środa, 31 lipca 2013

#2 Pamiętnik z powstania Warszawskiego

Pamiętnik 
z powstania warszawskiego
Miron Białoszewski
244 str.
Państwowy Instytut Wydawniczy
9/10
Opinia także na lubimyczytac.pl
Właściwie miałam zaczekać z publikacją tego postu do 1 sierpnia, ale wtedy narodziło się pytanie po co czekać? 1.8.1944 o godzinie 17:00 wybuchło powstanie, które stało się jednym z najważniejszych aktów zbrojnych w historii naszego państwa. Powstanie warszawskie do dnia dzisiejszego tkwi gdzieś w naszej podświadomości wraz ze zdjęciem małego Powstańca. Oprócz tego, że tkwi to także znalazło odzwierciedlenie na kartach wielu książek. 

Miron Białoszewski prócz tego, że jest narratorem pamiętnika jest także realnym uczestnikiem zdarzeń i to nie biernym obserwatorem, ale aktywnym, walczącym o przetrwanie człowiekiem. Postanowiłam się z Wami podzielić swoją recenzją, bo pisząc ją dwa lata temu, tuż po przeczytaniu książki byłam jednocześnie wzruszona, przerażona i jednym słowem poruszona do głębi tym utworem - co więcej moje uczucia się nie zmieniły do dzisiaj. 

Cóż można powiedzieć o samej treści, kiedy jest ona obrazem walczącej z 1944 Warszawy. Człowiek mający czterdzieści parę lat opisuje swoje nad wyraz dramatyczne wspomnienia z młodości. Kontrowersyjny pogląd na to, co działo się wówczas. Mówi się, żyj tak, abyś nie bał się własnych wspomnień, jednak los płata nam różne figle. Przeczytaj, a dowiesz się, jak to jest obudzić się 1 sierpnia wśród ostrzałów i strachu, namalowanym na każdej ludzkiej twarzy. 

Po lekturze, czyli na tle prozy Mirona Białoszewskiego właściwie każde moje słowo zabrzmi banalnie i nadzwyczaj potocznie. Nie da się podsumować tak osobistych wyznań żadnymi słowami. Nie znaczy to, że każdy moment książki był dla mnie urzekający... Ale to chyba nie na tym ma polegać. Sęk w tym, że zawsze udało mi się znaleźć w Pamiętniku Białoszewskiego odpowiedź na moje wszelkie zawahania w chwilach wewnętrznego mętliku. Gdy miałam dość niezwykle długich opisów zabytków i zadałam sobie podświadomie pytanie po co to wszystko, gdy ja i tak nie znam tego miasta?, znalazłam piękne motto Dużo tu może mówię o tych zabytkach. Ale były ważne. Bo z nami ginęły. Kiedy denerwowała mnie zbyt prosta mowa autora, znalazłam myśl: Bo nie trzeba było być aż poetą, żeby troiło się w głowie. A jeżeli mało piszę o wrażeniach. I zwyczajnym językiem wszystko. Tak jakby nigdy nic. (...) To dlatego, że inaczej się nie da. Ze zresztą tak to siebie się czuło. - Wstydzę się tych swoich zawahań przy pierwszych stronach. - Były bezpodstawne. 

Uważam, że tak powinna wyglądać każda książka mająca charakter historyczny. Po co komu zbędne epitety? W tamtych czasach ich nie było. Po co komu piękna mowa? Piękne myśli, ubierane w piękne słowa? Trudne realia potrafi odzwierciedlić tylko język ułomny i bezradny. Sam narrator nie był bohaterem, tylko kimś, próbującym poradzić sobie z brakiem jedzenia i wody. Zresztą każdy zdaje sobie sprawę, jak wygląda wojna, bo wojna jest niby zbiorem nieszczęśliwych wypadków, a powstanie wybuchem zbioru. 

