sobota, 31 sierpnia 2013

Sierpień w książkach

Witajcie po dziesięciodniowej przerwie!
Wakacje właściwie przeminęły. Co mogę powiedzieć na ich temat? Nie wszystkie plany, które chciałam zrealizować - zrealizowałam, szczególnie te książkowe. Lipiec był dla mnie miesiącem, w którym mogłam poświęcić na książki bardzo dużo swego czasu, a sierpień to z kolei miesiąc, kiedy co chwila od tych książek mnie coś odciągało. Mimo wszystko w sierpniu na moim blogu ukazało się 9 postów. Mam nadzieję, że chociaż tyle uda mi się opublikować we wrześniu, który wiem już dziś - będzie bardzo pracowity. Właściwie nie tylko miesiąc, ale cały najbliższy rok szkolny (pozdrawiam wszystkich maturzystów! ;)) 
Dzisiaj przygotowałam dla Was podsumowanie całego miesiąca, który choć nie był rewelacyjny, to przyniósł kilka bardzo ciekawych lektur. Zapraszam!

Zacznę od tego, co miałam w planach:

Orzeł z Budapesztu
Jan Łożański
536 stron
Demart
Zapiski (pod)różne
Martyna Wojciechowska
200 stron
G+J RBA
Jeśli obserwowaliście posty na moim blogu, będziecie wiedzieć, że plan udało się zrealizować w 50%. Orzeł z Budapesztu jeszcze czeka na półce na swoją kolej. Mam nadzieję, że ten stan nie będzie trwał zbyt długo. 

Zapiski (pod)różne
Martyna Wojciechowska
200 stron
G+J RBA
9/10
Recenzja na blogu
Idąc po kolei... Książka, którą przeczytałam 2 sierpnia. Jest to pierwsza książka Martyny Wojciechowskiej po jaką sięgnęłam i dzięki niej mam ochotę na więcej relacji, które wychodzą spod pióra redaktor naczelnej National Geographic. 
Całą recenzję tej książki możecie znaleźć tutaj. 














Chłopi
Władysław S. Reymont
I tom - 150 stron
Greg
Czymże byłyby wakacje, gdybym nie sięgnęła chociaż po jedną lekturę, jaka czeka na mnie we wrześniu. Trzecia klasa liceum wymaga ode mnie znajomości pierwszego tomu Chłopów i właśnie ten tom przeczytałam. Potraktowałam książkę naszego noblisty z wielką oszczędnością czasu. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się przeczytać pozostałe trzy tomy, bo jest to powieść warta uwagi. Nie oceniam ze względu na fakt, że nie przeczytałam całości, ale mogę powiedzieć że jest to kolejna pozycja, dzięki której można powiedzieć, że lektury warto czytać. 










Lady Susan, Watsonowie, Sanditon
Jane Austen
160 stron
Prószyński i S-ka
Ten zbiór trzech szkiców Austen, to książka którą miałam na swojej półce przez lipiec i połowę sierpnia. W lipcu przeczytałam Lady Susan (recenzja tutaj), w sierpniu przezwyciężyłam utwór Watsonowie, co nie było łatwe, bo utwór niedokończony zostawia czytelnika z otwartym umysłem przez co ciężko uwierzyć, że książka się teoretycznie skończyła. Nie chcąc przeżywać drugi raz tego samego co przy Watsonach, nie sięgnęłam po Sanditon. Uwielbiam utwory Austen, ale ten zbiór jest dla mnie zdecydowanie zbyt krótki. 








Zapisane w kościach
Simon Beckett
278 stron
Amber
6/10
Zapisane w kościach to thriller, który jest kontynuacją Chemii śmierci Simona Becketta. Szczerze... Nie czytałam Chemii śmierci, i nie jest to wymagane by zrozumieć tom drugi. Losy dr Davida Huntera - antropologa sądowego są zrozumiałe bez znajomości pierwszego tomu. Co dowiemy się dzięki tej książce? -> Jak ze spalonych kości odczytać okoliczności czyjegoś zgonu. 
Książkę poleciła mi moja przyjaciółka, było to moje pierwsze spotkanie z tego typu thrillerem. Nie żałuję - polecam, a więcej w następnym poście, który będzie w całości poświęcony książce Simona Becketta. 








