niedziela, 15 września 2013

#10 Hobbit, czyli tam i z powrotem

Hobbit
J. R. R. Tolkien
348 stron
Amber

9/10
Moja przygoda z Hobbitem dobiegła końca!

Ta przygoda trwała dość długo, ale w związku z tym, że wersję kieszonkową tego światowego bestsellera mogłam zabrać ze sobą dosłownie wszędzie, dzisiaj mogę z czystym sumieniem stwierdzić - tak Hobbit, czyli tam i z powrotem znajduje się na półce przeczytanych. 

Na początek, mały rys historyczny książki...
Pełny tytuł książki J.R.R Tolkiena brzmi z angielskiego The Hobbit or There And Back Again. Jest to powieść, która została pierwszy raz została wydana w 1937 roku przez jedno z największych brytyjskich wydawnictw, a mianowicie Allen & Unwin. Powieść jest niezwykle cenna, bo uznawana za wstęp do Władcy Pierścieni, a tego nie trzeba nikomu przedstawiać, bo nawet jeśli ktoś nie przeczytał tego dzieła (tak, to ja) - to na pewno o nim wielokrotnie słyszał. 

Na początku gimnazjum, bądź pod koniec szkoły podstawowej - już dokładnie nie pamiętam, ale miałam okazję przeczytać Hobbita jako dodatkową lekturę. Nie zrobiłam tego. Dlaczego? Po pierwsze: lenistwo, po drugie: lenistwo i po trzecie: znikomy stopień zainteresowania fantastyką. Teraz zamiast siedzieć i pluć sobie w brodę, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Kupiłam kieszonkową wersję książki Tolkiena za około osiem polskich złotych i tak zaczęła się moja przygoda. 

Nie oglądałam ekranizacji Hobbita, ale ogólnie rzecz biorąc mam takie plany. Moje wrażenia po książce? Bardzo pozytywne :). Wszystkim, którzy jeszcze nie sięgnęli po tą książkę polecam, bo warto. Na początku chciałabym powiedzieć, że utwór Tolkiena ma w sobie to coś, co przenosi nas w inny wymiar niezależnie od wieku, choć nie przeczę - efekt byłby jeszcze lepszy gdybym przeczytała go jakieś 5 może 7 lat temu. Dzisiaj niektóre sceny mogły wydawać mi się zbyt infantylne - ale bez przesady. Wydaje mi się, że Hobbit, to takie dzieło "startowe", warto je przeczytać i dzięki niemu jakoś zacząć poznawać twórczość Tolkiena. Powieść, której adaptacja pojawiła się niedawno na ekranach opowiada nam o hobbicie o imieniu Bilbo, który staje się nieoczekiwanym partnerem grupy krasnoludów w wyprawie po złoto, strzeżone przez złego smoka Smauga. Skomplikowane? Nic prostszego :) - wystarczy sięgnąć po książkę, by dowiedzieć się jak przebiegała ich podróż. Kto by pomyślał, że mały Hobbit może odegrać tak ważną rolę w tej wyprawie...

Tolkien pokazał jak można samemu wymyślić świat w najdrobniejszych szczegółach. To właśnie ten barwny opis miejsc i postaci rzuca się czytelnikowi jako pierwszy w oczy. Świat pełen magii i humoru wypełnia nasze wyobraźnie i krok po kroku poznajemy wnętrze Śródziemia. O Hobbicie chyba wszystko zostało napisane, tutaj mogę go jedynie niektórym przypomnieć, a innym polecić. Warto! A ja odznaczam kolejną książkę na liście stu najlepszych pozycji według BBC. 

A jak Wasza przygoda z Tolkienem? 
Hobbit przeczytany? :)
Po tym krótkim poście, biegnę poczytać Wasze blogi, 
pozdrawiam! 

5 komentarzy:

  1. "Władcę pierścieni" uwielbiam. I książkę i film (film chyba nawet bardziej:)), ale przez Hobbita nie dałam rady przebrnąć! Fakt, zaczęłam od filmu. Dotrwałam do 30 min. Pomyślałam, że może jak przeczytam książkę, to wtedy będę chciała obejrzeć ekranizację. Nic bardziej mylnego. Przez książkę też nie dałam rady przebrnąć i... do tej ani nie doczytałam książki, ani nie dooglądałam filmu. Może kiedyś...
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem spotykamy takie książki, do których szczególnie nam nie po drodze. ;-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Tolkiena, że wymyślił nowy świat, który zachwyca miliony ludzi, ale ja jakoś nie mogę się przekonać do "Hobbita" i "Władcy Pierścienia". Niezależnie czy czytam książkę czy oglądam film, niezmiennie zasypiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ''Hobbita'' czytałam nie raz. I bardzo mi sie spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  5. Serdecznie zapraszam do siebie, na nową recenzję :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...