sobota, 21 września 2013

#11 Kat Hitlera (Biografia zbrodniarza)

Kat Hitlera. Biografia Reinharda Heydricha
Robert Gerwarth
661 stron
Wydawnictwo Esprit | Epika
7/10
Witajcie w sobotni wieczór, 
dzisiaj na moim blogu recenzja książki, którą otrzymałam od wydawnictwa Esprit. Gdy na początku września dostałam  maila z propozycją kilku różnych egzemplarzy recenzyjnych, moją uwagę w szczególny sposób przykuła ta pozycja. Po pierwsze, niezwykle interesuje mnie temat II wojny światowej. Natrafiając na książki o takiej tematyce, od razu mam ochotę po nie sięgnąć. Po drugie, jest to biografia. Biografia zawsze jest dla mnie swego rodzaju wyzwaniem. Wiadomo, że łatwiej czyta się książki przygodowe czy też romanse, które nie wymagają od nas zaangażowania intelektualnego. Z biografią jest inaczej, tym bardziej z biografią zaciekłego nazisty...

Zadajmy sobie najpierw pytanie, kim był Reinhard Heydrich? Był to człowiek nazywany Archaniołem Zła. Dlaczego? Z powodu licznych zbrodni. To właśnie na Reinhardzie Heydrichu spoczywa odpowiedzialność za jedne z najokrutniejszych zbrodni nazistowskich. 

W takim razie zadajmy sobie kolejne pytanie, po co poświęcać takiej postaci miejsce na kartach książek? Może po to, by zrozumieć jak młody, ambitny Niemiec przerodził się w bezwzględnego oprawcę i autora planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Jak pisze sam autor to zdumiewające, że jak dotąd tej postaci (...) poświęcano tak znikomą uwagę w obszernej literaturze dotyczącej II wojny światowej

Zadania ukazania portretu Reinharda Heydricha podjął się Robert Gerwarth. Wybitny historyk II wojny światowej, wykładający na uniwersytetach Princeton i Harvard. Robert Gerwarth podjął się zadania niezwykle trudnego. Postanowił bowiem napisać biografię jednego z kluczowych realizatorów najbardziej zbrodniczego procesu ludobójstwa w dziejach. Sterty materiałów źródłowych, sterty zdjęć - ale efekt, może budzić podziw. Wystarczy spojrzeć tylko na przypisy, które zajmują blisko 200 stron. 

Książka pt. Kat Hitlera to podróż przez życie Heydricha. Wielką zaletą tej książki jest fakt, że czytając ją nie czuje się na sobie ciężaru biografii. Robert Gerwarth pisze o sprawach poważnych, ale jego styl sprawia, że książkę czyta się w sposób lekki. Jak wcześniej wspomniałam przypisy zajmują blisko 200 stron, więc sama treść sięga nieco ponad 400 stron. Biografia została podzielona na IX niezbyt obszernych rozdziałów. Co ciekawe, książkę rozpoczyna zamach na Reinharda Heydricha, a dopiero w kolejnym rozdziale poznajemy Reinharda - małego chłopca. 

Reinhard Heydrich przyszedł na świat 7 marca 1904 roku w pruskim mieście Halle nad Soławą. Jego ojciec był sławnym kompozytorem i śpiewakiem operowym, a jego matka pracowała jako nauczycielka gry na fortepianie. Wydawałoby się, że takie korzenie jednoznacznie określą jego dalszą ścieżkę kształcenia. A jednak przyszłość bywa nieobliczalna. "Mając w chwili wybuchu I wojny światowej dziesięć lat, stanowił część tak zwanego pokolenia młodzieży wojennej - był zbyt młody, by wyruszyć na front, lecz wystarczająco świadomy, by doświadczyć wojny jako przełomowego wydarzenia w życiu osobistym i w historii jego kraju". Robert Gerwarth daje czytelnikowi do zrozumienia, że Heydrich żył w przełomowej epoce, pełnej wielu zagrożeń, stąd wybór dróg jakie wytyczył mu los, był tylko w części od niego zależny. 


Kat Hitlera to książka, dzięki której poznamy wiele szczegółów z życia Reinharda. Jednym z nich jest na przykład obsesja Heydricha na punkcie sprawności fizycznej, biorąc pod uwagę fakt, że jako dziecko był drobny, niewysoki i podatny na choroby to bardzie dziwne. Co więcej, kilkakrotnie oskarżano go o jego żydowskie pochodzenie, głównie ze względu na to, że jego szybka kariera w hierarchii SS przysporzyła mu wielu wrogów. Ostatecznie jednak za każdym razem okazywało się, że pogłoska o tym, że Heydrich nie jest aryjczykiem, nie znajduje uzasadnienia, a ludzie którzy te pogłoski rozsiewali, trafiali na wiele miesięcy czy też lat do więzienia. 