Dzieci Świętej
Roman Bratny
119 stron
Czytelnik
Czasem lubię wejść do biblioteki i znaleźć dla siebie pozycję, o której dawno ktoś zapomniał - jak widać na przykładzie książki Romana Bratnego, to nie zawsze jest zbyt dobry pomysł. Nie wiem czy to moja wina, czy wina stylu jakim posługuje się autor, kompletnie nie mogłam skupić się na tej książce, na postaciach i gdyby mnie ktoś zapytał o to, co niej zapamiętałam, z przykrością musiałabym stwierdzić, że nic. Nienawidzę porzucać książek w połowie, ale tutaj niestety nie miałam innego wyjścia. Zostawiłam Dzieci Świętej na rzecz Hobbita








Plany na najbliższe dni...

Hobbit
J. R. R. Tolkien
350 stron
Amber
(wersja kieszonkowa)

Na najbliższy miesiąc...

Kat Hitlera
Robert Gerwarth
664 strony
Esprit

A jak Wasze plany książkowe?
Pozdrawiam!




środa, 21 sierpnia 2013

#7 Bóg, kasa i...

Bóg, kasa i rock'n'roll
S. Hołownia / M. Prokop
336 stron
Znak
9/10
Skrócona opinia na lubimyczytac.pl
<- Książka, którą otrzymałam w prezencie. Zawsze myślałam, że z prezentem książkowym jest bardzo ciężko trafić. W końcu gdy ktoś nie zapyta nas wprost co chcemy otrzymać i na jaką książkę czekamy z wyjątkową niecierpliwością, to małe prawdopodobieństwo, że taki prezent będziemy miło wspominać. W tym przypadku jednak, moje poglądy się zmieniły, zaraz Wam napiszę dlaczego....

Książka Szymona Hołowni i Marcina Prokopa to przedstawienie dwóch odrębnych punktów widzenia. Jest to rozmowa obfita w pytania, które chciałby zadać niejeden chodzący w niedzielę do kościoła (z przyzwyczajenia) wyznawca Chrystusa. 

Wy, katolicy, zachowujecie się jak ciastkarnia, która w swoim mniemaniu piecze najlepsze babeczki w mieście i chciałaby je sprzedawać na całym świecie, przy czym jedyną reklamą, jaką uznaje, jest pordzewiały szyld zawieszony nad drzwiami przez pradziadka. (...) Przecież nie chodzi o to, żebyście nagle zaczęli piec inne ciastka, aby zadowolić wszystkich, tylko żeby umiejętnie opakować to, co już macie i z czego jesteście tacy dumni

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tytuł tej książki pomyślałam sobie: czy ktoś tu kogoś prowokuje? Tak, ci dwaj całkiem różni od siebie rozmówcy prowokują się nawzajem. Nie jest łatwo dyskutować na temat wiary, czy jej braku - jednak patrząc obiektywnie, każdy z autorów dowiódł swoich racji w sposób błyskotliwy, a jednocześnie inteligentny.

Spora część frustracji "eklezjogennych" bierze się - mam wrażenie - stąd, że ludziom horyzont ograniczył się do polskich debat, księży Natanków i jednego chciwego kapłana. Nie zdają sobie kompletnie sprawy z powszechności Kościoła.

Szymon Hołownia i Marcin Prokop dowiedli, że rozmawiając na temat wiary i przyjmując całkiem inne punkty widzenia, nie trzeba przy okazji udawać się do wzajemnego obrażania się, przekleństw i wylewania na siebie słownego błota. Można dyskutować w sposób inteligentny i wprowadzić samego czytelnika w stan: mówią w taki sposób, że chciałbym się zgodzić z jednym i drugim, mimo że jeden w Boga wierzy, a drugi nie. 

W miłości uczysz się przede wszystkim, że nie jesteś na tym świecie sam, nie jesteś jedynym punktem odniesienia, uczysz się, że szczęście kryje się w relacji. Jak apostołowie - przestajesz gadać, zaczynasz słuchać.

