z kolei nie są specjalnie budujące. Po pierwsze, dopiero na maturze dochodzisz do wniosku, że nauka wszystkich przedmiotów, których nie zdajesz na maturze, tylko dla ocen jest zbyteczna, głupia i bezsensowna. Po drugie, nawet nauka z przedmiotów maturalnych, powinna być skupiona tylko na zadaniach maturalnych i treściach, które są potrzebne na maturze, reszta wiedzy jest zbyteczna, a żyłowanie się nie ma sensu. 
Dzisiaj jest 1 grudnia, takim krótkim podsumowaniem mogę wkroczyć w nowy miesiąc. Choć akumulatory mam ekstremalnie rozładowane, trzeba z głową podniesioną do góry walczyć o jak najlepszy majowy wynik. I nie myślcie, że to podsumowanie jest krzykiem osoby, która nie zdała matury. :D To podsumowanie po prostu musiało się tutaj pojawić.

 
Ono
Dorota Terakowska
471 stron
Wydawnictwo Literackie
9/10
 Dzisiaj przygotowałam dla Was pewną książkę, która stała się dla mnie bardzo ważna. Książka ta ma blisko 500 stron, a ja przeczytałam ją w zaledwie kilka dni - nie przekraczając tygodnia. Cóż... Może dla Was, nawet te kilka dni to dużo, ale dla mnie przełknięcie takiej książki przy milionie zadań i innych obowiązków to nie lada wyczyn i muszę szczerze przyznać, że niezbyt często mi się to zdarza. 
Ono czytałam wszędzie; w autobusie, w domu przed snem, na dworcu, na szkolnym korytarzu przed lekcjami. Ciężko było mi się oderwać. Dlaczego? 

Główną bohaterką książki jest Ewa. Dziewczyna, która ma 19 lat. Jak każda z nas ma marzenia i chce mieć coś swojego. To co może ją odróżniać od nas, to matka choleryczka - która za wszelką cenę chce wydać Ewę za mąż za bogatego mężczyznę, byle poprawić swój własny byt. Ojciec, który całymi dniami siedzi zamknięty w swoim pokoju na pierwszym piętrze - niespełniony artysta, słuchający całymi dniami muzyki klasycznej. A także dziecko - dziecko przypadkowego mężczyzny poznanego na dyskotece w Sylwestra, dziecko, które jest owocem gwałtu, ale jednocześnie jest czymś co należy tylko do Ewy, jest jej własnym cudem, którego Ewa postanawia nie stracić...

Ewa mieszka gdzieś w zabitej dechami miejscowości na południu Polski, codziennie w oczy zagląda jej szara rzeczywistość. Zero perspektyw, bieda, patologia. Brak sposobów żeby to wszystko zmienić. I wtedy pojawia się dziecko. Wydawałoby się, że już nic gorszego bohaterki naszej książki nie może spotkać. Początkowo pojawia się myśl o aborcji. Ale czy usunięcie dziecka, które nikomu nie zawiniło będzie sposobem na poprawienie własnej sytuacji? Ewa dochodzi do wniosku, że nie. Rozpoczyna walkę o każdy dzień. Po jednej stronie barykady stoi ona i jej maleństwo. Po drugiej reszta świata. Jak skończy się ta walka

Człowiek to nie matematyka. Nic się w nim ze sobą nie zgadza. Dodasz dwie liczby, wyjdzie ci wynik ujemny. I na odwrót. Szukaj. Naucz się szukać. Książki nie dają odpowiedzi, nawet te najmądrzejsze, ale pomagają stawiać pytania. Wykrzycz je sama sobie, nawet gdybyś nigdy nie miała znaleźć odpowiedzi. Pytania są niezmienne, odpowiedzi często się zmieniają. 

Nie chodzi o to, by opowiedzieć Wam całą książkę, po nią trzeba po prostu sięgnąć, by wyrobić sobie o niej własne zadanie. Moim zadaniem jest Wam ją przedstawić. A więc przedstawiam Wam książkę, dzięki której zaczniecie stawiać pytania. Stawiać wiele pytań. Bardzo rzadko myślimy o tak może nie tyle brutalnej rzeczywistości, ale o ciemniejszej stronie świata, która została przedstawiona w książce Doroty Terakowskiej. I ja tak naprawdę wcale nam się nie dziwię, bo gdybyśmy cały czas myśleli o szarych barwach, stalibyśmy się najgorszymi dekadentami i malkontentami całego Wszechświata. Mimo wszystko, zawsze powtarzam, że warto sięgać po książki, które zmuszają do myślenia, a książka Doroty Terakowskiej pt. Ono, właśnie taka jest. 

Ekranizacja powieści
Reżyseria:
Małgorzata Szumowska
> znajdź na filmwebie >
Książka pisana jest łatwym, lekkim językiem. Można by powiedzieć, że jest zwyczajna. Jednak nie chodzi tu o negatywny wydźwięk tego słowa, a raczej o podkreślenie najwyższej półki zwyczajności. Świadome ukazanie ludzkiego życia, które jest takie, a nie inne co wielu pisarzy próbuje zmieść pod dywan ukazując świat tylko i wyłącznie utopijne obrazy. 

Zakończenie jest dość zaskakujące, do dzisiaj zastanawiam się jak można je interpretować. Oczywiście go
nie zdradzam, ale gwarantuję że warto do niego dotrzeć.

Teraz dopiero buszując po sieci znalazłam ekranizację tej książki. Film Małgorzaty Szumowskiej pod takim samym tytułem z 2004 roku obrazuje historię, którą opisała Dorota Terakowska. Gdy tylko obejrzę ten film, podzielę się z Wami opinią na jego temat. Tymczasem, po dość obszernym poście, żegnam Was
do usłyszenia! 

Jakie książki polecacie na grudzień? 



7 komentarzy:

  1. Naprawde ciekawy blog.:)
    Bede obserwowac!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Ono" to naprawdę świetna książka! Film też jest wart obejrzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. O ksiązce już słyszałam i wiem, że rzeczywiście jest warta uwagi. O filmie za to nie miałam pojęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z twórczością tej autorki już się zapoznałam, jedna tej książki jeszcze nie czytałam. Słyszałam o niej, nawet spotkałam w szkolnej bibliotece w gimnazjum, jednak nie sięgnęłam. Teraz żałuję i koniecznie muszę to nadrobić.
    A o ekranizacji nie słyszałam..

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie właśnie pojawiła się recenzja ''Kamieniarza''-zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm.. Chyba jednak spasuję i nie przeczytam. Ta pozycja nie jest dla mnie. nie moja tematyka. [ Szept Myśli ]

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...