Heydrich w końcu staje się Heydrichem, tak nawet brzmi jeden z rozdziałów książki. Awansuje na wyższe szczeble władzy i u boku Hitlera przygotowuje się do wojny. "W dynamicznie rozwijającym się imperium Hitlera pełnił trzy kluczowe funkcje. Po pierwsze, był szefem ogromnego nazistowskiego aparatu policji politycznej i kryminalnej (...) po drugie,  protektorem Czech i Moraw (...) po trzecie, miał za cel wdrożenie ostatecznego planu rozwiązania kwestii żydowskiej". Nagle jednak w 1942 roku, w wieku zaledwie 38 lat ginie jako ranny w zamachu, w wyniku zakażenia krwi. Mimo jego śmierci, setki ludzi na świecie nadal ginie. W końcu wymyślony przez niego i wprowadzony w życie plan, który miał za cel zmianę kształtu etnicznego Europy nie zginął razem z nim. 


Reinhard Heydrich to człowiek, który twierdził że życie to ciągła i brutalna walka. Heydrich już w czasie wojny rozwinął przekonanie zgodnie z którym interesy narodu niemieckiego przeważają nad wszelkimi innymi względami politycznymi, czy etnicznymi. Z czasem, z każdym dowodem uznania rosła w siłę jego arogancja i przerodził się z przeciętnego człowieka klasy średniej w brutalnego oprawcę. Książka Roberta Gerwartha ilustruje nam krok po kroku tą przemianę. 

Książkę Kat Hitlera polecam wszystkim zainteresowanym historią i osobom, dla których szczególnie ważny jest temat II wojny światowej. Polecam ją także wszystkim, którzy piszą pracę o takiej tematyce, gdyż jest to dzieło pełne faktów popartych źródłami. Uważam, że jest to książka idealna dla tych, którzy chcą spróbować swoich sił w czytaniu biografii. Ciężko o lepszą okazję, gdyż nie jest to nudna, historyczna rozprawa, ale rzeczowa analiza pisana prostym językiem. Co więcej, Robert Gerwarth wzbogacił swoje dzieło o liczne fotografie pochodzące z różnych etapów życia Heydricha. Kilka z nich znajduje się na zdjęciach powyżej. To czyni książkę jeszcze cenniejszą pozycją. Więcej o niej możecie znaleźć tutaj

Sama oceniłam książkę na 7/10, czyli w skali portalu lubimyczytac wystawiłam jej ocenę bardzo dobry. W pełni się pod tym podpisuję, pozycja ambitna i godna polecenia. 

Za możliwość przeczytania
dziękuję wydawnictwu Esprit

A jak wasze książkowe plany? 
Macie na nie czas, czy wrzesień jest bezlitosny dla książek? 
Pozdrawiam! 

niedziela, 15 września 2013

#10 Hobbit, czyli tam i z powrotem

Hobbit
J. R. R. Tolkien
348 stron
Amber

9/10
Moja przygoda z Hobbitem dobiegła końca!

Ta przygoda trwała dość długo, ale w związku z tym, że wersję kieszonkową tego światowego bestsellera mogłam zabrać ze sobą dosłownie wszędzie, dzisiaj mogę z czystym sumieniem stwierdzić - tak Hobbit, czyli tam i z powrotem znajduje się na półce przeczytanych. 

Na początek, mały rys historyczny książki...
Pełny tytuł książki J.R.R Tolkiena brzmi z angielskiego The Hobbit or There And Back Again. Jest to powieść, która została pierwszy raz została wydana w 1937 roku przez jedno z największych brytyjskich wydawnictw, a mianowicie Allen & Unwin. Powieść jest niezwykle cenna, bo uznawana za wstęp do Władcy Pierścieni, a tego nie trzeba nikomu przedstawiać, bo nawet jeśli ktoś nie przeczytał tego dzieła (tak, to ja) - to na pewno o nim wielokrotnie słyszał. 

Na początku gimnazjum, bądź pod koniec szkoły podstawowej - już dokładnie nie pamiętam, ale miałam okazję przeczytać Hobbita jako dodatkową lekturę. Nie zrobiłam tego. Dlaczego? Po pierwsze: lenistwo, po drugie: lenistwo i po trzecie: znikomy stopień zainteresowania fantastyką. Teraz zamiast siedzieć i pluć sobie w brodę, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Kupiłam kieszonkową wersję książki Tolkiena za około osiem polskich złotych i tak zaczęła się moja przygoda. 