Książka składa się z siedmiu rozdziałów, a także wstępu autorstwa Marcina Prokopa i posłowia Szymona Hołowni. Mimo podziału na części: Bóg, Idole etc., w książce panuje pewien chaos. Tak jak w zwyczajnej, cały czas żywej rozmowie, nawet jeśli wydaje nam się że zamknęliśmy jakiś wątek, często bywa tak, że do niego mimo wszystko wracamy.

Bliżej w tym zestawie argumentów jest mi do postawy Marcina Prokopa. To znaczy, że mimo wszystko nie dojrzałam na tyle, by w 100% procentach zgodzić się z tak silnie zakorzenionym w wierze człowiekiem jakim jest Szymon Hołownia.

Polecam, bo czasem warto zwolnić i pomyśleć o swojej wierze.
Pozdrawiam ;-).




niedziela, 18 sierpnia 2013

Fotografia #2 Makro

a tymczasem... Przed kolejną recenzją mała dawka zdjęć.






A Wy, co najbardziej lubicie fotografować?

piątek, 16 sierpnia 2013

#6 Duma i uprzedzenie

Duma i uprzedzenie
Jane Austen
304 strony
Prószyński i S-ka
10/10
W końcu zebrałam się w sobie i postanowiłam napisać post o książce, która całkowicie mną zawładnęła. 

Na początek kilka faktów. Duma i uprzedzenie to książka, która została wydana w 1813 roku. Składa się z 61 rozdziałów i gdybyśmy mieli określić jej tematykę, powiedzielibyśmy że jest to powieść społeczno-obyczajowa z wplecionym motywem romansu. Książka zajmuje zasłużone miejsce na liście 100 najlepszych książek według BBC, a według plebiscytu z 2003 roku również przeprowadzonego przez BBC tym razem jednak na ulubioną książkę brytyjskiego czytelnika zajęła drugie miejsce. Pierwszy tytuł jaki nadała tej książce Jane Austen brzmiał First Impressions - Pierwsze Wrażenia. Z góry narzucona interpretacja tytułu mówi, że pierwsze wrażenie bywa często mylące, poznawanie człowieka to  proces o wiele dłuższy. Dla mnie Duma i uprzedzenie to nic tylko dwójka głównych bohaterów połączona spójnikiem i. Darcy - dumny. Lizzy - uprzedzona, mimo wszystko razem... 




Umówmy się, że nie będę nakreślać i streszczać fabuły książki. Wyszukiwarka google pozostawia nam milion możliwości i na pierwszej lepszej stronie możemy się dowiedzieć z czym mamy do czynienia. Miło byłoby jednak, gdybym ze swoimi spostrzeżeniami mogła podzielić się z osobą, która coś o Dumie i uprzedzeniu słyszała... 

Zacznę od tego, że świat jaki pokazuje nam Jane Austen jest specyficzny. Życie przedstawicieli angielskich wyższych sfer, a także zwyczajnych, prostych ludzi na przełomie XVIII i XIX wieku to coś co możemy odnaleźć na kartach książek, bądź w filmach - ja jednak wybieram to pierwsze. Gdy ktoś od czasu do czasu sięga po odrobinę klasyki, to w książce Jane Austen z pewnością znajdzie to, czego szuka. Ta angielska autorka to z pewnością mistrzyni trafnych obserwacji psychologicznych, niedopowiedzeń i po prostu słowa. Ci, którzy twierdzą że przesłaniem Dumy i uprzedzenia jest wyjdź jak najszybciej za mąż są w błędzie. Mimo że czytając tą książkę ze szczególną uwagą obserwujemy cały ten klasyczny romantyzm, to jesteśmy obserwatorami etykiety, szeroko pojętej kultury i angielskiej arystokracji. To są czasy, które budzą szacunek jakiego w dzisiejszym świecie brakuje
Bohaterowie? Obiektywnie rzecz ujmując, każdy znajdzie kogoś kto go zdenerwuje i kogoś kogo polubi. Duża rozpiętość charakterów. Niebanalni, a przede wszystkim prawdziwi. 