Pamiętnik z powstania warszawskiego jest jest zbiorem wspaniałych myśli, pełnych autentyczności. Wstrząsające czasy. Wstrząsające fakty. Wstrząsające życie codzienne. Takiej autentyczności nie można znaleźć w żadnym innym utworze. Sentencje, które do teraz biegają po mojej głowie - nie do podrobienia. 

Żal mi się wtedy zrobiło. Że mogłoby być normalnie...
a Warszawa pod ziemią była do spółki

'44
Książki historyczne są dla mnie zawsze nowym, ciekawym i inspirującym czytelniczym doświadczeniem. 
A jak Wy postrzegacie książki historyczne (szczególnie te, które dotyczą historii Polski)? 
Czekam na Wasze opinie. 


wtorek, 30 lipca 2013

#1 Lady Susan

wraercgrgrgtrft
Lady Susan / Watsonowie / Sanditon
Jane Austen
Lady Susan 62 str.
Prószyński i S-ka
Nadchodzę z pierwszą porcją dobrej literatury. 
Jane Austen to zdecydowanie jedna z moich ulubionych autorek. Uwielbiam klimat jej dzieł i zawsze po przeczytaniu jednej z jej powieści trudno przestawić mi się na charakter literatury współczesnej. 

Po przeczytaniu Mansfield Park i Dumy i Uprzedzenia, postanowiłam wrócić do tego najwcześniejszego utworu, który został napisany prawdopodobnie już w 1795 roku czyli Lady Susan. Powieść ta została wydana w jednej książce razem z Sanditon i utworem Watsonowie - dzisiejszy post w pełni poświęcam temu pierwszemu. 

Lady Susan przedstawia nam portret kobiety, z jednej strony pięknej fizycznie, obdarzonej talentem do usidlania płci przeciwnej, a z drugiej kobiety fałszywej, pozbawionej jakichkolwiek skrupułów w okłamywaniu innych. Austen wprowadza nas w świat małych i dużych intryg Lady Susan - egoistki, bawiącej się uczuciami innych.

Ten krótki utwór jest o tyle bardziej ciekawy i zasługujący na uwagę, bo pisany jest na zasadzie listów (powieść epistolarna), z taką budową utworu spotkałam się już chociażby w Listach starego diabła do młodego Lewisa, czy romantycznej lekturze Goethego Cierpienia Młodego Wertera. Ta forma jest po pierwsze odskocznią od obecnych wszędzie powieści podzielonych na obszerne w treść rozdziały, a po drugie utwór epistolarny wymaga od czytelnika większej uwagi, umiejętności czytania między wierszami oraz obiektywnego spojrzenia, bowiem list jest obrazem emocji autora - my sami musimy przełożyć go na swój język. 

Jako entuzjastce utworów Jane Austen nie pozostaje mi nic innego, jak polecić utwór by móc odnaleźć na tych kilkudziesięciu stronach postać Lady Susan. 
Polskie wydanie
trzech utworów Austen. 

A Wy, co myślicie o wakacyjnym powrocie do klasyki literatury? 

poniedziałek, 29 lipca 2013

Krótki początek

29.07.2013

Witajcie!
Już nie na littleabsurd, a na NiebieskiejObwolucie. Sama nazwa przyszła mi do głowy równie niespodziewanie, jak pomysł by jeszcze raz spróbować swoich sił w blogowaniu. Ci, którzy czasem zaglądali na littleabsurd dobrze wiedzą, że był to blog hmm... no właśnie, ciężko to określić, gdyż ostatni post pojawił się dokładnie 24 grudnia 2012 roku i na tym koniec. 
Od ostatnich dwóch miesięcy chodzi za mną pomysł ponownego otwarcia bloga. Nie wiem czy to dobra idea, ale bardzo chciałabym dzielić się z Wami swoimi opiniami nie tylko na temat książek, ale nawet smaku popołudniowej kawy. Chciałabym czytać i komentować Wasze wpisy nie jako ktoś anonimowy, ale jako ktoś, kto posiada własne miejsce w tej zagmatwanej blogosferze. 
Zatem, do kolejnego wpisu! Pozdrawiam ciepło.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...