Nie oglądałam ekranizacji Hobbita, ale ogólnie rzecz biorąc mam takie plany. Moje wrażenia po książce? Bardzo pozytywne :). Wszystkim, którzy jeszcze nie sięgnęli po tą książkę polecam, bo warto. Na początku chciałabym powiedzieć, że utwór Tolkiena ma w sobie to coś, co przenosi nas w inny wymiar niezależnie od wieku, choć nie przeczę - efekt byłby jeszcze lepszy gdybym przeczytała go jakieś 5 może 7 lat temu. Dzisiaj niektóre sceny mogły wydawać mi się zbyt infantylne - ale bez przesady. Wydaje mi się, że Hobbit, to takie dzieło "startowe", warto je przeczytać i dzięki niemu jakoś zacząć poznawać twórczość Tolkiena. Powieść, której adaptacja pojawiła się niedawno na ekranach opowiada nam o hobbicie o imieniu Bilbo, który staje się nieoczekiwanym partnerem grupy krasnoludów w wyprawie po złoto, strzeżone przez złego smoka Smauga. Skomplikowane? Nic prostszego :) - wystarczy sięgnąć po książkę, by dowiedzieć się jak przebiegała ich podróż. Kto by pomyślał, że mały Hobbit może odegrać tak ważną rolę w tej wyprawie...

Tolkien pokazał jak można samemu wymyślić świat w najdrobniejszych szczegółach. To właśnie ten barwny opis miejsc i postaci rzuca się czytelnikowi jako pierwszy w oczy. Świat pełen magii i humoru wypełnia nasze wyobraźnie i krok po kroku poznajemy wnętrze Śródziemia. O Hobbicie chyba wszystko zostało napisane, tutaj mogę go jedynie niektórym przypomnieć, a innym polecić. Warto! A ja odznaczam kolejną książkę na liście stu najlepszych pozycji według BBC. 

A jak Wasza przygoda z Tolkienem? 
Hobbit przeczytany? :)
Po tym krótkim poście, biegnę poczytać Wasze blogi, 
pozdrawiam! 

sobota, 7 września 2013

#9 Trzeba czasem zażartować (czyli jak namówić księdza na rozmowę)

trzeba Czasem zażartować
Alfabet Księdza Bonieckiego
Ks. A. Boniecki/K. Morelowska
200 stron
Zwierciadło
9/10
Czy dla Was też doba jest za krótka? 

Witajcie ;), 
ostatnio całkiem przypadkiem trafiłam w bibliotece miejskiej na książkę o księdzu Adamie Bonieckim. Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się, czy to jest książka dla mnie. Gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl: czy to przypadkiem nie kolejna lektura, która będzie próbowała mnie na siłę przekonać, że w Boga trzeba wierzyć, bo tak i już. Całe szczęście, w końcu wypożyczyłam tą lekką pozycję, a moja przygoda z nią trwała tylko dwa popołudnia...

Ksiądz Adam Boniecki urodził się w Warszawie w 1934 roku. W swoim życiu opublikował wiele książek, sama niestety muszę przyznać, że nigdy po żadną nie sięgnęłam. Do 2011 roku ksiądz Adam był redaktorem naczelnym Tygodnika Powszechnego. Ta postać znana ze swych liberalnych poglądów, wyróżnia się na tle Kościoła. W czasie niejednej rozmowy ten Ksiądz naraził się hierarchom kościelnym, ale przez te wszystkie czynniki można chyba powiedzieć, że jest księdzem, który potrafi bardziej zrozumieć człowieka niż niejeden duchowny. Wyróżnia się humorem, optymizmem, a przede wszystkim mądrością

Jedna ze stron książki.
Jest to ilustracja wykonana przez Martę Twardoch.

trzeba Czasem zażartować to tak naprawdę rozmowa Ks. Adama Bonieckiego z Karoliną Morelowską. Pani Karolina jak dowiadujemy się z książki w celu stworzenia jej, przez kilka tygodni podróżowała między Warszawą Centralną, a Krakowem Głównym i przez ten krótki okres otrzymała od Księdza Bonieckiego przydomek męczydusza
Dzwonek domofonem i ten ciepły, choć nieprzesadnie, głos "Proszę". Mój rozmówca, jak zawsze, wychodzi w stronę windy. Uśmiechnięta Kwintesencja Spokoju - Ksiądz Adam Boniecki. Tak właśnie można określić współpracę tych dwóch osób. 

Alfabet Księdza Bonieckiego to zbiór 25 rozdziałów. 25 wybranych haseł, na kolejne 25 liter alfabetu. Czym jest apetyt i jak można to słowo powiązać z wiarą? Co znaczy ignorancja? Czy nieśmiałość jest wadą, czy może zaletą? Na te wszystkie pytania, dość zwięzłe i krótkie mające na celu sprowokowanie dłuższej odpowiedzi odpowiada duchowny. 