I tak można byłoby pisać bez końca, ale ja powiem: przeczytaj! Ręczę, że nie trafisz na miłą, naiwną i tanią historyjkę miłosną jakich dookoła miliony. Co mogę powiedzieć o tej książce czego jeszcze nikt nie powiedział? 



poniedziałek, 12 sierpnia 2013

#5 Wilczyca (Wilki, wilczyce, anielice i diablice)


Wilczyca
Katarzyna Berenika Miszczuk
440 stron
Egmont
9/10
(stare wydanie)
Witajcie po długiej ciszy z mojej strony ;). Wakacje są dla mnie zbiorem spontanicznych planów, stąd praktycznie cały ubiegły tydzień spędziłam poza domem. Mimo wszystko udało mi się zabrać w podróż książkę... Książkę, którą już raz przeczytałam. Pewnie pomyślicie, dlaczego czytam ją ponownie? Dlatego, że uważam iż jest na tyle dobra, że warto przypomnieć ją sobie w najdrobniejszych szczegółach, a poza tym wydawnictwo W.A.B. ponownie wydało Wilczycę 4 czerwca 2013 i obecnie zalewa nas fala recenzji tej książki. Chciałabym do tego worka wrzucić także swoje pięć groszy. 

Zacznę może od początku. :) W 2010 roku w związku z akcją w mojej szkole -  Czytanie uskrzydla, otrzymałam książkę o intrygująco brzmiącym tytule, nieznanej mi autorki. Nieświadoma, że powieść Wilczyca posiadała swoją poprzedniczkę w postaci Wilka zaczęłam czytać. Jakie było moje zdziwienie, gdy książka wciągnęła mnie na tyle, że ocknęłam się dopiero po dwusetnej stronie. 

Wilk K.B. Miszczuk
Wydanie: Egmont
(stare wydanie)

Margo Cook oraz Max Stone sądzą, że ich życie wróciło do normy. Pracownicy Instytutu - organizacji prowadzącej eksperymenty na nastolatkach mieszkających w Wolftown - nie interesują się już poczynaniami bohaterów. Margo nie czuje działania wilczej szczepionki, a Ivette powoli powraca do zdrowia. Nagle w spokojnej leśnej okolicy pojawiają się ślady brutalnych morderstw, przywodzące na myśl atak dzikiego zwierzęcia. Czy stoi za tym Instytut, czy może jakiś wilk? Jaki sekret skrywa Aki? Dlaczego mimo ostrzeżeń policji krąży nocami po lesie? I z jakiego powodu Max nagle zaczyna się zmieniać? Margo ponownie będzie musiała stawić czoło mrocznej stronie Wolftown.




Wilczyca ujęła mnie faktem, że wbrew wszelkim pozorom, które głównie stwarza tytuł i pierwsze strony, nie nawiązuje jedynie do wilków, a zwyczajnie mówi o problemach młodych ludzi, gdzie pewien horror przenika w codzienność. Uważam, że atutem tej książki jest to, iż pisana jest językiem młodzieżowym, dzięki temu nie powstaje bariera między autorem, a nastolatkiem - który jest czytelnikiem. Zazdroszczę młodej pisarce talentu i wyobraźni. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że zakończenie tej powieści mnie zaskoczyło jak rasowy kryminał Agathy Christie, a to wielki komplement. Czasem język głównej bohaterki - Margo Cook sprawiał, że czułam się jakbym słuchała młodszych znajomych na podwórku, ale zrzucam to na karb młodej autorki i swego rodzaju braku doświadczenia. 
Nadal nie przeczytałam pierwszego tomu, czyli Wilka ale biorąc pod uwagę opinie bloggerów i innych internautów niewiele tracę. Jednocześnie ta powieść sprawiła, że sięgnęłam po kolejne książki tej autorki takie jak Ja, diablica czy Ja, anielica - niestety nie udało mi się jeszcze przeczytać trzeciego, ostatniego tomu z całej kolekcji (czyt. Ja, potępiona), ale mam nadzieję że w szybkim czasie nadrobię te zaległości. 

A teraz chciałabym omówić inną kwestię, a mianowicie kwestię nowego wydania Wilka i Wilczycy. Moja subiektywna opinia brzmi następująco: wydawnictwo W.A.B. z pewnością dołożyło wielkich starań i pod względem graficznym nowe okładki wyglądają ciekawie, jednak ja zawsze stawiam na prostotę, a przez to zdecydowanie wydawnictwo Egmont wygrywa. 


Wilk
Wyd. W.A.B.
Wilczyca
Wyd. W.A.B.
Trylogia
(gorąco polecam dwa pierwsze tomy, ostatni dopiero wtedy gdy go przeczytam :D) 
Spotkaliście się z książkami Katarzyny Bereniki Miszczuk? Co o nich sądzicie?
Pozdrawiam ciepło;) 
                           





piątek, 9 sierpnia 2013

Wakacyjne roztrzepanie.

Już niebawem nowy post! A tymczasem realizują się wakacyjne, spontaniczne plany. 



Jak Wam mijają upalne dni? Macie swoje sposoby na wysoką temperaturę? 
Pozdrawiam i do następnego postu!

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

#4 Zapiski (pod) różne (czyli jak złapać największego węża świata)

Zapiski (pod)różne
Martyna Wojciechowska
200 stron
G+J RBA
9/10
 Czasem przychodzi mi do głowy taki pomysł, żeby spakować plecak, i udać się przed siebie odrywając się od wszystkiego. Taki krótki impuls, kto z nas go nie zna. Niektórym ten impuls towarzyszy nie tylko przez jedną sekundę, ale przez cale życie, bo niektórzy z podróży uczynili swój sposób na życie.

Martyna Wojciechowska - dziennikarka i podróżniczka, redaktor naczelna magazynów National Geographic oraz NG Traveler. Jak sama mówi: ludzie wielokrotnie pytają mnie, dlaczego tak często wyruszam na krańce świata. Uwielbiam być w drodze - odpowiadam. Niech ten zbiór opowieści będzie dla Was inspiracją do własnych wypraw. Do zobaczenia w podróży. 






Nie wiem dlaczego, ale bardzo rzadko sięgam po książki polskich podróżników. Wolę oglądać filmy, reportaże z podróży i tak naprawdę spotkanie z książką w wyniku tych opcji gdzieś mi ucieka. Jestem wielką fanką cyklu programów Boso przez świat Wojciecha Cejrowskiego, podobnie jak jego programu Po mojemu. Nigdy jednak nie zwracałam uwagi na odcinki Kobiety na krańcu świata Martyny Wojciechowskiej i sama nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego. 

Kiedy w lipcu stanęłam przed jedną z półek w sklepie prasowym w celu znalezienia czegoś ciekawego, chyba po raz pierwszy w życiu postanowiłam zakupić polskie wydanie NG. Na okładce słodki wyrak sundajski spoglądający na mnie parą wyłupiastych oczu, a jako dodatek - kieszonkowa wersja Zapisków (pod) różnych Martyny Wojciechowskiej. Szczerze mówiąc, myślałam że zostawię sobie tą małą książeczkę na wrzesień, bądź październik, bo wtedy dużo podróżuję autobusami, a takie niewielkich rozmiarów zapiski, są wprost idealne do wrzucenia do plecaka bądź torebki. Jednak jak widać plan się nie powiódł i ciekawość po raz kolejny zwyciężyła. 

Co znajdziemy w Zapiskach? Będą to zarówno fragmenty pozostałych książek podróżniczki, jak i jej osobiste notatki z każdej wyprawy - wszystko to podzielone na krótkie rozdziały. Idąc po kolei, udamy się z wizytą do szamana Raula z Ekwadoru, poznamy kilka gatunków rekinów w RPA. Każdego roku tysiące, jeżeli nie miliony giną rocznie od ukąszenia węży, ataku słoni etc... W tym czasie zaledwie 15 osób staje się ofiarami rekinów, ale ponad 100 mln rekinów ginie z ręki człowieka. To zadziwiające, że my, ludzie (...) tyle okrutnych czynów popełniamy z niewiedzy. Dowiemy się co jest takiego kuszącego w podróżowaniu po Alasce. Poznamy smak smażonej świnki morskiej - przecież Peruwiańczycy zjadają 65 mln świnek morskich rocznie. Kupimy tradycyjne sari w sklepie w Bombaju. Zawędrujemy także na plaże Zanzibaru, gdzie naszym oczom ukażą się olbrzymie ilości alg. Gdzie leży Elbrus? Jak wejść w chmurę wyładowania atmosferycznego? Gdzie spotkać 4-metrową anakondę? Jak w Namibii wygląda bycie panną? Jak w Ekwadorze wyplata się kapelusze za 300$? - Na te i wiele innych pytań odpowiada nam Martyna Wojciechowska w Zapiskach (pod) różnych, dlatego warto po nie sięgnąć. 