Oceniłam tą książkę na 9, bo... No właśnie. Słowa w niej zawarte są kwintesencją życiowej mądrości. Jest niczym notatnikiem, w którym starszy pan umieścił swoje najskrytsze myśli i definicje. Bez patosu, wszystko zwięźle i na temat, bo tak właśnie powinna wyglądać nauka Kościoła. Dzięki takim książkom człowiek ma szansę przypomnieć sobie, co tak naprawdę jest ważne i wartościowe. Głównie z tego powodu cieszę się, że po nią sięgnęłam. Bo trzeba Czasem zażartować, ale trzeba też Czasem pomyśleć...

A na koniec cytat z książki, który wywarł na mnie wielkie wrażenie...
Chcemy ufać bezgranicznie. To jest ryzyko. Zawsze. Zaufanie jest formą miłości. Ufając, rozbrajamy się. Inaczej się nie da. Zdejmujemy maskę, odkładamy broń, konwenanse. Chcemy wierzyć, że tu, przez tego człowieka jestem przyjęty takim, jakim jestem naprawdę. I jeśli to zostanie nadużyte, zlekceważone, pogardzone, straszliwie cierpimy. 



Pozdrawiam! 

środa, 4 września 2013

#8 Zapisane w kościach

Zapisane w kościach
Simon Beckett
278 stron
Amber
6/10
Witajcie, 
dopiero początek września, a już brakuje mi czasu. Moc obowiązków i planów na następne dni. Zgodnie z obietnicą, w dzisiejszym poście postaram się przybliżyć książkę, którą przeczytałam ponad tydzień temu i która swoją tematyką odbiega od wszystkich pozostałych przeczytanych przeze mnie w ostatnim czasie lektur. 

Zacznę od przybliżenia postaci Simona Becketta. 
Simon Beckett to dziennikarz, a także pisarz pochodzący z Wielkiej Brytanii. Jak pisałam w poprzednim poście, swoją sławę zyskał dzięki książce o tytule Chemia śmierci. Ten thriller medyczny szturmem podbił serca czytelników w 2006 roku. Przygody głównego bohatera - antropologa sądowego - Davida Huntera doczekały się swojej kontynuacji. Właściwie możemy tutaj mówić o całej serii Davida Huntera - idąc kolejno: Chemia śmierci, Zapisane w kościach, Szepty zmarłych oraz Wołanie grobu. Ja swoją przygodę z twórczością Simona Becketta zaczęłam od drugiej części i tak jak mówiłam wcześniej, nie miałam żadnego problemu z odnalezieniem się w zaplątanym świecie medycznych zagadek. 

Pewnego dnia, David Hunter zostaje poproszony o pomoc w rozwiązaniu sprawy. W sumie to nic dziwnego, jego życie właśnie tak wygląda - przemieszczając się z miejsca na miejsce odkrywa dziwne okoliczności śmierci. Jednak Runa - mała wysepka na Hebrydach nie kryje w sobie tylko jednej śmierci, a pociąga wiele istnień ludzkich. Runa stawia Davida Huntera w sytuacji, w której on sam zaczyna czuć się zagrożony. Co go tam może jeszcze spotkać? 

I tym sposobem, niby banalna sprawa zaczyna się komplikować. Simon Beckett wykreował bardzo ciekawego, nietuzinkowego bohatera. Stworzył książkę, która wciąga i zaskakuje fenomenalnym zakończeniem, którego nikt by się nie spodziewał - wręcz zagmatwanym. Każda strona, to nowe zwroty akcji - trzeba być niezwykle skupionym, aby nie zgubić wątku. Autor zdecydowanie i ze szczegółami opisuje chociażby zwłoki - nie jest to moja ulubiona część książki, ale cóż mogę zarzucić skoro to thriller medyczny. Simon Beckett stworzył klimat, którego niektórzy nie potrafią wykreować nawet poprzez film. To wszystko co piszę, sprawia że z czystym sumieniem książkę mogę polecić fanom kryminałów i wszystkim zainteresowanym thrillerami medycznymi, sama jednak stawiam ocenę 6 na 10, bo mimo tych wszystkich zalet Zapisane w kościach jest dla mnie trochę zbyt brutalne (?) - nie wiem czy to dobre słowo. Po prostu wolę książki, przy których mogę się zrelaksować, a tutaj każda strona budowała większe napięcie i przed oczy ukazywała mi dziwne obrazy. Innymi słowy, nie do końca moje klimaty. 

W następnym poście znajdzie się kilka słów o książce, na którą trafiłam przypadkiem i która towarzyszyła mi przez dwa popołudnia...

trzeba Czasem zażartować - Alfabet Księdza Bonieckiego
Ks. Adam Boniecki
Karolina Morelowska
200 stron
Zwierciadło

Zna ktoś? 
A na koniec, to co widzę przed sobą 


Kiedyś zrobię porządek, 
a tymczasem... pozdrawiam ciepło ;) 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...