Polecam książkę wszystkim rządnych przygód książkowym molom, taka okazja może się nie powtórzyć ;). 


A Wy, czytaliście już jakieś książki Martyny Wojciechowskiej? Jeśli tak, to co polecacie?
Czekam na opinie, pozdrawiam. ;)

sobota, 3 sierpnia 2013

#3 Kamienica przy Kruczej

Kamienica przy Kruczej
Maria Ulatowska
399 str.
Prószyński i S-ka
8/10
- Czasami mam wrażenie, że to wszystko tylko nam się śni - dodał Mak, brat Jaskra. - Zamykam oczy i widzę łąkę w Trzylasku, rodzinnej wsi naszych rodziców. Spędzaliśmy tam wszystkie wakacje - rozmarzył się.

- Tak - podsumował rozmowę Łubin, inny chłopak z ich grupy. - Krowy ryczą podobnie jak na wsi. Tylko zapachy nie te. Przestańcie z tymi wspomnieniami, bo żal serce ściska. 

Maria Ulatowska - polska pisarka, autorka takich książek jak Sosnowe dziedzictwo, Pensjonat Sosnówka, Domek nad morzem czy Przypadki pani Eustaszyny. Wstyd, a może nie taki wstyd przyznać się, że z panią Marią Ulatowską spotykam się dopiero poprzez najnowszą wydaną książkę jej autorstwa, a mianowicie Kamienica przy Kruczej.  

Często moje wyjścia do biblioteki skutkują całkiem przypadkowym wyborem książek. Nie wiem czy to źle czy dobrze. Mówi się, że nie powinno się oceniać utworu po okładce, a mimo wszystko wielokrotnie zdarzyło mi się trafić na niezwykłe zdjęcie obwoluty (:-), które do mnie przemówiło. Okładka Kamienicy przy Kruczej przypomina mi babciny balkon, tym bardziej przez obecność licznych kwiatów. Same litery na okładce autentycznie przypominają mi charakter pisma mojej babci. Coś w tym jest. 

Właściwie aż do momentu przeczytania pierwszego rozdziału nie zdawałam sobie sprawy z czasu i miejsca akcji, w którym śledzimy losy mieszkańców Kruczej 46. Jest to niezwykłe miejsce, od czasów poprzedzających II wojnę światową stanowi centrum wszechświata większości bohaterów, którzy powiązani są ze sobą więzami miłości, a jeśli nie miłości to przyjaźni. W czasie czytania tej książki pomyślałam sobie, że byłby to dobry materiał na serial. Sam charakter fabuły umiejscowiłabym gdzieś pomiędzy Czasem Honoru Jarosława Sokoła, a Cukiernią pod Amorem Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. Chcę, aby to porównanie uzmysłowiło, że Kamienica przy Kruczej przedstawia codzienność. Codzienność wielu ludzi, (nie sposób skupić się na jednym bohaterze), ale na tle różnych wydarzeń historycznych (od wybuchu Powstania warszawskiego, przez stan wojenny, aż do teraz). Sama autorka w pierwszych słowach pisze:
Bo w tamtych ciężkich czasach żyli przecież także - poza bohaterami tych lat - zupełnie zwyczajni ludzie. Których wielkim bohaterstwem było po prostu dać sobie radę. Przeżyć, przetrwać, nie poddać się. Pokonać koszmar mijającego dnia, okropności systemu, szarość życia. Znaleźć własne szczęście bez względu na wszystko

W trakcie czytania. 

Czytając te słowa któryś raz z kolei, znowu przychodzi mi ta sama myśl, że nie jest tak trudno wykreować bohatera, który w ciężkich czasach potrafi znaleźć radę na wszystko, w czasie wojny przeprowadza liczne akcje, do tego najlepiej pomaga innym i ma przy tym gorące serce. Prawdziwą sztuką jest utrwalić codzienność, taką naturalność i prostotę życia jaką na kartach Kamienicy przy Kruczej utrwaliła Maria Ulatowska. 

A więc... Kogo poznamy w tej książce? Kilka małżeństw - jedne zawarte z miłości, drugie z poczucia odpowiedzialności i obowiązku. Rodziców, którzy chcą uchylić nieba swoim dzieciom, a także są w stanie przygarnąć porzucone pod drzwiami niemowlę. Polaków i Żydów - walczących z nazistami. Lekarzy, którzy swój zawód traktują jak powołanie. Do tego można tu znaleźć prócz miłości - zdradę, a także stojącą obok przyjaźni - nienawiść. 

Książka jest pisana lekkim językiem. Krótkie rozdziały są kolejnym ułatwieniem. Mnogość bohaterów sprawia, że czasem można się zgubić, ale mimo to uważam, że książka jest idealna na wakacje. Sama pochłonęłam ją w dwa popołudnia. Maria Ulatowska to kolejna polska pisarka, która uzmysłowiła mi, że warto sięgać po polskie powieści. 


Spotkaliście się kiedyś z twórczością Marii Ulatowskiej? Co sądzicie o jej książkach?
Czekam na opinie i pozdrawiam ;-). 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Lipiec w książkach

Witajcie!
Lipiec w związku z tym, że to miesiąc wakacyjny był dość bogaty w książki. 8 pozycji i prawie wszystkie godne polecenia. Sami zobaczcie. 

Irena
M. Kalicińska / B. Grabowska
416 stron
W.A.B.
8/10
Odkąd pierwszy raz zobaczyłam Irenę na półce w księgarni, zapragnęłam ją mieć. Po pierwsze: fantastyczna okładka, po drugie: powieść o matce i córce napisana przez... no właśnie - matkę i córkę. Kobiety oddalają się od siebie i nie mogą się nawzajem zrozumieć. Muszą od nowa nauczyć się jak kochać się nawzajem. 
Po zakupie i przeczytaniu Lilki Małgorzaty Kalicińskiej stwierdziłam, że jej książki do mnie przemawiają. Irenę przeczytałam 1 lipca, niedługo potem przeczytała ją moja mama, dzięki czemu miałyśmy o czym dyskutować. Książka idealna dla kobiet w każdym wieku. Lekkie i przyjemne rozpoczęcie wakacji z panią Kalicińską i Grabowską. Dłuższa recenzja niebawem na blogu. 





Kod Leonarda da Vinci
Dan Brown
568 stron
Albatros / Sonia Draga
6/10

W Luwrze zostaje popełnione morderstwo - ginie kustosz. Jego wnuczka wraz z ze znawcą symboliki religijnej - Robertem Langdonem wyrusza rozwiązać zagadkę. Kto z nas nie zna tej fabuły? Kod Leonarda da Vinci - więcej nie trzeba mówić. Ja także postanowiłam sięgnąć po ten światowy bestseller, choć po jego przeczytaniu zaczęłam się zastanawiać, co właściwie uczyniło go światowym bestsellerem? Dobra historia opowiedziana niezbyt dobrym językiem. Warta przeczytania dla samej świadomości - tak przeczytałem/łam ten bestseller. Zaraz po przeczytaniu powieści Dana Browna pooglądałam ekranizację, jednak ciężko znaleźć mi choć jedną zaletę tego filmu, według mnie nie warto go oglądać, aby nie popsuć sobie obrazów które pozostały w naszej wyobraźni po przeczytaniu książki. 




Tajemnicza historia w Styles
Agatha Christie
160 stron
Prószyński i S-ka
7/10
Czwarty kryminał Christie po który sięgnęłam, a jednocześnie chronologicznie pierwszy, w którym pojawia się detektyw - mały Belg, Herkules Poirot. 
Książka opowiada o tym jak ginie dość wiekowa właścicielka dużej rezydencji. Jej śmierć jest powodem by postawić pytanie kto zabił? Jeśli chcesz poznać rozumowanie inteligentnego detektywa, polecam. Tajemnicza historia w Styles to też dobra pozycja dla tych, którzy rozpoczynają swoją przygodę z Christie. 










Bóg, kasa i rock'n'roll
S. Hołownia / M. Prokop
336 stron
Znak
9/10
Teraz mój zdecydowany faworyt lipca. Książka którą polecam tym, którzy wierzą w Boga, bo poznają stanowisko agnostyka. Tym, którzy nie wierzą w Boga, bo poznają zdanie kogoś kto wierzy. Tym którzy nie wiedzą, w którym miejscu na ścieżce wiary utknęli - niech posłuchają mądrzejszych. I... wszystkim entuzjastom książek Szymona Hołowni. 
Bóg, kasa i rock'n'roll to książka, którą dostałam w prezencie na urodziny - prezent w 100% trafiony. Pełna recenzja niebawem na blogu. 










Duma i uprzedzenie
Jane Austen
304 strony
Prószyński i S-ka
10/10
Cóż mogę powiedzieć o tej książce. Moja opinia jest w pełni subiektywna. Uwielbiam Austen, uwielbiam ekranizację Dumy i uprzedzenia z kreacją Keiry Knightley i uważam, że jest to perła literatury, którą po prostu trzeba poznać. Dłuższą recenzję tej książki zamieszczę na blogu po to, by postarać się wymienić wszystko, co mnie w tej książce urzekło. Teraz wspomnę tylko, że Duma i uprzedzenie jest uważana za arcydzieło jeśli chodzi o dorobek Austen i całej literatury angielskiej. Znajdziemy tu zabawne momenty, ale także melancholijne refleksje, które najlepiej oddają klimat Anglii przełomu XVIII i XIX wieku. 








Trzynasta opowieść
Diane Setterfield
360 stron
AMBER
5/10
Trzynasta opowieść posiada równie tajemniczy tytuł jak i okładkę. Książka Diane Setterfield pokazuje nam więzy pomiędzy bliźniaczym rodzeństwem. Pokazuje też kobiety niezwykle związane ze światem książek. Jedni mówią, że to wybitna książka, inni że nie ma w niej nic specjalnego. Sama chyba bardziej przychylam się do tej drugiej opinii. Każdy ma jakąś historię. W tej książce poznajemy właśnie jedną z nich. 
Na Trzynastą opowieść trafiłam przypadkiem w bibliotece. Zaintrygowała mnie. Mogę polecić tym, którzy w chwili obecnej nie mają żadnych czytelniczych planów. 







Był sobie chłopiec
Nick Hornby
308 stron
Zysk i S-ka
4/10

Był sobie chłopiec to chyba najsłabsze ogniwo tego miesiąca. Historia, która znalazła swoje miejsce na dużym ekranie nie specjalnie mi się spodobała. Trzydziestosześcioletni Will, który ugania się za samotnymi matkami i dwunastoletni chłopiec, który ma problem z kolegami to dobry pomysł na film, gdy nie masz co robić w samotny niedzielny wieczór, ale jak na książkę to niezbyt ambitne. Tak mi się wydaje. Każdy z tych dwóch bohaterów występując sam jest równie słaby, ale razem pokazują całkiem ciekawą relację, bo udowadniają że przyjaźń męsko-męska może istnieć w każdym wieku. Tylko za ten obraz przyjaźni - cztery na dziesięć. 







Kamienica przy Kruczej
Maria Ulatowska
400 stron
Prószyński i S-ka
8/10

Uff, dobrnęłam do ostatniej pozycji lipca. Trafiona całkiem przypadkiem, przyjemna niespodzianka ubiegłego miesiąca. Więcej w następnym poście, recenzja już gotowa. :)













Tym samym zakończyłam przegląd lipca. Co o nim sądzicie? Przeczytaliście coś z tej listy? Ja jestem dosyć zadowolona, udało mi się przeczytać wszystko co chciałam. A na sierpień mam obecnie tylko dwa pomysły, w postaci dwóch książek. 

Orzeł z Budapesztu
Jan Łożański
536 stron
Demart

Zapiski (pod)różne
Martyna Wojciechowska
200 stron
G+J RBA


Co polecacie na sierpień?
Pozdrawiam ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...